Dzienniczek - październik 2008 r.

10 października
Panie Jezu- K..., moja koleżanka a Twoją kochająca Cię córka prosi o wskazówki dla niej.
Pan: „K..., rzeczywiście kochana Moja córka idzie dobrą drogą przez życie. Będzie miała trochę problemów z dziećmi, ale wszyscy je mają. Błogosławię jej i całą jej rodzinie. Wspieram ją i niech nigdy nie traci ufności do Mnie. - Jezus”
Dziękujemy Ci Panie Jezu za te piękne słowa.

12 października
Druga rocznica śmierci mojego ojca Henryka. Zamówiłam kilka Mszy Św. i podobnie jak rok temu poprosiłam Pana Jezusa, aby pozwolił mojemu ojcu uczestniczyć w nich. Wczoraj w kościele Św. Konstancji Pan powiedział: Twój ojciec będzie obecny na Mszy Św., ale nie będziesz go widziała.”
A ja znowu przepłakałam całą Mszę Św.
Podczas Mszy Św. w kościele Św. Pryscylii Pan powiedział: „Twój ojciec jest obecny na Mszy Św. i leży krzyżem przed ołtarzem z jego lewej strony.”

15 października
Po wypadku samochodowym, któremu uległa Anna w 2004 r., po urazie głowy następstwa jego nie dały się przewidzieć. Wydarzenie to zostało przez Pana Boga dopuszczone w określonym celu. Pewna mistyczka pisze co Pan powiedział o Annie: "Będzie cierpiała okrutne męki". Wykryto u Anny nieuleczalną chorobę: stwardnienie zanikowe boczne. Brała udział w Mszach św. błagalnych o uzdrowienie i pewnego dnia usłyszała: "Mogę ci zabrać tę chorobę ale zabiorę także łaski z nią związane". Dlatego to zapytałam Pana Jezusa, czy powinna się leczyć? Pan Odpowiedział: "powinna się leczyć aby nie straciła nadziei". Wreszcie przyszedł czas, że zapytałam Pana:

Panie Jezu Anna S. pyta, czy ma się leczyć bo zawiodły środki leczenia.
- Ks. A pyta, czy powinna przygotować się na śmierć?

Podczas odmawiania Koronki do Miłosierdzia Bożego w intencji o ulgę w cierpieniu dla Anny S. Pan powiedział: " wiem, że cierpi, ale jej cierpienie potrzebne jest dla nawrócenia grzeszników. Już niedługo ale niech jeszcze będzie cierpliwa. Już niedługo zabiorę ją, jeszcze w październiku ale jestem jej wdzięczny, że chce cierpieć. A ja szczęście spotkało, że ma brata kapłana. Powiedz jej to, że to nic (miałam odczucie, że chodzi o jej całe życie), niech sie nie martwi jak to będzie. Po prostu zaśnie."

Chciałam wysłać pokarm do picia ale Pan powiedział: " Nie wysyłaj, bo to już nie będzie jej potrzebne. Jezus Sprawiedliwy".

Panie Jezu przymnóż mi miłości.
Pan: " to odwiedzaj mnie w Tabernakulum. Czekam na ciebie. Amen. Jezus - stęskniony za wami. Do zobaczenia Twoje Echo"

Panie Jezu czy ks. An. ma racje gdy mówi, że Pan Jezus nie może mówić z wyprzedzeniem do przodu?

Pan: " Nie. Ja mogę mówić do was kiedy chce i co chce, . . . Oni jeszcze dużo nie wiedzą. Cała prawda o świecie ich w momencie spotkania ze Mną. Ale bądź posłuszna temu kapłanowi i bądź mu wdzięczna, że chce ci pomóc. Wspieram go aby był pożyteczny dla was. Módl się za niego i jemu podobnym. Twój Pan. "
Każdego dnia rano modlę się Litanią do Duszy Chrystusa Króla o zaplanowanie mi dnia. I mówię też: niech się stanie Twoja wola Panie mój, nie moja.
W tym dniu wieczorem byłam na Mszy Św. w kościele „Divine Savior Church” na Montrose, którą celebrował amerykański kapłan, bardzo uduchowiony. Po nabożeństwie kładł ręce na głowy wiernych i modlił się o Łaskę uzdrowienia.
Chór pięknie śpiewał jak anioły i wprowadzał nasze serca w atmosferę świętości. Dużo pięknych śpiewów podczas Mszy Św. Jednak jakieś „ale” zawsze musi być. Bardzo nie podobało mi się, że Eucharystia przeżywana jest jak uczta, jak biesiada. Podczas homilii kapłan chodził po kościele i mówił Słowo Boże przeplatając śpiewem, a ludzie bili mu brawo wtórując w tym śpiewie i to bardzo często. Podczas dalszej liturgii chór i ludzie śpiewali przytupując nogami wykonywali ruchy taneczne. Atmosfera bardzo miła, sielska a ja czułam się jak na „przyjęciu gościnnym”. Pomimo tej radości, ja byłam cały czas smutna i siedziałam czy klęczałam wprost nieruchomo z niesamowitym bólem w sercu. Przecież Pan Jezus w tym czasie bardzo cierpi. Biją Go, opluwają i wyzywają. Jest cały we krwi od biczowania, a co najważniejsze umiera w bólu. A ludzie zrobili sobie z tej tragedii wielką radość. To nie po polsku. Prawdziwy katolik przeżywa mękę Pańską w skupieniu. Najgorszy dla mnie był widok, gdy kapłan kładł na te brudne dłonie ludzkie Najświętsze i Najczystsze Ciało Chrystusa prawie każdej osobie. Kilka osób uklękło i kilka osób przyjęło Pana Jezusa na język. Mimo tych wszystkich innych od naszych obyczajów kapłan był bardzo uduchowiony i z wielką świętością celebrował Mszę Świętą z należytym szacunkiem podnosił Hostię i kielich z Krwią Pańską. Odczuwało się tę jego świętość. Ja podeszłam na końcu w kolejce i otrzymałam Pana Jezusa w przepiękny niezwyczajny sposób. Kapłan poniósł Hostię dość wysoko i pomalutku położył mi na język. Uczucie było wspaniałe i nadzwyczajne a szczęście jeszcze większe. Po nabożeństwie ustawialiśmy się przed ołtarzem a kapłan podchodził do nas i kładł swoje dłonie na naszych głowach modląc się. Gdy kapłan podchodził do mnie w tym momencie widziałam Pana Jezusa zamiast kapłana. Kapłan kładąc mi ręce na głowie zamknął oczy i modlił się. Ja też zamknęłam oczy i ujrzałam Pana Jezusa oczami duszy jak chodził między ludźmi i patrzył im w oczy. Do mnie Pan Jezus podchodził trzy razy i patrzył pięknymi oczami oprawionymi w przepiękną twarz. Za każdym razem w Jego oczach czytałam pytanie: Jak się czujesz? Czy wszystko w porządku? Ten czas w łączności z kapłanem trwał około jednej minuty, ale mnie wydawało się, że z pięć minut, ponieważ tak dużo wydarzyło się w tym czasie. Zaraz upadłam półprzytomna lecz po krótkim czasie podniosłam się z zawrotami głowy. Bardzo dużo osób otrzymało Łaskę spoczynku w Duchu Świętym. Gdy usiadłam w ławce, zauroczenie Panem Jezusem było tak wielkie, że popłynęły obficie łzy szczęścia.
Dziękuję Ci Panie Jezu za ten przepiękny prezent, który zakończył jeden rozdział mojego życia. Cudownego życia obfitującego w cudowne spotkania z Panem Bogiem. To był przedsmak Nieba.
Niech będzie Bóg uwielbiony.
Niech będzie uwielbione Święte Imię Jego.
Pan Mój i Bóg Mój.
- Echo


Arcydzielo

Taką twarz Pana Jezusa
widziałam w kościele lecz
bez nakrycia głowy.

To wydarzyło się w 1974 roku miałem zawał serca. Lekarz powiedział że zmarłem. Mogę uczciwie powiedzieć: Śmierć jest piękna. Przeszedłem przez intensywnie jasne niebiańskie światło. Miałem oczy szeroko otwarte i przeszywało mnie ciepło. Nie czułem bólu ani nie trapiły mnie żadne zmartwienia. Kochałem to! Niespodziewanie przede mną pojawiła się postać. Nie zgadywałem, wiedziałem, że to był Jezus. Przemówił do mnie z miłością swym wspaniałym głosem: Musisz iść z powrotem. Trzy razy odmówiłem, więc On powiedział: Idź z powrotem i namaluj swoje arcydzieło. Natychmiast moje oczy otwarły się w bólu życia. Lekarz uciskał moja klatkę piersiową. Pokój był wypełniony personelem medycznym. Wszyscy byli podekscytowani i powiedzieli mi że nie chce żyć. Odpowiedziałem im: Ależ tak ja chce żyć, wróciłem aby wykonać arcydzieło.

Zdarzenie to wydarzyło się w małym mieście w Idaho. Wszystkich tam znałem. Dziesięć lat później po zakończeniu wielu obrazów, Arcydzieło zostało stworzone moja ręką w obecności bardzo prominentnej dyrektor banku z Phoenix. Kobieta ta chciała obejrzeć jak maluje portret farbami pastelowymi. Przyszła do mojego domu mając tylko dwie i pól godziny wolnego czasu. Wyjąłem kawałek płótna o wymiarach 6x12 i zacząłem częściowy portret. Wpadłem w trans i twarz Jezusa została stworzona w dwie godziny piętnaście minut. Cud! Nie skończyłbym arcydzieła tak szybko bez pomocy. Kobieta wykrzyknęła: To cud! Bez skazy!

Charles Reed, mój syn oraz mój ulubiony krytyk przypadkiem zauważył ten obraz, który ja powiesiłem na ścianie. Stanął nieruchomy. Oddalił się od obrazu a następnie zbliżył do niego nie będąc w stanie go opisać. Powiedział z łzami w oczach: Mamo to jest arcydzieło. W tym momencie wiedziałem, że wypełniłem zobowiązanie Jezusa. Poczułem się słaby i jednocześnie byłem ciekaw czy teraz będę zabrany do Domu. Zdałem sobie sprawę, że Jezus chciał abym pokazał wszystkim Jego wspaniałe wyobrażenie. Jestem wdzięczny Janowi Crouch i Vern Jackson że pomogli mi uczynić to możliwym. Wielbmy Pana. Z miłością w Jezusie.

16 październik
Bardzo przejęłam się sytuacją Anny i następnego dnia po modlitwie porannej w domu i w pracy pytam Pana:. Panie Jezu powiedz Ks. A. o jego siostrze Annie, bo stan jej zdrowia jest ciężki.

Pan: " Już ci mówiłem - niedługo umrze, w tym miesiącu, w październiku. Jestem jej wdzięczny, że chciała cierpieć dla Mnie. To prawda, mówiłem jej aby się leczyła ale przecież trzeba coś robić. Gdyby nie to leczenie i zajmowanie czasu nadzieją wyzdrowienia oprócz modlitwy - to stan psychiczny jej byłby jeszcze gorszy. Ja wiem co dla człowieka jest dobre. Niech sie przygotuje dobrze z całego życia do spotkania ze Mna. Dużo jej darowałem bo cierpiała. Za to w czyśćcu skrócę jej pobyt. Kocham ja, powiedz jej to. Kocham was. Trochę i jej zasługa jest, że ma brata kapłana. Niech się nie martwi, przejście jej do mnie będzie bardzo spokojne. Amen"

Dziękuję Ci mój Zbawicielu.

Przekaz od Pana otrzymała Anna w przeddzień śmierci. Okazało się, że Anna znała dzień swojej śmierci bo przygotowała się do niej jak najlepiej. Rzeczywiście "odeszła" do Pana w południe w sposób tak cichy i spokojny, że wprost niezauważalny, po ostatnim głębokim westchnieniu. Po prostu "zasnęła". W swojej homilii ks. A. pyta: co chce powiedzieć Bóg przez fakt, że wyniszczone ciało jego siostry już trzeci dzień zachowuje swój kolor, giętkość i pulchność? To jest Jego tajemnica. Może ciała tych, którzy zbytnio się o nie troszczyli, szybko rozpadają się w proch a tych, którzy uczynili je narzędziem współ zbawiania bliźnich z Chrystusem dłużej zachowują swój kształt?

17 październik
Post za konających.
Msza św. w kościele Świętej Trójcy. Ten proboszcz jest bardzo uduchowiony, że nawet jego głos leczy duszę. Wypowiadane przez proboszcza modlitwy a w październiku Różaniec tak bardzo celująco trafiają do serca, ze człowiek potrafi głęboko rozważać treść intencji a nawet obrazowo to rozumieć. Po Mszy św. kapłani prowadzą spotkania grup „Odnowy w Duchu św,” Bogu chwała.

19 październik
Podczas porannych modlitw patrząc Panu Jezusowi w oczy myślałam sobie, że jestem mało pożyteczna dla Niego. Poza modlitwą i rozmową z Nim nic nie potrafię i wiem, że to jest za mało. Ale dopiero po śmierci dowiemy się co miało znaczenie dla naszego zbawienia. Pan powiedział kiedyś, że nawet nasze dobre chęci policzy nam na naszą korzyść i wtedy usłyszałam:

Pan: „ Ja od ciebie nic nie chcę, tylko żebyś Mnie kochała. A człowiek zakochany wszystko zrobi dla ukochanego”

21 październik
Raczej nie pytam Pana o kogoś ale tym razem zapytałam ponieważ wybieram się z wizytą do pewnego kapłana i chciałam zanieść mu coś w prezencie.

Pan: „ Powiedz mu X. że go kocham. On jest wybranym moim synem. Niech idzie drogą, którą wybrał. Niech nie słucha nikogo. Jest pokorny i Ja tego od niego chcę. On wie co Ja lubię. Wszystkie inne sprawy nie są ważne. Niech słucha i wyciąga wnioski tak jak Ja. Niech nie odchodzi stąd. Odejdzie, kiedy Ja zechcę. Niech będzie Moim świadectwem dla wielu swoich kolegów i wszystkich ludzi, którzy wszystko widzą. Tak mu dopomóż Bóg Amen Jezus"

24 października
Panie Jezu czy dobrze zrozumiałam - post za duszę śp Annę S. ?
Pan: „Tak, tak módl się bo ona potrzebuje twojej modlitwy też.” Rocznica odwołania rządu Jana Olszewskiego. Jak to jest - jeden prezydent w 1992 roku odwołał cały rząd pamiętnej nocy (nocna zmiana) a teraz jeden prezydent nie może polecieć do Brukseli rządowym samolotem bo premier mu zabrania.
To już teraz wiem, że PIS jest jedyną sprawiedliwą partią i dlatego nie może znaleźć sojusznika.

27 października
Panie Jezu - Krzysztof pyta o swojego pracodawcę, który zmarł 16.X i jest wyznania Mojżeszowego.
Pan: „On – S. jest w głębokim czyśćcu. Teraz uczy się poznawać Mnie a najważniejsze, że chce. Amen."

Panie Jezu - wielką prośbę ma do Ciebie A., którego syn D. bardzo Cię kocha i chce iść do zakonu i poświęcić swoje życie Tobie. On ma dopiero 18 lat i czy on podejmie dobrą decyzję teraz?
Pan: „D. - to jest kochane Moje dziecko, drogi Mój syn. Jego patron św. Dominik modli się o niego. Ja wiem, że ta szkoła go nudzi. Jego serce należy już do Mnie. Na razie niech chodzi do tej szkoły, którą wybrał. Ja nie mogę mu powiedzieć do jakiego zakonu powinien pójść ale dla niego lepszy będzie zakon kontemplacyjny aniżeli kapłaństwo, ponieważ on raczej nie chce mieć kontaktu z ludźmi, ze światem . A rodzaj zakonu musi razem z ojcem głęboko rozważyć i zapoznać się z regułami. I dopiero wtedy powinien pójść za sercem i za Mną. On może dużo wymodlić i dużo dusz ludzkich uratuje od zguby. Kocham go bardzo i błogosławię jego decyzję. Amen . Jezus.