Dzienniczek - czerwiec 2009 r.

W Ewangelii jest jedno zdanie streszczające wszystkie prośby Pana Jezusa, samo jądro Jego nauczania :

„ TO WAM PRZYKAZUJĘ, ABYŚCIE SIĘ WZAJEMNIE MIŁOWALI „

Pan Jezus podczas nauczania był pod stałą obserwacją „instytucji dzierżącej władzę”, która bojąc się o swoje wpływy i prestiż próbowała go zdyskredytować. Obecnie ale właściwie ciągle – jeżeli ktoś stara się służyć Bogu, jest atakowany i wyśmiewany a nawet lekceważony na miarę skuteczności jego służby. Dotyczy to w szczególności kapłanów, tych pobożnych idących tylko za PRAWDĄ a także ludzi świeckich wyróżniających się swoją pobożnością. Kogo szatan zostawia w spokoju to ten jest podejrzany a kogo „chwali i nagradza „ ...... chyba nie trzeba tłumaczyć.


1 czerwiec 2009 - poniedziałek
Najświętszej Maryi Panny - MATKI KOŚCIOŁA
Wszystkie modlitwy rozważamy do Serca Pana Jezusa.



2 czerwiec 2009 - wtorek
Wystawienie Najświętszego Sakramentu przez cały dzień w kościele św. Konstacji a o godz. 8 wieczorem Msza Święta sprawowana we wszystkich intencjach przedstawianych przez cały dzień.

Ja, klęcząc przed Najświętszym Sakramentem – rozważałam Mękę Pana Jezusa i Pan powiedział do mnie:

--Ciało Moje było wyginane na Krzyżu bo w bólu nie wiesz co robisz. A to był sam ból,ciągły ból. Ty skaleczysz palec i idziesz do lekarza a Moim lekarzem były współczujące oczy Mojej Matki. Oh, tak, Ona bardzo cierpiała bo nie mogła Mi pomóc, nie mogła nic zrobić aby Mi ulżyć. Dlatego po Mojej śmierci balsamem na moje rany były zioła, wonności i to wszystko czym byłem obmywany i balsamowany, bo ja wszystko czułem. Przecież Jestem Bogiem, żyłem i żyję cały czas. Cały czas czułem ból i pomagał Mi w jego znoszeniu delikatny dotyk rąk niewiast opatrujących Mnie i koił Mój ból.”



3 czerwiec 2009 - środa
Otrzymałam wspaniałą wiadomość od Agatki z Gdańska, którą poznałam dzięki stronie inter. Chrystusa Króla. Mogę powiedzieć, że nawet zaprzyjażniłam się z nią i rozmawiamy przez telefon. Właśnie dzisiaj dowiedziałam się, że przyjechała do nich ciocia z Kaliforni i mówiła, że zna mnie z artykułów ukazujących się w „Panoramie” w których właśnie pisałam o Bogu.

Otrzymałam również listy z Polski od innych osób, które są szczęśliwe, że trafiły na stronę Chrystusa Króla ale odrazu powiedziały, że w życiu nie ma przypadków ponieważ tymi „przypadkami” kieruje sam Pan Bóg. Ja patrząc Panu Jezusowi w oczy na obrazku (mam „ołtarzyk”w pracy) usłyszałam:

„No widzisz, no widzisz – mówiłem ci, że będziesz sławna”.

Ja: - Panie mój i Królu - ja nie chcę być sławna. Ja chcę pomnażać w sercach ludzkich chwałę dla Ciebie z Twoją pomocą oczywiście. W naszym życiu tylko Ty Panie Jezu jesteś najważniejszy a my jak zasłużymy, to będziemy z Tobą w wieczności. Pytam Pana jak długo będę tu pracowała ponieważ moja pracodawczyni parę m-cy temu była bardzo chora, ma 87 lat, natomiast obecnie jakby otrzymała od Stwórcy drugie życie. Chodzi sama, odzyskała apetyt, ma dużo siły a szczególnie do kłótni. To znaczy - ja i moja zmienniczka nie kłócimy się z babcią lecz tylko ona przeważnie ma do nas jakieś pretensje. Ogólnie mówiąc nasza podopieczna jest kłębkiem nerwów i robi awanturę o wszystko. Te ataki złośliwości z jej strony jednak są potrzebne abyśmy naszą pokorą wynagradzały Panu Bogu za grzechy świata. Moja zmienniczka – młoda dziewczyna – Monika R. 28 letnia też jest bardzo dobra, pokorna i religijna.

Pan Jezus powiedział:
„Nie bój się, czuwam nad tobą. Kocham cię ale i ty nie zapomninaj o Mnie. W odpowiednim czasie dowiesz się wszystkiego co masz robić. Narazie pracuj, módl się i przygotuj się pomału do wyjazdu do Polski. „

A rodzina moja?
Pan – „ Kto będzie chciał, to pomogę im .”



5 czerwiec 2009 - Pierwszy Piątek
Msza Święta w kościele św. Konstancji, którą sprawował ks. Proboszcz. Homilia, jak zwykle piękna, mówiąca o świadectwach a ludzie takie homilie lubią.

Podczas Mszy Świętej staram się rozważać Mękę Pana Jezusa. Gdy kapłan całuje Ołtarz – Judasz całuje Pana Jezusa w policzek i od tego momentu śledzę, przeżywam i współczuję Panu w Jego Drodze na Kalwarię. On idzie sam w spiekocie dnia oblany potem i krwią od maltretowania, opuszczony przez przyjaciół. Zaś ci co zostali wiernie przy Nim nie są dopuszczani przez żołnierzy. A ja właśnie kroczę tuż przy Nim oblana łzami. Są chwile, że pomagam mojemu Panu nieść KRZYŻ ponieważ On idzie zbawiać mnie i wszystkich ludzi. Gdy przyjęłam Najświętsze Ciało do swego serca zalałam się łzami i wpadłam w spazmatyczny szloch a po chwili oczami duszy ujrzałam - BOGA OJCA tuż nad Ołtarzem (tego z okładki książki o Bogu Ojcu – autorki Michaliny) w naturalnej wielkości jakby w chmurach. Uważałam, że to tylko ten obrazek mam przed oczami aż tu nagle Bóg Ojciec porusza się. Została mi przybliżona twarz z lewego profilu i dokładnie Jej rysy. Bóg Ojciec (starszy Pan) zmarszczył siwe, krzaczaste brwi i patrząc pięknymi, wyraźnymi niebieskimi oczami gdzieś w dal, przed siebie – zadumał się. Miałam wrażenie, że intensywnie myśli i jest bardzo skupiony nad nami i nad całą ludzkością . Ten widok jakby do mnie mówił, że Bóg zadumał się nad nami a na Jego obliczu rysowało się pytanie: co powinien z nami zrobić.

Po chwili powiedział do mnie te słowa:
” WIDZISZ CÓRKO JAK MNIE RANIĄ.”



Ja zawsze przepraszam Pana Jezusa za tych, którzy nie uklękną przed Boskim Majestatem a nade wszystko za tych, którzy biorą Najświętsze Ciało Pana na swe brudne ręce. Gdy zwróciłam kiedyś uwagę kobiecie, że tak nie można to mi powiedziała, że jej ręka jest czyściejsza niż język. To bardzo źle świadczy o takiej osobie ponieważ ręka jest zawsze brudna chociażby ją przed chwilą umyła. Że język jej jest brudny to może od złego wyrażania się. Sama mówi o sobie świadectwo. Jestem pewna, że Bóg w Trójcy Świetej Jedyny boleje nad Swoim Kościołem - ogólnie mówiąc.

Bóg został zepchnięty na „boczny tor” gdzieś do wyjścia. Człowiek zawsze przyklęka przed Tabernakulum – domem Boga. Tam, gdzie człowiek posadził się w centrum ołtarza to jest pychą ze strony kapłanów urzędujących w danym kościele. Bo człowiek idący bliżej do ołtarza - przyklęka i dopiero potem zajmuje miejsce w ławce. Gdy w centralnym miejscu siedzi kapłan to człowiek oddaje cześć właśnie kapłanowi bo to jest odruch każdego katolika - „uklęlnąć”. Idąc dalej powinno się również przyklęknąć przed Tabernakulum ale o tym to już przeważnie ludzie nie pamiętają. I właśnie o to chodzi naszym wrogom aby wiara w Boga gdzieś się „rozpływała”, żeby człowiek klękał przed człowiekiem – kapłanem a nie przed Stwórcą. Mówi się, że powinniśmy słuchać „kościoła”. Przecież kościół to ja,Wy, kapłani, proboszczowie, biskupi i Papież. To dlaczego nie słuchamy papieża, który zaleca przenoszenie Tabernakula w centralne miejca.? To dlaczego biskupi nie słuchają papieża i nie zakażą udzielania Komunii św. na stojąco i na rękę.? Papież daje przykład : Komunia św. tylko na klęcząco i do ust i podawana tylko przez kapłanów. Ogólnie mówiąc „kościół” nie jest posłuszny „kościołowi.”


23 czerwiec 2009 - wtorek
We wtorki zawsze jestem w kościele św. Konstancji ponieważ cały dzień jest adoracja Najświętszego Sakramentu a o godz. 8 wieczorem Msza Św. w intencjach składanych przez cały dzień przez wiernych. Ja jestem lektorem i bardzo lubię nim być, chociaż nie powinnam, bo Pan tak mi powiedział. Kobiety nie powinny „kręcić się” w prezbiterium.

Jest to odwieczna rola dla mężczyzn. Ja zawsze pytam czy ktoś chce czytać Pismo Święte a gdy nie ma nikogo chętnego to ja jestem gotowa, bo lubię mówić o Bogu i do Boga. Po odpowiednim przygotowaniu chciałam zapytać Pana Jezusa o wiele spraw dla osób proszących o radę dla nich i ch rodzin, ale Pan powiedział :

„Przyjdź jutro. Dzisiaj nic ci nie powiem bo nie umiesz się skupić. Jutro w ciszy i skupieniu, gdy oddasz Mi ich o których prosić będziesz, gdy nie będzie ci przeszkadzał zgiełk wewnątrz i z zewnątrz. Tak, tak kochana duszyczko, przyjdź do Mnie jutro bo to jest dzień Mojego kuzyna Jana, który torował Mi drogę. Nie ma większego od Jana w Niebie. Jesteś obojętna do Jana Chrzciciela a nie powinnaś. On Mi dużo pomaga tutaj w Niebie też”.

Dziękuję Panie Jezu, bo rzeczywiście czasami mam tak dużo spraw ludzkich na głowie, że nie wiem od kogo zacząć..


24 czerwiec 2009 - środa
W kaplicy z Najświętszym Sakramentem, gdzie jest adoracja od 6 rano do 12 w nocy przy kościele św. Franciszka Borgio po przygotowaniu na rozmowę  Pan powiedział:

„Powiedz im  wszystkim aby pomału przygotowywali się na spotkanie ze Mną.

Panie Jezu, ale  przestraszysz ich.
„Ale przecież to jest najprzyjemniejsza chwila, bo Ja tak to odbieram.  Tak powinni żyć aby chcieli nawet tego spotkania.  Jeżeli nie jest tak,  to już tym, że się przestraszą robią Mi wielką przykrość. Przecież tu ze Mną będzie dopiero prawdziwe życie – WIECZNE -które nigdy się nie kończy.  To wasze życie to marność nad marnością.  Po co tyle zamieszania.  Po co tyle złości  jedni do drugich i nieposłuszeństwa.  Najbardziej zadbajcie o zbawienie Wasze, którym jestem – JA.   Zapytajcie się Mojej córki  Mieczysławy – ona nie może doczekać się tego spotkania, ona marzy o tym.  Gdy się pozbyła tego, co było „ niby” jej – żyje tylko dla Mnie a Ja w niej.  To jest dopiero radość i szczęście.
Dlatego upominam was wszystkich.
Powiedziałem : niedługo wszystkie sprawy wezmę w swoje ręce, czyli nastąpi oczyszczenie świata.  Jesteśmy tak bardzo  obrażani z Moim Ojcem w Niebie, że tak dłużej nie może być. Ludzie chcą być bogami waszymi.  Jeden nad drugim chce dominować.
I po co te wyścigi?  I tak wszyscy zdążą w tym biegu i dopadną do mety.
Jednej i tej samej mety, którą  jestem tylko – JA - SĘDZIA SPRAWIEDLIWY”.


Dziękuję Ci mój Panie, mój  Królu- za to piękne wyznanie miłości .Jestem tak bardzo szczęśliwa, że o mało mi serce nie pęknie i od miłości do Ciebie też.

Pytam  Pana Jezusa o Ewę, która chciałaby zapytać o siebie i swoją rodzinę.

Pan :  „Powiedz jej, zaświadcz o sobie, czy zrobiłem ci krzywdę, gdy oddałaś Mi wszystko co twoje ? Ja prowadzę twoje sprawy a ty Mi tylko wyznajesz  m i ł o ś ć.  A przez to, że kochasz Mnie, kochasz bliźniego poprzez uczynki miłosierdzia dla niego.”

Panie Jezu – czy powróci Marcin do domu ?
Pan: „Jak go spotka nieszczęście to powróci”.

Ale czy musi dojść do nieszczęścia ?
Pan :”Tak, bo ludzie nie zrozumieją inaczej.  Otoczona jesteś ludźmi i wiesz, że niektórzy tylko  przez to, że znaleźli się w centrum nieszczęścia  odnaleźli Mnie.  To nie przeze Mnie są nieszczęśliwi.  To przez  swojego odwiecznego wroga  a Ja to dopuszczam, bo wiem, że i tak przyjdą do Mnie.  Ja nieraz nie reaguję – a niech robią co chcą,  ponieważ liczą tylko na  siebie.”

Panie Jezu a inne dzieci ?
Pan : „Oj!  dzieci, dzieci – macie proroków a nie słuchacie ich.  Macie kapłanów to, słuchajcie ich.”

Dziękuję Ci Panie Jezu.   Bądź uwielbiony  mój Królu.
Pan : „O  -  tak powinni mówić ci wszyscy co proszą  Mnie o pomoc”.

Panie Jezu – Ewa prosi o uleczenie jej rodziny na duszy.
Pan : „Niech proszą , niech proszą i niech wynagradzają za innych”.

Dziękuję Panie mój za wszystko. Błogosławię  Cię i kocham Cię


28 czerwiec 2009 - niedziela
Każdego dnia wstaję o godzinie 4.30 rano i najpierw modlę się około godziny przed ołtarzykiem, który jest przy moim łóżku a potem przechodzę do pokoju gościnnego, w którym jest duży obraz Boga Ojca. Jest on własnością grupy modlitewnej z parafii św. Daniela, w której zelatorką jest T. Ten obraz jest w moim mieszkaniu już pół roku. Jestem bardzo szczęśliwa gdy ten najważniejszy Gość mieszka w moim mieszkaniu - chociaż chwilowo. Z tego obrazu Bóg Ojciec powiedział bardzo ważne wprost rozpaczliwe Orędzie 11 stycznia w dniu chrztu Pana Jezusa. Dzisiaj z samego rana znowu Bóg Ojciec dał znać, że jest z nami obecny i prawdziwy. Uklękłam na klęczniku, zdjęłam okulary bo bardzo lubię czytać modlitwy bez okularów, spojrzałam na obraz i widzę jasność na twarzy i szyi Boga Ojca – na tej części głowy, która nie była zakryta ubraniem. Myślę sobie: co się dzieje i założyłam szybko okulary a tu widzę bardzo dokładne światło, całą twarz roświetloną blaskiem. Rozglądam się, może słońce, ale nie. Od wschodniej strony dom sąsiadów zasłania nasze okna i słońca nie ma. Patrzę i patrzę i widzę twarz Boga Ojca bardzo dokładnie pokryta blaskiem o jednakowej światłości jak słońce. Ten widok trwał około dwóch minut. Zanim domyśliłam się i zrobiłam zdjęcie to tylko troszke tego blasku zostało. Przez cały czas przeżycie niesamowite z drżeniem całego ciała.. Serce łomotało i nie wiedziałam jak mam się zachować. Wpatrywałam się i wpatrywałam aż do zniknięcia światłości.

Około godz, 11 w dnień zadzwoniła koleżanka i rozmawiałyśmy o Intronizacji Serca Pana Jezusa i o Koronacji Chrystusa na Króla Polski. Ona nawet nie chciała słuchać o koronacji Osoby Pana Jezusa, jako że powinniśmy czcić Serce Pana Jezusa , które jest całą Jego Osobą. Przekonywałyśmy się nawzajem i w samo południe podczas odmawiania modlitwy : Anioł Pański – Pan powiedział –


„Córko Moja – głoś prawdę o Mnie, którą znasz. Dobrze świadczysz o Mnie. Ja jestem Król wasz, Polski i świata. Nic i nikt tego nie zmieni. Sercem kocham was i ogarniam was wszystkich a koroną symbolizuję, stwierdzam i zaświadczam, że jestem Królem Wszechświata całego. Byłem człowiekiem i chcę tak jak człowiek być ukoronowany i pomimo waszych innych prób tak ma być. Jestem miłosierny. Jestem litościwy ale jestem władcą całego świata o czym mówi widoczna KORONA na głowie a nie jak mówią Jezuici o wyobrażaniu. Wyobrażać sobie można wiele a Ja chcę aby każdy mógł Mnie widzieć z koroną na głowie, którą można dotknąć a nie tylko wyobrażać sobie. Intronizacja w sercach waszych jest, gdy ktoś chce mieć Mnie w sercu swoim. Teraz nadszedł czas a właściwie już przedtem, wiele lat temu – na jawne królowanie na ziemi ale i w sercach też. Ten , kto Mnie kocha sercem to i kocha Mnie jako Króla z koroną na głowie. Tego chcę i proszę a wy, stworzenia Moje jakież zakłady robicie i targujecie się kto ma rację. A Ja czekam i to czekanie już dobiega końca bo u was końca nie widać w kłótniach o Mnie. Amen. Jezus.