Dzienniczek - wrzesień 2011 r.



JEZUS CHRYSTUS KRÓLEM POLSKI!!!
                    
"Świat dzisiejszy woła o kapłanów świętych":


Księga Proroka Jeremiasza 17, 5-10

-szukam--szukam-
To mówi Pan:

«Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce».

Jest on podobny do dzikiego krzaka na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście: wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną.

Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców.
9 Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne - któż je zgłębi?

10 Ja, Pan, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków.



(...)"Błogosławiony człowiek, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie zasiada w gronie szyderców". (...)





DRODZY INTERNAUCI:

Wszystkim polecam zainstalowanie Nev Firefoxa 7.0. Przeglądarka darmowa. Najpopularniejsza przeglądarka w Polsce i na świecie.
Chodzi bezkonfliktowo z Internetem Explorerem i Operą. (można jednocześnie korzystać z 3 przeglądarek). Ma najnowsze sterowniki co przydaje się przy transakcjach finansowych i bezproblemowo odtwarza filmiki i pozostałe media.
Nawet bez dodatków. Wysoki stopień bezpieczeństwa. Internet explorer wyświetla nieprawidłowo od m-ca sierpnia stronę [echo...].Być może "niewidzialna ręka" maczała w tym palce aby utrudnić i zniechęcić do oglądania strony. Opera też robi to względnie dobrze. Kliknij poniżej i pobierz. Potem zainstaluj.Na powyższym portalu jest też do pobrania darmowa Opera.Zasada korzystania jest identyczna a nawet łatwiejsza niż w Inernecie Explorerze. Łatwo i bezproblemowo się odinstalowuje(ją) jak ktos nie chce korzystać.Dzienniczek jest prowadzony w miarę mozliwości chronologicznie, dlatego nowości umieszczane są chronologicznie standardowo w środku- dlatego potrzeba cały dzienniczek przegladać.Aby wspomóc stronę i liczyć na umieszczenie tekstów potrzebne mi są zdjęcia i tekst w wordzie lub w pdf w załączniku. Nie jestem w stanie przerobić tekstów z emaili na doc, docx i potem na html.( sam tekst z wyrównaniem do lewej strony bez odstępów; bo formatowanie zrobię już sama najlepiej czcionką Times Nev Roman-wielkość 14 bo pasuje do wyświetleń strony.).Zachęcam do przeglądania wcześniejszych dzienniczków i czytania nadesłanej literatury.Dziękuję.
Mieczysława.
http://www.dobreprogramy.pl/Firefox,Program,Windows,13108.html

-szukam- -szukam-

Kochana Pani Mieczysławo,
Na początku mojej korespondencji chciałem bardzo serdecznie podziękować, że dzięki Panu Jezusowi mogłem trafić na Panią stronę i dzięki temu nawiązać z Panią przyjazne kontakty. Chciałem się podzielić z Panią oraz osobami przeglądający tą stronę swoimi odczuciami dotyczącej naszej kochanej ojczyzny. Może najpierw napiszę, że mam 21 lat i niestety widzę to co w Polsce się dzieje i bardzo fatalnie to odczuwam. Doszedłem do wniosku, że Polska, polskość jest powoli wycofywana z naszego kraju. W popularnej audycji Programu Pierwszego Polskiego Radia, szczególnie rano jeszcze nie tak dawno, można było słyszeć, skrót wiadomości w 3 różnych językach co na początku dało mi sporo do myślenia. Były to języki : angielski, rosyjski i niemiecki. Pewnego dnia wybrałem się z mamą na zakupy i widziałem na półkach bardzo dużo słowników szczególnie rosyjskich. Najbardziej w oczy kole fakt iż przy samej granicy polsko-czeskiej postawiony jest znak PL, ale nie nasze narodowe godło tylko Unii Europejskiej ?, a śmieszniejszy jest fakt, że przy wjeździe do Czech, Czesi postawili swoje godło narodowe, to wygląda na to, że wstydzimy się własnego godła polskiego albo już zostalismy sprzedani iluminatom !! …
Polacy, jeżeli naprawdę zależy Wam na naszej ojczyźnie proszę Was oddajcie głosy na prawdziwych patriotów (z PIS, SL). My młodzi w tym kraju nie mamy perspektyw do lepszego życia…
Pozdrawiam serdecznie,
Szczęść Boże
KRÓLUJ NAM CHRYSTE ZAWSZE I WSZĘDZIE.
Jakub.




Automaty do rozdawania Komunii Świętej! NA RĘKĘ BY SIĘ NIE ZARAZIĆ!

PRZYJDŹ PANIE I RATUJ!!!
Marana Tha!

-szukam--szukam-
> CZY ZAREAGOWALI BISKUPI? SKĄDŻE!. JAK NIE MA KARY TO NIE MA MIARY WYNATURZEŃ. KOSCIÓŁ NA ZACHODZIE JUŻ NIEWIELE MA WSPÓLNEGO Z BOGIEM PRAWDZIWYM ! WIERNI ZOSTALI OSZUKANI I ZDRADZENI PRZEZ PASTERZY[EPISKOPATY]- WILKÓW W OWCZYCH SKÓRACH.
TO PRZYKŁAD POSŁUSZEŃSTWA LUCYFEROWI PRZEZ KATOLIKÓW A BUNTU BOGU PRAWDZIWEMU PRZEZ DOSTOJNIKÓW KOŚCIELNYCH.

Szczyt zdiablenia i ohyda spustoszenia - Komuniomaty!!!

http://www.gloria.tv/?media=40122


Nawet kasę na tym tłuką!

http://www.puritysolutions.org/products.php


Panie Boże wybacz!

http://www.dailymotion.com/video/xc6owt_communalabra-germ-free-communion-ho_people


Leszek

***KLIKNIJ***EUCHARYSTIA - papież Leon XIII.

*****************************************************
Szczęść Boże.

Chcę pani bardzo podziękować za piękno profilu ECHO CHRYSTUSA KRÓLA.
Słyszałem słowa odnoszących się do Najświętszej Eucharystii, co robią w Niemczech, co zrobią w Polsce.
Ja, gdy patrzę na ten lud to płakać mi się chce, że robią co chcą jak poniżają Boga w Hostii Św.
Oby nie było za późno gdy przyjdzie Bóg nie jako Bóg Miłosierdzia ale jako Sędzia, będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Arcykapłani wydali, biskupi poniewierają Boga w Hostii Św., białej, znieważanie poprzez zepsucie tradycji Trydenckiej.
Piłat umył ręce, biskupi kpią z ludzkich serc, stosują pranie mózgów.
Nie chce nikogo obrażać ale nie mogę jako katolik patrzeć jaka jest zniewaga Boga w Trójcy Świętej Jedynego i świętokradztwo.
Jestem obrońcą Eucharystii.
Nie mogę znieść co się wyprawia na zachodzie i nie chce, aby to samo działo się w Polsce,
Pytam się każdego z was, czy Kościół to Boży Dom w ludzkich sercach? Czy dom zbójców i klaunów?
Czym jest Hostia Św., ?
Ukrytym Bogiem, czy kawałkiem chleba?
Masz uszy słuchaj ...
masz oczy - czytaj ...
obserwuj znaki czasu ...
Przepowiednie przepowiadają zniesienie codziennej ofiary, rozumie się Komunii Świętej, która chrześcijanie spożywają na pamiątkę Jezusa z ostatniej Jego wieczerzy.
Ze słów przepowiedni wynika, że przed końcem czasów, około 3,5 roku wcześniej ofiara zostanie zniesiona.
Również przepowiednie innych mistyków mówią jaki ciężki kryzys przejdzie kościół katolicki; do tego stopnia, że Komunia Św. zejdzie do podziemia i będzie rozdawana w ukryciu. Nastaną okrutne prześladowania i cierpienia. W tym czasie ludzie zwrócą się do krzyża, ponieważ dzięki niemu został zbawiony świat.
Prorok Daniel zapowiedział zniesienie ofiary przez 1290 dni. W tym czasie wiele ludzi będzie oczyszczonych i wypróbowanych.

"I widziałem oto biały obłok a na obłoku siedział ktoś podobny do Syna Człowieczego, Mający na głowie złotą koronę a w ręku swym ostry sierp".
(Obj. Św. Jana 14:14)

Tomasz


ŻENUJACE POWITANIE PAPIEŻA BENEDYKTA XVI.
Przez niemieckich biskupów i kardynałów w Berlinie 22.09.2011 r.


-szukam-



Filmik mówi sam za siebie.
Powiało zgrozą bo od dostojników tak wysokiej rangi można by oczekiwać elementarnego wychowania , szacunku i miłości dla głowy Kościoła Katolickiego i Państwa Watykańskiego. Zdumienie ogarnia, niesmak i oburzenie. Europo dokąd zmierzasz!!!

**********************

I tak, w Wielką Środę zwierzono mi między innymi następujący opis widzenia i słów zasłyszanych, w duszy: "Pod koniec lutego br. (1939) Pan Jezus przedstawił mej duszy następujący obraz, w czasie, gdy mu gorąco polecałam naszą Ojczyznę i wszystkie narody świata. Zobaczyłam w sposób duchowy granicę polsko-niemiecką począwszy od Śląska aż do Pomorza całą w ogniu. Widok ten był naprawdę przerażający. Zdawało mi się, że ten ogień zniszczy cały świat całkowicie. Po pewnym czasie ogień ten ogarnął całe Niemcy, niszcząc je doszczętnie tak, że ani śladu nie pozostało z dzisiejszej Rzeszy Trzeciej. Wtem usłyszałam w głębi duszy głos i równocześnie odczułam pewność niezwykłą, że tak się stanie, czego nie potrafię opisać:

"Moje dziecko, będzie wojna straszna, która spowoduje takie zniszczenie. Niemcy upadną i już nigdy nie powstaną za karę, bo nie uznają mnie jako Boga, Króla i Pana swego."

Sługa Boża Rozalia Celakówna


***KLIKNIJ***ŻENUJĄCE PRZYWITANIE OJCA ŚWIETEGO


Rano usłyszałem Budzik...
http://sosenkowski.nowyekran.pl/post/28171,rano-uslyszalem-budzik


-szukam- >

refleksje na temat kolejnego "strażnika skansenu wyznaniowego" w diecezji Lubelskiej...

na początek pozwole sobie zacytować najsłynniejsze" dzieła" owego nastepcy znanego świeckiego filozofa i AGORAnckiego publicysty - biskupa Życińskiego:
1. OSOBY MODLĄCE SIĘ PRZED KRZYŻEM STAJĄ SIĘ NARZĘDZIEM PRZETARGÓW POLITYCZNYCH - oświadczył bp Budzik. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Kosciol-zajal-oficjalne-stanowisko-ws-krzyza,wid,12564977,wiadomosc.html


2. Biskupi opowiedzieli sie przeciw próbom wykorzystania oredzia Sługi Bożej R. Celakówny, w celach politycznych - poinformował bp Stanisław Budzik. „Intronizacja Serca Bożego jest wpisana w tradycje Kościoła, tak samo cześć Chrystusa Króla Wszechświata, natomiast ogłaszanie Chrystusa Królem Polski jest - zdaniem biskupów - niewłaściwa, niepotrzebna, niezgodna z myślą Episkopatu” - wyjaśnił. Dodał, że jest to element wykorzystywany przez grupy wiernych w celach politycznych. Na dzisiejsze czasy - wyjaśnił sekretarz Episkopatu - najpiekniejszym jest ten obraz Chrystusa, który promował np. ks. Franciszek Blachnicki, tj. obraz Chrystusa sługi.„A jeżeli mówimy o Królestwie Chrystusa, to od razu należy dodać, że Jego królestwo nie jest z tego świata” - dodał.
(vide: Wyniki prac 343 Konferencji Episkopatu Polski http://domnaskale.net.pl/artykul/wyniki-prac-343-konferencji-episkopatu-polski/ )

- wielu zwolenników Purpurata Budzika powołuje sie przy tym na Ewangelie Św. Mateusza [Mt 20,25-28], dotyczącą ziemskiej Misji Jezusa Chrystusa sfinalizowanej ukrzyżowaniem:

25 A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władze.
26 Nie tak bedzie u was. Lecz kto by miedzy wami chciał stać sie wielkim, niech bedzie waszym sługą.
27A kto by chciał być pierwszym miedzy wami, niech bedzie niewolnikiem waszym,
28na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu".

- a ja sie pytam: czyim sługą ma być Jezus Chrystus TERAZ I NA WIEKI WIEKÓW ??? - B. Komorowskiego, M. Barroso, G. Sorosa ?!?


w tych okolicznościach cytaty przytoczone przez Ks. Natanka http://www.piotrnatanek.pl/list-otwarty-do-kaplanow-kosciola-katolickiego
nasuwają sie same:

- w ostatniej godzinie trzy czwarte mojego Kościoła zaprze sie Mnie, i bede musiał odciąć te cześć od pnia, jak gałezie umarłe i zepsute przez nieczysty trąd.

M. Valtorta, Koniec czasów. Walka dobra ze złem u progu wiosny Kościoła, Katowice 2005, s. 158.
Wielka liczba duchownych w imie jakiejś reformy lub też jakiegoś Soboru, postanowiła wszystko zmienić, wszystko przebudować: Biblie, Ewangelie, Tradycje. Spychano na bok Chrystusa, prawdziwego Boga i coraz otwarciej opowiadano sie za Jego człowieczeństwem, zaprzeczając istnieniu Jego Bóstwa. Cheć„zreformowania” Boga, Jego Nauki i Moralności oznacza dojść do najwyższego stopnia zarozumiałości i pychy do jakiej tylko człowiek jest zdolny dojść
O. Michellini, Oredzia Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów,wyd. II, Wrocław 2002, s.297.
Kapłan zły równa sie diabłu, który ciągnie dusze ku zgubie: popełnia bogobójstwo i zabójstwo. Kapłan oziebły jest jak ciernisty krzak w ziemi suchej i bezpłodnej. Kapłan dobry czyni troche dobra. Kapłan gorliwy jest jak płomyk, który oświeca, ogrzewa i oczyszcza. Kapłan świety zbawia i uświeca wiele dusz. Wielu kapłanów jest w ciągłym ruchu, krząta sie wokół wielu spraw i buduje„budowle” materialne, gdybyż oni obrócili te wysiłki na budowanie Mego Królestwa w duszach, ile dobrego by oni uczynili
O. Michellini, Oredzia Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów,wyd. II, Wrocław 2002, s.15.
PS.
Episkopat Polski bez skrepowania wyrzekł sie Jezusa Chrystusa jako Króla Polski na 343 Konferencji w dniu 6 marca 2008 r... dla odmiany teraz Episkopat Polski milczy nt. celebracji satanisty Nergala w TVP...

***************

„DYWERSJA W KOŚCIELE POLSKIM.

Wiedzą oni doskonale, że fundamentem Kościoła Chrystusa są prawdy objawione przez Boga i wiara Ludu Bożego w te prawdy, gdyż na tym fundamencie i tylko na nim opiera sie to wszystko, co w sumie nazywa sie chrześcijaństwem i cywilizacją chrześcijańską, konkretnie: katolicyzmem i katolickim stylem życia. Prawdy i zasady moralne (oczywiście bezwzględnie obowiązujące w sumieniu) stanowią zwarty system, opierający się ostatecznie nie na żadnych „naukowych" argumentach (choć one mogą być pomocne), lecz wyłącznie na autorytecie objawiającego je Boga i na nieomylnym Magisterium Kościoła. Zanegowanie,
przez próbę rzekomej „reinterpretacji", którejkolwiek z tych prawd i zasad jest zanegowaniem całego Objawienia Bożego. Bo jeśli w imię jakichkolwiek racji ktoś się waży kontestować choćby drobną cząstkę Objawienia Bożego, dotychczasowej wiary Kościoła katolickiego, równie logicznie może się ważyć na zakwestionowanie całego Objawienia Bożego i samego faktu Objawienia, a więc wprost duszy i tożsamości Kościoła. Masoneria to właśnie uczyniła, a jej pomocnicy w Kościele do tego najoczywiściej zmierzają. Ci dywersanci „pełniący obowiązki katolików", owszem, „teologów", są jak najbardziej świadomi, co stanowi fundament Kościoła, toteż na „reinterpretacji dogmatów"23
i na „uwspółcześnieniu" moralności katolickiej skoncentrowali wszystkie swoje wysiłki. Raczyli przy tym zapomnieć, że Kościół nie jest ani twórcą, ani właścicielem tych prawd i praw, nie posiada więc żadnych uprawnień do ich „rewidowania", „uwspółcześniania" czy „ustalania na nowo", aby były „bardziej zgodne z duchem czasu". Najświętszą bowiem powinnością Kościoła, racją jego istnienia -z woli samego Chrystusa -jest strzec w całości depozytu wiary, bronić go przed jakimkolwiek zamachem czy zafałszowaniem i wiernie, w całej rozciągłości, bez zmieniania lub przemilczania czegokolwiek, przekazywać go, wraz z łaską sakramentów, następującym po sobie ludzkim pokoleniom tak długo, „aż Pan przyjdzie".

Niezależnie od tego, co o tym myśli świat przeciwny Chrystusowi. Gdyby Kościół katolicki, uwiedziony „nowoczesnością" (ileż tych „nowoczesności" było dotychczas!), sprzeniewierzył się temu zadaniu, tym samym przestałby być prawdziwym Kościołem Chrystusa i straciłby rację bytu; opuszczony przez Boga i „przemożony przez bramy piekielne" po prostu przestałby istnieć. To się jednak nigdy nie stanie i stać się nie może. Krótkowzroczni pomocnicy Szatana i o tym raczą nie pamiętać. Szkoda. Pracują więc obecnie ze wszystkich sił, rozwijają, uzasadniają, przemycają, narzucają tę swoją „opcję teologii", którą bezwstydnie i obłudnie odważają się nadal nazywać „katolicką".
A oto do czego się posunęli:

-Zakwestionowali z rozgłosem niemal wszystkie, nawet najbardziej podstawowe prawdy wiary, niektórzy z nich nawet bóstwo Jezusa Chrystusa, oczywiście w imię „wolności badań naukowych", w imię „wolności przekonań i słowa". -Próbują wylansować pojęcia o Bogu, które niewiele albo i nic nie mają wspólnego z Bogiem Objawienia, z Bogiem Prawdziwym.

-Zakwestionowali, jakby unieważnili wiele podstawowych norm moralnych.
„Odkryli" mianowicie, że „zasady są dla człowieka, a nie człowiek dla zasad", z czego wynika, że byłoby nieludzkie, gdyby jakiekolwiek przykazania, nawet Boskie, obowiązywały zawsze, bez względu na okoliczności. Etyka po prostu zależy i musi zależeć od sytuacji, od „sumienia danego człowieka w danej chwili", swoją zaś sytuację człowiek s a m ocenia... co najoczywiściej oznacza, że każdy człowiek, niezależnie od prawa Bożego, ma prawo decydować, przynajmniej dla siebie, co jest dobre, a co złe. (Zauważmy, że taka jest właśnie doktryna masonerii i taka też była „przyjacielska rada" Szatana w raju: „...Gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak B ó g będziecie znali dobro i zło"). -Zachowanie przykazań Bożych jako warunek zbawienia? Po cóż te rygory, to jarzmo dla sumień, dla wolności człowieka, tak odstręczające współczesnych ludzi od Kościoła! Zbawienie jest przecież dane z góry i powszechne... C a ł a ludzkość zmierza ewolucyjnie do punktu Omega, przez „noosferę" do „teosfery" (Teilhard de Chardin)... Czyż Kościół nie jest Kościołem grzeszników?... I czyż Bóg nie jest Miłością, samą Miłością i tylko Miłością?...
Postawili nawet pytanie, czy może istnieć coś takiego, jak grzech naprawdę śmiertelny, i odpowiedzieli, że nie, a jeśli już, to praktycznie się nie zdarza.

OSTATECZNY CEL DYWERSJI

Zapytajmy, jakiż w końcu cel przyświeca tym strasznym ludziom, przebranym w „mundury katolickie", także w szaty duchowne, a przeto trudniejszym do rozpoznania (zresztą nadal nie widać nikogo, kto by ich chciał identyfikować, by ostrzec nieświadomych)! Zdradzili oni w swym sercu Jezusa Chrystusa, obrócili się przeciwko Niemu, na swoim poziomie wykształcenia i świadomości muszą „wiedzieć, co czynią", lecz czyżby sądzili, że można Boga pokonać i zniszczyć Jego Kościół na ziemi, któremu On sam przyobiecał przetrwanie do końca czasów? Jakiekolwiek by nie były ich motywy i wizje przyszłości, przyświeca im ten sam cel, jaki postawiła przed sobą cała masoneria, z tym, że sposoby jego realizacji mają własną specyfikę, swoisty kamuflaż pojęciowy i słowny. Zdążają oni mianowicie do tego, by zachowując (na razie) katolicką terminologię religijną i zewnętrzne struktury Kościoła, w sposób zasadniczy odmienić jego duszę, tożsamość i samoświadomość, zmienić, rozmydlić, rozmyć treść jego wiary, system wartości i normy moralne, doprowadzić do końca d r u g ą , zwycięską już Reformację w jego łonie, to znaczy całkowicie go sprotestantyzować i zliberalizować, co się j u ż w pewnym stopniu dokonało. Gdyby jeszcze udało im się, do czego dążą, osłabić rolę i władzę papiestwa, Kościół już tylko z nazwy byłby katolicki. Jego wpływ na umysły i dusze, i tak malejący, spadłby do zera, proces zanikania autentycznej wiary katolickiej w świecie doszedłby do punktu krytycznego, wtedy nastąpiłaby masowa, już nieodwracalna apostazja milionów, a jakaś pozostała reszta quasi -katolików (z nazwy) zostałaby przez swoich „pasterzy" przygotowana do „ekumenicznego" rozpłynięcia się w masońskiej synkretycznej Religii Uniwersalnej, w jakimś „New Age", gdy przyjdzie na to czas30.Takie są cele rewolucji wewnątrzkościelnej i taki scenariusz wydarzeń znajduje się w trakcie daleko posuniętej realizacji. W kontekście tego scenariusza w kręgach „odnowicieli" mówi się też od dawna o Trzecim Soborze, już niekoniecznie watykańskim, raczej
jerozolimskim...Czy do ruiny Kościoła naprawdę mogłoby dojść? Poszukajmy odpowiedzi u św. Mateusza (16,18, także 24,4-14 i 23-24), u św. Łukasza (18, 8) i w Apokalipsie.
W każdym razie ta ocena i to odczytanie działań dywersji wewnątrzkościelnej, ponad wątpliwość związanej z masonerią, nie jest wytworem wyobraźni wziętym z powietrza. Są to nieodparte wnioski, które narzuca dziejąca się na naszych oczach rzeczywistość. „

Fragment :
ANTYKOŚCIÓŁ W NATARCIU
Autor ks. Henryk Czepułkowski

***KLIKNIJ*** Więcej.







LARUM GRAJĄ! WOJNA! NIEPRZYJACIEL W GRANICACH!

A ty się nie zrywasz! Szabli nie chwytasz? Na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu chrystusowy!!!
Kościoły, o kapłanie , zmienią na meczety i Koran śpiewać będą tam, gdzieśmy dotychczas Ewangelię śpiewali!!!.


LIST OTWARTY DO KAPŁANÓW KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO
Wpisał: Ks. dr hab. Piotr Natanek
14.09.2011.
http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=4284&Itemid=46

-szukam-



-szukam--szukam--szukam-

LIST OTWARTY DO KAPŁANÓW KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO

Dla konsolidacji naszych kapłańskich sił, pragnę ogłosić istnienie ruchu kapłańskiego Christeos (Niech żyje Chrystus Król). Celem ruchu jest ultramontanizm i jednoznacznie opowiedzenie się po stronie papieża przed schizmatyckimi zagrożeniami powstawania Kościołów partykularnych i narodowych. W drugim wymiarze, trwanie przy tradycji Kościoła i wierze ojców....

http://www.piotrnatanek.pl/christus-vincit-tv


Ks. dr hab. Piotr Natanek Pustelnia Niepokalanów, Grzechynia

W przededniu wielkiego oczyszczenia Kościoła zwracam się do was bracia kapłani w liście otwartym, wzywając do przemyślenia i przemodlenia naszego życia kapłańskiego, w celu zwarcia naszych szyków. Rozdziobią nas jak kruki. Oni weszli do świątyni. Rozebrali już wszystkie nawy w Kościele. Kończą rozbiórkę prezbiterium. Nas kapłanów podzielili i przestawili na inną służbę[1].

Celem tej odezwy jest wysunięcie na pierwszy plan sprawy Kościoła i ludzkości oraz uświadomienie o nieustępliwej walce między Bogiem i szatanem, między ludzkością śmiertelnie zranioną a ciemnymi potęgami piekła[2].

Współczesny świat ogarnął „racjonalizm”, który zadaje gwałt, bezcześci i zabija wiarę. Jest to najemny morderca, który zabija Boga w sercach[3]. Jego „uczeni” zdusili piękną i świętą prostotę, czystą zdolność wiary, pod kamieniami i cegłami swej wiedzy, zbyt przepojonej ziemią, aby móc zrozumieć to, co nie jest z tej ziemi. To co zasiał Pan Jezus dziełem tajemnicy Wcielenia i Odkupienia na naszych oczach umiera[4].

Świat zaprzedał się ciału, pieniądzowi, władzy i szatanowi[5]. Współczesna ludzkość buntownicza, niewierzącą i ateistyczna, kuszona przez piekło w niewytłumaczalny sposób powstaje przeciw Bogu; nienawidzi Go - wbrew wszelkiej logice, bez sensu. Ciemne moce zła doprowadziły ludzkość do tak niedorzecznej postawy, że zło zostało przyjęte, słucha się go i kocha - przekraczając wszelkie granice wyobraźni[6].

Świat wypowiedział wojnę Kościołowi, budując tamy i zapory, aby zapobiec wylaniu łask Bożych na ludzkość.
W tej tamie chce się Kościół zatopić i pogrzebać, a wraz z nim chce się pogrzebać Boga. Jest to prawdziwa wojna jakiej nie doświadczyła ludzkość ery chrześcijańskiej. Jest to walka przeciw Chrystusowi[7]. Nieprzyjaciele Boga, silniejsi słabością Jego Kościoła, a zachęcani przez szatana stają się coraz bardziej zuchwali i agresywni. Przechodzą oni do ofensywy coraz bardziej niszczącej na dwóch frontach „zasad” i „moralności”[8].

Święty Kościół powszechny, apostolski, katolicki i rzymski ogarnęła ciemność. Ten Kościół wydany został na igraszkę szatana[9]. Wielka liczba duchownych w imię jakiejś reformy lub też jakiegoś Soboru, postanowiła wszystko zmienić, wszystko przebudować: Biblię, Ewangelię, Tradycję. Spychano na bok Chrystusa, prawdziwego Boga i coraz otwarciej opowiadano się za Jego człowieczeństwem, zaprzeczając istnieniu Jego Bóstwa. Chęć „zreformowania” Boga, Jego Nauki i Moralności oznacza dojść do najwyższego stopnia zarozumiałości i pychy do jakiej tylko człowiek jest zdolny dojść[10].

Wierni Kościoła zostali wprowadzeni w kolosalne oszustwo. Szatan posługując się mężami Kościoła, postanowił umocnić swój diabelski plan i zapobiec wszelkim kontratakom. Konsekwencją tego jest cierpienie wielu dusz, które nie otrzymują żadnej pomocy i pociechy od tych, którzy powinni być ich opiekunami i obrońcami. W wyniku tego cały świat ludzki został oszukany i wolą Boga jest, aby ta prawda została ludziom ujawniona. Jest to paradoksalny i okropny spisek przeciwko Kościołowi i narodom[11]. Skutkiem tego jest pojawienie się wielkiej herezji, najwyższego świętokradztwa, sam szatan ogłasza tę nową wiarę[12]. Rozpoczął się kataklizm[13]. W zbliżającym się kielichu goryczy jest wiele bólu[14]. Dyplomacja pasterzy Kościoła, która poszła w zawody ze świecką dyplomacją, osiągnęła wyżyny kłamstwa i fałszu[15], a Kościół dzisiejszy uległ hipnozie[16]. Aż trudno zrozumieć, że osoby Bogu poświęcone potrafiły Kościół wyprowadzić poza swoją oś naturalną. Pycha, pycha mniej lub więcej ukryta sprowadziła tą ciemność otaczającą cały Kościół. Pasterze Kościoła w wielu przypadkach nie wierzą i sądzą wszystko po ludzku[17]. Kościół ogarnął kryzys, który sięga Jego podstaw i Jego szczytów hierarchicznych[18]. W czasach, kiedy zuchwałość piekła się zwiększa, ci co powinni bronić Kościoła, nie wysilają się podobnie[19].

Nadeszła już chwila, aby zwołać pospolite ruszenie w Kościele dla pomocy tym, którzy z niesłychanym poświęceniem i bohaterstwem pracują w pierwszych szeregach dla rozszerzania Królestwa Bożego na ziemi[20]. W tych pierwszych szeregach powinni być kapłani, od których Pan Jezus żąda większego udziału w Jego Odkupieniu, by działali z Nim w Eucharystii i by lepiej poznali swoją rolę w Jego mistycznym Ciele. Ponadto wymaga od kapłanów pełnego zjednoczenia ich cierpienia z Jego Męką. To kapłanom Bóg powierzył dar Eucharystii, uczynił ich Jego opiekunami na ziemi. Powierzył posłannictwo głoszenia Słowa, udzielił władzy zwalczania ciemnych, piekielnych mocy i uzdrawiania chorych. To kapłan jest pełnomocnikiem i ambasadorem Boga na ziemi. Jest inicjatorem wszelkich większych zajść i wydarzeń nadprzyrodzonych w Kościele Chrystusowym. Jest hostią ofiarną za zbawienie wiernych, a zarazem ma być sługą[21]. Kapłan jest drugim Chrystusem i cały należy do Niego. Na nim spoczywa ogromna odpowiedzialność za zbawienie świata[22]. Kapłan zły równa się diabłu, który ciągnie dusze ku zgubie: popełnia bogobójstwo i zabójstwo. Kapłan oziębły jest jak ciernisty krzak w ziemi suchej i bezpłodnej. Kapłan dobry czyni trochę dobra. Kapłan gorliwy jest jak płomyk, który oświeca, ogrzewa i oczyszcza. Kapłan święty zbawia i uświęca wiele dusz. Wielu kapłanów jest w ciągłym ruchu, krząta się wokół wielu spraw i buduje „budowle” materialne, gdybyż oni obrócili te wysiłki na budowanie Mego Królestwa w duszach, ile dobrego by oni uczynili[23].

Wystarczy, że kapłan Bogu nie przeszkadza w Jego pracy rzeźbiarza, a Bóg ubogaca go zasługami i cnotami czyniąc go arcydziełem Trójcy Świętej.[24] Będąc nauczycielem, przewodnikiem i ojcem potrafi przewodniczyć wiernym i być pierwszym w swoim Kościele[25]. Im więcej będzie na świecie prawdziwych kapłanów, gdy czasy się będą dopełniać, tym krótszym i mniej okrutnym będzie czas trwania Antychrysta i ostatnich konwulsji rodzaju ludzkiego[26]. Bóg zaprzęgnął kapłana do konkretnego dzieła: zbawiać dusze, zbawiać dusze, zbawiać dusze[27].

W dniu, w którym na świecie nie byłoby już prawdziwych kapłanów, świat stałby się tak potworny, że trudno to opisać. Nadeszłaby chwila „ohydy spustoszenia”, ale nadeszłaby z gwałtownością tak straszliwą, jakby piekło zostało przeniesione na ziemię[28].

Na przestrzeni ostatnich 70 lat jesteśmy świadkami wypełniania się dramatycznego proroctwa Pana Jezusa, że w ostatniej godzinie trzy czwarte mojego Kościoła zaprze się Mnie, i będę musiał odciąć tę część od pnia, jak gałęzie umarłe i zepsute przez nieczysty trąd[29]. Do tego dramatu w ostatnich dekadach powojennych przyczynili się sami kapłani. Powinni być płomieniem, a tymczasem stali się dymem[30]. Powołani do szerzenia wiary tłumnie przeszli do nieprzyjaciela[31]. Zamiast prowadzić dzielnie walkę uciekli z pola bitwy[32]. Łudząc tłumy i udając baranki, wzywają Imienia Bożego i Jego Opatrzności, a tymczasem stali się wilkami[33]. To kapłanom Pan Jezus zarzuca odpowiedzialność za śmierć dusz[34]. Wielu kapłanów utraciło „swój smak”[35] i pasą sami siebie[36]. W tajemnicy składania ofiar Pan nazwał kapłanów zdziczałymi ofiarnikami[37] i katami, gdzie kapłański ołtarz nie jest ołtarzem lecz szubienicą[38]. To wszystko sprawiło, że kapłaństwo zostało sprowadzone do zawodu rzemieślnika[39] i kapłani stali się zmaterializowanymi fachowcami Bożego dzieła Odkupienia[40]. Współczesnych członków kapłańskiego sanhedrynu Pan Jezus nazywa kapłanami politykującymi[41]. Zniekształcili kult, który ma dzisiaj kształty bardziej ludzkie niż Boskie[42]. W świecie kapłańskim pojawiły się cztery bożki - zazdrość, zmysłowość, uwielbienie Wschodu i sekt oraz bożek herezji, który zastępuje w kapłanach kult jaki powinni oddawać Bogu[43]. Kapłan zdradził Boski mandat. Będąc drugim Chrystusem kapłan staje się drapieżnym wilkiem rozpraszającym trzodę; z anioła światłości czyni z siebie posłańca ciemności; jako sługa i ambasador Boga zdradza ostateczny cel: stworzenie, Odkupienie i własne powołanie[44]. Wielu z kapłanów wtargnęło na stanowiska kościelne poprzez intrygi płynące z ambicji. Spowodowało to, że motorem ich działania w Kościele jest ambicja, egoizm i pracują w nim jak najemnicy. Stąd znikła rola ojca, a pojawił się biurokrata i urzędnik[45]. Zapomniano o istocie kapłaństwa, że kapłan to pasterz, który stoi pośród swej trzody i dogląda jej[46]. Zbyt mało jest dzisiaj w Kościele prawdziwych kapłanów. Trzoda została pozbawiona pasterzy. Dlatego wiele z tego, czym ona jest, wynika z braku opieki[47].

W tę wielką bitwę w dziedzictwo poprzednich pokoleń zostaliśmy wprowadzeni my współcześni kapłani, w wielu przypadkach nieświadomi tych wszystkich zagrożeń, gdyż mechanizmy edukacyjne sprytnie wprowadzały nas na inne drogi. Naszymi kapłańskimi interesami są tylko interesy Boże: Chwała Boża, Królestwo Boże, Wola Boża. Jesteśmy na służbie Bożej, a służba ta wyklucza troskę o siebie[48]. To wszystko jest zawarte w tajemnicy Odkupienia. Do osiągnięcia tego celu w Kościele konieczne są: pokora, ubóstwo, posłuszeństwo, kalwaria[49]. Do tej walki Pan Jezus zachęca nas, abyśmy używali najlepszej zbroi - pokory ubóstwa, cierpienia i modlitw. Cierpieniem zapalimy ogień, a modlitwą zmusimy Boga do litości i miłosierdzia[50].
Szatan wie, że kapłani są tymi gwiazdami, które w apokaliptycznej wizji ma strącić z nieba[51]. Zdaje on sobie z tego sprawę, że tylko kapłan Chrystusowy, we współpracy z łaską Bożą jest w stanie uratować dzisiejszy świat. Dlatego z odpowiedzialności za zbawienie dusz nie wolno nam odrzucić tej walki z szatanem, z jego antykościołem. Kapłanami jesteśmy na mocy tej walki i bez tej walki nie mielibyśmy racji bytu[52]. Wielu z nas kapłanów wierzy w szatana, ale nie w sposób nadprzyrodzony. Wielu zatraciło tę wiarę[53]. Szatan wie, że każda deprawacja i niewiara kapłana to uderzenie w Kościół[54]. Dlatego powołał on do istnienia swój diabelski kościół, któremu na imię masoneria. Wewnątrz pozyskała [ona] wielu szeregowców na szczycie, jak i u podstaw działania Kościoła. Zewnętrznie masoneria kościelna przyjmuje maskę obłudy, ale uderza i zaraża swym trującym żądłem wszystkich, z którymi się zetknie[55].

Uzdrowienie ludzkości pogrążonej w takim złu może być dokonane tylko przez Boga[56]. Pan Jezus chce „rewolucji”, która będzie zaprzeczeniem i uroczystym potępieniem rewolucji świata. Rewolucja, której świat chciał i chce, jest naznaczona nienawiścią, zemstą, rozdarciem. Cechują ją gwałty i wszelkie inne przestępstwa. Moja „rewolucja” będzie cała przeniknięta wolnością i porządkiem. Sprawiedliwość, pokój i szacunek dla naturalnego prawa narodów - będą jej podstawą[57].

Dlatego nadszedł czas, abyśmy zwarli swe kapłańskie siły i podjęli obronę Kościoła[58]. W pierwszym rzędzie musimy pokornie spojrzeć w oczy Ukrzyżowanego Zbawiciela, wezwać Jego Miłosierne Serce i za św. Piotrem zawołać: Panie ratuj mnie, bo tonę![59] Następnie uchwycić się środków obrony, jakie Kościół zaleca od wieków: rozwagę, roztropność, modlitwę, sakramenty i sakramentalia[60]. Apeluję drodzy bracia w kapłaństwie: Ofiary, ofiary, o kapłani! Modlitwy, modlitwy, modlitwy o pasterze![61]

Zdaję sobie sprawę, że ten apel będzie przyczyną kolejnych szyderstw, a proponowana próba zorganizowania obrony Kościoła, ustawi mnie w kategorii kolejnych szaleńców i maniaków religijnych[62]. Bycie głosem wzywającym do nawrócenia i obrony Kościoła, kiedy przeciwnik ma już wszystko przygotowane „pięć przed dwunastą godziną”, jest szaleństwem. Jednak mi wybaczcie, nie mogę inaczej apelować, bo mego kapłaństwa i rozumienia Kościoła nie wziąłem od siebie. Moi posłańcy - dusze, żyjące tak jak i wy wszyscy powinniście żyć - stali się moimi wołającymi głosami, aby jeszcze raz powtórzyć Słowo Mojego Serca. Zostali przez was potraktowani jak „obłąkani” i „opętani” i ileż razy zabijaliście ich. Zawsze ich dręczyliście. Kiedy żyłem na ziemi, również Ja zostałem nazwany - przez pokolenie cudzołożne i zbrodnicze - „szaleńcem” i „opętanym”[63].

W tym co czynię w Kościele świętym, przez posługę mojego małego kapłaństwa, nie ma bezprawia ani anarchii. Jest to moja mała gorliwość kapłańska, za co jestem prześladowany wbrew wszelkiemu prawu naturalnemu i kościelnemu[64]. Zdaję sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności przed Bogiem za dar kapłaństwa. Dziś, kiedy widzę tę odpowiedzialność „dusz Bogu poświęconych” w tym dziele ruiny, mordu i kaleczenia dusz we współpracy z mocami piekła, nie mogę milczeć[65]. Dlatego Pan Jezus chce, by głos Jego zabrzmiał przez usta kapłanów na tej ziemi mocniej niż demonów. Zwyciężymy w walce z szatanem[66]. Jeśli się nie nawrócimy i nie opamiętamy, my kapłani i wszyscy wierni Kościoła Chrystusowego, staniemy się ofiarą - przygotowaną przez Pana, aby oczyścić ołtarz ziemi sprofanowany przez grzech bałwochwalstwa, rozpusty, nienawiści, pychy… Będziecie ginąć tysiącami i dziesiątkami tysięcy pod sierpem Boskich piorunów[67].

P.S. Dla konsolidacji naszych kapłańskich sił, pragnę ogłosić istnienie już nieformalnego ruchu kapłańskiego Christeos (Niech żyje Chrystus Król). Celem ruchu jest ultramontanizm i opowiedzenie się jednoznacznie po stronie papieża przed schizmatyckimi zagrożeniami powstawania Kościołów partykularnych i narodowych. W drugim wymiarze, trwanie przy tradycji Kościoła i wierze ojców. Członkostwo tego ruchu kapłańskiego, do którego należeć mogą tylko kapłani, jest dwustopniowe. Pierwszy stopień - sympatyk. Drugi stopień - wierna służba Bogu, papieżowi i Kościołowi. By osiągnąć ten stopień należy:
1) zaliczyć egzamin z 6 lektur[68] przed komisją egzaminacyjną
2) wyznanie wiary na piśmie
3) przysięga antymasońska
4) przysięga antymodernistyczna
5) ucięcie wszelkich związków z szatanem (alkohol, kobiety, etc.).
-----------------------------------------------------------------------
[1] List jest zapowiedzią szerszego opracowania na te tematy.
[2] O. Michellini, Orędzia Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów, wyd. II, Wrocław 2002, s.296.
[3] M. Valtorta, Koniec czasów. Walka dobra ze złem u progu wiosny Kościoła, Katowice 2005, s.63.
[4] Tamże, s.62.
[5] Tamże, s.39.
[6] O. Michellini, Orędzia…, s.316.
[7] M. Valtorta, Koniec czasów…, s.278.
[8] O. Michellini, Orędzia…, s.316.
[9] Tamże, s.317.
[10] Tamże, s.297.
[11] Tamże, s.323.
[12] M. Valtorta, Koniec czasów…, s.247-248.
[13] O. Michellini, Orędzia…, s.22.
[14] M. Valtorta, Koniec czasów…., s.197.
[15] O. Michellini, Orędzia…, s.215.
[16] Tamże, s.299.
[17] Tamże, s.277.
[18] Tamże, s.211.
[19] Tamże, s.314.
[20] Bł. A. J. Nowowiejski, w: Jerzy Tupikowski CMF, Kawa ze świętymi…. Rady i myśli świętych na cały rok, Warszawa 2007,s.97.
[21] O. Michellini, Orędzia…, s.56.
[22] Tamże, s.11.
[23] Tamże, s.15.
[24] Tamże, s.86.
[25] Tamże, s.167.
[26] M. Valtorta, Koniec czasów, s.22.
[27] O. Michellini, Orędzia…, s.24.
[28] M. Valtorta, Koniec czasów…, s.22.
[29] Tamże, s.158.
[30] Tamże, s.20.
[31] O. Michellini, Orędzia…, s.376.
[32] Tamże, s.216.
[33] M. Valtorta, Koniec czasów…, s.161.
[34] Tamże, s.151.
[35] Tamże, s.19.
[36] Tamże, s.150.
[37] Tamże, s.249.
[38] Tamże, s.250.
[39] O. Michellini, Orędzia…, s.21.
[40] Tamże, s.19.
[41] Tamże, s.266.
[42] M. Valtorta, Koniec czasów…., s.53.
[43] Tamże, s.265-267.
[44] O. Michellini, Orędzia…, s.12.
[45] Tamże, s.295.
[46] M. Valtorta, Koniec czasów…, s.265.
[47] Tamże, s.21.
[48] O. Michellini, Orędzia…, s.120.
[49] Tamże, s.254.
[50] Tamże, s.83-84.
[51] M. Valtorta, Koniec czasów…, s.40.
[52] O. Michellini, Orędzia…, s.85.
[53] Tamże, s.213, 276.
[54] Tamże, s.328.
[55] Tamże, s.319.
[56] Tamże, s.379.
[57] Tamże, s.184.
[58] Tamże, s.300.
[59] Tamże, s.29.
[60] Tamże, s.279.
[61] M. Valtorta, Koniec czasów…, s.264.
[62] O. Michellini, Orędzia…, s.165.
[63] M. Valtorta, Koniec…, s.12.
[64] O. Michellini, Orędzia…, s.291.
[65] Tamże, s.89.
[66] M. Valtorta, Koniec…, s.198.
[67] Tamże, s.155.
[68] O. Michellini,
Orędzia Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów, wyd. II, Wrocław 2002; M. Poradowski, Trzydziestolecie drugiego Soboru Watykańskiego, Wrocław 2004; M. Poradowski, Problemy II Soboru Watykańskiego, Wrocław 2008; H. Czepułkowski, Antykościół w natarciu. Rzecz o współczesnej masonerii, Warszawa 2002; P. Natanek, Intronizacja Jezusa Chrystusa Króla. Dzieje świat i kościoła prowadzą ku nadejściu Króla, Kraków 2009; P. Natanek, Zbiór materiałów źródłowych dla zrozumienia tematyki intronizacji, Grzechynia 2011.

http://www.piotrnatanek.pl/christus-vincit-tv






ANTYKOŚCIÓŁ W NATARCIU!!!!!.
PISZMY DO OJCA SWIĘTEGO O ZAWETOWANIE ANTYCHRYSTÓW I NIEDOPUSZCZENIE DO MIANOWANIA.MY CHCEMY ŚWIĘTYCH KAPŁANÓW. PSEUDOTEOLOGOWIE DOPROWADZILI JUŻ KOSCIÓL ŚWIĘTY DO RUINY .MIANOWANIE ANTYCHRYSTÓW PRZYSPIESZY SCHIZMĘ W KOSCIELE POLSKIM!!!!



Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus Król!!
Szanowna Pani Mieczysławo !!! Odnalazłem szokującą informację którą zamieszczam poniżej. Jeżeli to będzie tak jak podaje PAP to nie mamy szans by zdobyć jakikolwiek przyczółek w walce o ukoronowanie Jezusa Królem Polski .

Biskup Budzik określił Jezusa jako sługę i taka wytyczna autorstwa tego duchownego obowiązuje do dziś. A gdy zasiądzie na lubelskiej stolicy to masoneria będzie świętować następne zwycięstwo!!!!!! Proszę zwrócić uwagę z kim przyszli nominaci współpracowali -to wszystko mówi samo za siebie. KUL nie przetrwa próby czasu z ludzkiego punktu widzenia. Bez interwencji Bożej nie mamy szans w tej walce . Oczywiście pozostaje nam tylko modlitwa i wielka ufność naszemu Panu. Pozdrawiam Robert S.
Bp Stanisław Budzik metropolitą lubelskim, a bp Piotr Libera katowickim - podaje PAP
opublikowano: 7 Września 2011 19:25:41


Sekretarz generalny Episkopatu Polski bp Stanisław Budzik prawdopodobnie zostanie mianowany metropolitą lubelskim, a bp płocki Piotr Libera metropolitą katowickim - dowiedziała się w środę PAP w źródłach kościelnych.
Nominacja następcy zmarłego abpa Józefa Życińskiego jest ważna z uwagi na rangę archidiecezji, na terenie której mieści się m.in . Katolicki Uniwersytet Lubelski. Jest oczekiwana, bo metropolita lubelski to wielki kanclerz KUL, a rok akademicki rozpoczyna się za trzy tygodnie. Według informacji PAP, nominacja nastąpi jeszcze we wrześniu.
Bp Budzik jest duchownym z diecezji tarnowskiej. Przez wiele lat współpracował ze zmarłym w lutym abp Życińskim, który przed objęciem metropolii lubelskiej był ordynariuszem w Tarnowie. Bp Budzik sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski jest od czerwca 2007 roku. Biskupem pomocniczym w Tarnowie został w 2004 roku. Jest doktorem habilitowanym nauk teologicznych.



Z informacji uzyskanych przez PAP ze źródeł kościelnych wynika też, że dotychczasowy biskup płocki Piotr Libera ma być mianowany metropolitą katowickim i zastąpić abpa Damiana Zimonia, który dwa lata temu osiągnął wiek emerytalny (75 lat).
W 1989 r., po wznowienie stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Stolicą Apostolską, ks. Libera został jednym z sekretarzy nuncjusza apostolskiego, abp Józefa Kowalczyka. W Nuncjaturze Apostolskiej pracował siedem lat. W listopadzie 1996 r. Jan Paweł II nominował ks. Liberę sufraganem w Archidiecezji Krakowskiej. Sakrę biskupią otrzymał w stycznia 1997 r. z rąk Jana Pawła II w Bazylice św. Piotra w Rzymie.



*******************
Szanowna Pani Mieczysławo !!!

Stało się jak wcześniej pisałem .

Sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Stanisław Budzik został mianowany nowym metropolitą lubelskim 27 września godzinie 12.00 w siedzibie Episkopatu, w obecności pracowników, został odczytany komunikat Nuncjusza Apostolskiego w Polsce.
Tak o nim piszą koledzy księża :

- Człowiek kultury i wiary. Wszechstronnie wykształcony erudyta, a poza tym bliski bardzo już tu, w Tarnowie, biskupowi Józefowi Życińskiemu, reprezentujący podobny, pełny szacunku dla drugiego człowieka, styl posługi.

Biskup Stanisław Budzik ten który Chrystusa obwołał i uczynił episkopatowym sługą został mianowane metropolitą!!!.

Niema szczęścia archidiecezja lubelska. Jeżeli jest taki bliski i lustrzanemu odbiciu swojemu poprzednikowi to jest to dramat dla kościoła w Polsce!!.

Panie Jezu Nasz Królu !!!

Czy my Twoi poddani mamy jeszcze na cokolwiek wpływ ? Jeżeli ten hierarcha przeniewierca twierdzi że Ty Panie jesteś sługą to wizja naszej ojczyzny wolnej pod Twoim Królewskim panowaniem ucieka z prędkością światła .

Panie Jezu Królu nasz ratuj nas bo toniemy . Błagamy Cię co robić?.

Robert

Ps:
Ja sparafrazuję słowa biskupa Wiesława Meringa w podobnej kwestii do ks. Adama Bonieckiego:
Nie widzi Ksiądz biskup związku między Jezusem ukrzyżowanym a władcą wszechświata Jezusem Chrystusem Królem?

„Proszę zatem zafundować sobie badania okulistyczne i nie szerzyć zamętu w umysłach wiernych opowiadając schizofreniczne tezy. „Ani jedna Jota” nie może być zmieniona w Ewangelii, a nasze wypowiedzi powinny być: „Tak, tak - nie, nie!
Teofil



List otwarty bp. Wiesława Meringa do ks. Adama Bonieckiego - Redaktora Seniora Tygodnika Powszechnego
http://www.diecezja.wloclawek.pl/pl/news/20,aktualnosci/265,list-otwarty-bp-wieslawa-meringa-do-ks-adama-bonieckiego-redaktora-seniora-tygodnika-powszechnego


Włocławek, dnia 26 września 2011 r.
Drogi Księże Redaktorze
Ostatnie wydarzenia w naszym Kraju sprawiają, że zwracam się do Księdza Redaktora w formie Listu Otwartego.
Był czas kiedy każdą książkę Adama Bonieckiego z radością brałem do ręki; tak zresztą postępowali prawie wszyscy moi koledzy - dzisiejsi księża. Podobnie było z „Tygodnikiem Powszechnym”, na który - jako student - „polowałem” w kioskach; potem, już w latach 70-80tych korzystałem ze znajomości Pań w kioskach Ruch: odkładały mi egzemplarz.
Po roku 1989 TP stał się inny; Jego nowy Redaktor Naczelny - też; aż pismo stało się niszowe, niskonakładowe, przeznaczone dla dobrze o sobie myślących elit. Boleję nad tą ewolucją, do której się Ksiądz Redaktor bardzo przyczynił. To na łamach Księdza pisma pojawiały się nazwiska takich „autorytetów” jak Magdalena Środa (córka prof. Ciupaka, marksisty i „religioznawcy” z czasów PRL), ks. Tomasz Węcławski (ileż się „Znak” natrudził w promocji jego książek), Stanisław Obirek... .
Podobny ciąg nazwisk mógłbym dalej tworzyć.

Widocznie bliżej było Księdzu Redaktorowi do tych „światłych” niż do „moherowych” (do których siebie z satysfakcją zaliczam). Pracuję we Włocławku, gdzie silne jest dziedzictwo księdza kardynała Wyszyńskiego; ostrzegał kiedyś, że to ci Moherowi nadstawią karku za Kościół; nie „elita”. Moje 40-letnie życie kapłańskie nauczyło mnie, że Ksiądz Prymas miał rację.
Piszę to wszystko na marginesie ekwilibrystki słownej Księdza Redaktora w TVN24; to nie jest moja stacja; słowa zaś Księdza Redaktora też nie mogą być przeze mnie przyjęte. Nie widzi Ksiądz związku między Nergalem jako satanistą i jako jurorem?

Proszę zatem zafundować sobie badania okulistyczne i nie szerzyć zamętu w umysłach wiernych opowiadając schizofreniczne tezy. „Ani jedna Jota” nie może być zmieniona w Ewangelii, a nasze wypowiedzi powinny być: „Tak, tak - nie, nie!”


Może Ksiądz Redaktor popierać „znakomitego artystę”(klasyk powiedziałby: Jakie poparcie taki artysta) i próbować tłumaczyć jego zachowanie!

Jednak dziesiątki tysięcy ludzi nie rozumieją Księdza stanowiska i trudno im je przyjąć z ust dawnego Generała Zgromadzenia.

Ujawniam swoje zdanie, żeby fragmenty moich opinii nie docierały do Księdza z innych źródeł.
Życzę więcej tolerancji, uwzględniania zdań mniejszości i tego, co kiedyś nazywano „Sentire cum Ecclesia”: Nergal sobie poradzi bez Księdza parasola!

Łączę pozdrowienie w Panu!

+Wiesław Mering
Biskup Włocławski
________________________
Czcigodny
Ksiądz Adam Boniecki MIC
Zgromadzenie Księży Marianów
ul. Św. Bonifacego 9
02-914 Warszawa


PS.
Prawdziwe oblicze byłego Generała Zgromadzenia Księży Marianów. To ”świętych obcowanie” już nie z Bogiem Prawdziwym a z wyimaginowanym przez zbuntowane Bogu głowy Baalem.
A wierni wspierali duchowieństwo wdowim groszem po to tylko aby ONI odwdzięczyli się zdradą wobec Kościoła i byli powodem jak biblijny Jonasz gniewu Bożego. Co roku Bóg ostrzega Polaków i jesteśmy swiadkami tragedi i katastrof apokaliptycznych których najstarsi ludzie nie pamiętają. Czy mamy wobec przeniewierców kościelnych tak postąpić jak biblijni marynarze z Jonaszem:

I zapytali go (JONASZA) :

«Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas?» Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły. Odpowiedział im:


«Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza powstała przeciw wam».

15 I wzięli Jonasza, i wrzucili go w morze, a ono przestało się srożyć.

16 Ogarnęła wtedy tych ludzi bojaźń przed Panem. Złożyli Panu ofiarę i uczynili śluby.


"Moje dziecko, będzie wojna straszna, która spowoduje takie zniszczenie. Niemcy upadną i już nigdy nie powstaną za karę, bo nie uznają mnie jako Boga, Króla i Pana swego."- Pan Jezus do Rozalii Celakównej.

Panie nie pozwól nam zginąć jak Niemcom bo zbuntowane duchowieństwo zaczyna ich naśladować. Ale i Niemcy przez nawrócenie mogliby zmienić jeszcze swój los.

Już Matka Boża w objawieniach fatimskich przepowiedziała bunt przeciw Bogu i zgorszenie duchowieństwa jakiego jeszcze nie było w dziejach świata.

Teofil



DUCHOWIEŃSTWO I WIERNI BĘDĄ MASZEROWAĆ POD MASOŃSKIM SZTANDAREM PRZEKONANI JESZCZE IŻ KROCZĄ POD PAPIESKĄ FLAGĄ. !

-szukam-


"Kandelabr przypomina masonowi siedem sztuk wyzwolonych, których znajomość jest
niezbędna w pracy prawdziwie wtajemniczonego". (L. Troisi, Dizionario massonico, Bastogi)


Infiltracja żydomasońska
w Kościele rzymskim
KS. CURZIO NITOGLIA

Aby osiągnąć swój cel masoneria wykształciła pokolenie godne tego wydarzenia poprzez intelektualne i moralne zepsucie młodzieży, począwszy od jak najmłodszego wieku, aby następnie móc jej wpoić niepostrzeżenie masońską mentalność. Szczególnie w seminariach rozwinęła swoją działalność infiltracji i psucia poglądów, świadoma iż pewnego dnia, młodzi seminarzyści zostaną księżmi, biskupami, kardynałami, będą kierować i zarządzać Kościołem, a jako kardynałowie będą wezwani do wyboru Papieża, który jak większość mu współczesnych będzie przesiąknięty zasadami filantropijnymi i naturalistycznymi, a więc będzie odpowiadał interesom sekty.
"Ich prawem jest nieprawda; ich bogiem jest diabeł, a ich obrzędy są niegodziwością".
Słowa o żydomasonerii kapłanów papieża św. Leona Wielkiego.


-szukam-Godło kawalerów Kadosch, 30 stopnia masonerii zapowiadające zemstę na Papieżu i Jezusie Chrystusie Królu symbolizowanych przez Tiarę i Koronę



Papież Piusa IX:
"Wy z ojca diabła jesteście i pożądania ojca waszego czynić chcecie".


>>KLIKNIJ<<
Duchowni-masoni


POZNAJMY WIARĘ W CZASACH OBECNYCH STARSZYCH BRACI ŻYDÓW JAK ICH NAZYWAJĄ OSOBY DUCHOWNE

„Profesor Dr August Rohling zbadał jak nikt inny przed nim, zasady Talmudu i wydał takowe w Munster (in Westfalen) pod tytułem „der Talmudjude”, które to dzieło dla swej ważności doczekało się już czwartego nakładu, a nadto zostało już także przełożone na język angielski, francuski, czeski i węgierski.



Przeczytawszy takowe, rozjaśniło mi się zaraz, skąd to wyszła odpowiedź dana przez żyda w Nowym Sączu jednemu z tamtejszych obywateli chrześcijańskich, że wprzód nim tu byli Polacy, już Bóg żydom nadał tę polską ziemię; rozjaśniło mi się również, z jakiego powodu, „Wiener Israelit” w październiku 1873 roku objawił tak ochoczo swoje życzenia, iż można by zrządzić, aby żydzi nad Galicją zapanowali, a to z tej prostej przyczyny, iż między wszystkimi państwami Europy nie ma kraju gdzie nie byłoby tylu żydów, ilu jest w Polsce.

Dla ważności więc treści tego dzieła, aby się i innym podobnie jak mnie rozjaśniło; aby nasz lud poznał różnice zasad nauki, jakie zachodzą między nauką chrześcijańską a talmudyzmem, ogłasza się także i przekład polski bez dalszych uwag, albowiem takowe z doświadczeń życia codziennego nasuwają się same.

„Żydzi, z wyjątkiem małej liczby dysydentów uważają od dawna Talmud w ogóle za taką samą boską księgę, jaką jest Biblia starego zakonu.
Jeżeli jednak rzecz rozważymy dokładniej, to stawiając go nawet wyżej Biblii. Ci, którzy czytają Biblię czynią coś, co jest cnotą, albo też nią nie jest. Czytający Misznę wykonują rzecz cnotliwą i będą za to wynagrodzeni. Ci, zaś którzy czytają Gemarę wykonują rzecz najbardziej cnotliwą
.

A także, że całe szczęście traci ten
, „kto od ustaw i nauk Talmudu przechodzi do Biblii”. Ich zdaniem też: „przyjemniejsze są słowa pisarzy Talmudu, niż zakonu”. Dlatego też „grzechy przeciw Talmudowi cięższymi są, niż grzechy przeciw Biblii”.

Z samochwalstwem Talmudu zgadza się świadectwo reszty rabinów, czyli nauczycieli żydowskich. Tak opiewa: „Kto ma Biblię i Misznę w rękach, a nie ma Talmudu - z tym nie należy przestawać”.
Ponieważ Jezus z Nazaretu według nauki żydowskiej nie był Bogiem, lecz tylko stworzeniem, tylko człowiekiem więc też i chrześcijanie w oczach żydów koniecznie są poganami, czyli bałwochwalcami. I tak mówi Talmud: „do dni świątecznych bałwochwalców należy także pierwszy dzień w tygodniu, dzień Nazareńczyka (Jezusa), tj. chrześcijańska niedziela”. Że Nazareńczyk nazwany jest w Talmudzie „synem stolarza” zgadza się to z nazwiskiem, które Jezus według Mt. 13,55 jeszcze za życia swego otrzymał od żydów. Że dalej imię jego w Talmudzie przekręcone zostało na słowo o znaczeniu: „niechaj imię jego i pamięć o nim zaginie”, zgadza się z powyżej przytoczoną nauką Talmudu, iż żyd powinien, jeżeli może, tępić odszczepieńców, którzy opuścili imię żydowskie. Zaś imię Jezusa i pamięć o nim, nie mogą być wykorzenione bez wytępienia chrześcijan.
Talmud nazywając Chrystusa bożkiem, czyli bałwanem, wynika z tego, że chrześcijanie są bałwochwalcami ponieważ poczytują sobie największy zaszczyt służyć wiernie Chrystusowi. Zaś Chrystus sam, według Talmudu, trudnił się czarodziejstwem i bałwochwalstwem, więc chrześcijanie są podwójnymi bałwochwalcami. Że Chrystusa nazywają żydzi błaznem, zgadza się to z postępowaniem Zbawiciela wobec Heroda, kiedy go współcześni jego wskazywali jako czarownika, oświadczając, „że Chrystus jest w przymierzu z czartem”. Ponieważ Talmud nazywa Chrystusa bezbożnikiem i Boga zapominającego, dowodzi, iż chrześcijanie jako czciciele bezbożnika, również są bezbożnikami. Ponieważ o najlepszym z gojów powiedziano między innymi, że i jego trzeba zabić, (jeżeli tylko można), dowiadujemy się stąd, że chrześcijanie bezwzględnie są tu rozumiani. (Raschi do Exod. 14 ed. Am. 7 a.; w wydaniu Wen. mówi: „między odszczepieńcami” wyraża się bezpośrednio: „najlepszego z chrześcijan trzeba udusić”.)

Aby zaś Talmud mógł żydom głęboko się wpoić, że on tu chrześcijan ma na myśli, mówi o tym w innym miejscu: „goj, który ćwiczy w zakonie (czyta pismo św.), winien jest kary śmierci”. Albowiem gojowi może być dozwolony zakon (czytanie pisma św.), jeżeli przez obrzezanie stanie się żydem, każdy bowiem wie, że chrześcijanie od początku rozczytywali się w zakonie Mojżesza. Jeżeli niektórzy rabini zarzucają, że Talmud powiada także: „goj, który czytuje pismo św., równa się z arcykapłanami”. Wyraźnie stoi też dalej w Talmudzie: „Chrześcijanie są bałwochwalczy; wolno jest w ich dzień świąteczny tj. pierwszego dnia w tygodniu, handel z nimi prowadzić”.

„Kiedy żydów, jak zarazę niszczącego postęp cywilizacji narodów, wypędzono z Hiszpanii, z Francji, z Niemiec i z innych krajów Europy, a pod karą śmierci jako wyjętych spod wszelkiego prawa, nie wpuszczono do Moskwy, wtedy Polacy otworzyli wszystkie im granice, dali przytułek i większą swobodę niż rodowitym mieszczanom i rolnikom.
Dwa pierwsze błędy przywiodły nasz naród do upadku i do podziału. W tym nieszczęściu jeszcze byśmy przez oświecenie, przez cywilizację mogli wznieść się i ratować, lecz błąd trzeci - żydzi byli zarazą wewnątrz, zarazą ciągle polityczne ciało osłabiającą i nędzniejącą
.” (Za Stanisławem Staszicem).


***KLIKNIJ***
ZGUBNE ZASADY




DROGOWSKAZY DLA NAS OD BŁOGOSŁAWIONEGO OJCA ŚWIĘTEGO JPII WIELKIEGO!

Z ANTYCHRYSTAMI Polska zaginie!!!.




POSŁUCHAJCIE:

Blogoslawieni czystego serca._mp3

Budujcie dom na skale_mp3

Chrystus zyjacy wskazuje nan drogę_mp3

Dobrego depozytu strzezcie!!_mp3

DZISIEJSZY SWIAT POTRZEBUJE SWIĘTOŚCI_mp3

Krzyz na Giewoncie-Jan Pawel II_mp3

Nie zatwardzajcie Waszych serc_mp3

O zagrozeniach rodziny_mp3

*Szczęliwi ktorzy strzegą przykazań*_mp3


ŚW. PIUS X ENCYKLIKA “PASCENDI DOMINICI GREGIS” O ZASADACH MODERNISTÓW .

Do Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i Ordynariuszy, w jedności i łączności ze Stolicą Apostolską pozostających.


Czcigodni Bracia.

Pozdrowienie i błogosławieństwo apostolskie

Wstęp.
-szukam-








Cel wrogów Chrystusa Pana: zrujnować królestwo Jezusa Chrystusa
Urząd pasania owczarni Pańskiej, zlecony Nam przez Boga, mieści w sobie przede wszystkim ten obowiązek, wskazany przez samego Chrystusa, abyśmy jak najczujniej strzegli przekazanego Kościołowi depozytu wiary, odrzucając „niezbożne nowości słów” oraz zarzuty rzekomej nauki (1 Tym 4, 20).
Ta zaś przezorność najwyższego pasterza była po wszystkie zgoła czasy niezbędną Kościołowi Katolickiemu, gdyż za sprawą nieprzyjaciela rodzaju ludzkiego nigdy nie brakowało mężów „mówiących przewrotności”(Dz Ap 20, 30), „próżnomównych i zwodzicielców”(Tyt 1, 10), „błądzących i w błąd wprowadzających”(2 Tym 3, 1). A wyznać musimy, że szczególniej w ostatnich czasach wzrosła liczba takich nieprzyjaciół krzyża Chrystusowego, którzy za pomocą nowych a podstępnych środków usiłują paraliżować ożywcze działanie Kościoła, a nawet, gdyby się udało, doszczętnie wywrócić samo nawet królestwo Chrystusowe.
Dlatego też dłużej milczeć Nam nie wolno, aby ta wyrozumiałość, którejśmy używali, spodziewając się ich powrotu do rozwagi, nie była nam poczytana za zapomnienie swego obowiązku.

Ukryci nieprzyjaciele Kościoła
Zwlekać nam dłużej nie wolno. Wymaga tego przede wszystkim ta okoliczność, iż zwolenników błędów należy dziś szukać nie już wśród otwartych wrogów Kościoła, ale w samym Kościele: ukrywają się oni - że tak powiemy - w samym wnętrzu Kościoła; stąd też mogą być bardziej szkodliwi, bo są mniej dostrzegalni.
Będziemy więc mówić, Czcigodni Bracia, nie o niekatolikach, lecz o wielu z liczby katolików świeckich, oraz - co jest boleśniejsze - o wielu z grona samych kapłanów, którzy wiedzeni pozorną miłością Kościoła, pozbawieni silnej podstawy filozoficznej i teologiczne, przepojeni natomiast do gruntu zatrutymi doktrynami, głoszonymi przez wrogów Kościoła, zarozumiale siebie mienią odnowicielami tego Kościoła, i rozzuchwaleni liczbą swych zwolenników napadają nawet na to, co tylko jest najświętszego w dziele Chrystusowym, nie oszczędzając nawet Osoby Boskiego Zbawiciela, którą ze świętokradzką odwagą sprowadzają do stanowiska prostego i ułomnego człowieka.

Atakują wiarę w jej najgłębszych korzeniach
Dziwią się tacy, dlaczego ich zaliczamy do nieprzyjaciół Kościoła; nikt jednak nie będzie się dziwił, jeżeli - pomijając zamiary wewnętrzne, których Bóg tylko jeden jest sędzią - zapozna się z ich doktryną, z ich sposobem mówienia i działania. Zaprawdę, nie odbiega od prawdy, kto ich uważa za nieprzyjaciół Kościoła i to najbardziej szkodliwych.
Albowiem, jak to już powiedzieliśmy, przeprowadzają oni swe zgubne dla Kościoła plany nie poza tym Kościołem, lecz w nim samym: stąd też niebezpieczeństwo ma swoje siedlisko niejako w samych żyłach i wnętrznościach Kościoła, ku tym pewniejszej szkodzie, im lepiej oni go znają. Nadto, przykładają siekierę nie do gałęzi i latorośli, lecz do samych korzeni, to znaczy do wiary i do jej żył najgłębszych. Dotknąwszy zaś tego korzenia nieśmiertelności, szerzą dalej jad po drzewie całym, tak iż nie oszczędzają żadnej cząstki prawdy katolickiej, żadnej takiej, której by nie starali się zarazić. Zresztą w zastosowaniu tysiącznych sposobów szkodzenia, nikt ich nie przewyższy w zręczności i chytrości: udają bowiem na przemian to racjonalistów, to katolików, i z taką zręcznością, iż łatwo mogą wprowadzić w błąd każdego nieostrożnego; że zaś są bezczelni, jak mało kto, nie wahają się przed żadnym wnioskiem, który gotowi są przeprowadzić z całą mocą i stanowczością. Dodać tu jeszcze trzeba - co najskuteczniej właśnie może uwodzić dusze - że prowadzą tryb życia nadzwyczaj czynny, że nieustannie i usilnie oddają się wszelkiego rodzaju studiom, i że bardzo często są ludźmi surowych obyczajów. Wreszcie - i to odejmuje wszelkie nadzieję opamiętania - własne ich doktryny tak ich urabiają, że gardzą wszelką powagą i odrzucają wszelkie wędzidło; a urobiwszy sobie fałszywe sumienie starają się wmówić w siebie, że prawdy umiłowaniem jest to, co w istocie jest jego zarozumiałością i uporem.

Trzeba ich zdemaskować
Tak, mówiąc prawdę, spodziewaliśmy się, że ludzie ci kiedyś może się opamiętają: w tym celu traktowaliśmy ich z początku jako synów z wyrozumiałością; później z surowością; wreszcie jakkolwiek z żalem, uciekliśmy się do skarcenia publicznego. Wiecie jednak, Czcigodni Bracia, jak dalece pozostało to bez skutku: na chwilę zdawali się skłaniać czoło, lecz je natychmiast jeszcze bardziej w górę podnieśli. Zapewne, gdyby tylko o nich samych chodziło, moglibyśmy może nie zwracać na to uwagi: idzie tu wszakże o bezpieczeństwo imienia katolickiego. Dlatego też należy już zaniechać milczenia, które dłużej by się stało winą, aby okazać całemu Kościołowi, kim są w rzeczywistości ludzie, co tak źle się przyoblekają.
Że zaś modernistów (tak przecież zwą się oni zwykle) najprzebieglejszy manewr polega na tym, że nie przedstawiają swych doktryn ujętych w pewien porządek i zebranych w pewną całość, lecz jakoby rozproszone i oddzielone jedne od drugich, ażeby uchodzić za chwiejnych i niejako niestałych, gdy tymczasem są pewni i stanowczy: wypada, Czcigodni Bracia, zebrać najpierw te doktryny w jedną całość, wykazać związek, który je łączy, ażeby następnie wyśledzić przyczyny błędów i wskazać na środki na odwrócenie ich zgubnych następstw.

Plan encykliki
Aby zaś zachować pewien porządek w rzeczach tak pomieszanych, to przede wszystkim należy zauważyć, że każdy z modernistów przedstawia niejako i łączy w sobie wiele osób, a mianowicie: i filozofa, i wierzącego, i teologa, i historyka, krytyka i reformatora. Tych wszystkich musi pojedynczo rozróżnić, kto chce dokładnie poznać ich system oraz przeniknąć początki, jak i następstwa ich doktryn.

CZĘŚĆ I
ANALIZA DOKTRYN MODERNISTÓW

MODERNISTA-FILOZOF

-szukam- Zasada i fundament: agnostycyzm (rozum nie wychodzi poza poznanie fenomenów, dlatego też nie można poznać Boga)
Jeżeli przeto zacząć od filozofa, to moderniści upatrują całą podstawę filozofii religijnej w tej doktrynie, którą zwą agnostycyzmem. Wedle niego rozum ludzki jest całkowicie zamknięty w dziedzinie zjawisk, to znaczy tyleż, co powiedzieć: w tym, co jest widocznie, i w takiej postaci, w jakiej jest widoczne; ani z prawa, ani z władzy przyrodzonej nie może on wyjść z tych granic. Dlatego nie jest mocen podnieść się do Boga, ani poznać Jego istnienia, nawet za pomocą rzeczy widzialnych. Stąd zaś wnioskuje się, że Bóg nie może być w żaden sposób bezpośrednim przedmiotem wiedzy; co się zaś tyczy dziejów, to bynajmniej Bóg nie może być uważany za podmiot historyczny.
Jeżeli to przyjąć, łatwo każdy zrozumie, co się stanie z teologią naturalną, z motywami wierzenia, z objawieniem zewnętrznym. To wszystko moderniści odrzucają zupełnie i zaliczają do intelektualizmu, śmiesznego wedle nich systemu, już od dawna zamarłego. Nie powstrzymuje ich to bynajmniej, że tak okropne błędy były już przez Kościół najwyraźniej potępione. Albowiem Sobór Watykański tak postanowił: „Kto by powiedział, że Bóg jeden i prawdziwy, Stwórca i Pan nasz, nie może być na pewno poznany przyrodzonym rozumu ludzkiego światłem, przez to co jest uczynione, niech będzie potępiony”[1]. A także: „Kto by powiedział, że nie może to być, albo że nie wypada, iżby człowiek miał być przez Objawienie Boże pouczany o Bogu i o czci, jaka Mu ma być oddawana, niech będzie potępiony”[2]. A wreszcie: „Kto by powiedział, że objawienie Boże nie może być podane do wierzenia za pomocą znaków zewnętrznych, i że dlatego ludzie mogą być skłaniani do wiary jedynie przez wewnętrzne przeświadczenie każdego lub natchnienie prywatne, niech będzie potępiony”[3].
Na jakiej zaś podstawie moderniści przechodzą od agnostycyzmu, który jest tylko prostym stanem nieświadomości, do ateizmu naukowego i dziejowego, który polega już na pozytywnym przeczeniu: na podstawie przeto jakiego prawa rozumowania, od tego, że się nie wie, czy Bóg brał udział w dziejach rodzaju ludzkiego, czy też nie - przechodzi się do wyjaśnienia tych dziejów z pominięciem Boga zupełnym, jakby istotnie nie brał w nich udziału - niech zrozumie, kto może. To przecież uznają i za niewzruszone poczytują, że wiedza i dzieje mają być ateistyczne; w ich zaś granicach może być miejsce tylko dla zjawisk, z wyrzuceniem zupełnym Boga i wszystkiego, co jest Boże.
Co zaś należałoby sądzić na podstawie tej najniedorzeczniejszej doktryny o Najświętszej Chrystusa Osobie, co o tajemnicach Jego życia i śmierci, co również o Zmartwychwstaniu i o Wstąpieniu na niebiosa, zaraz to dokładnie zobaczymy.

Immanentyzm życiowy: religia jest podświadomym uczuciem wynikającym z potrzeby czegoś Boskiego
W rzeczywistości agnostycyzm stanowi w nauce modernistów zaledwie część negatywną; część pozytywna zaś zawiera się całkowicie w immanencji życiowej. Od jednej do drugiej przechodzą oni w ten sposób.
Religia, czy ona będzie naturalna, czy nadprzyrodzona, na równi z każdą rzeczywistością, wymaga pewnego wyjaśnienia. Otóż po usunięciu teologii naturalnej, po zamknięciu drogi do objawienia przez odrzucenie motywów wierzenia, po zaprzeczeniu nawet zupełnym wszelkiego objawienia zewnętrznego, rzeczą staje się zrozumiałą, że na próżno szukamy wyjaśnienia poza człowiekiem. Pozostaje więc jedno: szukać go w człowieku samym; że zaś religia nie jest w rzeczywistości czym innym, jego pewną formą życiową, toteż wyjaśnienie powinno właśnie się znaleźć w życiu człowieka. Na tym właśnie polega zasada immanencji religijnej. Dalej, pierwsze niejako poruszenie wszelkiego objawu życiowego, do którego zalicza się też i religia - wedle tego, co już powiedziano - należy zawsze upatrywać w pewnej potrzebie czyli pobudce: początki zaś same tego objawu, jeżeli ściślej mowa o życiu, spoczywają w pewnym poruszeniu serca, zwanym uczuciem. Toteż, skoro przedmiotem religii jest Bóg, wypada więc wnioskować, że wiara, która jest początkiem i podstawą wszelkiej religii, powinna spoczywać w pewnym uczuciu wewnętrznym, które znów, ze swej strony, powstaje z pewnej potrzeby tego, co Boskie. A że ta potrzeba objawia się tylko w pewnych określonych i odpowiednich warunkach, sama przez się więc nie należy do dziedziny samowiedzy. W zasadzie spoczywa ona pod nią, czyli wedle wyrażenia zapożyczonego od filozofii modernistycznej, w podświadomości, gdzie są ukryte jej korzenie, dla ducha zupełnie niedostępne.
Jeżeli się zapytać, w jakiś sposób, od tej potrzeby bóstwa, którą człowiek ma sam w sobie odczuwać, przechodzi się nareszcie do religii - na to moderniści tak odpowiadają: nauka i dzieje zawarte są między dwoma słupami granicznymi; jeden z nich jest zewnętrzny, a jest nim świat widzialny; drugi jest wewnętrzny, a jest nim samowiedza. Gdy nauka i dzieje dotrą do jednego z nich nie mogą już posuwać się dalej, poza tymi bowiem granicami leży już niepoznawalne. Wobec tego niepoznawalnego, czy ono jest na zewnątrz człowieka, poza światem widzialnym, czy też ono ukrywa się wewnątrz, w podświadomości, potrzeba bóstwa w duszy skłonnej do religii, bez żadnego poprzedniego aktu rozumowego - jak zapewnia fideizm - wywołuje pewne specjalne uczucie. To uczucie ma to do siebie, że zawiera w sobie samą rzeczywistość Boską już to jako przedmiot, już to jako przyczynę wewnętrzną i do pewnego stopnia łączy człowieka z Bogiem. To jest wedle modernistów wiara i w tak rozumianej wierze początek religii.

Pojęcie Objawienia: pojęcia samouświadomienia i objawienia są równoznaczne
Na tym jednak nie koniec filozofowania, czy raczej bredzenia. W powyższym bowiem uczuciu moderniści nie tylko upatrują wiarę, lecz twierdzą, że i objawienie ma swe miejsce przy wierze i w wierze samej, takiej, jak oni ją pojmują. Cóż bowiem w rzeczywistości pozostawia się objawieniu? Czyż może nie jest to objawieniem, a przynajmniej podstawą objawienia owo uczucie religijne, które się objawia w samouświadomieniu? Czyż nie jest objawieniem także ukazanie się duszom, jakkolwiek jeszcze niewyraźne, Boga w tym uczuciu religijnym? Dodają też, że skoro Bóg jednocześnie jest przedmiotem i przyczyną wiary, to objawienie jest zarówno od Boga, jak i przez Boga; to znaczy ma ono Boga zarówno jako objawiającego, oraz jako objawionego. Stąd też, Czcigodni Bracia, to najniedorzeczniejsze twierdzenie modernistów, jakoby każdą religię, zależnie od różnego względu, pod którym jest rozpatrywana, należy uznać jednocześnie i za naturalną i za nadnaturalną. Stąd pomieszanie przez nich znaczenia samowiedzy i objawienia. Stąd, wedle nich, prawo jakoby samoświadomość religijna okazywała się być zasadą ogólną, całkowicie na równi będącą z objawieniem, której ulegać mają wszyscy, nawet najwyższa w Kościele władza, kiedy naucza lub stanowi prawa w sprawie kultu i karności.

Konsekwencje historyczne: zniekształcenie historycznych zjawisk (np. życia Chrystusa)
Nie dałoby się atoli dokładnego pojęcia o powstawaniu wiary i objawienia, jak je pojmują moderniści, gdyby się nie zwróciło uwagi na jeden punkt wielkiej wagi, ze względu na konsekwencje historyczno - krytyczne, które oni z niego wyprowadzają.
Albowiem niepoznawalne, o którym opowiadają, nie przedstawia się wierze, jako coś oderwanego i nagiego; owszem, jest ono połączone ściśle z pewnym zjawiskiem, które jakkolwiek by należało do dziedziny wiedzy lub dziejów, jednakże pod pewnym względem przekracza ich granice. Takim zjawiskiem może być jakikolwiek objaw przyrody, zawierający w sobie coś tajemniczego; może też nim być jakiś człowiek, którego charakter, czyny, słowa, zdają się nie zgadzać ze zwykłymi prawami dziejów. Wtedy zaś wiara, pociągnięta przez niepoznawalne, tkwiące w zjawisku, opanowuje całe zjawisko i przesiąka je niejako własną swą żywotnością. Stąd zaś wypływają dwa skutki. Po pierwsze, pewna przemiana zjawiska, mianowicie przez jego podniesienie, jego własną rzeczywistość, jakoby dla lepszego dostosowania go, jako materii, do formy Boskiej, jaką mu wiara chce nadać. Po wtóre, zachodzi tu, jeżeli można tak powiedzieć, rodzaj odmiany zjawiska stąd pochodzącego, że wiara, wyjąwszy to z pod warunków czasu i przestrzeni, nadaje mu to przede wszystkim wówczas, gdy idzie o zjawisko z przeszłości, i to o tyle łatwiej, o ile ta przeszłość jest odleglejsza. Z tego podwójnego wypadku wyciągają moderniści dla siebie znów dwa prawa, które po dołączeniu do trzeciego, zaczerpniętego z agnostycyzmu, tworzą jakby podstawy ich krytyki historycznej. Przykład wzięty z osoby Chrystusa rzecz wyjaśni. W osobie Chrystusa, powiadają, wiedza i dzieje nie znajdują nic poza człowiekiem. A więc w imię prawa pierwszego, opartego na agnostycyzmie, należy z jego dziejów usunąć wszystko, co tylko tchnie bóstwem. Dalej, na podstawie drugiego prawa dziejowa postać Chrystusa przemieniona jest przez wiarę; a przeto należy usunąć z Jego dziejów wszystko, co Go wynosi ponad dane dziejowe. Wreszcie, ta jasna osoba Chrystusa została przez wiarę odmieniona; należy więc z Jego dziejów usunąć nadto słowa, czyny - i w ogóle wszystko, to, co bynajmniej nie odpowiada Jego charakterowi, Jego położeniu, Jego wychowaniu, miejscu i czasowi, w którym żył.
Dziwnym wyda się, niewątpliwie, ten sposób rozumowania: taka jest jednak krytyka modernistów.

„Wiara” modernistyczna: religia jest owocem przyrody
Tak więc uczucie religijne, które w sposób powyższy wytryskuje z ciemnych głębin podświadomości przez immanencję życiową, jest zarodkiem każdej religii jako też gruntem tego wszystkiego, cokolwiek było lub będzie w religii. To uczucie, z początku niewyraźne i bezkształtne, powoli rozwinęło się pod wpływem onej tajemniczej przyczyny, od której ma początek, i równocześnie z postępem życia ludzkiego, którego, jak powiedziano, przedstawia niejako formę. Tak powstały wszystkie religie, nawet nadprzyrodzona: są one, mianowicie, prostym wypływem onego uczucia religijnego. Niech się nikt nie spodziewa, żeby dla religii katolickiej miał tu być wyjątek; stawia się ją na równi ze wszystkimi innymi. Jej kolebką była samoświadomość Chrystusa, męża o najbardziej wybranym charakterze, któremu nie było i nie będzie nigdy równego: tu się ona zrodziła, nie z żadnej innej podstawy, lecz jedynie z immanencji życiowej.
Podziw ogarnia człowieka, zaiste, wobec takiej czelności w twierdzeniu, takiej łatwości w bluźnieniu. A jednakże, Czcigodni Bracia, nie sami tylko niedowiarkowie wygłaszają takie okropności: ludzie katoliccy, owszem nawet kapłani, i to liczni, wypowiadali to szumnie; a jednocześnie pochlebiają sobie, że za pomocą takich niedorzeczności odnawiają Kościół! Idzie tu już nie o błąd dawniejszy, który przyznawał ludzkiej naturze pewne niejako prawo do porządku nadprzyrodzonego. Posunięto się dalej: w człowieku Chrystusie, tak samo, jak i w nas, nasza święta wiara nie jest niczym innym jeno własnym, samorzutnym wytworem przyrodzenia. Czy może być, zaprawdę, coś skuteczniejszego do obalenia wszelkiego porządku nadprzyrodzonego? Dlatego też z największą słusznością postanowił Sobór Watykański: „Gdyby kto rzekł, że człowiek nie może być działaniem Boskim podniesiony do poznania i udoskonalenia, które sięgają ponad stan natury, lecz że on raczej z siebie samego wytrwałym postępem może i powinien w końcu dojść do osiągnięcia całej prawdy i dobra, niech będzie potępiony”[4].

Wpływ rozumu na wiarę: rozmyślać nad uczuciami religijnymi
Dotąd wszakże, Czcigodni Bracia nie wiedzieliśmy jeszcze, jakie też miejsce pozostawia się tu rozumowi. Wedle bowiem modernistów i on także ma swój udział w akcie wiary. Należy poznać w jaki to sposób ma się dziać.
W onym uczuciu, powiadają - o którym już wielokrotnie wspominaliśmy - dlatego właśnie, że to jest uczucie, a nie poznanie, Bóg wprawdzie staje przed człowiekiem; jednakże w tak nieokreślonej postaci, że w rzeczywistości wcale, albo przynajmniej bardzo mało odróżnia się od samego człowieka. Konieczne jest przeto, aby to uczucie zostało opromienione pewnym światłem, iżby Bóg wystąpił wyraźniej, a mianowicie w pewnej odrębności od podmiotu. Tu leży zadanie rozumu, zdolności myślenia i analizowania, którymi człowiek się posługuje, ażeby wyłożyć naprzód w zrozumiałych wyobrażeniach, a następnie w wyrażeniu słownym te zjawiska życiowe, których sam jest widownią. Stąd utarte wyrażenie modernistów: człowiek musi przemyśleć swą wiarę.
Rozum przeto przychodzi uczuciu z pomocą, zniża się do niego, pracuje w nim na podobieństwo malarza, który odnajduje wyblakłe linie rysunku na starym płótnie, aby je przez odświeżenie wydobyć. Tak przynajmniej brzmi porównanie, użyte przez jednego z wodzów modernizmu. W tej zaś pracy rozum idzie drogą podwójną.
Po pierwsze, aktem naturalnym i samorzutnym oddaje rzecz w prostym i zwykłym twierdzeniu; następnie zaś, przy pomocy refleksji i zastanawiania się, czyli, jak mówią, wypracowując myśl, wykłada on formę początkową w zdaniu drugorzędnym, pochodnym wprawdzie od onego pierwotnego prostego, lecz już bardziej określonym i wyraźniejszym. Te zaś zdania drugorzędne, po następnym stwierdzeniu przez Kościół, tworzą dogmat.

„Dogmat” według modernistów
W ten sposób w rozpatrywaniu zasad modernistów doszliśmy do punktu głównego, a mianowicie do kwestii powstawania dogmatów i ich natury. Dogmat bowiem, według nich, bierze początek z pierwotnych form prostych, które pod pewnym względem są niezbędne do wiary: gdyż objawienie, żeby było prawdziwe, wymaga jasnej świadomości Boga w sumieniu; sam zaś dogmat, jak usiłują dowieść, zawiera się w formach drugorzędnych.
Aby zaś lepiej pojąć naturę dogmatów, przede wszystkim należy wyrozumieć, jaki zachodzi stosunek między formami religijności na uczuciem religijnym ducha ludzkiego. To zaś łatwo pojmie każdy, kto zważy, że celem owych form nie jest nic innego, jak tylko podanie wierzącemu sposobu, ażeby sobie zdał sprawę ze swej wiary. Są więc one ogniwem pośrednim między wierzącym a jego wiarą: w stosunku do wiary są niedostatecznym wyrażeniem tejże - a więc symbolami; w stosunku do wierzącego są jedynie narzędziami.
Wobec tego formy nie mogą zawierać bezwzględnej prawdy: albowiem - jako symbole są tylko wyobrażeniami prawdy, które się powinny zastosować do uczucia religijnego w stosunku do człowieka; jako zaś narzędzia - są biernymi przewodnikami prawdy, które powinny się również zastosować do człowieka, o ile mamy na uwadze jego stosunek do uczucia religijnego.

Ewolucja dogmatów: zmienność dogmatów podporządkowanych uczuciom religijnym
Przedmiot owego uczucia religijnego, którego treścią jest absolut, posiada wielorakie objawy, pod którymi nam się kolejno przedstawia. Podobnie i wierzący może się znajdować w podobnych warunkach i okolicznościach pod tym względem. Wskutek tego formy, które zwiemy dogmatami, podlegają wahaniom - a co za tym idzie i zmienności. W ten sposób droga otwarta do wewnętrznej ewolucji dogmatu.
Oczywiście jest to zbiór najrozmaitszych sofizmatów, które są zdolne wszelką religię nie tylko poderwać, ale nawet zrujnować!
Co więcej, moderniści usilnie dowodzą, co zresztą i z innych ich twierdzeń wynika, że dogmat nie tylko się może, ale powinien rozwijać i zmieniać. Albowiem jedną z podstawowych ich zasad jest tzw. immanentyzm życiowy, mianowicie to, że formy religijne, aby były istotnie religijnymi, a nie tylko spekulacją teologiczną, powinny być żywotne i powinny żyć życiem uczucia religijnego. To zaś nie w ten sposób należy rozumieć, jakoby te formy - o ile są li tylko tworem wyobraźni - wytworzone były dla wzniecenia uczucia religijnego, gdyż ich powstanie, liczba, nawet jakość niewiele tu znaczą; lecz w ten sposób, iż uczucie religijne, zmieniając je w miarę potrzeby, życiowo je sobie przyswaja. Mianowicie - innymi słowy - potrzeba, by serce przyjęło ową formę pierwotną i ją usankcjonowało; po czym, by praca pod kierunkiem tegoż serca stworzyła formy drugorzędne. Wynika stąd, że te formy, by się stały życiowymi, muszą koniecznie być zastosowane w sposób stały tak do wiary samej, jak i do wierzących. Przeto, jeśliby z jakiejkolwiek przyczyny ustało to przystosowanie, musiałyby formy utracić swoją treść pierwotną i uległyby zmianie. Ponieważ, dalej, charakter owych form dogmatycznych jest tak niestały i chwiejny, nic dziwnego, że moderniści nie przywiązują do nich wielkiej wagi; przeciwnie zaś, o niczym tak nie mówią i nic tak nie wynoszą, jak uczucie religijne i życie religijne. Stąd zuchwale zarzucają Kościołowi, że wszedł na błędną drogę, że nie umie odróżnić religijnej i moralnej siły dogmatu od jego zewnętrznej formy; że dalej, trzymając się uparcie i bezmyślnie czczych formułek, samą wiarę naraża na zgubę.
Ślepi zaiste i ślepych wodzowie - nadęci zarozumiałą wiedzą, doszli oni do tej przewrotności, iż z gruntu wywracają niezmienne określenie prawdy, oraz samą treść religii, tworzą natomiast system, „w którym - wiedzeni zarozumiałą i przewrotną żądzą nowości, nie szukają prawdy tam, gdzie ona istotnie się znajduje, ale, odrzuciwszy świętą i apostolską Tradycję, chwytają się innych próżnych, beznadziejnych, niepewnych nauk którymi oni - sami próżni - usiłują obronić i osłonić prawdę”[5].
MODERNISTA-WIERZĄCY

Doświadczenie religijne: wierzący poznaje Boga przez wewnętrzne natchnienie
Takim jest, Czcigodni Bracia, modernista filozof. Teraz przechodzimy do modernisty, jako człowieka wierzącego.
Jaka tego różnica między modernistą filozofującym a wierzącym? Różnica ta, że filozof przypuszcza wprawdzie rzeczywistość pierwiastka Bożego jako przedmiot wiary, lecz ta rzeczywistość znajduje się jedynie w duszy wierzącego, tj. jako przedmiot uczucia i afirmacji, a wskutek tego nie przekracza zakresu fenomenów; gdy tymczasem modernista wierzący uznaje i ma za pewne to, iż rzeczywistość pierwiastka Bożego sama w sobie istnieje i nie jest wytworem wierzącego. Gdy zaś kto się go zapyta, na czym polega ta pewność, odpowie, że na osobistym każdego człowieka doświadczeniu.
W czym choć odstępują od założeń racjonalistycznych, to jednak wpadają w błędy protestantów i pseudo-mistyków. Tak bowiem rozumują: w uczuciu religijnym - jeśli je głębiej zbadamy - wykryjemy łatwo pewną intuicję serca, przez którą człowiek bez żadnego pośrednictwa doświadcza rzeczywistości pierwiastka Bożego i w ten sposób powstaje pewność o istnieniu Boga, jak również o jego działaniu wewnątrz i na zewnątrz człowieka, pewność, która o wiele przewyższa wszelkie pewniki naukowe. I to jest owo prawdziwe doświadczenie, przewyższające wszelkie doświadczenie rozumowe.
Przyczyną zaś tego, że czasami ci i owi - racjonaliści - pogardzają ową pewnością i przeczą jej istnieniu, jest to, że oni nie chcą stworzyć wokół takiej atmosfery duchowej, która jest niezbędną do wywołania doświadczenia. Według modernistów, gdy ktokolwiek to doświadczenie osiągnie, staje się prawdziwie wierzącym.

Wszystkie religie są prawdziwe, ponieważ są autentycznymi wyrazami różnych doświadczeń religijnych
Jak to wszystko dalekie od nauki katolickiej! Już zarodki tych błędów widzieliśmy w błędach potępionych przez Sobór Watykański.
Jak wszystko to wraz z powyższymi błędami prostą drogą prowadzi do ateizmu, o tym powiemy później. Tymczasem zaś należy zauważyć, że teoria o doświadczeniu religijnym, połączona z teorią symbolizmu, prowadzi do uznania wszelkiej religii nawet pogańskiej za prawdziwą. Czyż bowiem w każdej innej religii nie spotykamy tego rodzaju doświadczeń? Wielu się na to zgadza. A jeśli tak, to jakim prawem moderniści przeczą prawdziwości doświadczenia jakie znajdujemy np. w religii mahometańskiej; dlaczego prawdziwe doświadczenia mają być własnością jednych tylko katolików? I tu moderniści nie przeczą: jedni skrycie, inny otwarcie wyznają, że wszelkie religie są prawdziwe. Że inaczej myśleć nie można - to oczywista. Albowiem na jakiej podstawie mogą oni zarzucać tej lub owej religii fałsz, jeśli chcą zostać ze swoimi zasadami w zgodzie? Oto dlatego, że fałszywe jest albo uczucie religijne, albo forma przez umysł wytworzona. Otóż uczucie religijne jest zawsze jedno i to samo, choć niekiedy mniej lub więcej niedoskonałe; co zaś do formy, to aby była prawdziwą, wystarcza, iżby odpowiadała uczuciu religijnemu i człowiekowi wierzącemu bez względu na stopień jego umysłowego rozwoju. Co najwyżej, mogliby moderniści utrzymywać to jedno, że religia katolicka z pośród różnych religii ma więcej prawdy, gdyż jest żywotniejsza, i że zasługuje bardziej, niż inne, na miano chrześcijańskiej, gdyż lepiej odpowiada początkom chrystianizmu.
Dla każdego jest to oczywiste, że takie wnioski a nie inne wynikają z powyższych przesłanek. Zadziwia szczególniej to, że są wierni, a nawet kapłani, którzy choć brzydzą się tym wszystkim (tak chcemy wierzyć), to jednak postępują, jak gdyby to aprobowali. Albowiem nauczycielom tych błędów takie oddają pochwały, takie publiczne honory, że każdy łatwo może mniemać, iż te pochwały dotyczą nie tyle ludzi (choć może są i tacy), ile raczej błędów, które oni publicznie szerzą i starają się wszelkimi siłami rzucić w masy.
Jest jeszcze coś innego w tej nauce, co się całkiem sprzeciwia katolickiej prawdzie.

Tradycja: przekazanie doświadczenia religijnego (jeśli religia żyje, to jest prawdziwa)
W rzeczy samej, przenoszą oni teorię doświadczenia do Tradycji, wskutek czego Tradycja taka, jakiej się Kościół dotychczas trzymał, obraca się w niwecz. Moderniści bowiem rozumieją pod nazwą Tradycji udzielanie innym jakiegoś pierwotnego doświadczenia w postaci opowiadania przez pośrednictwo form intelektualnych. Dlatego też przypisują tej formie oprócz przymiotu przedstawienia tzw. reprezentacyjnego, także pewną władzę sugestywną. Ta ostatnia służy do tego, by w wierzącym podnieść uczucie religijne, może już wygasłe, by odnowić i ułatwić powtórzenie dokonanego już przedtem doświadczenia, by dalej, w niewierzącym zrodzić uczucie religijne oraz dokonać doświadczenia. W ten sposób doświadczenie religijne szerzy się łatwo wśród narodów nie tylko współczesnych przez przepowiadanie, ale też i przyszłych, już to przez książki, już przez tradycję ustną.
To zaś komunikowanie doświadczenia niekiedy zapuszcza głębokie korzenie i żyje, czasami zaś natychmiast się starzeje i ginie. A żyć - to dowód prawdy dla modernistów, gdyż prawdę i życie uważają za jedno. Stąd znowu wnioskują: wszystkie religie, które trwają, są prawdziwe, bo nie żyłyby, gdyby nie były prawdziwymi.

Stosunek miedzy nauką a wiarą: jedna jest drugiej obca
Mamy tedy, Czcigodni Bracia, aż nadto danych, by poznać dokładnie, jaki stosunek ustanawiają moderniści między wiarą a nauką, rozumiejąc przez tę ostatnią także i historię.
A najpierw, przedmiot wiary jest całkiem obcy dla przedmiotu nauki, jeden od drugiego zupełnie oddzielony. Wiara odnosi się tylko do tego, co nauka sama dla siebie uznaje za niepoznawalne. Stąd dla każdej osobne pole działania: nauka obraca się w świecie fenomenów, gdzie nie masz miejsca dla wiary; wiara przeciwnie, zajmuje się rzeczami Boskimi, które nauka całkiem ignoruje. Przeto oczywiście, między wiarą i nauką nie może być nigdy starcia, bo, skoro każda pozostaje w swym miejscu ich drogi spotkać się nie mogą, ani też skrzyżować.
A jeśliby kto zarzucił, że przecież zdarzają się w świecie widzialnym rzeczy, które wkraczają w dziedzinę wiary, jak np. człowieczeństwo Jezusa Chrystusa, to temu przeczą. Bo, twierdzą oni, chociaż są to fenomeny, to jednak o ile są przeniknięte życiem wiary, oraz o ile przez tę wiarę zostały przemienione i odmienione wedle opisanego wyżej sposobu - są wyjęte ze świata zmysłowego i przeniesione do świata Boskiego. Tak więc pytającemu dalej, czy Chrystus prawdziwie cuda zdziałał i przyszłość przejrzał w proroctwach, czy żył prawdziwie i wstąpił do niebios - tak pytającemu zaprzeczy nauka, potwierdzi wiara. Mimo to nie będzie między nimi walki ani sprzeczności: ten, co przeczy, to filozof mówiący do filozofów i rozważający Chrystusa jedynie w Jego rzeczywistości dziejowej; ten zaś, co twierdzi, to wierzący wśród wierzących, rozważający życie Chrystusowe, jako na nowo przeżywane przez wiarę i w wierze.

Formuły wiary podporządkowane nauce: sprzeczność dla nauczania katolickiego
Sądziłby jednak mylnie ten, kto by z tego wszystkiego wyprowadzał wniosek, że między nauką a wiarą nie ma żadnej zależności. Co do nauki - to tak; inaczej jednak rzecz się ma z wiarą, która ma ulegać nauce nie z jednego ale z trzech powodów.
Pierwszy jest ten, że w każdym fakcie religijnym, z wyjątkiem rzeczywistości pierwiastka bożego i doświadczenia, które posiada o niej wierzący - wszystko inne, szczególniej zaś formy religijne, nie wychodzi z zakresu fenomenów, a więc nie jest wyodrębnione z dziedziny nauki. Może przeto wierzący usunąć się ze świata, jeżeli zapragnie; skoro jednak i jak długo pozostaje na świecie, nie może nigdy, czy chce, czy nie chce, wyzwolić się z pod praw, badań, sądów nauki czy też historii.
Po wtóre, chociaż powiedziano, że Bóg jest przedmiotem jednej tylko wiary, to jednakże odnosi się to tylko do rzeczywistości Boskiej, nie zaś do idei Boga. Idea bowiem Boga podlega nauce; gdyż rozwijając się w porządku logicznym, jak twierdzą, dosięga absolutu i ideału. Stąd filozofia czyli nauka poznawania idei Boga ma prawo ją miarkować w jej ewolucyjnym rozwoju lub poprawiać, o ile tego zajdzie potrzeba. Stąd wyrażenie modernistów, że rozwój religijny powinien się zgadzać z rozwojem moralnym i umysłowym, a nawet, jak naucza jeden z ich mistrzów, powinien im ulegać.
Wreszcie, po trzecie, człowiek nie znosi w sobie żadnej dwoistości, dlatego też wewnętrzna konieczność pcha wierzącego do takiej wiary i nauki, iżby wiara nie odstępowała od pojęcia, jakie nauka podaje o wszechświecie.
Okazuje się więc z tego, że nauka jest zupełnie niezależna od wiary, natomiast wiara, pomimo wszelkich tłumaczeń o jej odrębności od nauki, podlega najzupełniej tej ostatniej.
To wszystko, Czcigodni Bracia, stoi w zupełnej sprzeczności z tym, co nam podał Nasz poprzednich, Pius IX, nauczając, że „filozofia w rzeczach należących do religii ma być służebnicą a nie panią, ma nie rozkazywać, w co trzeba wierzyć, ale rozumnym posługiwaniem obejmować, nie dociekać tajemnic Bożych, ale je ze czcią i pokorą rozważać”[6]. Moderniści ten porządek całkiem wywracają. Toteż do nich mogą być zastosowane te słowa naszego poprzednika Grzegorza IX, które odnoszą się do kilku ówczesnych teologów: „niektórzy wśród was, pociągnięci duchem próżności, usiłują przekroczyć granice wskazane przez Ojców Kościoła: naginając znaczenia Pisma świętego do doktryn racjonalistycznej filozofii, do pysznego okazywania swej wiedzy, ale nie ku pożytkowi słuchaczy… Uwiedzeni różnością błędnych doktryn, zamieniają niejako głowę na ogon, a królową usiłują poddać rozkazom służebnicy”[7].

Dwulicowość modernistów
Jeszcze więcej światła rzuca na doktryny modernistów ich postępowanie, które jest najzupełniej zgodne z ich zasadami. Słuchając ich lub czytając, wydaje się, jakoby byli sami z sobą sprzeczni, chwiejni i niepewni. Tymczasem taktyka ta jest z góry nakreślona, a wypływa z ich założenia, iż wiara i wiedza są sobie zupełnie obce. Na niejedno zdanie w ich dziełach mógłby się śmiało każdy katolik pisać, ale wystarczy odwrócić kartę, a będzie się zdawało, że się czyta racjonalistę. Istotnie. Gdy kreślą dzieje, nie wspominają nawet o bóstwie Jezusa Chrystusa, a z ambon w świątyniach podnoszą je głośno. Jako historycy gardzą soborami i Ojcami Kościoła; a przy wykładzie katechizmu cytują ich ze czcią należną. W egzegezie znowu odróżniają egzegezę teologiczną i pasterską od egzegezy naukowej i historycznej. Podobnie wychodząc z założenia, że nauka wcale nie zależy od wiary, gdy rozprawiają o filozofii, historii, krytyce, w przeróżny sposób - nie wstydząc się pod tym względem iść w ślady Lutra, zdradzają swą pogardę dla nauki katolickiej, Ojców Kościoła, soborów powszechnych, dla najwyższego urzędu nauczycielskiego w Kościele; upominani i to, skarżą się, że się ich wolność krępuje. Wreszcie, wyznając zasadę, że wiara winna być podporządkowana nauce, otwarcie i przy każdej sposobności napadają na Kościół i oskarżają go o to, iż nie chce podporządkować swych dogmatów pod zdania filozofów i dopasować się w tym względzie do ich twierdzeń. To też usiłują odrzucić teologię dawniejszą a na jej miejsce chcą wprowadzić inną nowożytną, bardziej powolną mrzonkom filozofów.

-szukam-








MODERNISTA-TEOLOG

Immanentyzm i symbolizm teologiczny
Teraz, Czcigodni Bracia, staje już przed nami modernista teolog. Sprawa to bardzo poplątana i zawiła: postaramy się ją krótko przedstawić.
Chodzi tu mianowicie o to, aby pogodzić naukę z wiarą, ale nie inaczej, jak przez podporządkowanie wiary nauce. Modernista teolog posługuje się tu zasadami modernisty-filozofa i przystosowuje je do wierzącego. Są to zasady tzw. immanentyzmu i symbolizmu teologicznego. Proces ten tak się przedstawia. Filozof stwierdził, iż podstawa wiary powstaje w nas, jest immanentną; wierzący dodał: ta podstawa - to sam Bóg, a teolog tylko zawyrokował: Bóg więc pozostaje w człowieku trwale, immanentnie. I tak otrzymujemy teorię o immanentyzmie teologicznym.
Podobnie w innych wypadkach. Filozof dowodzi, że wyobrażenia przedmiotu wiary - to najzwyklejsze symbole; wierzący dodaje, iż przedmiotem wiary jest Bóg sam w sobie; teolog decyduje, iż wyobrażenia rzeczywistości Boskiej są przeto prostymi symbolami. I znowu mamy - symbolizm teologiczny.
Okropne, zaiste, to błędy; a wystarczy przyjrzeć się ich skutkom, aby się przekonać, jak jeden od drugiego zgubniejszy.
Zaczynamy od symbolizmu. Ponieważ symbole są symbolami co do przedmiotu i zarazem narzędziami co do podmiotu, stąd wypływa naprzód, iż wierzący nie powinien ściśle przejmować się formułą jako formułą, lecz ma tylko korzystać z niej, aby posiąść prawdę bezwzględną, którą mu formuła objawia a zarazem zakrywa; gdyż formuła jedynie ma dążyć do wyrażenia owej prawdy bezwzględnej choć nigdy jej całkowicie nie wyrazi. A dalej wypływa jeszcze i to, że wierzący tylko o tyle powinien korzystać z tych formuł, o ile one są dla niego pożyteczne, gdyż one mu są dane nie ku przeszkodzie, ale ku pomocy w wierze. Ale czy tak, czy inaczej, winien je szanować, skoro opinia publiczna uważa je za odpowiednie do wyrażania przekonań publicznych, chyba że ten pogląd ulegnie zmianie.

Konsekwencja: ruina porządku nadprzyrodzonego
Czym jest immanentyzm według modernistów, trudno doprawdy określić, gdyż pod tym względem panuje wśród nich niezgoda. Według jednych immanentyzm polega na tym, iż Bóg jest obecny czynnie w człowieku daleko więcej, aniżeli człowiek sam w sobie; temu zdaniu nikt nic zarzucić nie może, jeśli je należycie pojmie. Inni znowu dowodzą, że działanie Boże jest tylko współdziałaniem z naturą, jakoby przyczyna pierwsza przenikała przyczynę wtórną; takie twierdzenie niszczy wszelki porządek nadprzyrodzony. Inni wreszcie tę teorię tak przedstawiają, że można ich śmiało posądzać o panteistyczne poglądy. I to tłumaczenie najwięcej jest zgodne z ich innymi zasadami.

Permanentyzm: np. sakramenty nie są ustalone przez samego Chrystusa, lecz przez życie chrześcijan natchnionych Jego samoświadomością
Z teorią o tzw. immanentyzmie łączy się inna ich teoria o permanentyzmie Boga. Różnica między jedną a drugą jest taka, jaką widzimy między doświadczeniem osobistym a doświadczeniem przekazanym przez tradycję. Przykład nam rzecz wyjaśni. Weźmy np. Kościół i sakramenty św. Nie należy wierzyć, powiadają nam, jakoby Kościół i sakramenty św. były bezpośrednio przez Chrystusa ustanowione. Istotnie, sprzeciwiałoby się to agnostycyzmowi, upatrującemu w Chrystusie jedynie człowieka obdarzonego samowiedzą religijną rozwijającą się stopniowo na podobieństwo każdej innej samowiedzy ludzkiej; sprzeciwiałoby się to, dalej, immanentyzmowi, który odrzuca, według ich wyrażenia, dostosowania zewnętrzne; sprzeciwiałoby się jeszcze prawu ewolucji, które domaga się czasu na rozwój ziarna i całego szeregu kolejnych okoliczności; sprzeciwiałoby się to wreszcie, historii, która ma wykazywać, że rzeczy właśnie taki miały przebieg. A jednak Chrystus ustanowił Kościół i sakramenty św., ale tylko pośrednio. A pojmować to należy w sposób następujący. Każda samowiedza chrześcijańska zawiera się do pewnego stopnia w samowiedzy Chrystusa, podobnie jak roślina - w nasieniu. Jak zaś pędy czerpią życie z nasienia, tak samo - ich zdaniem - wszyscy Chrześcijanie żyją życiem Chrystusa. A skoro wiara naucza, że życie Chrystusa było Boskim, a więc i życie chrześcijanina również - konsekwentnie - jest Boskim. A ponieważ to życie z biegiem wieków dało początek Kościołowi i sakramentom św., słusznej więc powiedzieć można, że ten początek, idący od Chrystusa, jest Boskim. W tym znaczeniu - twierdzą moderniści - Pismo Święte jest Boskim i Boskimi są dogmaty. Na tym mniej więcej polega teologia modernistów. Zapewne, budowa niezbyt złożona, ale wystarczająca aż nadto do tego, aby wiarę w każdym wypadku uczynić służką nauki.
Jakie to wszystko ma zastosowanie do dalszego ciągu, łatwo się każdy domyśli.

Dogmat: naukowa konstrukcja prymitywnego uczucia religijnego
Dotychczas mówiliśmy o początku wiary i o jej istocie. Że zaś podług modernistów wiara posiada liczne pędy a najprzedniejszymi wśród nich są Kościół, dogmat, kult, Pismo święte, więc też z kolei zastanowimy się nad tym, co o tym wszystkim moderniści sądzą.
Zaczynamy od dogmatu. Ponieważ on ściśle jest złączony z wiarą, więc też o jego początku i naturze mówiliśmy już poprzednio. Powstaje on z konieczności, odczuwanej przez wierzącego. Wierzący czuje potrzebę opracowania swych myśli religijnych, ażeby coraz wyraźniej wyjaśnić tak swą własną, jako też i innych samowiedzę. Prawo to polega na przeniknięciu i na wyjaśnieniu sobie formuły pierwotnej. To przenikanie i wyjaśnianie nie odbywa się w jakimś porządku rozumowym czy logicznym, ale - jak sami to bardzo niejasno określają - w sposób przeżywający, życiowo. Wskutek tego procesu obok tej formuły pierwotnej powstają stopniowo formuły wtórne. Kiedy zaś razem połączone wejdą w skład budowy doktrynalnej i zostaną uznane przez opinię publiczną za odpowiadające samowiedzy powszechnej - wówczas otrzymują nazwę dogmatów, chociaż owe dociekania, ściśle biorąc, nie powstają z życia wiary, to jednak nie są bez pożytku: powinny już to godzić religię z nauką i usuwać wszelki między nimi rozdźwięk, już też na zewnątrz wyjaśniać religię i bronić jej; mogą one wreszcie dostarczać materiału do przygotowania przyszłych określeń dogmatycznych.

Kult: sakramenty są czystymi symbolami, „aby karmić wiarę”
O kulcie niewiele dałoby się powiedzieć, gdyby nie ta okoliczność, że moderniści pod tę nazwę podciągają sakramenty św. A właśnie tutaj co do sakramentów św. moderniści grzeszą jak najbardziej. Kult, podług nich, powstaje z dwojakiej potrzeby czy konieczności; nawiasem dodać trzeba to, co można już było łatwo zauważyć, że wszystko w ich systemie wyjaśniają dwa słowa: potrzeba i konieczność. Pierwsza konieczność polega na nadaniu religii szaty zewnętrznej; druga - na jej rozszerzaniu, czego można dokonać jedynie za pomocą form widzialnych i czynności uświęcających, które się zwą sakramentami. Według modernistów sakramenty św. to zwykłe symbole czyli znaki, chociaż nie pozbawione pewnej siły. Aby bliżej objaśnić tę skuteczność, uciekają się do porównania. O pewnych wyrazach czy zwrotach mowy mówimy, że mają powodzenie, gdyż są zdolne wzbudzić w jednostkach idee potężne i żywotne, wywołujące wrażenie i poruszające tłumy. Czym są dla owych idei wyrazy, tym dla uczucia religijnego sakramenty św., niczym więcej.
Mówiąc wyraźniej, znaczyłoby to, że sakramenty św. zostały ustanowione jedynie dla podtrzymania wiary. A tymczasem takie zdanie zostało przez Sobór Trydencki potępione[8]: „Gdyby ktoś powiedział, że sakramenty św. były ustanowione tylko dla podtrzymania wiary, niech będzie potępiony”.

Pismo święte: zbiór doświadczeń religijnych
Dotknęliśmy już wyżej kwestii istoty i powstania ksiąg świętych. Wedle zasad modernistów można by je określić jako zbiór doświadczeń, nie nasuwających się wszędzie każdemu człowiekowi, ale nadzwyczajnych i znakomitych, których nie brak w każdej religii.
Tak wygląda nauka modernistów o naszych księgach Starego i Nowego Testamentu. Moderniści czynią jeszcze uwagę z ich punktu widzenia roztropną, że, choć doświadczenie obraca się w obrębie teraźniejszości, może czerpać z przeszłości i przyszłości, ponieważ wierzący przeżywa w czasie teraźniejszym zarówno rzeczy minione, które wskrzesza wspomnieniem, jak i przyszłe, które odgaduje przeczuciem. Stąd między księgami świętymi mamy księgi historyczne i apokaliptyczne. Bóg więc mówi w tych księgach przez człowieka wierzącego, ale jak uczy teologia modernistów, dzieje się to zgodnie z prawem immanentyzmu i permanentyzmu życiowego. Nasuwa się tedy pytanie, czym jest wobec tego natchnienie? Nie różni się ono, odpowiadają, wcale, chyba większą tylko siłą, od onej potrzeby, która zniewala każdego wierzącego do wyrażenia swej wiary słowem czy pismem.
Czymś w tym rodzaju jest natchnienie poetyckie; dlatego też mówi się zazwyczaj: talent z Bożej łaski, iskra Boża itp. W ten sposób Boga uważać należy za źródło natchnienia Pisma świętego. O natchnieniu prawią moderniści dalej, że ono się rozciąga na wszystko w księgach świętych. Pozornie zatem są oni bardziej prawomyślni, aniżeli niektórzy współcześni teologowie, którzy zakres natchnienia zacieśniają, wprowadzając np. tzw. cytacje domniemane. Ale puste to tylko dźwięki i udawane. Jeżeli bowiem Pismo święte wedle zasad agnostycyzmu uważa się za dzieło ludzkie, przez ludzi utworzone - choć dzięki prawu immanentyzmu w znaczeniu teologicznym może się nazywać świętym: to w jaki sposób można natchnienie zacieśnić? Podobne natchnienie - w znaczeniu modernistycznym - jest „powszechnym”, w znaczeniu katolickim - jest ono niczym.

Kościół: wytwór życiowy kolektywnej świadomości
Jeszcze bujniejsze fantasmagorie snuje szkoła modernistów o Kościele. Oto Kościół miał powstać z podwójnej potrzeby: pierwsza przejawia się w każdym człowieku, zwłaszcza, skoro pozyskał jakieś pierwotne szczególne doświadczenie, a przejawia się w dążności, aby wiarą podzielić się z innymi ludźmi; druga potrzeba występuje, skoro wiara stała się ogólną własnością, zbiorową, aby zrzeszyć się i wspólny skarb zachować, powiększyć i rozszerzyć. Czymże więc jest Kościół? Owocem samouświadomienia zbiorowego, inaczej: zbiorem poszczególnych świadomości, które na mocy permanentyzmu życiowego pochodzą od pierwszego wierzącego, mianowicie dla katolików od Jezusa Chrystusa.
Dalej, każdemu stowarzyszeniu potrzeba władzy kierowniczej, której zadanie na tym polega, aby wszystkich członków wiodła do wspólnego celu i roztropnie stawała w obronie głównych czynników całego organizmu, którymi w społeczności religijnej są: nauka i obrzędy. Stąd potrójna w Kościele katolickim władza: dyscyplinarna, dogmatyczna i liturgiczna. W końcu istotę tej władzy należy wyprowadzić z jej powstania; z istoty zaś onej władzy wysnuć jej prawa i przywileje. Dawniej mniemano błędnie, że władza została Kościołowi nadana z zewnątrz, a mianowicie bezpośrednio od Boga, to też wówczas uważano tę władzę za autokratyczną. Ale obecnie pogląd to przestarzały. Jak Kościół wedle ich zapatrywania powstał z owej zbiorowej samoświadomości, tak podobnie wypłynęła władza z Kościoła samego. Władza więc, jak i Kościół, powstaje z samoświadomości, i stąd od niej zależy; jeśli władza tą zależnością gardzi, staje się autokratyczną. Żyjemy przecież obecnie w czasach rozkwitu poczucia wolności. W państwie świeckim świadomość zbiorowa stworzyła demokrację. W człowieku nie ma dwoistej świadomości, jak i nie ma dwoistego życia. Jeżeli więc Kościół w sumieniach ludzkich nie chce rozbudzić i rozpromienić walki wewnętrznej, winien demokratyczny przybrać ustrój, tym więcej, że zagraża mu zguba, jeśli tego nie uczyni. Albowiem szaleństwem jest mniemanie, że poczucie wolności opuści raz zajęte placówki. Grozi ono straszliwym wybuchem. Gdy kto zechce je opanować i zakuć w łańcuchy, wybuch ten jest w stanie znieść i Kościół i religię.

Kościół i państwo: separacja Kościoła od państwa, katolika od obywatela
Ale Kościół winien nie tylko w obrębie własnej dziedziny, ale i na zewnątrz przyjazne utrzymywać stosunki. Nie obejmuje bowiem świata sam jeden. Istnieją poza Kościołem inne zrzeszenia, z którymi musi się stykać i obcować. Jakie są tedy prawa i obowiązki względem tych zrzeszeń? Chodzi właśnie o wskazanie tych praw i obowiązków zgodnie z naturą Kościoła, rozumianą w sposób modernistyczny.
Zastosowano tu tę samą regułę, którą stosowano do wiedzy i wiary; różnica polega na tym, że tam wchodził w grę przedmiot, a tu - cel. Podobnie więc jak obce są sobie wiara i wiedza ze względu na ich przedmiot, Kościół i państwo wyodrębniają się wzajemnie ze względu na różnicę celów: wiecznych dla Kościoła, doczesnych dla państwa.
Kiedyś umiano podporządkować sprawy doczesne sprawom duchowym; rozprawiano o sprawach mieszanych, w których Kościół występował jako pan wszechwładny; mniemano bowiem, że Kościół został ustanowiony bezpośrednio przez Boga, twórcę porządku nadprzyrodzonego. Ale teorię taką odrzuca zarówno dzisiejsza filozofia, jak i wiedza historyczna. A zatem koniecznym jest rozdział Kościoła od państwa, oddzielenie katolika od obywatela. Stąd każdy katolik, będący zarazem obywatelem swego kraju, może i powinien pełnić to, co wedle jego przekonania przyczynia się do dobrobytu państwa - niezależnie od władz kościelnych, od ich rad i dążeń, bez względu na nakazy, bez względu nawet na upomnienia. Narzucanie obywatelowi takiej lub innej formy postępowania byłoby nadużywaniem władzy kościelnej, przeciw czemu należy się jak najusilniej bronić.
A zasady te, z których powyższe jako wnioski praktyczne wypływają, zgadzają się najzupełniej z tymi, które poprzednik Nasz Pius VI uroczyście potępił w Konstytucji Apostolskiej Auctorem fidei.

Kościół podporządkowany państwu
Ale moderniści nie poprzestają na oddzieleniu Kościoła od państwa. Podobnie jak wiara - podług nich - winna podlegać wiedzy w zakresie zjawisk przyrodzonych, tak samo potrzeba, aby Kościół w rzeczach doczesnych podlegał państwu. Dotychczas tego zapatrywania nie głoszono otwarcie; ale do tego wniosku zniewala ich logika rzeczy. Istotnie, jeżeli zgodzimy się na to, że w sprawach doczesnych jedynym władcą jest państwo, a człowiek wierzący, niezadowolony wewnętrznymi aktami religii wkracza w sferę aktów zewnętrznych, jakimi są sprawowanie i przyjmowanie sakramentów św., wówczas akty te muszą podlegać zwierzchnictwu państwa. Co się stanie wówczas z władzą kościelną? Oczywiście - ponieważ polega ona na aktach zewnętrznych - musi w zupełności ulegać państwu. Pod wpływem tego oczywistego wniosku wielu liberalnych protestantów skłoniło się do odrzucenia wszelkiego kultu zewnętrznego, wszelkiego nawet religijnego zjednoczenia na rzecz czysto indywidualnej religii. Choć moderniści otwarcie do tych konsekwencji nie dochodzą, domagają się jednak, aby Kościół dobrowolnie poszedł za ich wskazówkami i doszedł do harmonii z władzami cywilnymi.

Autorytet kościelny powinien dostosować się do autorytetu cywilnego
Taki ich pogląd na władzę dyscyplinarną. Co do władzy doktrynalnej i dogmatycznej - zapatrywania ich są jeszcze bardziej krańcowe i bardziej zgubne. Oto, jak wyobrażają oni sobie urząd nauczycielski Kościoła. Żadne zrzeszenie religijne nie posiada - ich zdaniem - istotnej jedności, jeśli samowiedza religijna jego wyznawców nie jest jedna i jedna również formuła przez nich przyjęta. Podwójna ta jedność wymaga czegoś w rodzaju powszechnego umysłu, którego rzeczą jest określić i ustalić formułę, najodpowiedniejszą dla wspólnej świadomości; ale ten powszechny umysł winien dostateczną posiadać władzę, aby wprowadzić w życie ową formułę odpowiednio wykończoną.
W tym skojarzeniu i jakby zlaniu umysłu, wybierającego formułę, i władzy, przepisującej ją, upatrują moderniści pojęcie nauczycielskiego urzędu Kościoła. A ponieważ urząd nauczycielski powodu wzrasta z poszczególnych samowiedz i posiada publiczną władzę na ich korzyść, wynika logicznie, że od samowiedzy zależy ten urząd i stąd do organizmu ludzkości zastosować się winien. Jeśli się tedy samowiedzom poszczególnych ludzi zabrania, aby jawnie i otwarcie nie wypowiadali swych uczuć, a krytyce zamyka drogę, po której dogmat wiedzie do koniecznych faz rozwoju - nie jest to użyciem powierzonej ku ogólnemu pożytkowi władzy, ale jej nadużyciem.
Podobnie w samym wykonywaniu władzy winno się kierować taktem i umiarkowaniem. Potępienie i zakazanie jakiegoś dzieła bez wiedzy, bez dyskusji, bez wyjaśnień z jego strony - to samo, co sprawowanie władzy despotycznej. Więc i tu należy odnaleźć jakąś środkową drogę, która zabezpieczałaby jednocześnie prawa władzy i prawa wolnościowe. Tymczasem katolik tak postępować powinien, aby publicznie wyrażał władzy najgłębszą cześć, nie wyrzekając się swoich poglądów. W ogólności taki wydają Kościołowi przepis: ponieważ cele władzy Kościelnej są czysto duchowe, więc też należy usunąć wszelką okazałość zewnętrzną, która ją w oczach widzów tym wspanialej przyozdabia. Zapominając jednak o jednym ważnym szczególe, a mianowicie, że religia, choć się do dusz odnowi, jednak nie zamyka się jedynie w duszach i że cześć władzy oddana spada na Jezusa Chrystusa, który ją ustanowił.

Ewolucja: prawo rozwoju
Wreszcie, aby wyczerpać ów przedmiot traktujący o wierze i jej różnorodnych objawach, należy, Czcigodni Bracia, zobaczyć, jak moderniści pojmują rozwój obojga. Zasada ogólna głosi: w religii żyjącej wszystko jest zmienne, wszystko powinno przybierać kolejne formy. Na podstawie tej zasady dochodzą do głównego punktu swych teorii mianowicie do ewolucji.
Dogmat więc, Kościół, obrządki św., księgi, które jako święte czcimy, nawet i wiara poddać się winna prawom rozwoju, jeśli nie ma stać się strupieszałą. I dziwnym się to wydać nie może, jeśli sobie uprzytomnimy, co moderniści o poszczególnych tych prawdach nauczają. Przypominając więc, że istnieje prawo takiego rozwoju, określają moderniści sami sposób tego rozwoju.
A naprzód co się tyczy wiary, to pierwotna jej forma powiadają, była niewyrobiona i wspólna wszystkim ludziom, ponieważ powstała z natury ludzkiej i z życia samego. Prawo rozwoju życiowego posunęło się dalej - nie przez dodawanie nowych z zewnątrz wkraczających form, lecz przez stopniowe i coraz silniejsze działanie uczucia religijnego na świadomość.
Ten rozwój był dwojakiego rodzaju: negatywny, przez usuwanie wszystkich czynników zewnętrznych; np. uczuć rodzinnych czy narodowych, fizyczny, przez łączność z umysłem i moralnym doskonaleniem się człowieka. Wskutek tego udoskonalenie rozszerzyło się i wyjaśniło pojęcie bóstwa, a uczucie religijne stało się subtelniejsze.
Aby wytłumaczyć ten rozwój wiary, nie trzeba się uciekać do innych czynników; wystarczy zwrócić się do tych, które dały jej początek. Zaliczyć tu jednakże należy niektórych ludzi nadzwyczajnych, (których nazywamy prorokami, a wśród nich - zdaniem modernistów - najznakomitszym był Chrystus); zaliczyć ich należy już dlatego, że w życiu i pracach otaczała ich pewna tajemniczość, którą wiara przypisała bóstwu; już też dlatego, że doszli do nowych nieznanych przedtem doświadczeń, odpowiadających potrzebie religijnej danego wieku. Rozwój dogmatu zawdzięczać trzeba przede wszystkim przeszkodom, które wiara musi przełamywać, wrogom, których musi zwyciężać i zarzutom, które winna odpierać. Dodać jeszcze należy jakąś dążność u człowieka do dokładniejszego zgłębienia tajemnic wiary.
W tej sposób - aby inne przykłady pominąć - stało się z Chrystusem: upatrzywszy pierwiastek Boski z Jezusie Chrystusie, wiara stopniowo go rozszerzała i podnosiła, aż zrobiła zeń Boga. Głównym czynnikiem rozwoju obrzędów jest potrzeba przystosowania się do zwyczajów i Tradycji ludowych; przyczynia się także potrzeba wyzyskania pewnych nałogów. W końcu jako przyczyna rozwoju Kościoła pojawia się ta okoliczność, że Kościół pogodzić się musi ze zjawiskami historycznymi i ustrojami państwa świeckiego wprowadzonymi publicznie.
W ten sposób rozprawiają moderniści o poszczególnych prawdach

Konflikt pomiędzy dwoma siłami: progresywną i konserwatywną (Tradycja kościelna)
Co pragnęlibyśmy na tym miejscu zaznaczyć ze specjalnym naciskiem, to ową teorię potrzeb i konieczności: jak widzimy, stanowi ona podstawę wszystkiego, na niej opiera się też owa słynna metoda, zwana przez nich historyczną.
Pozostając jeszcze przy teorii rozwoju, zauważyć nadto musimy, że chociaż potrzeba czy konieczność pobudza do rozwoju, to jednak wpływy, gdyby były wyłączone, łatwo mogłyby przekroczyć granice Tradycji, a stąd oderwać się od pierwotnej zasady życiowej i raczej do zguby wieść niż do postępu. Powiedzmy zatem, aby wyraźnie oddać pogląd modernistów, że rozwój jest wynikiem starcia dwóch sił, z których jedna prze naprzód, druga zaś jest siłą zachowawczą.
Zachowawczą siłą Kościoła jest Tradycja, a swój wyraz znajduje we władzy. Odnosi się to zarówno do strony prawnej, jak i do strony faktycznej, bo obrona Tradycji jest niejako przyrodzonym instynktem władzy; unosząc się zaś ponad zmiany życia, władza odczuwa słabo bodźce postępu, albo ich wcale nie odczuwa. Przeciwnie: siła pobudzająca do postępu i odpowiadająca potrzebom wewnętrznym kryje się i działa na dnie samowiedzy tych ludzi prywatnych, którzy odczuwają, jak twierdzą, życie bezpośredniej i głębiej.
Dostrzegacie, Czcigodni Bracia, to jądro owej zgubnej teorii, która żąda, aby ludzie świeccy byli czynnikami postępu w Kościele.
Otóż zmiany postępowe powstają ze wspólności pewnej i zgody między tymi dwiema siłami: zachowawczą a postępową, pomiędzy władzą a samowiedzą ludzi prywatnych. Bo poszczególne samowiedze ludzi prywatnych, albo niektóre z nich, oddziałują na samowiedzę zbiorową; to znowu wpływa na piastunów władzy, zniewalając ich do zawarcia i zachowania umowy.

Pozostawać w Kościele i propagować w nim ideę rewolucji
Teraz jest zrozumiałym, czemu się moderniści tak dziwią, skoro się ich zgani lub ukarze. Co im się poczytuje za winę, to oni uważają za swój święty obowiązek. Nikt lepiej nie tworzy zespołu ze samowiedzą zbiorową jak oni; a w każdym razie oni lepiej znają jej potrzeby, niż władze duchowne, bo bezpośredniej je odczuwają. Gromadzą więc niejako w sobie owe potrzeby a to zniewala ich, aby podnosili głos publicznie i pisali.
Niechaj władza karci ich, ile zechce; sumienie własne oraz wewnętrzne poznanie daje im pewność, że zasługują nie na naganę, lecz na pochwały. Zresztą nie zapominają o tym, że postęp nie może się obyć bez walk, a walki - bez ofiar. Gotowi są zatem ponieść ofiary na wzór Chrystusa i proroków. Nie zrażają się do władz, choć ich gnębią. Przyznają wprost, że i one spełniają swój obowiązek. Skarżą się tylko, że władze są głuche na ich dowodzenia; w tej sposób wstrzymuje się cały ruch duchowy; ale przyjdzie z całą pewnością godzina, że ustanie zwłoka, gdyż prawa rozwoju można zacieśnić, ale nie można ich zniszczyć.
Idą więc wciąż naprzód na obecnej drodze; postępują mimo upomnień i kar, ukrywając niesłychaną zuchwałość pod płaszczykiem udanej pokory. Obłudnie chylą głowy, ale ręką i sercem przeprowadzają tym zuchwalej zakreślone przez siebie plany.
W ten sposób działając, działają z zupełną świadomością i rozwagą; już to twierdząc, że władzy nie należy burzyć, lecz raczej ją inspirować; już też, zostając w obrębie Kościoła z konieczności, aby zmienić niepostrzeżenie samowiedzę zbiorową: przyznając tym samym pomimo woli, że samowiedza zbiorowa nie jest po ich stronie i że niepowołani narzucają się na jej tłumaczów.

Poprzednie uroczyste potępienia modernizmu
Taką jest, Czcigodni Bracia, teoria; jaką jest praktyka modernistów; i jedna i druga głosi, że nie ma w Kościele nic trwałego, nic co by było niezmiennym. W poglądzie tym wyprzedzili ich jednakże ci, o których już poprzednik Nasz Pius IX pisał: „Owi wrogowie Objawienia Bożego najwyższymi pochwałami obsypują postęp ludzki, usiłując z zuchwalstwem iście świętokradzkim, wprowadzić go do religii katolickiej, jak gdyby ta nie była dziełem Bożym, ale ludzkim, wynalazkiem filozoficznym podlegającym doskonaleniu”[9]. Co się zaś tyczy Objawienia a zwłaszcza dogmatu, moderniści nie głoszą nic nowego: doktryna podobna została już potępiona przez Syllabus Piusa IX tymi słowy: „Objawienie Boże jest niedoskonałe i stąd podlega nieustannemu i nieskończonemu rozwojowi, który odpowiada rozwojowi rozumu ludzkiego”[10]. Uroczyście potępił powyższą teorię Sobór Watykański: „Nauka wiary, objawiona przez Boga, nie jest przedłożona umysłom ludzkim jako wymysł filozoficzny - ale jako depozyt Boży została powierzona oblubienicy Chrystusowej, aby ją wiernie strzegła i nieomylnie objaśniała. Stąd należy zachować zawsze to znaczenie dogmatów św., które Kościół św. Matka nasza, określił, a nigdy nie wolno pod jakimkolwiek pozorem głębszego zrozumienia odstępować od niego”[11]. W ten sposób nie tylko nie powstrzymuje się zrozumienia prawd poznania naszego i prawd wiary, ale owszem podtrzymuje się je i popiera. To też Sobór Watykański postanawia w dalszym ciągu: „Niechaj rozum, wiedza i poznanie rozwijają się i rosną w swych dążeniach nieustannych a potężnych w stosunku do całej ludzkości i każdego poszczególnego człowieka, ludzi rozmaitych lat i rozmaitych wieków, wszelako w swoim jedynie obrębie, w zakresie swoich pewników naukowych, swej interpretacji czy określenia”.
-szukam-MODERNISTA - HISTORYK
29. Kiedy już zapoznaliśmy się z zasadami modernisty jako filozofa, człowieka i teologa, pozostaje nam jeszcze rozpatrzyć się w zasadach nowoczesnego historyka i krytyka, apologety i reformatora.
Zastosowanie zasad filozoficznych agnostycyzmu do historii
30. Niektórzy z pośród modernistów, oddających się studiom historycznym, zastrzegają się, by ich nie uważać za filozofów; wyznają wprost, jakoby filozofia była im zupełnie obcą. Jest to chytra wymówka; obawiają się aby nie posądzono ich o wnoszenie do historii poglądów gotowych, aby nie uważano ich, jak twierdzą, za zbyt mało obiektywnych. A jednak rzeczą jest pewną, że ich historia czy krytyka jest najczystszej wody filozofią, że wnioski ich wypływają w prostej linii z ich filozoficznych zasad. Każdy nieuprzedzony łatwo to pojmie.

Trzy podstawowe prawa zawarte są w trzech wzmiankowanych już zasadach filozoficznych, mianowicie w agnostycyzmie, w zasadzie przeinaczania faktów pod wpływem wiary i wreszcie w zasadzie, którą zdaniem naszym możnaby nazwać deformowaniem faktów. Przypatrzmy się teraz co stąd wypływa.

Zasada agnostycyzmu, wprowadzona do historii sprawia, że historia jest i w ogóle wiedza należy jedynie do świata zjawisk przyrodzonych. A zatem Bóg jak i wszelka interwencja Boga w rzeczach ludzkich winna być odniesiona do kategorii wiary, jako wchodząca wyłącznie w jej zakres. W faktach zaś gdzie istnieje pomieszanie pierwiastka Bożego z ludzkim (Jezus Chrystus, Kościół, Sakramenty św. itp.) należy wyodrębnić oba pierwiastki tak, ażeby co jest ludzkiego przeszło do historii, co boskiego do wiary. Stąd pospolite u modernistów rozróżnianie Jezusa Chrystusa w dziejach i Jezusa Chrystusa w wierze; Kościoła dziejowego i Kościoła w pojęciu wiary, Sakramentów św. itd. - dalej, pierwiastek ów ludzki, który przeszedł, jak widzieliśmy, do historii tak jak on istnieje faktycznie, pod wpływem wiary zostaje przeinaczony i to każą nazywać wyniesieniem nad warunki dziejowe. A zatem należy wyodrębnić zeń wszelkie te dodatki, wprowadzone przez wiarę i odnieść je do wiary i jej historii; podobnie w stosunku do Jezusa Chrystusa wszystko co przewyższa naturalne właściwości ludzkie określone psychologicznie, biorąc jeszcze pod uwagę warunki miejsca i czasu.

Wreszcie, w myśl trzeciej ich zasady filozoficznej, nawet te motywy, które zakresu historii nie przekraczają, winny być przejrzane; wszystko co nie jest podług logiki faktów, jak sami to określają, winno być usunięte z historii i przekazane wierze. I tak, utrzymują oni na przykład, że Zbawiciel nigdy nie wygłaszał słów, któreby nie mogły być rozumiane przez Jego otoczenie. Stąd wszelkie alegorie, mieszczące się w Jego mowach, winny być usunięte z rzeczowej historii i odniesione do wiary. Ale może się zapytamy, na jakiej podstawie przeprowadzają oni takie rozróżnienia? Oto na podstawie badań nad naturą ludzką i jej właściwościami, nad warunkami danego faktu i zespołem okoliczności mu towarzyszących: to wszystko, jeśli dobrze rozumiemy, należy przecież do subiektywnych kryteriów. Usiłują oni mianowicie przyoblecz się niejako w osobę Jezusa Chrystusa, poczym nie wahają się przypisać mu wszystkiego, co uczyniliby sami w podobnych warunkach. Tak więc zupełnie apriorycznie i w imię pewnych zasad filozoficznych, których się wypierają, a które jednak są podstawą ich doktryn - odmawiają boskości Jezusowi Chrystusowi w tak zwanej historii rzeczowej oraz odmawiają Jego aktom wszelkiego charakteru Boskiego: twierdzą, że Jezus Chrystus jako człowiek postępował i mówił tak, jak pozwalały na to warunki ówczesnej epoki.

-szukam-







MODERNISTA - KRYTYK
Historia święta jest historią sukcesywnych potrzeb uczuć religijnych
31. Podobnie jak historia przyjmuje od filozofii gotowe wnioski, tak samo i krytka przyjmuje je od historii. Krytyk bowiem, idąc za danymi, które otrzymał od historyka, czyni z nich dwojaki użytek. Wszystko to, co pozostaje po wyżej wzmiankowanej potrójnej operacji, przekazuje historii rzeczowej; resztę odnosi do historii wiary lub do wewnętrznej dziedziny uczuć. Tego rozróżniania historii krytyk - modernista ściśle przestrzega, i historię wiary, jakeśmy to określili, przeciwstawia historii rzeczowej jako realnie istniejącej. Stąd wniosek oczywisty, jakeśmy o tym wyżej wzmiankowali, że w pojęciu modernistów jest dwóch Jezusów Chrystusów: jeden rzeczywisty, drugi ów Chrystus wiary nigdy nie istniejący w rzeczywistości; pierwszy żyje w określonym czasie i miejscu, drugi w pobożnych rozważaniach wierzącego; przykładem tego drugiego jest Jezus Chrystus w Ewangelii według św. Jana: jest ona ich zdaniem od początku do końca najczystszą kontemplacją.

Zastosowanie immanentyzmu życiowego do historii

32. Ale nie na tym się rzecz kończy wpływ filozofii na modernistę - historyka. Gdy zostanie dokonany podział faktów na dwie wspomniane kategorie, zjawia się znów filozof ze swoim dogmatem immanentyzmu życiowego, i twierdzi, że wszystko co się zawiera w dziejach Kościoła winno być wytłumaczone przez immanencję życiową. A że przyczyna i warunki wszelkiej życiowej emanacji zawierają się w pewnej konieczności czy potrzebie, stąd oczywiście żaden fakt nie może poprzedzać odpowiedniej potrzeby ale historycznie musi następować po niej. Cóż więc czyni historyk?

Historyk przy pomocy faktów, czerpanych bądź to z ksiąg świętych, bądź z innych źródeł, tworzy niejako słownik poszczególnych potrzeb odnoszących się już to do dogmatu, już też do liturgii, lub innych potrzeb, które wywierały swój wpływ na Kościół. Tak dokonany spis powierza krytykowi. Ten zaś naprzód bada fakty, które się odnoszą do historii wiary; grupuje je wszystkie chronologicznie, odpowiednio do okresów, pomny na tę zasadę, że opowieść następuje po fakcie, podobnie jak fakt po potrzebie. Wprawdzie niektóre części Pisma św., na przykład listy Apostolskie, same są faktem stworzonym przez potrzebę. W każdym razie reguła głosi, że data dokumentów nie może być określana inaczej jak datą potrzeb, które z biegiem czasu w Kościele powstawały.

Oprócz tego należy odróżnić pochodzenie danego faktu od jego stopniowego rozwoju: zjawisko, które uformowało się pewnego dnia, w biegiem czasu przybiera różne postacie - wzrasta i rozwija się. Dlatego też krytyk powinien zwrócić się znowu do chronologii faktów, jak to zaznaczyliśmy wyżej, i uczynić w niej jeszcze jedno rozróżnienie, odnosząc jedne do źródeł, drugie do rozwoju: i znowu jedne i drugie chronologicznie uporządkować.

Zastosowanie ewolucjonizmu do historii

33. Teraz powtórnie przystępuje filozof, które poleca historykowi, aby ten swoje studia przeprowadził zgodnie z prawem rozwoju. W tym celu historyk jeszcze raz przejrzy zebrany materiał; wniknie pilnie we wszystkie okoliczności i warunki, które w danej epoce na Kościół wpływały, oceni jego siły zachowawcze, konieczności wewnętrzne i zewnętrzne, które go przynaglały do postępowania naprzód, przeszkody, które mu stawały w poprzek, słowem wszystko, co może rzucić światło na sposób zastosowania do Kościoła zasady ewolucjonizmu. Po czym zwięźle naszkicuje tylko historię danych faktów. Krytyk zastosuje doń dwoje materiały; kilka jeszcze pociągnięć pióra i - historia gotowa. Pytamy, kto jest autorem tak skreślonej historii, historyk czy krytyk? Chyba ani jeden ani drugi, tylko filozof. Wszystko tu dzieje się apriorycznie, a ten aprioryzm od początku do końca pełen herezji. Żal nam doprawdy tego rodzaju ludzi, o których Apostoł narodów rzekłby na pewno: "Znikczemnieli w myślach swoich... albowiem powiadając się być mądrymi, głupimi się stali"; doprawdy zgroza może przejmować człowieka, gdy z ich strony padają oskarżenia, że Kościół przeinacza i dostosowywuje fakty w myśl swoich interesów. Krótko mówiąc, przypisują Kościołowi to, co im samym powinnoby wyrzucać sumienie ich własne.

Krytyka tekstów Pisma świętego

34. Z owych podziałów i ugrupowań faktów prostą drogą wypływa ten wniosek, iż księgi św. nie mogą być przypisywane tym autorom, którzy dziś za takich są uważani. Stąd bez skrupułu twierdzą moderniści, iż księgi święte, zwłaszcza Pentateuch i cztery Ewangelie powstały stopniowo z dodatków, dołączonych do bardzo krótkiej opowieści pierwotnej; dodatki te powstały już to z interpretacji teologicznej czy alegorycznej, już też z połączenia tychże interpretacji odnoszących się do różnych tekstów.

Krótko więc mówiąc, księgi św. podlegają prawu rozwoju życiowego, podobnie jak wiara, która jest ich źródłem, i jeden rozwój najzupełniej odpowiada drugiemu.

Ślady tego rozwoju - podają oni - są tak widoczne, iż możnaby z łatwością odtworzyć historię ich powstania. I w rzeczy samej odtwarzają ją z taką pewnością, że możnaby mniemać, iż na własne oczy widzieli poszczególnych pisarzy, którzy w biegu wieków przykładali rękę do rozszerzenia w sposób powyższy ksiąg świętych.

Z pomocą podąża im krytyka, którą nazywają krytyką tekstów. By stwierdzić ową historię świętego tekstu, usiłują wykazać, iż dany fakt lub pewne słowa nie są na miejscu, dołączając jeszcze inne racje tego rodzaju. Doprawdy, możnaby przypuścić, że wytworzyli sobie pewne typy opowieści albo słów, jako kryterium tego, co jest na miejscu a co nie jest. Każdy łatwo oceni tego rodzaju kryteria. A jednak, kto ich usłyszy prawiących o swych pracach nad Pismem św., dzięki którym wykryli w nim tyle braków, zdawać mu się będzie mogło, iż nie mieli oni żadnych poprzedników, że nie było tak licznych Doktorów Kościoła, poświęcających się tej pracy z nierównie większą przenikliwością, erudycją i świętością życia. Ci uczeni Doktorzy Kościoła dalecy byli od tego, by doszukiwać się braków w Piśmie św., przeciwnie: w miarę zgłębiania tekstów, wzrastała w ich sercach coraz większa wdzięczność dla łaskawości Boga, który raczył w ten sposób przemawiać do ludzi. Niestety święci Doktorzy Kościoła w swoich pracach nad Pismem świętym nie korzystali wcale z tych pomocy, jakie mają moderniści: mianowicie mistrzem i wodzem nie była im filozofia, która rozpoczyna od negacji Boga i powtóre, sami siebie nie wybrali jako kryterium i normę sądzenia!

Sądzimy, że jasno wyłożyliśmy metodę, jaką posługują się moderniści w badaniach historycznych. Naprzód kroczy filozof, a za nim postępuje historyk, po czym następuje krytyka wewnętrzna i krytyka tekstów. A ponieważ pierwszemu czynnikowi przysługuje to prawo, iż wyciska niechybne piętno na czynnikach następnych, oczywistym jest, że nie mamy tu do czynienia ze zwykłą krytyką, ale z krytyką już to agnostyczną, już to immanentną, już też rozwojową: a ten kto ją przyjmuje i nią się posługuje, tym samym przyjmuje jej błędy i popada w sprzeczność z nauką Kościoła Katolickiego.
Spisek modernistów wszystkich religii
Stąd też wielce dziwić się należy, że niektórzy katolicy przypisują tej krytyce znaczenie. Dwojaka jest tego przyczyna: po pierwsze łączność ścisła, która wiąże historyków i krytyków modernistycznych bez względu na różnice narodowościowe i wyznaniowe; powtóre niesłychana ich śmiałość: niech tylko ktoś ich zgani, uważają go za ignoranta; kto im sprzyja i broni, tego wynoszą pod niebiosa. I stąd tak wielu w ten sposób oszukanych; ale gdyby lepiej rzecz samą rozważyli, na pewno cofnęliby się ze zgrozą. Zuchwała przemoc z jednej strony, lekkomyślność i nieostrożność z drugiej wytwarzają jakąś zatrutą atmosferę, która przenika wszystko i wszędzie szerzy zniszczenie. Ale przejdźmy teraz do apologetyki modernistycznej.

-szukam-







MODERNISTA - APOLOGETA

Apologeta według zasad modernistycznej filozofii
35. Apologeta, według modernistów, podwójnie jest zależnym od filozofa. Naprzód pośrednio, gdyż za przedmiot swój bierze historię w oświetleniu filozoficznym; następnie bezpośrednio, gdyż zapożycza od filozofa jego zasady i poglądy; stąd owa pospolita u modernistów wskazówka metodyczna: apologeta winien czerpać ze źródeł historycznych i psychologicznych. To też apologeci - moderniści, przystępując do tematu, zaznaczają racjonalistom, że bronią religii nie na podstawie ksiąg świętych albo dzieł, powszechnie w Kościele używanych, według starej metody skreślonych, lecz na podstawie historii rzeczywistej, w świetle nowoczesnych poglądów i metod. To utrzymują nie jakby w myśl argumentu ad hominem, lecz, że uważają taką historię za jedynie prawdziwą. Że są nieszczerymi, nikt ich o to nie posądzi; mogą więc być spokojni: racjonalistom są nie obcy, gdyż pod tym samym, co oni, sztandarem walczyli i zbierali od nich pochwały, jako sobie należną zapłatę. Tych pochwał, którymi prawdziwy katolik gardzi, wzajemnie sobie winszują i przeciwstawiają je upomnieniom Kościoła.
Uczuciowy argument modernistycznego apologety:
witalność Kościoła w rozwoju wiary
Ale teraz zobaczymy, w jaki sposób tworzą oni apologetykę. Celem, jaki sobie w swej pracy zakreślają, jest nakłonić człowieka bez wiary do tego, by mógł osiągnąć przeświadczenie o religii katolickiej, gdyż to jest jedyną podstawą wiary według ich zasad. Dwojaka droga prowadzi do tego celu: obiektywna i subiektywna. Pierwsza bierze swój początek w agnostycyzmie, a pragnie dowieść, że w religii przede wszystkim katolickiej tkwi siła żywotna, która każdego poważnego psychologa czy historyka przekonywuje, iż w jej dziejach kryje się jakieś niewiadome. Stąd też należy wykazać, że katolicka religia w obecnym stanie jest tą samą religią, którą ustanowił Jezus Chrystus, czyli niczym innym jak wytworem stopniowym nasienia, rzuconego przez Chrystusa Pana. Naprzód więc należy dobrze określić, co to za nasienie. I to wyrażają w następującej formule: Jezus Chrystus obwieścił nadejście królestwa Bożego w czasie bardzo krótkim, przy czym sam miał być jego Mesjaszem, to jest z Najwyższego rozkazu jego rzecznikiem i organizatorem.

Następnie należy wyjaśnić, w jaki sposób to nasienie zawsze immanentnie trwające w religii katolickiej a zarazem permanentne, rozwijało się stopniowo i chronologicznie, stosując się kolejno do różnych okoliczności, wśród których się znajdowało, biorąc od nich witalistycznie - ze względów utylitarystycznych - wszelkie formy dogmatyczne, obrzędowe i kościelne; gdy z drugiej strony jednocześnie musiało łamać przeszkody, spotykane na drodze, zwyciężać wrogów, znosić wszelkie zasadzki i napaści. Kto bacznie weźmie pod uwagę te wszystkie przeszkody, mianowicie: wrogów, zasadzki, walki, oraz energię, którą wykazał wśród tego wszystkiego Kościół, ten niechybnie uzna, iż jakkolwiek są widoczne w życiu historycznym Kościoła prawa rozwojowe, to jednak niezdolne są one wytłumaczyć całą jego historię: zostanie i stanie zawsze przed nami owo niewiadome.

Tak twierdzą moderniści, nie zwracając uwagi na to, że określenie owego pierwotnego nasienia jest najszystszym aprioryzmem filozofa agnostyka i ewolucjonisty i że formuła ta o nasieniu, jako przykrojona tylko do ich pragnień, jest bezwartościową.
Sprzeczność w argumentacji:
odpowiedź magisterium

36. Za pomocą takich i tym podobnych argumentów usiłują ci nowi apologeci utorować drogę religii katolickiej do dusz ludzkich, ale zarazem przyzają i zgadzają się na to, że są tam rzeczy i to nie mało, które niejednego mogą nawet zgorszyć.

I tu nie bez pewnego rodzaju ukrytej jakiejś uciechy twierdzą wprost otwracie, że i dogmat nie jest wolny od błędów i sprzeczności; dodają jednak, że to wszystko nie tylko jest łatwe do przebaczenia, ale, co naprawdę dziwne, zdaniem ich, sprawiedliwe i słuszne. Podobnie, według nich, w księgach świętych są aż nazbyt widoczne błędy w rzeczach, dotyczących nauki czy historii, ale, tłumaczą oni: przedmiotem ksiąg nie jest nauka ani historia, ale wiara i obyczaje. Historia zaś i nauka odgrywają tu rolę jakiegoś przykrycia, pod którego osłoną przekonania religijne i moralne tym łatwiej przenikają w masy. Gdyby one czego innego żądały, jasnym jest, że nauka i historia bardzo ścisłe i doskonałe byłyby raczej przeszkodą, niż pomocą. Przy tym księgi święte, z natury swej religijne są tym samym wiecznie żywe: życie jednak posiada swoją własną prawdę i logikę różną od prawdy i logiki rozumowej; jest to innego rzędu prawda, mianowicie, prawda w stosunku i proporcji już to do środowiska (jak sami to określają), w którym życie się rozwija, już to do ostatecznego jego celu. Wreszcie w swych twierdzeniach posuwają się tak dalego, że przechodząc wszelką miarę, uważają za prawdziwe i słuszne tylko to, co tłumaczy się życiem.

My zaś, Czcigodni Bracia, dla których jedną i jedyną prawdą jest prawda zawarta w księgach świętych, które powstały pod natchnieniem Ducha Św., a których autorem jest Bóg - twierdzimy, ze powyższe zdania są równoznaczne z przypisywaniem samemu Bogu kłamstwa, kłamstwa oficjalnego gwoli korzyści. I ze św. Augustynem głosimy: "gdy władzy tak wysokiej przypiszemy jedno bodaj fałszerstwo urzędowe, nie pozostanie ani jedna cząsteczka tych ksiąg, gdzie nie pozwalanoby sobie upatrywać umyślnych, wprost celowych kłamstw autora, a to z chwilą, gdy owe słowa wydadzą się trudne do uwierzenia i do spełnienia". I dojdziemy szybko do tego, o czym dalej mówi tenże sam św. Doktor Kościoła: "Każdy w to wszystko - w księgach Pisma św. - uwierzy, w co zechce, a nie będzie wierzył, w co nie będzie chciał18 .

Lecz apologeci modernistyczni idą naprzód bez troski. Przypuszczają oni ponadto, że niektóre rozumowania w księgach św. są przytoczone jedynie tylko dla poparcia pewnej nauki; ale one nie opierają się na żadnej rozumnej podstawie; tu należą wszystkie rozumowania oparte na proroctwach. Wszelako bronią ich także, twierdząc, że są to pewnego rodzaju kazania uprawnione przez życie.
Pogarda zasady niesprzeczności
Cóż więcej? Co się tyczy Chrustusa, przypuszczają oni a nawet utrzymują, że On niewątpliwie pobłądził przy określaniu czasu nadejścia Królestwa Bożego; ale i to, powiadają, dziwnym nam się wydawać nie powinno: wszak i On podlegał prawom życiowym! Cóż wobec tego sądzą oni o dogmatach Kościoła świętego? Dogmaty zdaniem ich aż się roją od oczywistych sprzeczności; lecz - o ile logice życiowej się nie sprzeciwiają, nie stoją w sprzeczności i z prawdą symboliczną, bo czyż nieskończoność nie przybiera nieskończonej ilości form? A wszak się tu nie ma do czynienia z nieskończonością. Nawet pod tym względem w dowodzeniach i obronie posuwają się do tego stopnia, że nie cofają się przed twierdzeniem, iż najwyższym hołdem dla Nieskończonego jest stosowanie do Niego twierdzeń sprzecznych! A jeśli raz znalazło się usprawiedliwienie sprzeczności, czegóż nie można uprawnić?
Argument immanentyzmu:

w każdym człowieku istnieje pragnienie religii
37. Ale do wiary dochodzi się nie tylko obiektywną drogą lecz i subiektywną. W tym celu modernistyczni apologeci zwracają się do teorii immanentyzmu: usiłują przekonać danego osobnika, że w głębiach jego natury i jego życia kryje się pragnienie i potrzeba religii, ale nie jakiejkolwiek lecz katolickiej, która, jak wprost oświadczają, jest bezwzględnym wymogiem życia w pełni jego rozwoju. Tutaj musimy jeszcze raz i to żywo wyrazić nasze ubolewanie, że są katolicy, którzy odrzucają immanentyzm jako doktrynę, a posiłkują się nim w apologetyce; i czynią to tak nieostrożnie, iż przypuszczają, jak gdyby w naturze ludzkiej istniała w stosunku do porządku nadprzyrodzonego nie tylko zdolność pojmowania i przystosowywania się do niego - co zresztą apologeci katoliccy zawsze starali się uwydatnić - ale rzeczywiste i prawdziwe wymogi.

Co prawda, tylko - że tak powiemy - bardziej umiarkowani moderniści uciekają się do tej teorii wymogów. Inni znowu, których możnaby nazwać skrajnymi, usiłują dowieść niewierzącemu, że w jego duszy kryje się nasienie, które pochodzi od Chrystusa i przezeń zostało udzielone ludziom. Oto tak, Czcigodni Bracia, wygląda krótko nakreślona metoda apologetów modernistycznych, która jak widzimy najzupełniej się zgadza z ich zasadami. Metoda ta oczywiście pełna błędów: nie ku zbudowaniu, ale ku ruinie, zdolna popchnąć katolików do herezji, owszem prowadząca do przywrócenia jakiejkolwiek religii, ale nigdy nie do tego, aby budzić ich gorliwość!

PRZYPISY:

[«] Epist. 28.

MODERNISTA - REFORMATOR
Mania reformatorska we wszystkich dziedzinach życia Kościoła
38. Pozostaje nam jeszcze słów kilka dodać o moderniście - reformatorze. Już z tego, cośmy dotychczas mówili, można sobie wytworzyć pojęcie, jaką i jak chorobliwą manią wprowadzania nowości odznaczają się ci ludzie. Ten ich duch nowatorski czepia się wszystkiego, co jest katolickim.

Chcą więc reformować filozofię w seminariach duchownych w ten sposób, iż usunąwszy filozofię scholastyczną i złożywszy ją do historii filozofii między przestarzałe systemy, chcą wykładać młodzieży filozofię nowożytną, która jedynie odpowiada epoce, w której żyjemy. Co się tyczy reformy teologii, to teolofia, którą zwiemy racjonalną, winna się opierać na filozofii nowożytnej; teologia zaś pozytywna - na historii dogmatów. Historia także winna być pisana i wykładana w myśli ich metod i żądań. Dogmaty i nauka ich rozwoju winny być zharmonizowane z nauką i historią. Co się tyczy katechizmu, to w nim winny być uwzględnione tylko te dogmaty, które zostały zreformowane i są dostępne dla przeciętnego człowieka.

Co do ceremonii zewnętrznych, należy zmniejszyć liczbę praktyk pobożnych, albo przynajmniej wstrzymać ich rozrost. Niektórzy z nich ujmując się zbytnio za symbolizmem, okazują pewną skłonność do ustępstw w tej dziedzinie.

Ale co się tyczy Kościoła rządzącego, ten, zdaniem ich, winien być zreformowany od góry do dołu, zwłaszcza władza dyscyplinarna i dogmatyczna. Duch jego i forma winny się zastosować do stanu świadomości nowoczesnej, która jest dziś całkiem demokratyczną: a zatem i kler niższy a nawet i laicy niech wezmą udział w rządach Kościoła, a cała władza w ten sposób niech zostanie zdecentralizowaną. Podobnie zreformować ich zdaniem należy Rzymskie Kongregacje do prowadzenia spraw kościelnych, przede wszystkim zaś urząd Świętego Oficjum i Indeksu. Również niechaj władze kościelne wycofają się z działalności politycznej i społecznej, trzymając się z dala poza organizacjami świeckimi, niechaj się jednak przystosują do nich i w ten sposób niech je przenikają swoim duchem.

Co się tyczy moralności, winna tu panować zasada zapożyczona przez nich od amerykanistów: cnoty czynne mają mieć pierwszeństwo przed biernymi tak co do wartości jak i praktyki. Duchowieństwu, w takie instrukcje opatrzonemu, zalecają powrócić do pokory i ubóstwa pierwszych wieków, a swe poglądy i swą działalność zastosować do zasad modernistycznych.

Wreszcie są tu i tacy, którzy, idąc w ślady swych mistrzów protestantów, żądają zniesienia celibatu.

Cóż więc zostaje trwałego, nietkniętego w Kościele, co by nie powinny być zreformowane przez nich albo według ich zasad?

Modernizm jest zbiorem wszystkich herezji
39. Zdawać by się mogło, Czcigodni Bracia, że zbyt długo zatrzymaliśmy się przy tym wykładzie zasad modernistycznych. To jednak było koniecznie potrzebnym już to dlatego by odeprzeć ich zwykły zarzut, jakobyśmy nie znali ich poglądów; już też by wyjaśnić, że modernizm nie polega na luźnych teoriach nie złączonych ze sobą, lecz stanowi jedną niepodzielną całość, tak, iż jeśli jedno przyjmiesz, reszta konsekwentnie nastąpić musi. Stąd też dla względów dydaktycznych używaliśmy niejednokrotnie barbarzyńskich określeń, którymi się oni radzi posiłkują.

Teraz, obejmując niejako jednym rzutem oka cały ten system, czyż zadziwimy kogokolwiek, jeśli ich zasady nazwiemy zbiorem wszelkich herezji. Gdyby ktoś zadał sobie trud zebrania wszystkich błędnych twierdzeń, wymierzonych przeciw wierze, i wyciśnięcie z nich niejako soków i krwi - zapewne nie mógły tego dokładniej uczynić, niż moderniści. Owszem oni dalej jeszcze poszli: nie tylko religii katolickiej grożą ruiną, lecz, jak to już zaznaczyliśmy, grożą ruiną wszelkiej religii.

Racjonaliści sypią im oklaski, a najszczersi i najbardziej otwarci wśród nich witają z radością w modernistach silnych sprzymierzeńców.
Niebezpieczeństwo zaufania uczuciom
Powróćmy na chwilę, Czcigodni Bracia, do zgubnej teorii agnostycyzmu. Zamykając umysłowi drogę do Boga, usiłują otworzyć doń dostęp ze strony duszy przez uczucie i czyn. Lecz któż nie widzi jakie to próżne usiłowania? Boć przecież uczucie jest odpowiedzią na czynność, która została wywołana jakimś bodźcem intelektualnym lub zmysłowym. Usuńmy intelekt, a człowiek, z natury swej skłonny do podlegania zmysłom, stanie się ich niewolnikiem. I dla innej jeszcze racji teoria ta jest wysiłkiem bezużytecznym. Wszelkie fantazje, odnoszące się do uczuć religijnych, nie obalą powszechnego głosu sumienia: otóż ten głos powszechny sumienia poucza nas, że wzruszenie oraz wszystko to, co zniewala duszę, nie pomaga lecz utrudnia badanie prawdy, a mamy tu na myśli bezwzględną prawdę; tamta czysto subiektywna, twór uczucia i czynu może posłużyć jako igraszka słów, ale na nic się nie przyda człowiekowi, który pragnie przede wszystkim wiedzieć, czy poza nim istnieje Bóg, w którego ręku spocznie kiedyś jego przeznaczenie.

By nadać uczuciu pewne podstawy, moderniści uciekają się do doświadczenia jako czynnika pomocniczego. Lecz cóż ono może tam wnieść nowego? Absolutnie nic, chyba to jedynie, że stanie się ono silniejszym a stąd w równym stosunku będzie silniejsze przekonanie o danej prawdzie. Ale ani jedno ani drugie nie jest w stanie sprawić, aby uczucie przestało być uczuciem, by zmieniło swą naturę tak bardzo zwodniczą, jeśli nie jest kierowane rozumem; przeciwnie i jedno i drugie umacnia i wspomaga ową naturę, gdyż im silniejszym jest uczucie, tym bardziej ono jest uczuciem. Mając tu do czynienia z uczuciem religijnym i z owym doświadczeniem, zawartym w uczuciu, zdajecie sobie sprawę z tego dobrze, Czcigodni Bracia, jakiej tu potrzeba roztropności, właściwie jakiej nauki, któraby przewodziła tej roztropności. Z pracy nad duszami znacie dobrze te, które zwykły iść za popędem uczucia; wiecie to również z dzieł ascetycznych, którymi tak pogardzają moderniści, a przecież owe dzieła ascetyczne wykazują zasoby wiedzy o wiele wyższej, niż ich wiedza oraz wyższą od nich subtelność obserwacji; to też wydaje nam się szaleństwem a przynajmniej wielką nieroztropnością podążać bez żadnego badania za tymi wewnętrzymi doświadczeniami, które tak wielką rolę odgrywają u modernistów.
Symbolizm i immanentyzm prowadzą do panteizmu (identyfikacja Boga i człowieka)
Ale jeżeli owe doświadczenia mają taką siłę i moc, to niechaj nam wolno będzie choć mimochodem zapytać ich, dlaczego nie nadają żadnej wartości badaniom tegoż samego rodzaju, przedsiębranym przez setki, tysiące katolików a stwierdzające fałszywość drogi, na którą wkroczyli moderniści?

Czyżby tylko te ostatnie badania miały być fałszywe i mylne? A przecież ogromna większość ludzi obstaje i obstawać będzie zawsze przy twierdzeniu, że samo tylko uczucie i doświadczenie wewnętrzne bez przewodnictwa i światła rozumu nie może doprowadzić do poznania Boga. Pozostaje więc tylko zniesienie wszelkiej religii - ateizm. Również teoria zwana symbolizmem nie poratuje modernizmu. Skoro bowiem wszystie elementy intelektualne, jak to zaznaczają, są czystym symbolem Boga: do czego zatem służy sama nazwa Bóg albo Osobowość Boża, czyż nie są to proste symbole. Przypuśćmy, że tak jest, a od razu zakwestionowaną jest Osobowość Boga i drogę do panteizmu mamy już otwartą.

Również do tego panteizmu i to najczystszego prowadzi inna ich teoria tzw. immanentyzm Boży. Pytamy bowiem, czy ów immanentyzm wyodrębnia Boga od człowieka, czy nie. Jeżeli wyodrębnia, czymże różni się wtedy ta teoria od nauki katolickiej i dlaczego odrzuca naukę Boga o zewnętrznej objawieniu? Jeżeli nie wyodrębnia, to mamy najoczywistszy panteizm. A ponieważ teoria immanentyzmu w znaczeniu modernistycznym twierdzi i naucza, że wszelki przejaw sumienia ma początek w człowieku jako takim; ścisły więc stąd wypada wniosek, iż człowiek i Bóg to jedno niepodzielne: formalny panteizm.

Podobny wniosek wypływa z rozróżnienia, które czynią między wiedzą a wiarą. Przedmiotem wiedzy podług nich jest rzeczywistość poznawalna; przeciwnie - niepoznawalna jest przedmiotem wiary. Otóż niepoznawalność powstaje z braku jakiejkolwiej proporcji między umysłem a przedmiotem, który ma być poznany. A że owego braku proporcji w żaden sposób usunąć niepodobna nawet i w doktrynie modernistycznej, a zatem to, co niepoznawalne jest i pozostanie niepoznawalnym tak dla przeciętnego wierzącego jak i dla filozofa. Religia rzeczywistości niepoznawalnej - oto jedynie możliwa religia. I nie widzimy racji, dlaczego by ta rzeczywistość nie miała być duszą całego świata, jak to twierdzą racjonaliści. To wystarcza aż nadto, by wykazać jakimi manowcami prowadzi modernizm do zniszczenia wszelkiej religii. Protestantyzm uczynił pierwszy krok; modernizm - drugi. Następny prowadzi do ateizmu.

PRZYCZYNY MODERNIZMU

40. Dla dokładniejszego poznania modernizmu i zarazem do snadniejszego wyszukania środków zaradczych na tę ciężką niemoc, dobrze będzie, Czcigodni Bracia, wskazać, skąd się to zło wzięło i czym się zasila.
Przyczyny natury moralnej: zbytnia ciekawość i pycha
Bezpośrednią i najbliższą przyczyną jest, bez wątpienia, pewnego rodzaju wypaczenie umysłu. Z przyczyn dalszych wyróżniamy dwie: zbytnią ciekawość i pychę. Ciekawość w ogóle, gdy nie jest kierowana rozsądkiem, jest zdolna dy wytworzenia niesłychanych błędów. To też nasz poprzednik Grzegorz XVI słusznie zaznaczał: "opłakiwania godnym jest widok, gdy widzi się do czego dochodzą brednie rozumu ludzkiego, skoro ktoś ulegnie nowatorstwu i, pomimo przestróg Apostoła, zapragnie więcej wiedzieć, aniżeli nam jest daje; gdy ufając sobie nadmiernie, mniema, że można znaleźć prawdę poza Kościołem Katolickim, w którym przecież znajduje się ona w całej swej niepokalanej czystości"19 .

Lecz pycha daleko silniej wpływa na duszę, by ją oślepić i na błędne ścieżki wprowadzić: w modernistycznej doktrynie jest ona jak u siebie w domu, ze wszech stron otrzymuje pożywienie i rozgościć się może dowolnie. Ową pychę uważają moderniści za regułę powszechną i tym śmielej i zuchwalej na niej się opierają. Ową pychą szczycą się, gdy twierdzą, że oni jedynie powiadają mądrość, a nadęci nią i zuchwali mówią: my nie tacy, jak reszta ludzi, i aby do tej reszty nie być przyrównanymi, wymyślają i popełniają największe niedorzeczności. Owa pycha sprawia, że odrzucają wszelkie posłuszeństwo i żądają, aby władza tworzyła jedno z wolnością; ta pycha sprawia dalej, że zapominając o sobie samych, myślą jedynie o reformowaniu innych.

Żaden wzgląd na stopień, żadne poważanie, należne choćby najwyższej władzy. Zaprawdę, żadna z dróg, wiodących do modernizmu, nie jest krótsza i dogodniejsza nad tę pychę. Wskażcie nam katolika świeckiego albo kapłana, który zatracił przykazanie życia chrześcijańskiego, a mianowicie tę zasadę, że winniśmy wyrzec się siebie samych, jeżeli chcemy iść w ślady Chrystusa: taki świecki człowiek, taki kapłan na pewno od razu przyjmie wszelkie błędy modernizmu.

Oto dlaczego, Czcigodni Bracia, Waszym najświętszym obowiązkiem jest zagrodzić drogę tym pyszałkom, zmusić ich do zajęć najpowszedniejszych i najniższego rzędu, aby tym niżej się znaleźli im wyżej celowali i ażeby znalazłszy się niżej, mniej mieli możności szkodzenia. Prócz tego wy sami lub też przez kierowników seminariów duchownych powinniście dawać jak największe baczenie na alumnów: gdy zauważycie w nich ducha pychy i wyniosłości, winniście ich z całą bezwzględnością odsunąć od święceń. Obyście postępowali zawsze w ten sposób z możliwie największą czujnością i stanowczością!

Przyczyna natury intelektualnej:
ignorancja
41. Gdy tak od przyczyn natury moralnej przechodzimy do intelektualnych, widzimy, że pierwszą i najgłówniejszą jest tu ignorancja. Moderniści, którzy mienią się doktorami w Kościele naszym; którzy wynoszą pod niebiosa filozofię nowożytną i gardzą scholastyką, nie znając tej ostatniej, nie posiadając metod potrzebnych do rozwikłania trudności i wykrycia sofizmatów, sami wpadają w sidła fałszywych pozorów. Ze skojarzenia fałszywej filozofii z wiarą powstał ich system, przeładowany najokropniejszymi błędami.
Pogarda magisterium Kościoła, Tradycji, Ojców Kościoła oraz filozofii scholastycznej
42. Gdyby przynajmniej z mniejszą gorliwością i z mniejszym zapałem szerzyli swoje błędy! Lecz taki jest zapał ich, taka wytrwałość w pracy, że niepodobna patrzeć bez przykrości na ono marnowanie sił, które służą na szkodę Kościoła, podczas, gdy użyte należycie, mogłyby okazać mu ogromne usługi.

Dwa są sposoby, których używają oni w celu obałamucenia umysłów. Pierwszy polega na tym, że usiłują usunąć przeszkody, stojące im na drodze, drugi: chcą wykryć i zastosować czynnie i cierpliwie wszystko to, co może być dla nich pożyteczne. Trzy są główne przeszkody, które w swych dążeniach spotykają na drodze: filozofia scholastyczna, powaga Ojców Kościoła i Tradycja, i urząd nauczycielski Kościoła. Przeciwko temu walczą najzawzięciej. To też filozofię i teologię scholastyczną gdzie tylko mogą ośmieszają i nią pogardzają. Czy to czynią z ignorancji, czy ze strachu, czy też dla jednej i drugiej racji, dość, że skłonność do modernizmu łączy się zawsze z nienawiścią do metody scholastycznej; najpewniejszym objawem, że skłonność do modernizmu budzi się w pewnym umyśle, jest odraza tegoż do metod scholastycznych.

Niechaj moderniści i ich rzecznicy pamiętają na zdanie, potępione przez Piusa IX, które brzmi: "Metoda i zasady, które służyły starożytnym uczonym scholastykom w badaniach teologicznych nie odpowiadają już wymaganiom czasów naszych ani postępowi nauk"20 .

Usiłują, dalej, podstępnie wypaczyć siłę i naturę Tradycji, aby, w tej sposób, poderwać jej znaczenie, i powagę. Zawsze będzie powagą pod tym względem drugi Sobór Nicejski, który potępił "ośmielających się w ślad za bezbożnymi heretykami lekceważyć Tradycję kościelną, a wprowadzać natomiast nowe poglądy... lub złośliwie i chytrze usiłujących obalić pewne uświęcone tradycje Kościoła Katolickiego". Dla katolików będzie tu powagą orzeczenie czwartego Soboru Konstantynopolitańskiego: "Dlatego wyznajemy, iż będziemy zachowywać i strzec praw, nadanych świętemu i apostolskiemu Kościołowi, bądź przez świętych i najdostojniejszych Apostołów, bądź przez prawowierne powszechne i prowincjonalne Sobory i synody, jak również przez któregokolwiek Ojca Doktora Kościoła, tłumaczów rzeczy Boskich".

Stąd też Pius IV i Pius IX rozkazali dodać do wyznania wiary te słowa: "Przyjmuję i przestrzegać będę jak najusilniej Tradycji apostolskich i Kościelnych oraz innych postanowień Kościoła św. i konstytucji."

Oczywiście, moderniści rozciągają na Ojców Kościoła swój sąd o Tradycji. Z niezwykłym zuchwalstwem powiadają, iż Ojcowie Kościoła zasługują na szacunek, lecz w stosunku do historii i krytyki wykazują ogromną ignorancję, co tylko wytłumaczyć można warunkami ówczesnej epoki.
Nienawiść i chytrość modernistów
Wreszcie usiłują oni na wszelki sposób uszczuplić zakres urzędu nauczycielskiego w Kościele, już to drogą bluźnierczych objaśnień jego pochodzenia, natury i praw, już też, wydając przeciwko niemu, bez żadnych skrupułów potwarcze druki nieprzyjaciół. Do tego tłumu modernistów można zastosować słowa, pisane z wielką goryczą przez Naszego poprzednika: "Aby ściągnąc oburzenie i nienawiść do mistycznej Oblubienicy Chrystusowej, która jest światłością prawdziwą, synowie ciemności zwykli używać w obliczu świata całego, obłudnej potwarzy, i przeinaczając sens oraz wartość rzeczy i słów, ukazują ją jako przyjaciółkę ciemności, szerzycielkę ignorancji, wroga nauk, światła i postępu." Nic też dziwnego, Czcigodni Bracia, że moderniści z całą swą złą wolą i z całą cierpkością prześladują katolików, walczących mężnie w obronie Kościoła.

Nie ma obelg, którymi by oni ich nie obrzucali; zazwyczaj jednak wyrzucają im ignorancję i upór. Kiedy zaś ulękną się erudycji i siły przeciwnika katolickiego, wówczas walczą niejako sprzysiężonym ignorowaniem go. Taka taktyka w stosunku do katolików tym bardziej zasługuje na potępienie, że jednocześnie nie szczędzą pochwał tym, którzy do nich przystają: ich książki pełne nowości witają powszechnym oklaskiem i okrzykiem podziwu; im bardziej zuchwały jest autor w napaściach na rzeczy stare, im bardziej podrywa Tradycję i urząd nauczycielski, tym pochopniej okrzykują go uczonym; gdy wreszcie - i to już powinno przejąć zgrozą każdego katolika - który z nich zostanie potępiony przez Kościół, inny natychmiast otaczają go tłumnie, nie tylko składają mu hołdy publiczne, ale czczą go niemal jako męczennika prawdy. Tym hasłem pochwał i obelg podniecona i ogłuszona młodzież, pragnąc nie za ignorantów lecz za uczonych uchodzić, z drugiej strony - pod silnym parciem ciekawości i pychy - ulega modernizmowi i wstępuje w jego szeregi.
Gorliwość modernistów w rozprzestrzenianiu swych błędów
43. Lecz to już wchodzi w zakres sposobów, stosowanych przez modernistów jakby w celu sprzedaży swoich towarów. Czegóż bowiem nie czynią oni, by pozyskać nowych stronników? W seminariach duchownych, na wszecnicach starają się pochwycić w swe dłonie prowadzenie studiów i katedry profesorskie niejednokrotnie zamieniając je tam na stolice zaraźliwości.

Swe zasady, wprawdzie pod rozmaitymi osłonami, rozsiewają w świątyniach z ambon; otwarcie to czynią na kongresach, a już wprost wprowadzają je i puszczają w bieg w instytucjach społecznych. Wydają książki, dzienniki, pisma pod swoimi nazwiskami lub pod pseudonimami. Niekiedy jeden z nich przybiera kilka nazwisk, aby udaną mnogością autorów tym łatwiej zwieść nieostrożnego czytelnika. Jednym słowem - piórem, czynem, wszelakimi możliwymi sposobami, manifestują swoje poglądy i naprawdę wydaje się, jakoby się miało do czynienia z opętanymi. I jakiż tego wszystkiego skutek? Oto opłakiwać musimy wielu młodzieńców, będących nadzieją Kościoła i rokujących mu wielkie nadzieje na przyszłość - a dziś po manowcach błądzących. Oto opłakiwać jeszcze musimy i wielu katolików, którzy dalecy zresztą od krańcowości, zarażeni niejako tą zgniłą atmosferą modernistyczną - poczęli myśleć, mówić, pisać z większą swobodą, niźli to przystoi katolikom. Sporo ich należy do świeckich, ale niemało jest w szeregach duchowieństwa - a nawet tam, gdzie najmniej można się było tego spodziewać - w zakonach. Kwestie biblijne traktują podług zasad modernistycznych. Pisząc historię, starają się wydobyć na światło dzienne wszystko, to, co stanowi - wedle ich zapatrywania - ciemną plamę w dziejach Kościoła, a czynią to pod pretekstem mówienia całej prawdy - z pewnego rodzaju zadowoleniem. Ulegając pewnym z góry postawionym sobie twierdzeniom, niszczą o ile mogą całkiem apriorycznie pobożne tradycje, będące w powszechnym użyciu. Ośmieszają święte relikwie czczone dla ich starożytności. Wreszcie pożera ich żądza sławy: rozumieją też, że nikt o nich nie będzie wiedział, jeżeli będą mówić to, co dotychczas mówiono. Tymczasem przekonani są, że w ten sposób służą Bogu i Kościołowi: w rzeczywistości jednak wyrządzają mu nieobliczalne szkody, nie tylko może tym, co czynią, ile duchem, który ich ożywia oraz poparciem, jakiego doznają zewsząd zawodne ich wysiłki.

PRZYPISY:

[«] Encyklika "Singulari Nos".
[«] Syllabus, prop. 13.

-szukam-









ŚRODKI ZARADCZE.

Potrzeba skutecznych środków
44. Przeciwko tej formalnej lawinie błędów, bądź to publicznie, bądź skrycie szerzonych, starał się zapobiegać i słowem i czynem Nasz poprzednik szczęśliwej pamięci, Leon XIII zwłaszcza na polu nauk biblijnych. Lecz moderniści jakeśmy się już wyżej przekonali, nie lękają się takiego sposobu walki: okazując jak największe posłuszeństwo i poddanie się wyrokom Ojca świętego, nadają oni Jego słowom sens odpowiedni do swych uczuć, a zarządzenia odnoszą do każdego innego z wyjątkiem siebie. I tak zło rosło z dnia na dzień. Dlatego też, Czcigodni Bracia, postanowiliśmy nie zwlekać już dłużej, ale uciec się do bardziej skutecznych środków. Przede wszystkim prosimy Was i błagamy, aby Wam nic nie można było zarzucić w sprawie tak ważnej co do czujności, pilności i energicznego działania. Czego zaś od Was się domagamy i oczekujemy, tego też żądamy i spodziewamy się od wszystkich duszpasterzy, od wychowawców i profesorów młodzieży seminaryjnej, przede wszystkim zaś od kierowników instytucji duchownych.
Filozofia św. Tomasza z Akwinu musi być podstawą studiów
45. A naprzód, co się tyczy studiów, życzymy sobie i polecamy usilnie, aby filozofia scholastyczna była podstawą studiów teologicznych. Oczywiście dalecy jesteśmy od tego, by jako wzór do naśladowania zalecać pokoleniom współczesnym to, co nieraz trąci zbytnią drobiazgowością w badaniu lub zbytnią łatwowiernością w podawaniu wywodów u mistrzów scholastyki, co nie odpowiada odkryciom czasów późniejszych lub pozbawione jest prawdopodobieństwa. Chodzi o to, że zalecając filozofię scholastyczną, mamy na myśli nie kogo innego tylko św. Tomasza z Akwinu i przez niego zotawioną nam filozofię. Oświadczamy zatem, że wszystko, co zostało w tym względzie postanowione przez Naszego poprzednika, pozostaje w całej swej mocy, a nadto, gdyby tego było potrzeba, postanawiamy na nowo, potwierdzamy i rozkazujemy, by to stało się dla wszystkich powszechnie obowiązującym. To też obowiązkiem biskupów jest przestrzegać powyższego rozkazu w seminariach, zwłaszcza jeśli on poszedł w zapomnienie. To samo dotyczy także przełożonych instytucji zakonnych. A profesorów szczególniej upominamy, aby pamiętali, że wszelkie pomijanie św. Tomasza przy studiach, zwłaszcza w kwestiach metafizycznych, przynosi poważny uszczerbek.
Prawdziwa teologia jest zbudowana na podstawie filozofii perennis
46. Położywszy takie fundamenty filozoficzne, należy teraz budować ochoczo gmach teologiczny. Studia teologifczne, Czcigodni Bracia, w miarę możności ulepszajcie, by alumni, opuszczając seminarium, mieli wielki szacunek i zamiłowanie do teologii a przez całe życie z rozkoszą oddawali się tym studiom. Bo każdy zdaje sobie sprawę z tego, że pośród mnogich i różnolitych rodzajów wiedzy, zewsząd naarzucającym się umysłom żądnym prawdy, pierwsze miejsce z prawa należy się teologii, której wedle mądrego orzeczenia dawniejszych pisarzy - inne nauki oraz sztuki winny podlegać i usługiwać na podobieństwo służebnic.

Z tych ostatnich wydają Nam się godnymi pochwały te nauki, które okazują wszelkie należne względy dla Tradycji, Ojców Kościoła i urzędu nauczycielskiego w Kościele św., a będąc umiarkowanymi w swych sądach i stosując się do norm katolickich (co nie o wszystkich da się powiedzieć), starają się skutecznie oświetlić teologię pozytywną przez zastosowanie do niej światła historii prawdziwej. Zapewne, dziś należy kłaść większy nacisk na teologię pozytywną, niż to było czynione dotychczas, ale z zastrzeżeniem, by to było bez uszczerbku dla teologii scholastycznej; to też należy zganić tych, ktorzy nadmiernie wynoszą teologię pozytywną tak, iż wydaje się, że teologia scholastyczna jest u nich w pogardzie, a przez takie postępowanie współpracują z modernistami.
Pierwszeństwo teologii przed innymi naukami
47. Co się tyczy nauk nieteologicznych, to wystarczy przypomnieć niezwykłej mądrości następujące słowa Naszego poprzenika: "Pilnie przykładajcie się do nauk przyrodniczych: na tym polu dokonywane obecnie genialne odkrycia, śmiałe i pożyteczne badania jak ze wszech miar zasługujące na podziw i hołdy współczesnych, tak też będą dla późniejszych pokoleń przedmiotem nieustannych pochwał"21 . Ale uważajcie, by studia teologiczne na tym nie cierpiały. Przed czym przestrzega Nasz poprzednik tymi dobitnymi słowy: "Jeśli pilnie będziemy szukać przyczyny, skąd się owe błędy biorą, zauważymy przede wszystkim, że w miarę wzrastającego w naszych czasach zapału do nauk przyrodniczych nauki poważniejsze, wyższe (teologiczne) poniosły pewien uszczerbek: jedne prawie marnieją w zapomnieniu; inne traktowane są lekko i powierzchownie i - co oburzające - odarte z dawnej swej wspaniałości, zarażają się przewrotnymi zasadami i wprost potwornymi poglądami"22 .

To mając na uwadze, polecamy roztropnie miarkować wykłady nauk przyrodniczych w seminariach duchownych.
Wybór kierownika i profesorów w seminariach duchownych i na uniwersytetach katolickich
48. Powyższe przepisy, zarówno od nas pochodzące jak i od Naszego poprzednika, należy mieć przed oczyma przy wyborze kierowników i profesorów w seminariach duchownych oraz w uniwersytetach katolickich. Ktokolwiek bądź i w jakikolwiek bądź sposób okaże się przejętym modernistycznymi zasadami, temu, bezwzględnie, dostęp do tych stanowisk winien być wzbroniony; jeśli je zajmował, ma ich być pozbawiony. To samo stosować należy do tych, którzy sprzyjają, już do chwaląc modernistów, już to stając w obronie ich karygodnego postępowania, już też krytykując scholastykę, Ojców Kościoła lub urząd nauczycielski w Kościele; dalej, którzy odmawiają posłuszeństwa władzy duchownej, bez względu na to, kto jest jej przedstawicielem; którzy zdradzają zamiłowanie do nowości w historii, archeologii, w egzegezie biblijnej; którzy wreszcie lekceważą sobie nauki teologiczne, albo wynoszą ponad nie przedmioty nieteologiczne. W tej sprawie, Czcigodni Bracia, zwłaszcza w obozie profesorów, czujności i stanowczości nigdy za dużo; wszak uczniowie zawsze się wzorują na modelach swych mistrzów. Przekonani jak najbardziej o tym świętym obowiązku, działajcie z roztropnością, ale energicznie.
Przepisy dotyczące święceń i stopni naukowych
49. Z niemniejszą czujnością i ścisłością należy badać i obierać tych, którzy mają przystąpić do święceń. Duch żądny nowości niech będzie daleko - jak najdalej od kapłaństwa: Bóg pysznych i upartych nienawidzi! - Odtąd doktorat z teologii lub prawa kanonicznego przyznawany będzie tylko tym, którzy odbyli oznaczone kursy filozofii scholastycznej. Gdyby udzielano stopni bez powyższych studiów, nieważne będą. Ogłaszamy nadto, że przepisy Kongregacji Biskupów i s/s Zakonnych z r. 1896 odnoszące się do duchowieństwa włoskiego, uczęszczającego na uniwersytety, stosować się od tej chwili mają do wszystkich narodów. Zabrania się nadto alumnom i kapłanom, zapisanym na listę słuchaczów uniwersytetu świeckiego uczęszczania na wykłady tych przemiotów, ktore wykładane są na uniwersytecie katolickim. Jeżeli praktykuje się to gdziekolwiek, nadal ma być wzbronione. Biskupi, którzy stoją na czele uniwersytetów czy zakładów wyższych, niechaj jak najpilniej baczą, aby te rozkazy Nasze były jak najściślej przestrzegane.
Przepisy dotyczące cenzury duchownej
50. Obowiązkiem biskupów nie mniejszym jest przeszkadzać ukazywaniu się pism nacechowanych modernizmem, a jeśliby te zostały wydrukowane, przeszkadzać w ich rozpowszechnianiu. Książki, gazety, miesięczniki tego rodzaju nie powinny się dostawać do rąk alumnów w seminaraiach czy uniwersytetach; są one nie mniej zgubne, jak druki pornograficzne, a nawet może gorsze od tych ostatnich, gdyż zatruwają życie chrześcijańskie u źródła. Nie inaczej też traktować należy pewne dzieła publikowane przez katolików, ale nie znających dokładnie prawd wiary, natomiast przejętych filozofią nowożytną, usiłujących pojednać tę ostatnią z wiarą w celu - jak się wyrażają - zużytkowania jej na rzecz wiary. Znane imię i dobra renoma autorów sprawia, że się te książki bez obawy czyta, które wskutek tej ostatniej okoliczności powodują niepostrzeżony, powolny zwrot do modernizmu.

51. W ogóle, Czcigodni Bracia, rzeczą jest pierwszorzędnej wagi, abyście - jeżeli w Waszej diecezji znajdują się książki zgubne, czynili wszystko co tylko można, by je usunąc, uciekając się nawet do uroczystych zakazów. Chociaż bowiem Stolica Apostolska ze swej strony dokłada wszelkich starań, aby wytrzebić publikacje tego rodzaju; ale są one dziś tak liczne, iż nadzór nad nimi przechodzi jej siły. Zło przybiera niejednokrotnie szersze rozmiary, kiedy środek medyczny bywa stosowany nie w porę.

Pragniemy więc, aby biskupi bez oglądania się na względy ludzkie, biorąc na ten raz rozbrat z powściągliwością, i nic sobie nie robiąc z krzykaczy - każdy w sposób łagodny lecz z całą stanowczością wziął się do dzieła, pomny na przepisy Leona XIII wyłożone w Konstytucji Apostolskiej Officiorum: "Niechaj biskupi diecezjalni, jako delegaci Stolicy Apostolskiej wszystkich starań dołożą, by książki oraz wszelkie druki szkodliwe - wydawane czy rozpowszechniane w ich dieceznach usuwać i wyrywać z rąk katolików". Nie tyko w tych słowach mieści się nadanie prawa, ale i nałożenie obowiązku. I niechaj nikt nie sądzi, iż spełnił nałożony na się obowiązek, donosząc nam o jednej lub dwu książkach tego rodzaju, podczas gdy inne rozpowszechniane bywają w dalszym ciągu. Nawet "Wolno drukować", popularnie zwane imprimatur, uzyskane przez autora, nie powinno stanowić dla Was żadnej przeszkody w tym względzie; gdyż może ono być zmyślone, albo może być udzielone po pobieżnej ocenie albo, wreszcie wskutek zbytniej względności czy zaufania dla autora. To zdarza się niekiedy nawet w zakonach.

Jak więc dla wszystkich niejednakowa strawa: podobnie i książki nieszkodliwe w pewnym miejscu, mogą się okazać bardzo szkodliwe w innym - dla innych okoliczności. Kiedy więc biskup, po wysłuchaniu zdań mężów roztropnych, uzna za konieczne obłożyć cenzurą jaką książkę tego rodzaju - udzielamy mu chętnie po temu praw, co więcej, nakładamy nawet na niego ten obowiązek. Oczywiście, powinno to być czynione roztropnie, ograniczając zakaz czytania jedynie dla kleru, jeśli to wystarczy; ograniczanie owo stosuje się w każdym razie do księgarzy katolickich, których obowiązkiem jest nie mieć do sprzedaży książek zakazanych przez biskupa. A kiedy o nich t mowa, to dodajmy, że biskupi powinni czuwać, aby księgarze, pociągnięci zyskiem, nie handlowali zabójczym towarem; faktem bowiem jest, że w katalogach owych katolickich księgarzy spotykamy prace modernistów bardzo reklamowane. Jeżeli księgarze nie okażą w tym posłuszeństwa biskupowi, po otrzymaniu uprzedniego upomnienia mają być pozbawieniu tytułu "katolickiego", równiwż i tym bardziej odebrany ma być im tytuł "episkopalnych", gdyby go posiadali; co się tyczy pontyfikalnych, mają być tylko przedstawieni jako tacy Stolicy Apostolskiej. Wszystkim zaś wobec na pamięć przywodzimy, co już wspomniana Konstytucja Officiorum zawiera w artykule XXVI: "Wszyscy ci, którzy otrzymali władzę apostolską czytania i przechowywania książek zakazanych, nie mogą na mocy tej władzy czytać i przechowywać książki czy gazety zakazanych przez Pasterzy diecezjalnych, chyba że w dyspensie będzie wyrażone pozwolenie na czytanie i przechowywanie książek - przez kogokolwiek zakazanych."
Cenzorzy diecezjalni:
Nihil obstat i imprimatur

52. Ale nie dość jest przeciwdziałać lekturze i sprzedaży złych książek; należy nadto przeszkadzać w ich publikowaniu. Dlatego też biskupi bardzo oględnie powinni udzielać pozwolenia na druk. Ponieważ jednak, według Konstytucji Officiorum istnieje ogromna liczba utworów, które nie mogć być wydane bez pozwolenia biskupa; ponieważ zaś biskup, dalej, nie jest w stanie przeglądać ich osobiście; przeto w pewnych diecezjach ustanowiono w tym celu w dostateczniej liczbie cenzorów urzędowych. To zarządzenie pochwalamy i nie tylko zalecamy rozpowszechnianie go na wszystkie diecezje, lecz wprost nakazujemy. We wszystkich zatem kuriach biskupich powinni być cenzorzy z urzędu, których obowiązkiem byłoby osądzać książki przed ich publikowaniem; mają być oni obierani z pośród duchowieństwa świeckiego i zakonnego, z pośród kapłanów starszych, odznaczających się wiedzą, rozwagą oraz bezstronnością tak w aprobowaniu jak i potępianiu różnych doktryn.

Do nich należeć będzie osądzanie wszelkich druków, które zgodnie z artykułami XVI i XVII wspomnianej Konstytucji, mogą być publikowane po uprzednim pozwoleniu; cenzor zaś ma przedstawiać swą ocenę na piśmie. Jeśli ocena jest przychylna, biskup wydaje odpowiednie pozwolenie wyrazem "Imprimatur" (niech się drukuje), poprzedzonym formułą: Nihil obstat (nic nie przeszkadza), zaopatrzoną u spodu podpisem cenzora. Jak w innych kuriach, tak i w rzymskiej ustanawia się urząd cenzorów. Mianować ich będzie Ochmistrz pałaców papieskich w porozumieniu z kardynałem Wikarym i za zgodą Papieża. Ochmistrz wybiera cenzora do oceny danej pracy. On też wydaje pozwolenie na druk wraz z kardynałem Wikarym lub jego zastępcą, przy czym, jak wyżej, wymagana będzie formuła cenzora, zaopatrzona jego podpisem.

Nazwisko cenzora nie ma być wjawione autorom, chyba, że ocena wypadnie przychylnie: nie potrzeba bowiem, by wyrządzano mu przykrość podczas pracy lub w razie oceny nieprzychylnej.

W zgromadzeniach zakonnych cenzor może być mianowany dopiero po uprzednim tajnym porozumieniu się z prowincjałem, lub jeśli o Rzym chodzi, z generałem zakonu, i jeden, względnie drugi, powinien wystawić sumienne świadectwo o obyczajach, nauce, prawomyślności kandydata. Przełożonym zgromadzeń zakonnych zwracamy uwagę na ważny obowiązek: nie pozwalać swoim podwładnym publikowania bez uprzedniego pozwolenia czy ze swej strony czy ze strony urzędu biskupiego. Wreszcie oświadczamy i wyjaśniamy, że godność cenzora, którą ktoś piastuje, nie posiada jakiegoś specjalnego znaczenia i nie może w żadnym razie służyć ku poparciu osobistych przekonać człowieka, obdarzonego tym tytułem.
Udział duchowieństwa w pracy dziennikarskiej
53. Po tych przepisach ogólnych, co się tyczy szczegółów, nakazujemy przestrzegać pilnie artykuł XVII konstytucji Officiorum: "Kapłanom świeckim zabrania się redagowania dzienników i wydawnictwa periodycznych bez uprzedniego na to pozwolenia urzędu biskupiego. Jeśli zaś kto w sposób zgubny korzysta z pozwolenia, naprzód upomniany, następnie powinien być tegoż pozbawiony." Co się tyczy księży tzw. korespondentów lub współpracowników, to często się zdarza, że w dziennikach lub przeglądach umieszczają artykuły nacechowane modernizmem; otóż niechaj biskupi dają baczenie, aby ci nie błądzili, a jeśli pobłądzą, żeby ich upomnieli i zabronili im pisywać. Szczególniej wzywamy do tego przełożonych zgromadzeń zakonnych; jeśliby ci się zaniedbali, obowiązani są biskupi miejscowi jako pełnomocnicy papiescy zaradzić złemu. Czasopisma i przeglądy redagowane przez katolików, o ile można, niechaj mają specjalnego cenzora, który poddawał ocenie każdy numer. W razie wykrycia jakiegoś błędu, dopilnowałby poprawienia danego miejsca. Tego rodzaju prawo ma przysługiwać biskupom, choćby nawet cenzor przychylnie dany ustęp ocenił.


-szukam-









Kongresy kapłańskie


54. Mówiliśmy już o kongresach i zebraniach publicznych, na których moderniści uzasadniają i propagują swoje zasady. Na przyszłość niechaj biskupi nie pozwalają na kongresy kapłańskie, chyba bardzo rzadko. Jeśli zaś pozwolą, to tylko pod tym warunkiem, że się nie będzie dotykać spraw odnoszących się do biskupów lub do Stolicy Apostolskiej; że się nie będzie ani wnosić ani uchwalać niczego przeciw ograniczeniu władz kościelnych, że wreszcie - w ogóle nie będzie się mówić niczego, co mogłoby mieć cechy trącece modernizmem, klerykalizmem lub laicyzmem. Tego rodzaju kongresy odbywać się mogą jedynie za zezwoleniem piśmiennym na każdy ze wskazaniem daty; z obcej diecezji kapłani brać udziału nie mogą, chyba, że będą zaopatrzeni w pozwolenie piśmienne od swego biskupa. Wszyscy zaś kapłani powinni chować w sercu te tak ważne napomnienia Leona XIII: "Niechaj świętą będzie u kapłanów powaga swych przełożonych i niechaj wiedzą, że urząd kapłański nie będzie ani świętym, ani dosyć pożytecznym ani szanowanym jeżeli nie będzie wypełniany z poddaniem się woli pod kierownictwo biskupów".

Rada nadzorcza

55. Ale na cóż zda się, Czcigodni Bracia, że wydajemy Wam rozmaite nakazy i przepisy, jeśli one nie będą przestrzegane pilnie i dokładnie? Aby wypadła odpowiedź pomyślna, w tym celu uznaliśmy za stosowne rozciągnąć na wszystkie diecezje zwyczaj ustanowiony od dawna z niezwykłą roztropnością przez umbryjskich biskupów w podwładnych im diecezjach. W celu zwalczania błędów już rozpowszechnionych oraz zapobiegania dalszym im postępom, w celu pokonania również fałszywych teozofów, roznoszących wszędy zgubne płody swych nauk - Kongres postanawia za wzorem św. Karola Boromeusza - zaprowadzić w każdej diecezji radę, złożoną z wypróbowanych przedstawicieli duchowieństwa świeckiego i zakonego; rada owa ma dawać pilne baczenie na błędy, śledzić powstawanie i rozpowszechnianie się nowych herezji i przez nie używane metody; wcześniej dostarczyć ścisłych informacji biskupowi, by ten przedsiębrał za wspólną naradą środki, mogące zdusić zło w zarodku, przeszkodzić, by nie czyniło nadal zgubnych spustoszeń w duszach i co byłoby najgorszym, by nie wzmacniało się i rozrastało. A zatem postanawiamy, by w każdej diecezji utworzono bezzwłocznie radę tego rodzaju, którą uważamy za stosowne nazwać Radą nadzorczą. Księża wchodzący do tej rady, mają być mianowani w ten sam mniej więcej sposób, jak to ma miejsce z cenzorami. Co 2 miesiące w oznaczonym dniu zbierać się będą pod przewodnictwem biskupa. Obrady i uchwały mają być trzymane w tajemnicy.

Obowiązki ich będą następujące. Mają pilnie śledzić wszelkie ślady modernizmu w publikacjach i oświacie, by zabezpieczyć duchowieństwo i młodzież, mają przedsiębrać roztropne, szybkie i skuteczne środki. Mają pilną zwracać uwagę na nowatorstwo terminów słownych i pamiętać na upominania Leona XIII: nie można zaaprobować nowych zwrotów w pismach katolików, którzy pod wpływem godnego potępienia nowatorstwa, zdają się ośmieszać gorliwość pobożnych i prawią o nowym porządku życia chrześcijańskiego, o nowych potrzebach duszy chrześcijańskiej, o nowych obowiązkach społecznych duchowieństwa, o nowej ludzkości chrześcijańskiej i o innych rzeczach tegoż pokroju. Takie zwroty, jak powyższe, nie mogać być tolerowane ani w książkach, ani w wykładach.

Rada rozciągnie również swój nadzór nad dziełami, traktującymi o miejscowych pobożnych tradycjach i o relikwiach świętych. Nie pozwoli, by te sprawy były poruszane w czasopismach lub przeglądach poświęconych szerzeniu pobożności - lub w tonie bezapelacyjnym sentencji, zwłaszcza jeśli chodzi, jak to zazwyczaj bywa, o rzecz będącą w granicach możliwości albo opartą tylko na przypuszczalnych poglądach.

Co się tyczy relikwii świętych, oto czego się należy trzymać. Jeżeli biskupi, jedynie kompetentni w tych rzeczach, powezmą pewność, że relikwia jest tylko przypuszczalną, to winna być natychmiast usunięta. Gdyby wskutek zaburzeń lub w inny sposób zaginął dokument stwierdzający autentyczność relikwii, dopiero po uprzednim zbadaniu przez biskupa z całą ścisłością dokonanym, może ona stać się znowu przedmiotem czci publicznej.

Dowód z przedawnienia albo przypuszczenie uzasadnione, o tyle ma wartość w tej sprawie, o ile zachodzi wypadek starodawności, przewidzianej Dekretem następującym, wydanym w r. 1896 przez św. Kongregację Odpustów i Relikwii: "Starodawne relikwie winny pozostać nadal przedmiotem czci dotychczasowej, z wyjątkiem jakiegoś wypadku, kiedy znajdą się rzeczywiste dowody, iż są fałszywe albo tylko przypuszczalnie prawdziwe." Co się tyczy tradycji pobożnych, to pamiętać tutaj należy: Kościół kieruje się tak wielką roztropnością w tej sprawie, iż nie pozwala, by tradycje owe były ogłaszane drukiem, chyba z wielkimi zastrzeżeniami i po uprzenim złożeniu deklaracji, nakazanej przez Urbana XIII; i w tym wypadku nawet nie daje Kościół rękojmi co do prawdziwości faktu; po prostu, nie zabrania wierzyć, chyba że brak pozytywnych dowodów. W tym też duchu przed 30 laty wydała następującą rezolucję św. Kongregacja Obrzędów. Owe zjawienia czyli objawienia nie są ani potwierdzone ani odnowione przez Stolicę Apostolską, która daje tylko proste zezwolenie, by uznawano je za akt czysto ludzkiej wiary, opartej na tradycjach i potwierdzonej przez świadectwa i dokumenty, którym można zaufać. Kto tego się będzie trzymał, nie będzię się błąkał. Abowiem kult któregoś z tych objawień wymaga zawsze prawdziwości faktu jako warunku niezbędnego, jeśli ten kult dotyczy samego faktu, jeśli jest kultem względnym; gdy zaś jest absolutnym, prawdziwość jego nie wymaga dowodów, albowiem stosuje się bezpośrednio do osoby świętej to samo, co do relikwii.

Wreszcie zalecamy Radzie nadzorczej dawać nieustanne i pilne baczenie na instytucje społeczne oraz wszelkie publikacje, traktujące o kwestiach społecznych, by się przekonać, czy nie skłaniają się one ku modernizmowi i czy odpowiadają ściśle wskazaniom Stolicy Apostolskiej.
Sprawozdania biskupów

56. Aby te przepisy niniejsze nie uległy zapomnieniu, życzymy Sobie i rozkazujemy, aby biskupi poszczególnych diecezji w rok po ogłoszeniu tych słów a następnie co 3 lata przysyłali Stolicy Apostolskiej sprawozdania ścisłe i zaprzysiężone co do wykonania wszystkich nakazów zawartych w tym Naszym liście, jako też co do prądów nurtujących wśród duchowieństwa, zwłaszcza w Seminariach i Uniwersytetach Katolickich włącznie z tymi, które nie podlegają władzy ordynariusza. Podobne rozporządzenie stosujemy do przełożonych generalnych zgromadzeń zakonnych, w sprawie ich podwładnych i wychowanków.

PRZYPISY:

[«] Przemówienie z 7.03.1880 r.
[«] Tamże.

-szukam-
ZAKOŃCZENIE ENCYKLIKI

57. To wszystko, Czcigodni Bracia, uznaliśmy za potrzebne podać na piśmie ku zbudowaniu wszystkich wiernych. Przeciwnicy Kościoła nadużyją niewątpliwie słów Naszych, aby odświeżyć stare kalumnie, przedstawiające Kościół jako wroga wiedzy i postępu ludzkości. Aby odeprzeć tym skuteczniej owo oskarżenie, unicestwione zresztą przez dzieje religii chrześcijańskiej z jej wiecznotrwałymi świadectwami, zamierzamy poprzeć całą siłą Naszej władzy, ufundowanie Akademii, któraby skupiła najwybitniejszych katolickich przedstawicieli nauki; Akademia ta, kierowana światłem prawdy katolickiej współdziałać ma z rozwojem szeroko pojętej wiedzy i nauki. Oby spodobało się Bogu doprowadzić do skutku nasze plany z pomocą tych wszystkich, którzy szczerze miłują Kościół Jezusa Chrystusa. Ale o tym kiedy indziej.

58. Tymczasem zaś, Czcigodni Bracia, pełni zaufania do Waszego zapału i Waszego samozaparcia, pragniemy z całego serca, by spłynęła na Was światłość niebieska, byście w obliczu niebezpieczeństwa, grożącego duszom, pośród tej wszechświatowej powodzi błędów, widzieli jasno drogę obowiązku i kroczyli nią pewnie i śmiało. Oby z Wami była moc Jezusa Chrystusa, twórcy i mistrza naszej wiary; aby Was wspomogła swą modlitwą Niepokalana Dziewica, gubicielka wszelkich herezji! A jako zadatek Naszej miłości i jako otuchę boskiego rozweselenia wśród przeciwności udzielamy z całego serca Wam, Waszemu duchowieństwu i ludowi Waszemu Apostolskiego Błogosławieństwa.


Św. PIUS X - SARTO_KRAWIEC - PIERWSZY POLSKI PAPIEŻ !
Patron Tradycji Kościoła Świetego. POLSKA KREW I DUCH BOŻY POLSKI.
MÓDL SIĘ ŚWIĘTY RODAKU ZA NARODEM POLSKIM. NIECH PRZEJRZY NA OCZY!.





Tysiąc osób wyszło na ulice. "To znak diabła"
wczoraj, 18:26
KK / PAP
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/tysiac-osob-wyszlo-na-ulice-to-znak-diabla,1,4843089,wiadomosc.html


-szukam-Ponad tysiąc osób protestowało w czwartek przed siedzibą parlamentu Ukrainy w Kijowie przeciwko planom wprowadzenia paszportów biometrycznych i elektronicznych dowodów osobistych. - Elektroniczne karty identyfikacyjne to znak diabła. Elektroniczne paszporty to przepustka do piekła - głosiły trzymane przez uczestników protestu transparenty.

W akcji uczestniczyli wierni Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Przyszli oni pod Radę Najwyższą (parlament), domagając się rezygnacji z elektronicznej rejestracji obywateli.

Władze Ukrainy chcą rozpocząć wprowadzanie paszportów biometrycznych jeszcze w tym roku.

Kościół prawosławny na Ukrainie jest podzielony ze względów historycznych. Największy pod względem liczby parafii jest Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, uznający zwierzchność Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.

Zwierzchność Moskwy odrzuca Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego i Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny, jednak nie są one uznawane za kanoniczne przez Kościoły prawosławne w świecie.

A Sanhedryn żydowski polski jak zwykle jak słup soli, bo przecież ogłosili i wykładają „biskupi-pseudoteologowie?” na uczelniach katolickich także na KUL w Lublinie, że przecież swoimi przepisikami zlikwidowali piekło i diabłów i szatanów.

Antychryści doczekacie i wy już piekła tu na ziemi. W tedy rozum wróci Wam na swoje miejsce i będziecie uciekać ze strachu i błagać w biegu Boga o miłosierdzie.
Nie ma dla Was innego lekarstwa na pychę i chorobliwe mniemanie o sobie.
Prochem ziemi jesteście jak każdy śmiertelnik. I w proch się obrócicie - to dla Waszego przypomnienia.




Głosuj na PO. Żydzi zacierają z radości ręce!!!

Prezydent Izraela Właściciel Polski?

http://www.youtube.com/watch?v=YtKCRG_FX-U&feature=related


Tłumaczenie ; - Z tak małego kraju jak nasz , to jest zadziwiające..-Ja widzę, że my wykupujemy Manhattan, Węgry, Rumunię i Polskę...- Z mojego punktu widzenia, nie mamy z tym żadnych problemów. -Dzięki naszym talentom, naszym kontaktom i naszej dynamice docieramy niemal wszędzie.--fragment z przemówienia prezydenta Izraela Shimona Pereza wygłoszonego w Tel-Avivie.

Przejrzyj na oczy narodzie bo i tak jest już za póżno na obronę.Prawie wszystki kapitał Polski wykupili za grosze żydzi!!!


                                                                                                            

1 wrzesień 1939 r.

Wojska niemieckie i słowackie napadły o świcie bez wypowiedzenia wojny na Polskę, rozpoczynając II wojnę światową - kampanię wrześniową; prezydent Ignacy Mościcki wprowadził stan wojenny na terytorium całego kraju.


JEZU UFAM TOBIE.
Moje życie Twoim jest. Jezu jak długo ten świat będzie zakrywał prawdę zmieniając na fałsz. My młodzi musimy budować fundamenty wspólnoty Kościoła i Ojczyzny, aby nieść pokój i dobro, każdemu narodowi, w następnych pokoleniach Ziemi ,którym Bóg dał abyśmy się na wzajem miłowali.
Dzieci Polskie podczas 2 wojny światowej.

http://www.youtube.com/watch?v=kSR0njGH1Ho


Smutny pierwszy dnia szkoły: 01.09.1939r.,
Radosny dzień rok szkolny: 01.09.2011r.
Ten czas dzieli 72 lata.
01. Wrzesień 1939 r. wojna wybucha tego dnia, o godzinie: 4:45 wojska niemieckie, bez wypowiedzenia wojny zaatakowały Polskę - rozpoczęła się II wojna światowa. Dzieci nie mają Edukacji. Polskie dzieci podczas 2 wojny światowej 1939- 1945 r. Dzieci polskie więzione w niemieckim obozie koncentracyjnym KL Auschwitz, mordowane, represjonowane, zmuszane do nieludzkiej, zabójczej pracy, wywożone do Niemiec "na roboty".
01. wrzesień 2011 r. dziś Polska wolna, dzieci mają radość w szkole, pierwszego dnia Edukacji. Dziś, wspominamy co dzieci, tamtych czasach przeżyły. Dziś modlitwa o pokój na świecie. O piękno wiary i światło Ducha Świętego, dla każdego dziecka, oraz młodzieży, uczących się aby w przyszłości nieśli pokój i wolność, którą dał każdemu Bóg. Kierunek życia, pokój przyszłości.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus wzywa każdego z nas, do wypłynięcia na głębię. W głębi serca szukaj w Piśmie Św., odpowiedzi na każde pytania, gdy będziesz na głębi własnego życia w ten czas będziesz z Bogiem. Nie bój się Bóg jest z tobą gdziekolwiek jesteś.
Bogu zawierz z Bogiem idź z Bogiem bądź.
Tomasz B.



-szukam-




-szukam-



                                                                                                                                 


DRODZY INTERNAUCI:

Wszystkim polecam zainstalowanie NEV Firefoxa 6.0. Przeglądarka darmowa. Najpopularniejsza przeglądarka w Polsce i na świecie.
Chodzi bezkonfliktowo z Internetem Explorerem i Operą. (można jednocześnie korzystać z 3 przeglądarek). Ma najnowsze sterowniki co przydaje się przy transakcjach finansowych i bezproblemowo odtwarza filmiki i pozostałe media.
Nawet bez dodatków. Wysoki stopień bezpieczeństwa. Internet explorer wyświetla nieprawidłowo od m-ca sierpnia stronę [echo...].Być może "niewidzialna ręka" maczała w tym palce aby utrudnić i zniechęcić do oglądania. Opera robi to względnie dobrze.OTO link. Kliknij poniżej i pobierz. Potem zainstaluj.Na powyższym portalu jest też do pobrania darmowa Opera.Zasada korzystania jest identyczna a nawet łatwiejsza niż w Inernecie Explorerze. Łatwo i bezproblemowo się odinstalowuje jak ktos nie chce korzystać.
http://www.dobreprogramy.pl/Firefox,Program,Windows,13108.html

                                                                                                             

ORĘDZIE
JEZUSA KRÓLA WSZYSTKICH NARODÓW


wtorek, 21 czerwca 2011
http://www.piotrnatanek.pl/
-szukam-Jezus Król Wszystkich Narodów dał to Orędzie swojej powierniczce 6 czerwca. Ksiądz teolog zezwolił na jego publikację. Jezus przekazał to Orędzie poprzez wewnętrzny głos, potem przekazał jej cytaty z Pisma Świętego, które je potwierdzają.

Jezus ostrzega nas przed Wielką Karą, która ma dosięgnąć ten grzeszny świat żeby "naprostować sumienie całej ludzkości". Ta kara będzie aktem Jego Absolutnej Sprawiedliwości łagodzonej przez Jego Nieskończone Miłosierdzie.

Jezus prosi nas o objęcie Jego daru kultu Jezusa Króla Wszystkich Narodów. Przez praktykowanie tego kultu otrzymamy dary nawrócenia, uzdrowienia i ochrony. Przekaż tą wiadomość Twoim przyjaciołom i rodzinie

W Chrystusie,
Dan Lynch, dyrektor Kultu Jezusa Króla Wszystkich Narodów


Ważne Orędzie od Jezusa Króla Wszystkich Narodów!


Nasz Pan:

"Ponaglam Was Mój Ludu! " Tak mówi Pan Bóg: Oto skinę ręką na pogan i między ludami podniosę mój sztandar. I odniosą twych synów na rękach, a córki twoje na barkach przyniosą. " (Izajasza 49:22) Wielka jest kara przygotowana dla tego grzesznego pokolenia aby naprostować sumienia wszystkich z osobna i całej ludzkości. Moje Przenajświętsze, Królewskie i Święte Serce które płonie żarem Boskiej Miłości do ludzkości wzywa mnie do Miłosierdzia, jednak ciężar grzechów wzywa moją Absolutną Sprawiedliwość do wylania się.
" Synu człowieczy, powiedz władcy Tyru: Tak mówi Pan Bóg: Ponieważ serce twoje stało się wyniosłe, powiedziałeś: Ja jestem Bogiem, ja zasiadam na Boskiej stolicy, w sercu mórz - a przecież ty jesteś tylko człowiekiem a nie Bogiem, i rozum swój chciałeś mieć równy rozumowi Bożemu. " (Ezechiel 28:2)
Moja Absolutna Sprawiedliwość jest jednak zawsze miarkowana Moim Nieskończonym Miłosierdziem. Zaprawdę każde wypełnienie Mojej Sprawiedliwości zawsze jest Aktem Miłosierdzia, bo JA JESTEM Samym Miłosierdziem i nie ma żadnej rzeczy w Bogu lub poza Nim, która nie jest nasycona Miłosierdziem ponieważ jest to część Mojej Boskiej Natury. Jest to chwała koronująca wszystkie moje Boskie Atrybuty.
" I uchylali się od posłuszeństwa i nie pamiętali o cudach, któreś dla nich uczynił. Byli twardego karku i uwzięli się, by wrócić do niewoli swej w Egipcie. Lecz Ty jesteś Bogiem przebaczenia, jesteś łaskawy i miłosierny, cierpliwy i wielkiej dobroci; i nie opuściłeś ich. Nawet gdy uczynili sobie cielca odlanego z metalu i powiedzieli: To jest twój bóg, który cię wyprowadził z Egiptu, i gdy popełnili wielkie bluźnierstwa, Ty w wielkim miłosierdziu twoim nie opuściłeś ich na pustyni. Słup obłoku nie odstępował od nich we dnie, aby ich prowadzić drogą; słup ognia nie odstępował w nocy, aby oświetlać im drogę, którą iść mieli. " (Nehemiasza 9:17, 18, 19)
Ci którzy są wypełnieni Moim Duchem Miłości dobrze rozumieją tą Boską naukę, ale ci wypełnieni duchem tego świata, duchem samo-pobłażania i dumnej arogancji nie mogą pojąć jak bardzo miłosierna jest sama Sprawiedliwość Boga.

Napominam Moje dzieci z Miłości do nich. " Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. " (Apokalipsa 3:19) Nie znajduję przyjemności w cierpieniach Moich dzieci. Pragnę obudzić ich ociemniałe sumienia żeby rozpoznali swoją grzeszność i byli nawróceni żeby mogło nastąpić odnowienie serc i umysłów dzięki któremu cały świat będzie mógł się odnowić. " I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe. I mówi: Napisz: Słowa te wiarygodne są i prawdziwe. " (Apokalipsa 21:5)

" pokropię was czystą wodą, abyście się stali czystymi, i oczyszczę was od wszelkiej zmazy i od wszystkich waszych bożków. I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. " (Ezechiel 36:25-26)

Dopóki nie zmieni się serce człowieka, świat nie może i nie zmieni się. Coraz większe będą katastrofy natury, która sama buntuje sie przeciwko grzeszności ludzi. Sama ziemia wije się w przerażeniu pod ciężarem zepsucia i nieczystości jakie dźwiga. Woła o pomstę na jej mieszkańcach.
" Oto Pan pustoszy ziemię, niszczy ją i przewraca jej powierzchnię, a mieszkańców jej rozprasza.... Okropnie spustoszona będzie ziemia i bezgranicznie rozdrapana, bo Pan wydał taki wyrok. Żałośnie wygląda ziemia, zmarniała; świat opadł z sił, niszczeje, niebo wraz z ziemią się wyczerpały. Ziemia została splugawiona przez swoich mieszkańców, bo pogwałcili prawa, przestąpili przykazania, złamali wieczyste przymierze. Dlatego ziemię pochłania przekleństwo, a jej mieszkańcy odpokutowują; dlatego się przerzedzają mieszkańcy ziemi i mało ludzi zostało. " (Izajasza 24:1, 3-6)

" Ziemia rozpadnie się w drobne kawałki, ziemia pękając wybuchnie, ziemia zadrgawszy zakołysze się, ziemia się mocno będzie zataczać jak pijany i jak budka na wietrze będzie się chwiała; grzech jej zaciąży nad nią, tak iż upadnie i już nie powstanie. " (Izajasza 24:19,20)

Przemoc, wojny i nienawiść będą rosły jeszcze bardziej dopóki ludzkość ściągnie na siebie wielki wyrok, potem spadnie kara prosto z Nieba. " Skoro zachowałeś nakaz mojej wytrwałości i Ja cię zachowam od próby, która ma nadejść na cały obszar zamieszkany, by wypróbować mieszkańców ziemi. (11) Przyjdę niebawem: Trzymaj, co masz, by nikt twego wieńca nie zabrał! " (Apokalipsa 3:10,11) Słuchajcie Mojego ostrzeżenia, o ludzie Moi. Odwróćcie się od swoich grzesznych dróg chociaż zanim będzie za późno. " Nawróć się do Pana, porzuć grzechy, błagaj przed obliczem [Jego], umniejsz zgorszenie! Wróć do Najwyższego, a odwróć się od niesprawiedliwości i miej występek w wielkiej nienawiści! .... Jakże wielkie jest miłosierdzie Pana i przebaczenie dla tych, którzy się do Niego nawracają " (Sirach 17:25-26,29)

Obejmijcie Mój kult Jezusa, Króla Wszystkich Narodów bo jest to wielkie Miłosierdzie dane przez waszego Boga na te niebezpieczne czasy. Są w nim zawarte wszelkie klejnoty łaski dane przez wstawiennictwo Mojej Niepokalanej Matki. Łaski przebaczenia, uzdrowienia i odnowienia umysłów i serc. " Albo uznajcie, że drzewo jest dobre, wtedy i jego owoc jest dobry, " (Mateusza 12:33) Dlaczego Mój lud nie korzysta z darów Mojego daru?

Niech tak się stanie. Niech Mój dar zostanie przyjęty z wiarą i wielką ufnością w Moje Królewskie Miłosierdzie i Boską Hojność. " Gdy im udzielasz, zbierają; gdy rękę swą otwierasz, sycą się dobrami. " (Psalm 104:28)

Och gdzież jest wasza wiara Mój ludu? Związujecie Mi ręce przez wasz brak wiary.

" Idź do tego ludu i powiedz: Usłyszycie dobrze, ale nie zrozumiecie, i dobrze będziecie widzieć, a nie zobaczycie. Bo otępiało serce tego ludu. Usłyszeli niechętnie i zamknęli oczy, aby przypadkiem nie zobaczyli oczami i uszami nie usłyszeli, i nie zrozumieli sercem, i nie nawrócili się, i abym ich nie uleczył. " (Dzieje Apostolskie 28:26,27)

To jest wasz wybór. Zostawiam wam wolność wyboru zaakceptowania lub odrzucenia zarówno Mojej przestrogi i Mojego daru. " miłosierdzie Pana - nad całą ludzkością: On karci, wychowuje, poucza i zawraca jak pasterz swoją trzodę. Lituje się nad tymi, którzy przyjmują Jego pouczenie i którzy się spieszą do Jego przykazań. " (Mądrość Syracha 18:13,14)




ZAWSZE WARTO PAMIĘTAĆ!

-szukam-
Jakże często słyszymy głosy, domagające się swoistego oderwania się od przeszłości… Postulaty te próbuje się motywować tym, że wtedy będzie można - rzekomo - łatwiej skierować wzrok ku przyszłości. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Należy pamiętać o przeszłości właśnie dlatego, aby nie marnować sił, nie otwierać drzwi dawno otwartych, nie lekceważyć inicjatyw podejmowanych przez poprzedników, a przede wszystkim, by nie
popełniać błędów tych, którzy byli przed nami.

Z dużym zawstydzeniem słuchamy czasem przedziwnych wypowiedzi i polemik pozbawionych
odpowiednich motywacji, w których oskarża się nasz Naród o antysemityzm. Historia pokazuje, że było inaczej. Terytorium Pierwszej Rzeczypospolitej zamieszkiwało blisko 80% Potomków Abrahama.

Osiedlili się w Polsce, ponieważ tylko ta przestrzeń od zawsze była przed nimi otwarta. Sytuacja zmieniła się na gorsze po rozbiorach. Ale ze strony Żydów można zauważyć wierność nieszczęśliwej Ojczyźnie. Potwierdza to nasza kultura i zrywy niepodległościowe. To samo można powiedzieć o czasach Drugiej Rzeczypospolitej.

Powstanie ideologii totalitarnych uderzyło niemal w pierwszej kolejności w Polskę, gdyż zwycięstwo nad naszą Ojczyzną miało stać się bramą do podboju Europy i świata. Były to lata straszne. Polscy obywatele ginęli niemal wszędzie. Życie straciło wtedy ponad 16% ogółu mieszkańców sprzed drugiej wojny światowej, żyjących na terenie Polski. Zginął co szósty obywatel.

Niemiecki najeźdźca wyjątkowo okrutnie obchodził się z Żydami, i to nie tylko obywatelami polskimi. Te statystyki są przerażające.
Ludności narodowości polskiej nie wolno było pomagać Żydom. Na terenach polskich ustanowiono okrutną karę śmierci za jakąkolwiek świadczoną im pomoc. Na śmierć skazywano
całe rodziny. Według badań naukowych zginęło lub podejmowało ryzyko śmierci od 150 000 do 350 000 ludzi.

Te straszliwe represje jednakże nie odstraszały i nie zatrzymywały gestów pomocy. Tysiące Żydów zostało uratowanych przez współobywateli polskiej narodowości. Nie wszyscy płacili za to życiem, ale wszyscy ryzykowali; pomagali, będąc w stałym zagrożeniu i w niebezpieczeństwie.


A teraz Naród Polski jest zmuszany do tego, aby się tłumaczyć. Tylko z czego?

Nie muszą się tłumaczyć ci, którzy wydawali antyludzkie ustawy. Nie muszą się tłumaczyć ci,
którzy dokonali najazdu na Polskę. Nie muszą się tłumaczyć nawet ci, którzy zabijali?! Co zatem się dzieje? Wydaje się, że w ten właśnie sposób zło daje o sobie znać. Zło pozbawione skrupułów, jakiejkolwiek wrażliwości moralnej, czy też poczucia odpowiedzialności za słowo. Świat zaś nie może być zatruwany kłamliwymi informacjami, naciąganymi interpretacjami oraz pomijaniem, a nawet przekręcaniem faktów.

Jakże musi być przykro tym wszystkim, którzy cierpieli za udzielaną pomoc i okazywane gesty współczucia. Jakże może być przykro tym, którzy broniąc, ginęli! I dlatego dobrze się dzieje, że powstaje nowa pozycja, dotycząca relacji polsko-żydowskich w czasie wojny. A tego, że wojna może prowadzić do różnych nadużyć, nie trzeba tłumaczyć. Nie ma znaczenia narodowość
tam, gdzie zło spotyka się ze złem.



Dobrze, że Autorzy tej pozycji: dr Edward Kopówka, Kierownik Muzeum w Treblince i ks. Paweł Rytel-Andrianik, urodzony w pobliżu Treblinki - zdobyli się na wielki wysiłek. Poświęcili wiele czasu i zgromadzili materiał o wyjątkowej wartości. Taka pozycja jest potrzebna. Wdzięczność należy się obu Autorom. Wdzięczność należy się wszystkim, którzy z Nimi współpracowali.

Ale największa wdzięczność należy się tym, którzy, nie patrząc na liczne zagrożenia, poświęcali się, aby ratować innych.
Kończąc, pragnę nawiązać do ks. kan. Sergiusza Góralczuka, przypomnianego w tej Książce, urodzonego w Moskwie, syna pracownika kolei.

Mimo trudności, Siostry Sercanki o. H. Koźmińskiego przewiozły go na terytorium Polski i zapewniły mu wychowanie oraz wykształcenie. Piszę o tym, ponieważ znałem ks. Sergiusza od roku 1958, a na Jego pogrzebie w Ulanie wygłosiłem słowo Boże. To On właśnie odważnie ratował Żydów.

Nawet okupacja nie była w stanie przerwać swoistego Łańcucha Miłości. I dlatego nie dziwię się, że to właśnie z proroka Izajasza został zaczerpnięty tytuł tej książki. Jest bowiem absolutną prawdą, że kto zawierzy Miłości, będzie miał nie tylko imię na wieki, ale będzie żył na wieki w szczęściu.

Miłość jest nie do wyczerpania!

+ Antoni Pacyfik Dydycz
Biskup Drohiczyński


***KLIKNKJ***
Dam im imię na wieki. (Iz 56,5)

***KLIKNKJ***
Jedwabne geszefty- (prawda o Jedwabnem).

***KLIKNKJ***
TRZECIA WOJNA ŚWIATOWA


***KLIKNKJ***
Bestie końca czasów


***KLIKNKJ***
STRACH BYĆ POLAKIEM

***KLIKNKJ***
ŻYDZI I ICH KONSPIRACYJNE PLANY


***KLIKNKJ***
HIERARCHOWIE






2 WRZEŚNIA

Kol 1,15-20; Ps 100; Łk 5,33-39

Pierwsze czytanie

Chrystus pierworodnym stworzenia i Głową Kościoła.

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Kolosan ( Kol 1,15-20):

Chrystus Jezus jest obrazem Boga niewidzialnego,
Pierworodnym wobec każdego stworzenia,
bo w Nim zostało wszystko stworzone:
i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi,
byty widzialne i niewidzialne,
Trony i Panowania, Zwierzchności i Władze.
Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.
On jest przed wszystkim i wszystko w Nim ma istnienie.
I On jest Głową Ciała, to jest Kościoła.
On jest Początkiem,
Pierworodnym spośród umarłych,
aby sam zyskał pierwszeństwo we wszystkim.
Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia
i aby przez Niego i dla Niego znów pojednać wszystko ze sobą:
i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach,
wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY

Ps 100,1-2.3.4-5

Refren: Stańcie z radością przed obliczem Pana.

Wykrzykujcie na cześć Pana, wszystkie ziemie,
służcie Panu z weselem!
Stawajcie przed obliczem Pana
z okrzykami radości.


Wiedzcie, że Pan jest Bogiem,
On sam nas stworzył,
jesteśmy Jego własnością,
Jego ludem, owcami Jego pastwiska.


W Jego bramy wstępujcie z dziękczynieniem,
z hymnami w Jego przedsionki,
chwalcie i błogosławcie Jego imię.
Albowiem Pan jest dobry,
Jego łaska trwa na wieki,
a Jego wierność przez pokolenia.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 8,12
Alleluja, alleluja, alleluja

Ja jestem światłością świata,
kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.

Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA Łk 5, 33-39

Sprawa postów

33 Wówczas oni rzekli do Niego: «Uczniowie Jana dużo poszczą i modły odprawiają, tak samo uczniowie faryzeuszów; Twoi zaś jedzą i piją». 34 Jezus rzekł do nich: «Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? 35 Lecz przyjdzie czas kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli». 36 Opowiedział im też przypowieść: «Nikt nie przyszywa do starego ubrania jako łaty tego, co oderwie od nowego; w przeciwnym razie i nowe podrze, i łata z nowego nie nada się do starego. 37 Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. 38 Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków. 39 Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego - mówi bowiem: "Stare jest lepsze"».
-szukam-





-szukam-





-szukam-






                                                                                                             


RODACY ZE WSZYSTKICH STRON ŚWIATA MODLĄ SIĘ O DOKONANIE UROCZYSTEJ INTRONIZACJI JEZUSA CHRYSTUSA NA KRÓLA POLSKI PRZEZ RZĄD POLSKI I EPISKOPAT POLSKI ZGODNIE Z WOLĄ PANA JEZUSA CHRYSTUSA PREZEKAZANĄ SŁUDZE BOŻEJ ROZALII CELAKÓWNEJ.

-szukam-


JEZUS CHRYSTUS KRÓL POLSKI-DAR POLONII ZDEPONOWANY W CZĘSTOCHOWIE.

Intronizacja oznacza wyniesienie kogoś na tron. Terminem tym określa się wyniesienie do rządów nowego papieża lub biskupa, a także koronację króla. Ceremonia składa się z aktu ustanowienia króla oraz aktu oddania się pod jego władzę. Pan Jezus Chrystus jako II osoba boska otrzymał wieczystą godność królewską od swojego Boga Ojca. Wyznajemy w credo, że jest Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata, władcą wszystkich ludzi i narodów oraz Panem całego stworzenia. Jego władanie jest absolutne: "Dana Mi jest wszelka władza w Niebie i na ziemi" [Mt 28, 18]. Jest on najwyższym i jedynym władcą: "Król królów i Pan panów" (Ap 19,16). Istotą intronizacji jest publiczne uznanie władzy Jezusa Chrystusa jako osoby boskiej i ludzkiej nad daną społecznością czy osobą i wprowadzenie Go jako Króla do własnego życia. Dlatego od każdego człowieka indywidualnie i od każdego narodu zależy czy dobrowolnie uzna królewską godność Chrystusa i czy podporządkuje się Jego władzy.

Dokonując Intronizacji Jezusa, nie nadajemy Mu godności królewskiej bo Jezus już ją posiada, lecz w wymiarze indywidualnym i zbiorowym (parafia, wioska, miasto, diecezja, naród, państwo) wprowadzamy Go uroczyście jako naszego Pana i Króla na monarszy tron i chcemy być Jego poddanymi. Aby Intronizacja miała pełny wymiar musi odbyć się z udziałem władz kościelnych i świeckich o co prosi sam Król królów, Jezus Chrystus.

-szukam-Przez Rozalię Celakówną Pan Jezus przekazuje wielkie posłannictwo i wezwanie dla narodu polskiego o dokonanie uroczystej intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski.

Oto niektóre ważne objawienia:
marzec 1938 rok . „Trzeba ofiary za Polskę, za grzeszny świat. (...) Straszne są grzechy Narodu polskiego. Bóg chce go ukarać. Ratunek dla Polski jest tylko w moim Boskim Sercu”.

4 lipiec 1938 rok (wizja globu). „Moje dziecko! Za grzechy i zbrodnie (wymieniając zabójstwa i rozpustę), popełniane przez ludzkość na całym świecie, ześle Pan Bóg straszną karę. Sprawiedliwość Boża nie może dłużej znieść tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował. Jeżeli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację Najświętszego Serca Jezusowego we wszystkich państwach i narodach na całym świecie. Tu i jedynie tu jest ratunek. (...) Pamiętaj, dziecko, by sprawa tak bardzo ważna nie była przeoczona i nie poszła w zapomnienie... Intronizacja w Polsce musi być przeprowadzona”.
„...Trzeba wszystko uczynić, by Intronizacja była przeprowadzona. Jest to ostatni wysiłek Miłości Jezusowej na te ostatnie czasy!”

„Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu; jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego Miłości. Inaczej, Moje dziecko, nie ostoi się. ... Oświadczam ci to Moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem. Przyjdzie straszna katastrofa na świat”.

„...Państwa oddane pod panowanie Chrystusa i Jego Boskiemu Sercu dojdą do szczytu potęgi i będzie już „jedna owczarnia i jeden pasterz”.

„Tak się, dziecko, stanie, jeżeli ludzkości nie zwróci się do Boga. Nie trzeba zaniedbywać sprawy przyspieszenia chwili Intronizacji w Polsce”.

1 kwiecień 1939 rok.
„Powiedz dziecko, Ojcu, by napisał do Prymasa Polski przez Ojca Generała, by wszystko uczynił dla przyspieszenia Intronizacji. Jasna Góra jest Stolicą Maryi. Przez Maryję przyszedł Syn Boży, by zbawić świat, i tu również przez Maryję przyjdzie zbawienie dla Polski przez Intronizację. Gdy się to stanie, wówczas Polska będzie przedmurzem chrześcijaństwa: silna i potężna, o którą rozbiją się wszelkie ataki nieprzyjacielskie”.

Kwiecień 1939 rok. Najświętsza Maryja Panna mówi
: „Ratunek dla Polski jest tylko w Sercu Jezusa, Mojego Syna”.

Maj 1939 rok. „Każde dzieło Boże i każda sprawa muszą być okupione cierpieniem, a im więcej ma ona przysporzyć chwały panu Bogu, tym większe będzie napotykać trudności. (...) Dziecko, trzeba żyć wiarą i trzeba ufać! Ufać, że mimo największych trudności to dzieło będzie przeprowadzone, a to dlatego, byście wiedzieli, że Ja Sam działam; wy jesteście tylko narzędziem w Mych rękach. Im więcej będziecie wyzuci z siebie, im głębiej wejdziecie w przepaść unicestwienia się, tym swobodniej będę mógł działać w waszych duszach”.

„Dziecko, Maria Małgorzata dała poznać światu Moje Serce, wy zaś kształtujcie duszę na modłę Mojego Serca. Intronizacja to nie jest tylko formułka zewnętrzna, ale ma się odbyć w każdej duszy. W tej sprawie trzeba dużo cierpieć, trzeba całkowicie być ofiarą”.

29 sierpnia 1939 rok. „Sam akt ofiarowania Polski przesz Intronizację Mojemu Sercu przyniesie zbawienne korzyści, bo przez to bardzo dużo dusz nawróci się szczerze do Pana Boga, poddając się Jego prawu. Powiedz, Moje dziecko, Ojcu, by napisał w tej sprawie do Prymasa Polski. Teraz jest najodpowiedniejsza chwila. Trzeba korzystać z czasu i łaski”.

Listopad 1940 rok . „Ja chcę niepodzielnie panować w sercach ludzkich. Proś o przyspieszenie Mego panowania w duszach przez Intronizację”.

"Miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat" (J 16, 33).

Jest coś tragicznego w zaślepieniu i zatwardziałości świata i licznego duchowieństwa , które odmawia intronizacji i posłuszeństwa królewskiej władzy Jezusa Chrystusa Króla królów.. Straszny to grzech przeciw Duchowi Świętemu!
Lecz ty śpiewaj narodzie Polski pieśń hołdu Panu i wołaj:

Christus vincit, Christus regnat, Christus, Christus imperat.
Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus, Chrystus Władcą nam!

Niech będzie twoją dumą narodzie polski pracować, walczyć i cierpieć pod sztandarem Chrystusa Króla i jego Kościoła Świętego.
Wołaj z dumą narodzie polski:

KRÓLUJ NAM CHRYSTE

1. Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie,
To nasze rycerskie hasło,
Ono nas zawsze prowadzić będzie, 2x
I świecić jak słońce jasno.

2. Naprzód przebojem młodzi rycerze,
Do walki z grzechem swej duszy,
Wodzem nam Jezus w Hostii ukryty, 2x
Z Nim w bój nasz zastęp wyruszy.

3. Pójdziemy naprzód, naprzód radośnie
Podnosząc w górę swe czoła;
Przed nami życie rozkwita w wiośnie; 2x
Odważnie, bo Jezus woła.

4. Odważni, ufni w przyszłość my spójrzmy.
Przecież nie jesteśmy sami.
Szatańskiej złości nic się nie bójmy, 2x
Bo Jezus wszechmocny z nami.

5. Zapalmy młodych życia przykładem
Do wiernej służby Królowi
Niech idą śmiało za naszym przykładem, 2x
W walce wydanej grzechowi.

6. Dołóżmy starań w naszej idei,
By Chrystus w duszach królował.
Potęga Jego źródłem nadziei 2x
Chcemy, by światu panował.

7 . Chryste, nasz Królu , o to prosimy
Niech w naszej kochanej Polsce
Wszyscy Cię w sercach naszych nosimy 2x
Żyjąc na co dzień w Twej łasce.


Na Twojej, Chryste

1) Na Twojej Chryste świętej skroni
Korona Bóstwa sieje blask,
Berło Królewskie trzymasz w dłoni,
A w sercu niesiesz skarby łask
O, króluj, Chryste , króluj nam,
Z nami po wszystkie zostań dni,
Z ziemi do niebios prowadź bram,
Gdzie Twoja chwała wiecznie brzmi

2) Ty jeden jesteś nam światłością,
Nadzieją pośród życia burz
Ty jeden jesteś serc miłością,
Pokojem Bożym wszystkich dusz

3) Tyś zawarł z nami Krwią przymierze,
I lud wybrany stworzył z nas,
Tyś wszystkich złączył w jednej wierze
I poddał z sobą Ojcu wraz

4) O Chryste Jezu, Co w jedności,
Z Ojcem i Duchem chwałę masz,
Niech ziemia z niebem w społeczności
Tobie się kłania, Królu nasz.

O Chryste Królu
O Chryste Królu, Władco świata ,
Twoimi zawsze chcemy być.
W Tobie mieć Wodza, w Tobie Brata,
Pod berłem Twoim wiecznie żyć.
Króluj nad nami, Boże nasz,
Drogą świetlaną prowadź w przód,
Wspieraj Swą mocą, łaską darz,
U wiekuistych przyjmij wrót.
W królestwie Twoim miłość włada,
Trwa wieczny pokój pośród burz.
W nim Boska czeka nas biesiada,
Radość niebieska ciał i dusz.


Idziesz przez wieki

Idziesz przez wieki, Krwią znaczysz drogę
Twardą od cierpień i bólu.
Krzyż niesiesz ciężki, koisz bólu trwogę.
O Jezu Chryste, nasz Królu .
Króluj nad nami, władaj nad sercami
Niech wszędzie płonie znicz wiary,
Niech zew miłości, wiary, ufności
Świat wiedzie pod Twe sztandary.
Książę pokoju, Władco nieba, ziemi,
Obdarz pokojem świat cały,
Po ziemskim boju z Tobą zjednoczeni,
Niech nucim hymn Twojej chwały. KRÓLUJ


NIE RZUCIM, CHRYSTE

1. Nie rzucim Chryste, świątyń Twych,
Nie damy pogrześć wiary.
Próżne zakusy duchów złych,
I próżne ich zamiary.
Bronić będziemy Twoich dróg,
Tak nam dopomóż Bóg 2x

2. Ze wszystkich świątyń, chat i pól,
Popłynie hymn wspaniały,
Niech żyje Jezu Chrystus Król
W koronie wiecznej chwały.
Niech żyje Maria, zagrzmi róg,
Tak nam dopomóż Bóg 2x

3. Oto ślubujem z ręką wzwyż
Synowie polski, córy,
Świadkiem nam Zbawca, Jego Krzyż,
Królowa z Jasnej Góry.
Nie spoczniem wpierw, niż
Pierzchnie wróg,
Tak nam dopomóż Bóg 2x

Pytam z bojaźnią tę osobę, czy Polska się ostoi. Odpowiada mi że:

"Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu; jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego Miłości. Inaczej, Moje dziecko, nie ostoi się”. - i jeszcze na ostatek mówi do mnie przekonywająco:

"Oświadczam ci to Moje dziecko, jeszcze raz, że tylko te państwa nie zginą, które będą oddane Jezusowemu Sercu przez Intronizację, które Go uznają swym Królem i Panem. Przyjdzie straszna katastrofa na świat”.

I tak, w Wielką Środę zwierzono mi między innymi następujący opis widzenia i słów zasłyszanych, w duszy: "Pod koniec lutego br. (1939) Pan Jezus przedstawił mej duszy następujący obraz, w czasie, gdy mu gorąco polecałam naszą Ojczyznę i wszystkie narody świata. Zobaczyłam w sposób duchowy granicę polsko-niemiecką począwszy od Śląska aż do Pomorza całą w ogniu. Widok ten był naprawdę przerażający. Zdawało mi się, że ten ogień zniszczy cały świat całkowicie. Po pewnym czasie ogień ten ogarnął całe Niemcy, niszcząc je doszczętnie tak, że ani śladu nie pozostało z dzisiejszej Rzeszy Trzeciej. Wtem usłyszałam w głębi duszy głos i równocześnie odczułam pewność niezwykłą, że tak się stanie, czego nie potrafię opisać:

"Moje dziecko, będzie wojna straszna, która spowoduje takie zniszczenie. Niemcy upadną i już nigdy nie powstaną za karę, bo nie uznają mnie jako Boga, Króla i Pana swego."

"Jasna Góra jest stolicą Maryi. Przez Maryję przyszedł Syn Boży, aby zbawić świat i tu również przez Maryję przyjdzie zbawienie dla Polski przez Intronizację. Gdy się to stanie, wówczas Polska będzie przedmurzem Chrześcijaństwa, silna i potężna, o którą rozbiją się wszelkie ataki nieprzyjacielskie."


                                                                                                             

POLSKA BŁĄDZI!!!
-szukam-
http://gloria.tv/?media=176986
MATKA BOŻA OZNAJMIA SWOJĄ WOLĘ WOBEC POLSKI
16.07.2011
-szukam-Chcę oznajmić światu Moją Wolę względem Polski, którą wybrałam i która Mnie kocha bardziej niż inne narody. Moje królestwo jest całe pokryte mgłą. Moi synowie nie widzą nawałnicy, jaka się do niego zbliża. Jesteście jakby uśpieni. Wasze serca są polskie, są Moje, ale wasze oczy nie nalezą już do Mnie, wasze usta mówią przeciwko Mnie.
Polacy, Moje umiłowane dzieci, przebudźcie się. Musicie przejrzeć i zwrócić się do Mnie w modlitwie. Nie chcę być Matką i Królową narodu, który nie oddaje należnej czci Mojemu Synowi. Bądźcie wierni wierze waszych ojców. Nie idźcie za modą światową, bo nigdy jeszcze nie przyniosła wam nic dobrego. Polska zawsze była ostoją dla zbłąkanych, gdzie mogli odnaleźć prawdę i wiarę w żywego Boga. Teraz sami jesteście zbłąkani i idziecie w błędnym kierunku. Ja, Matka wasza przychodzę do was na tę ziemię, aby was upomnieć i ostrzec. Nie jestem Matką tylko po to, aby za wami orędować, ale również po to, aby was zganić, kiedy nie słuchacie Mego głosu. Choć Polska jest Moją ukochaną córką, muszę wypowiedzieć do niej słowa nagany i upomnienia.
Córko najmilsza [Polsko], jestem ci Matką od tylu już pokoleń, a ty teraz zapierasz się Mnie? Porzucasz własną Matkę dla błyskotek? Córko, powróć do Mnie i wybierz sobie dary z Mojego, matczynego skarbca. Nie bierz od twoich nieprzyjaciół, bo oni szukają twojej zguby. Nieprzyjaciele Mojego Syna szukają u ciebie łupów, a ty w swojej naiwności i zaślepieniu nie myślisz wcale o konsekwencjach swojej beztroski. Córko jedyna, orędowałam za tobą zawsze i nie porzucę cię nawet wówczas, gdy będziesz Mnie obrażała, bo raz pokochawszy cię Moją matczyna miłością, przez wzgląd na wierność twoich przodków, zachowam cię w Moim Sercu, jednak musisz przejrzeć.
Same Moje wysiłki nie wystarczą. Bez was Moje dzieci nic nie mogę zrobić. Polska jest wybrana i uprzywilejowane w łasce. Ta łaska nie może być zaprzepaszczona. Mówię do całego narodu polskiego. Serce Polski jest w Moim Sercu. Zapierając się własnej Matki stajecie się gorsi od pogan, którzy nie poznali Mojej matczynej troski. O was troszczę się od wieków i oręduję u Boga za waszymi dziećmi.
Szukaj twoich dzieci Polsko, ratuj je, bo przynoszą ci hańbę w obcych krajach wyrzekając się własnej wiary i przyjmując zwyczaje pogańskie. Szatan zdobywa z łatwością te zagubione dusze. Odzyskaj twoje dzieci Polsko, bo zbyt łatwo pozwoliłaś im odejść do obcych Bogów, przeczących wierze w Chrystusa. Zbyt mało cenisz twoją krew, zbyt mało kochasz twoje dzieci. Ofiaruj Mi twoje dzieci, bo chcę je wszystkie zgromadzić przy Mnie. Chcę, aby powróciły do domu i nie oddawały się więcej zgubnym praktykom na obczyźnie. Nie wypuszczajcie waszych dzieci na zgubę. Ochraniajcie nowe pokolenie. Powracajcie do domów. Wasze serca nie są takie, jak ich serca. Nigdy nie zaznacie szczęścia na obczyźnie. Serce Polaka zawsze należy do Mnie i pośród wszystkich Moich dzieci rozpoznaję zawsze wasze serca, tak zagubione i oszukane. Powracajcie do waszych korzeni. Moje dzieci, choćbyście udawały że jesteście takie same jak inni, których pragniecie we wszystkim naśladować, nie jesteście takimi i nigdy nie będziecie. Budujcie własne państwo, zamiast wyprzedawać swoje dziedzictwo za garść srebrników. Polsko, bądź Mi wierna.
Pragnę zgromadzić wszystkie wasze serca przy Mnie. Chcę was zjednoczyć i pobudzić do działania. W Moim imieniu pójdziecie do narodów świata i będziecie głosić chwałę Mojego Syna i Jego prawowitą, królewską cześć. W Moim imieniu będzie głosić i przekraczać wszystkie mosty. Chcę, abyście pamiętali, że kiedy działacie w Moim imieniu, zawsze macie Mnie jako swoją Matkę i orędowniczkę u Boga.
(...) Powiedz księdzu, aby wyznaczył dzień modlitwy za Ojczyznę. W tym dniu Ofiarujcie Mi wszyscy post, modlitwę i Komunię świętą w intencji waszej ojczyzny. Pragnę wam wszystkim dopomóc. Jestem gotowa wałczyć o Moje królestwo, aż do chwili jego całkowitego wyzwolenia. Wykonujcie Moje polecenia, a będę was prowadziła do zwycięstwa nad wszystkimi waszymi wrogami i wrogami Boga w Trójcy Jedynego.(...) Błogosławię wasz naród i wszystkie jego dzieci, te zgromadzone w kraju i te zagubione na obczyźnie. Niech Bóg Wszechmogący jednoczy wasze serca i umacnia je w łasce, abyście jej nie zaprzepaścili i w pełni zjednoczeni orędowali u Mnie za innymi narodami całego świata. Amen.




Wizje św. Jana Bosco:
W 1867 roku papież Pius IX nakazuje księdzu Bosco, aby spisał wszystkie nadprzyrodzone interwencje w swoim życiu.
http://martyrologium.blogspot.com/2010_01_31_archive.html

Wizja losów Kościoła
-szukam-
W maju 1862 roku Święty miał wizję dotyczącą losów Kościoła. Papież prowadzi okręt otoczony mniejszymi łodziami, naprzeciwko mając wielką liczbę wrogich okrętów z ostrymi dziobami, wyposażone w działa i materiały wybuchowe oraz książki. Próbują one przebić burty okrętu papieskiego. Pośrodku morza znajdują się dwie kolumny, jedna z napisem Auxilium Christianorum (Wspomożenie Wiernych) z figurą Matki Bożej na szczycie, druga kolumna, większa i wyższa z napisem Salus Credentium (Zbawienie wierzących) z Hostią na górze. Papież naradza się z dowódcami mniejszych jednostek, gdy zrywa się sztorm. Podjęto decyzję o kierowaniu się na dwie kolumny, z których zwisa wiele haków i kotwic. Mimo ataków i wysiłków wroga, okręt papieski ciągle płynie dalej. Od kul armatnich i pocisków w burtach wielkiego okrętu tworzą się dziury i okręt zaczyna przeciekać, wtedy od kolumn powiewa bryza i dziury w burtach same się zasklepiają. W tym samym czasie działa przeciwników wybuchają, łamią się dzioby i maszty, wtedy nieprzyjaciele rzucają się do walki wręcz, obrzucając przeciwników bluźnierstwami i wyzwiskami. Nagle papież zostaje trafiony dwukrotnie i wskutek ran umiera, ale zaraz drugi zajmuje jego miejsce. Nowy papież podtrzymuje kurs w kierunku kolumn i w końcu zakotwicza o kolumnę z Hostią dziobem, a rufą - o kolumnę z posągiem Maryi. Wróg wpada w popłoch i ucieka, mniejsze okręty podpływają do kolumn i cumują. Morze ucichło.

KLIKNIJ_Maryja wyciąga rękę na ratunek tonącej Polsce



LITANIA DO NIEPOKALANEGO SERCA
NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY
-szukam-
Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.


Ojcze z nieba, Boże, - zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże,
Duchu Święty, Boże,
Święta Trójco, Jedyny Boże,
Najświętsze Serce Maryi, - módl się za nami.
Najukochańsze Serce Córki Ojca niebieskiego,
Przebłogosławione Serce Matki Syna Bożego,
Wybrane Serce Oblubienicy Ducha Świętego,
Serce Maryi, Trójcy Przenajświętszej przybytku,
Przedziwne Serce Matki Stworzyciela,
Najmilsze Serce Matki Odkupiciela,
Serce Maryi, niepokalane,
Serce Maryi, łaski pełne,
Serce Maryi, najpodobniejsze do Serca Jezusowego,
Serce Maryi, stolico mądrości,
Serce Maryi, zwierciadło sprawiedliwości,
Serce Maryi, tronie miłosierdzia,
Serce Maryi, zbiorze wszelkiej świątobliwości,
Serce Maryi, Arko przymierza,
Serce Maryi, Bramo niebieska,
Serce Maryi, najchwalebniejsze,
Serce Maryi, najpotężniejsze,
Serce Maryi, najdobrotliwsze,
Serce Maryi, najwierniejsze,
Serce Maryi, najlitościwsze,
Serce Maryi, najłagodniejsze,
Serce Maryi, najczystsze i najniewinniejsze,
Serce Maryi, w pokorze niezgłębione,
Serce Maryi, najcierpliwsze,
Serce Maryi, wzorze panieńskiej skromności,
Serce Maryi, któreś pragnieniem świętym zbawienie przyspieszyło,
Serce Maryi, miłością Boga pałające,
Serce Maryi, mieczem boleści przeszyte,
Serce Maryi, przy śmierci Jezusa z żalu obumierające,
Serce Maryi, przy zmartwychwstaniu Jezusa radością ożywione,
Serce Maryi, przy wniebowstąpieniu Jezusa słodkością napełnione,
Serce Maryi, przy zesłaniu Ducha Świętego nową łask pełnością obdarowane,
Serce Maryi, światłości błądzących,
Serce Maryi, pociecho strapionych,
Serce Maryi, jedyna po Bogu grzesznych ucieczko,
Serce Maryi, nadziejo Tobie ufających,
Serce Maryi, obrono w pokusach,
Serce Maryi, zadatku obietnic Jezusowych,
Serce Maryi, ratunku konających,
Serce Maryi, które nikim nie gardzisz,
Serce Maryi, radości serc ludzkich,
Serce Maryi, wesele Aniołów i Świętych,
Serce Maryi, jasnością i chwałą w niebie ukoronowane,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
K.: Święte i miłościwe Serce Maryi, Matki Bożej, módl się za nami!
W.: Aby i nasze serca zapłonęły Boską Miłością.


Módlmy się

Boże miłosierny, Ty napełniłeś Niepokalane Serce Maryi Panny dobrocią dla zbawienia grzeszników i dla pociechy utrapionych. Spraw, abyśmy prosząc o to Najsłodsze Serce o wstawiennictwo, otrzymali łaskę powstania z naszych grzechów i ratunek w każdej potrzebie.

W.: Amen.




KRUCJATA RÓŻAŃCOWA ZA OJCZYZNĘ - CZAS NAGLI !!!

WSZYSTKO ZOSTAWCIE A MÓDLCIE SIĘ !!!
-szukam-



Szczęść Boże!
Prosimy :

1. Odmawiać codziennie Różaniec za Ojczyznę (przynajmniej jedną dziesiątkę) w poniższej intencji:

"Z Maryja Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu".

2. Zamawiać Msze Święte w intencji Ojczyzny - "O nawrócenie Polski, by była wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii i by wypełniła Jasnogórskie Śluby Narodu". Informacje o tym będziemy umieszczać na WWW.

3. Podejmować wyrzeczenia i post w intencji Ojczyzny

4. Zachęcać też innych i przysyłać deklaracje pocztą lub mailem na adres podany na

http://www.krucjatarozancowazaojczyzne.pl/


Poniżej pewne sugestie - być możne cześć z nich byłaby do wykonania:
Najlepiej i najtaniej byłoby zgrać sobie pliki do pobrania z www na cd lub na pen-drive i znaleźć jakąś drukarnie w pobliżu i namówić szefa tej drukarni by albo odpłatnie albo bezpłatnie wykonał druki zgłoszeń i plakatów. Odciąży to nas od kosztów wysyłki.
Można też deklaracje wykonać na zwykłym ksero lub drukarce komputerowej w wersji czarno-białej.

Poza tym:

1. W miarę swoich możliwości proszę docierać do mediów katolickich, od pisemek parafialnych do pism o szerszym zasięgu, be te opublikowały nasz plakat u siebie i umieściły wewnątrz czasopisma deklaracje.

2. W swojej parafii można poprosić by podano w ogłoszeniach na Mszach Świętych informację o powstaniu Krucjaty Różańcowej modlącej się za Ojczyznę, możne uda się to połączyć z osobistą zachętą do przystąpienia i rozdaniem deklaracji.

3. Należałoby dotrzeć do grup pielgrzymkowych i Sanktuariów w Polsce i za granica z informacja i materiałami Krucjaty.:

Szczęść Boże!





POLSKO EUROPA POTRZEBUJE TWOJEJ WIARY!

Ojciec święty Benedykt XVI apelował o to na krakowskich błoniach.

Pan Bóg na współczesne czasy wybrał Polski naród jako narzędzie Swoich Łask aby poprzez Wiarę i Miłość do Pana Boga w Trójcy Przenajświętszej i NMP Królowej z Polski wyszła iskra nadziei dla ościennych państw i świata, kiedy odebrał Żydom a później francuskiemu narodowi przywilej narodu wybranego.

Niech zstąpi Duch Święty i odmieni Oblicze Ziemi tej Polskiej Ziemi. Jezu Chryste Tyś Naszym Królem i Zbawieniem Teraz i Zawsze I Na Wieki Wieków. Amen. Króluj nam Jezu Chryste Królu Polski i nie dopuść aby przez przeniewierstwo episkopatu żydowskiego a z nazwy polskiego Polska miała zostać wytracona i wyrwana z Twojej winnicy jak bezużyteczny chwast.

Wołamy jak żeglarze wiozący uciekającego przed Bogiem Jonasza:

«O Panie, prosimy, nie dozwól nam zginąć nam Polakom ze względu na przeniewierstwo i bunt przeciwko Tobie episkopatu „polskiego' i nie obciążaj nas odpowiedzialnością za krew niewinną, albowiem Ty jesteś Pan, jak Ci się podoba, tak czynisz».
Zmiłuj się Jezu Chryste nad nami bezbronnymi a szczerze Cię kochającymi i uczyń cud z episkopatu.
Niech przejrzą na oczy i usłyszą Ciebie Boże Wszechmogący. Daremne nasze do nich prośby i nadzieje. Tylko Ty Boże możesz cokolwiek zmienić. Zmiłuj się nad nami, bo widzisz Boże, że ręce nam opadają i jesteśmy bezradni. I cóż począć mamy? Uciekamy się do Ciebie Boże Ojcze, weź swoje dzieci w opiekę i nie daj nam zginąć przez twoich i naszych wrogów. Amen.
-szukam-


Posłannictwo, bunt i kara
1 Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: 2 «Wstań, idź do Niniwy* - wielkiego miasta - i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». 3 A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy*, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana. 4 Ale Pan zesłał na morze gwałtowny wiatr, i powstała wielka burza na morzu, tak że okrętowi groziło rozbicie. 5 Przerazili się więc żeglarze i każdy wołał do swego bóstwa; rzucili w morze ładunek, który był na okręcie, by uczynić go lżejszym. Jonasz zaś zszedł w głąb wnętrza okrętu, położył się i twardo zasnął. 6 Przystąpił więc do niego dowódca żeglarzy i rzekł mu: «Dlaczego ty śpisz? Wstań, wołaj do Boga twego, może wspomni Bóg na nas i nie zginiemy». 7 Mówili też [żeglarze] jeden do drugiego: «Chodźcie, rzućmy losy*, a dowiemy się, z powodu kogo to właśnie nieszczęście [spadło] na nas». I rzucili losy, a los padł na Jonasza. 8 Rzekli więc do niego: «Powiedzże nam, * Jaki jest twój zawód? Skąd pochodzisz? Jaki jest twój kraj? Z którego jesteś narodu?» 9 A on im odpowiedział: «Jestem Hebrajczykiem i czczę Pana, Boga nieba, który stworzył morze i ląd». 10 Wtedy wielki strach zdjął mężów i rzekli do niego: «Dlaczego to uczyniłeś?» - albowiem wiedzieli mężowie, że on ucieka przed Panem, bo im to powiedział.

11 I zapytali go: «Co powinniśmy ci uczynić, aby morze przestało się burzyć dokoła nas?» Fale bowiem w dalszym ciągu się podnosiły. 12 Odpowiedział im:

«Weźcie mnie i rzućcie w morze, a przestaną się burzyć wody przeciw wam, ponieważ wiem, że z mojego powodu tak wielka burza powstała przeciw wam».


13 Ludzie ci starali się, wiosłując, zawrócić ku lądowi, ale nie mogli, bo morze coraz silniej burzyło się przeciw nim. 14 Wołali więc do Pana i mówili*: «O Panie, prosimy, nie dozwól nam zginąć ze względu na życie tego człowieka i nie obciążaj nas odpowiedzialnością za krew niewinną, albowiem Ty jesteś Pan, jak Ci się podoba, tak czynisz».

15 I wzięli Jonasza, i wrzucili go w morze, a ono przestało się srożyć.

16 Ogarnęła wtedy tych ludzi bojaźń przed Panem. Złożyli Panu ofiarę i uczynili śluby.


"Moje dziecko, będzie wojna straszna, która spowoduje takie zniszczenie. Niemcy upadną i już nigdy nie powstaną za karę, bo nie uznają mnie jako Boga, Króla i Pana swego."
Panie nie pozwól nam zginąć jak Niemcom. Ale i Oni przez nawrócenie mogliby zmienić jeszcze swój los.


-szukam-NIEPOSŁUSZNY ŚWIĘTY ATANAZY. ZAWSZE SŁUCHAŁ BOGA NIŻ LUDZI.
OBŁOŻONO GO ANATEMĄ ( WYKLĘTO ) W SUMIE PIĘĆ RAZY.
I TO WŁAŚNIE TEN GORLIWY I UPARTY DESPERAT ZOSTAŁ ŚWIĘTYM DOKTOREM KOŚCIOŁA, A NIE WSPÓŁCZEŚNI MU GONIĄCY ZA NOWINKAMI BISKUPI.

Nie masz się czego martwić księże Piotrze Natanku. Nawet papież był heretykiem bo wyznawał arianizm! I nikt się nie gorszył za wyjątkiem świętego Atanazego.

Anatema musi być zgodna z prawem Boskim! . Jeśli jest sprzeczna to jest nieważna i jest to tylko świstkiem bezwartościowego papieru i kompromitacją w oczach Boga i ludzi.
Nawet w świetle prawa świeckiego jakikolwiek akt prawny sprzeczny z konstytucją czy ustawą jest z mocy prawa nieważny.
Takie anatemy to raczej kpiny i demonstracja bezradności kleru, który nie ma pomysłu na rozwiązywanie problemów. Zamykanie ust też nic nie daje a rodzi uśmiech i politowanie godne.

Z martyrologium rzymskiego - dnia 2-go maja w Aleksandrii uroczystość św. Atanazego, Biskupa, słynącego świętym życiem i uczonością. Chociaż prawie cały świat sprzysiągł się przeciw niemu, bronił on jednak począwszy od Konstantyna, aż do rządów Walensa odważnie wiary katolickiej przed cesarzem, starostą i wielu ariańskimi Biskupami.
Dlatego musiał znieść wiele dolegliwości, a jako wygnaniec przeszedł prawie cały znany wówczas świat, nie znajdując prawie nigdzie obrony i pewności życia. Gdy wreszcie powrócił do swej owczarni, odszedł w czterdziestym szóstym roku działalności Biskupiej, bogaty w zwycięstwa i korony do chwały wiecznej.

Święty Atanazy urodził się w barwnym okresie końca III wieku ( 296 r. ) w Aleksandrii. W zasadzie nie było już masowych holocaustów chrześcijan. Goci i Wandale jeszcze spokojnie polowali na tury w północnych puszczach, a Hunowie smakowali kumys gdzieś daleko w stepach Azji. Kościół był liczny i wpływowy choć nie został uznany za religie państwową. Nie były mu już w stanie zagrozić różnorakie kulty pogańskie,
ale Szatan przygotował atak od środka w postaci herezji, z których najgroźniejszą okazał się arianizm.
Twórca nowej doktryny był niejaki ksiądz Ariusz ( 256-336 ).
Głosił on, że nie ma Trójcy Świętej, a konkretnie; Stwórcą wszechrzeczy jest Bóg-Ojciec, a Jezus Chrystus miał być tylko Jego pierwszym stworzeniem. O dziwo, idea ta w krótkim czasie zdobyła takie wzięcie, że ok.350 r. większość biskupów ( a później nawet sam papież Liberiusz )
stało się de facto arianami!!!W takich to czasach przyszło żyć przyszłemu świętemu Dla patrzących krótkowzrocznie ludzi współczesnych., wszelkie spory teologiczne są niezrozumiałe. Czasem nas śmieszą.

Pamiętajmy jednak, że wiara ma wymiar pozaziemski. Dogmaty są niezmienne na zawsze i niezmiennie spójne. „Drobna” zmiana powoduje cały logiczny łańcuch następstw zmieniających w efekcie wszystko. Atanazy wiarę posiadł w ( chrześcijańskim ) domu rodzinnym, a następnie pogłębiał ją pod okiem św. Antoniego Pustelnika gdzieś wśród bezkresnych piasków Sahary.
W 318 r. przyjął świecenia diakonatu. W 325 r. na Soborze Nicejskim tak skutecznie walczył z arianami, że został przez nich serdecznie znienawidzony do końca życia.

Tymczasem jednak w 326 r. awansował na metropolitę Aleksandrii. Niedługo cieszył się sakrą biskupią, gdyż ( opanowany przez heretyków ) synod w Tyrze potępił go. Dawniej, tak zresztą jak i dziś , nieszczęścia chodziły parami, więc również cesarz skazał go na wygnanie do Trewiru w Galii ( 335-337 ).
Uparty Atanazy przy pierwszej szczęśliwej okazji ( śmierć cesarza ) powrócił do Aleksandrii i sam zaraz zwołał synod ( podobno do uregulowania pewnych spraw kościelnych ). Tym jawnym nieposłuszeństwem ( kara wygnania nie została odwołana ) popadł nowemu cesarzowi Konstancjuszowi , który pozbawił go z urzędu .
Oczywiście w myśl w/w zasady potępił go zaraz najbliższy synod w Antiochii.

Po sprawiedliwość udał się do Papieża Juliusza I i otrzymał satysfakcję. Został zrehabilitowany ( tak, tak, to słowo jest bardzo stare ).W 346 r. powrócił do Aleksandrii i wziął się ostro za pracę duszpasterską i nawracanie heretyków tak, że znowu synod w Arles ( 353 ) i synod w Mediolanie ( 355 ) obłożyły go anatemą ( ekskomuniką ), podpisaną przez samego papieża Liberiusza ( 352-366 ). Jakby tego było mało, cesarz Konstancjusz, tak jak późniejsi władcy do czasów obecnych, lubił ideom przeciwstawiać siłę. Zarządził więc
ekspedycję karną na Aleksandrię. Uzbrojony tylko w silna wiarę Atanazy ukrywał się w pustelniach i klasztorach egipskich myląc szukających go żołnierzy do 362 r. , kiedy to wrócił z powrotem na tron biskupi.
Niepoprawny natychmiast zwołał synod aby zapobiec szerzeniu się nowych herezji. Nic dziwnego, że następny cesarz Julian Apostata ( autor słynnych słów ( „Galilejczyku - zwyciężyłeś”? ) uznał Atanazego za „nieprzyjaciela bogów”, a ponadto „anarchistę zakłócającego spokój” publiczny. Za taka postawę groził krzyż, więc znowu późniejszy święty musiał przypomnieć sobie miejsca odludne. Po śmierci cesarza niezłomny powrócił na swoją diecezję i oczywiście od razu rzucił się w wir pracy: chrzcił, nauczał, nawracał, zażegnywał herezje.
Ostatni raz ( na krótko ) musiał znowu uciekać. Jednak w międzyczasie swym jasnym, bezkompromisowym działaniem zdobył tak duże wzięcie u współczesnych, że wkrótce triumfalnie powrócił do Aleksandrii, zwłaszcza, że błędy Ariusza zostały przezwyciężone i potępione przez Kościół.
Atanazy był postacią niezwykle malowniczą w obronie czystości wiary gotów był zadrzeć z całym światem.
Zawsze słuchał raczej Boga niż ludzi. Znany był także z ciętego dowcipu. Skąd On miał jeszcze czas na napisanie mnogich prac teologicznych tak, że stał się największym ówczesnym autorytetem Kościoła., godnym poprzednikiem św. Augustyna?

Zbierał baty przez całe życie. Obłożono go anatemą ( wyklęto ) w sumie pięć
razy, tyleż razy uciekał i ukrywał się. Działając w sytuacji ( po ludzku ) beznadziejnej atakował: zwoływał synody, nawracał, pisał, dysputował, wyświęcił kapłanów, a nawet biskupów bez aprobaty Stolicy Apostolskiej. I to właśnie ten gorliwy i uparty desperat został świętym doktorem Kościoła, a nie współcześni mu goniący za nowinkami biskupi.

A iluż z nas w podobnych przecież czasach przezywa swoje dni spokojnie na uboczu, nie wadząc nikomu i .....nijako!

Dr. Andrzej Berezowski


"OWSZEM, NADCHODZI GODZINA, W KTÓREJ KAŻDY, KTO WAS ZABIJE, BĘDZIE SĄDZIŁ, ŻE ODDAJE CZEŚĆ BOGU" (J 16, 2).

Zaprawdę dokładniej nie mógł Zbawiciel przepowiedzieć prześladowań.
Nie tylko, że musiały przyjść, ale miały swoją szczególną misję. Tertulian wyraził to krótko, ale dosadnie: "Krew męczenników jest zasiewem chrześcijaństwa".
Kościół pokonał także wrogów wewnętrznych. Zaraz u kolebki Kościoła niektórzy z nowych chrześcijan żądali obrzezania dla wszystkich. Doszło do soboru apostołów, który opowiedział się przeciw obrzezaniu chrześcijan nawróconych tak z żydostwa jak i poganizmu oraz ogłosił za fundament i czynnik decydujący w zbawieniu łaskę Chrystusową i wiarę.
Przyszły różne błędne nauki tak o Chrystusie, jak i jego bóstwie. Ostateczny wynik? Prawda o Chrystusie zawsze wychodziła pogłębiona. Doszło do schizmy między kościołem wschodnim, a zachodnim. Skutki dla Kościoła wschodniego były fatalne, rozszczepił się bowiem na liczne sekty i zamarł duchowo, podczas gdy Kościół zachodni w oczach rósł i wzmacniał się.
Spodziewano się potem, że śmiertelny cios zadadzą Kościołowi reformatorzy XVI stulecia. Ostatecznym wynikiem był sobór trydencki, na którym Kościół wzniósł cudny gmach wiary, a zwolennicy reformatorów powoli dostali się w szpony liberalizmu, racjonalizmu, niewiary i sekciarstwa.
Za dni naszych wysunęli się na czoło moderniści, teozofowie i inni nauczyciele błędnych doktryn. Kościół otrząsł się z nich i przeżywa nowy okres rozkwitu.
Tylko Kościół jest jednolity w nauczaniu i głosi jednolitą naukę. I to od 1900 lat! We wszystkich częściach świata!
Mimo wszystkich wewnętrznych burz! Tu musisz zawołać w zdumieniu: "Palec to Boży!" (Wj 8, 15). Nawet anglikański historyk Macaulay oświadcza: "Nie ma na ziemi dzieła stworzonego przez ludzi, ani nigdy nie było, które by tak bardzo zasługiwało na szczególniejsze zainteresowanie, jak Kościół rzymskokatolicki...
Ilekroć zastanawiam się nad strasznymi huraganami, które szalały ponad Kościołem
rzymskim, to naprawdę nie mogę pojąć, co jeszcze mogłoby go zgubić."

Nie daj się więc nigdy otumanić!. Pamiętaj z uzasadnioną i na wskroś katolicką dumą o słowach św. Jana Chryzostoma:

"Duch Święty swą łaską kieruje nawą Kościoła św.; dlatego on nigdy nie starzeje się, nigdy nie pada. Można go prześladować, ale niepodobna zwyciężyć. Burze raz po raz się zrywają, ale on płynie spokojnie po spienionych falach. Wielu napadało na niego, ale nikt go nie zwyciężył. Jaśnieje on na nowo jak słońce."


Pod warunkiem, że znajdą się jeszcze ludzie wierzący w Boga.

Teofil




                                                                                            

Witam Panią,
Niedawno zaczęłam spotykać takich ludzi z których mam wrażenie wypływa wielka miłość do Pana Boga. Ci ludzie bardzo mnie wsparli i dowartościowali w ciężkiej dla mnie chwili, a teraz coraz więcej i ja staram się to dobro rozlewać. W domu mnie tego nie nauczyli niemniej jednak chciałabym aby Pan Jezus rzekł mi słówko. Czy dobrą drogą idę?Co powinnam zmienić w swoim życiu aby bardziej Mu się podobać? Oraz takie pytanie dlaczego mimo iż kocham moją teściową nie możemy się porozumieć?
.Bardzo dziękuję za pani stronę. Otwiera oczy na wiele spraw. Marzena

Pan Jezus:

" Droga córko - sprawiasz Mnie coraz większą radość. Właśnie na tym polega ewangelizacja. Ty masz wzór ale i ty bądź wzorem dla innych. Dobro i miłość powinno cechować Moje dzieci - po tym poznacie, że jesteście Moimi - Bożymi. Idziesz małymi kroczkami ale dobrymi i już rozumiesz Mnie, bo chcesz Mnie bardziej poznać. Podobasz się bardzo całemu Niebu, bo u Boga liczy się skrucha człowieka. Jeśli Bóg będzie na pierwszym miejscu to wtedy i Bóg o tobie będzie pamiętał. Ja zawsze pierwszy podaję rękę człowiekowi poprzez innych i dobrze, że zrozumiałaś. Na teściową patrz jak matkę swoją lub Moją. Moja Matka mało mówi i ty też tak czyń. Jezus twój Stwórca".


                                                                                                             


W ub. roku w Chicago przebywał gościnnie biskup Stefanek. Na spotkaniu w restauracji nawet towarzyszyło mu dużo gości. Zdawało się, że to taki "boży -świątobliwy" biskup. Do tej pory za takiego uchodził. Jak zwykle wtedy budzą się emocje w rodakach i jeden z gości zaproponował, że chce ofiarować dość duży obraz w pięknej ramie JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA. Biskup powiedział, że bardzo chętnie przyjmie taki wspaniały dar. Rodak ucieszył się i uwierzył biskupowi , że sprawi mu radość i wkrótce obraz przesłał pocztą lotniczą o równowartości 1000 dol.

Tak się złożyło, że nasz rodak był w tym roku u biskupa z rewizytą, ale niestety nie został dopuszczony do niego z przyczyn wszystkim nam wiadomych! . Wszyscy się już domyślają bo on chciał odwiedzić biskupa i zapytać gdzie umieścił przesłany obraz Chrystusa Króla, ponieważ nie zauważył go w katedrze łomżyńskiej.
Nie domyślił się, że przesłał „kłopotliwy” i niechciany prezent.

Panie Jezu - biskup łomżyński ks. Stefanek otrzymał w ub. roku piękny obraz Chrystusa Króla od darczyńcy z Chicago i także zamknął go w ciemnicy. Bardzo prosimy, aby Duch św. spowodował uwolnienie obrazu z wizerunkiem Pana Jezusa i aby biskup Stefanek powiesił go w godnym miejscu w katedrze łomżyńskiej. Ludzie tego pragną.

Pan Jezus:

" Teraz już wiecie Moje dzieci ilu mam biskupów po swojej stronie - prawie żadnego. Jako i ten sam szanowany przez wiernych nie okazuje Mnie szacunku. Sam człowiek - biskup Stefanek stawia się w miejsce Boga i zajmuje Moje królewskie miejsce a przecież niedługo stanie przede Mną i co Mi powie? Ja nikomu nie odbieram stanowiska pracy. Jeżeli będę Królem, to też nie odbiorę biskupom stanowisk pracy w ich urzędach a tylko pomogę rządzić diecezjami na chwałę Bogu i ku pożytkowi wiernym oraz ku pokrzepieniu serc ludzkich. A łaski w czasie Mojego królowania będą obfite. Niestety wasi biskupi nie chcą żadnych Bożych łask, chociaż sami nie chcą ich udzielać, bo jakże by mogli bez mocy Bożej?

Co wam pozostało? Modlić się aby Duch Święty przemieniał serca waszych biskupów, którzy są niestety Moimi wrogami.
A dlaczego?

Ktokolwiek zmienia Moje Prawo jest przeciwko Mnie i czyni się Moim wrogiem. Żal Mi jest was, Moi drodzy chrześcijanie - katolicy, że wasi biskupi zasiadający na tronach Bożych jeszcze za życia są przeciwko wam, bo żadne łaski Boże nie spływają na was. Żal Mi ach żal Mi was, Mój wierny ludu.

Jezus płaczący nad wami, bo pozostało Mi tylko płakac nad ludem, nad ziemią".


Pani Mieczysławo, chciałabym za Pani pośrednictwem spytać Pana Jezusa o Jego wolę - co mam robić w przyszłym roku, czym się zająć. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję Pani za wielkie Dzieło, Magda

Pan Jezus:

" Nie planuj dziecko za dużo, żyj dniem dzisiejszym, bo "jutro" należy od Boga.
Od was wszystkich zależy jakie to "jutro" będzie i czy będzie. Ja słyszę tylko wasze prośby i je realizuję ale Ja też mam do was prośby i na dzień dzisiejszy okolo 10% ludzi w Polsce modli się i kościoły coraz bardziej są puste. Proście "pana żniwa" aby zapełnił kościoły ludźmi dla których przyszedłem na ten świat. Jezus oczekujący każdego dnia na człowieka w świątyniach".




                                                                                            

Zważając na to co się dzieje w unii europejskiej ( napisałam małymi literami, bo to dla mnie małość ), uważam , że Polska i nasz rząd, jest pod jej presją, nasz rząd nie działa tak jakby był polski, tylko jest pod władzą unii, która nami rządzi , my już nie możemy nic zrobić sami, chyba , żeby zdarzył się cud, wkopaliśmy się w bagno i ciężko będzie się wyplątać z tego. POLSKĄ nie rządzi nasz rząd, tylko unia europejska, a rządzący już są tak obezwładnieni, że mydlą nam oczy. Jesteśmy zadłużeni przez unię? i ich skore do dawania pieniądze i teraz powstała bezradność, powstała bieda, człowiek nie jest człowiekiem, brak w szpitalach środków do zapewnienia pacjentom bezpieczeństwa, jest wszystko ograniczone, ludziom zabiera się majątki , które były wypracowane przez praojców, okrutny brak pracy i wysyłanie Polaków za granicę, napędzanie obcej gospodarki, a u nas nic dla Polski, TEJ NASZEJ OJCZYZNY za którą przelali STRUMIENIAMI KREW NASI PRZODKOWIE!!!!, woła o pomstę do Nieba, jak tak może być!!!!! Młodzież nie ma przyszłości u nas w POLSCE, poniżają siebie w innych państwach, rozbijają się rodziny, popełniają ludzie samobójstwa, DLACZEGO???

Powstała ciemność w naszym rządzie, diabeł ich uwikłał w swoje sidła, już nie patrzą na człowieka Polaka jako Polskie dziecko, tylko , zero, nic, jedźcie, my tu sprzedamy wszystko , po co ta Polska, już sprzedali nas!!!


Polacy obudźmy się!!! , jeszcze nie jest za późno.


Oddajmy Panu JEZUSOWI władzę i Polskę, oddajmy swoje rodziny i cały świat, bo ZGINIEMY, a już to następuje!!!

Z Panem Bogiem siostro, Maryją Mateńką, wszystkimi Świętymi i Aniołami. Chwała Panu , że powierzył Ci tą przepiękną misję na ziemi. Kocham Cię Mieciu, moja siostro!
Ewa

Panie Jezu - ludzie mają do Ciebie pretensję i nawet moja koleżanka, że zmieniasz zdanie.
Nawołujesz do wyjazdu do Polski, że będzie źle a wszystko jak było tak jest.

Pan Jezus:

" Drogie Moje dzieci - każdy ojciec kocha swoje dzieci i Ja też was kocham. Powiedz swojej koleżance oraz jej podobnym osobom, które zarzucają ci, że Ja zmieniam zdanie:

ojciec powinien być czuły na prośby swoich dzieci a Ja JESTEM CZUŁY. Ja wiem, co dla was jest lepsze. Macie pretensje do Mieczysławy, że wróciła do Ameryki. Ona musiała pojechać do Polski i wszyscy Polacy też powinni. Widzicie co się dzieje, gdy opuściliście waszą Ojczyznę. Przyszedł wróg i panuje a teraz wrogowie waszej Ojczyzny wszystko robią, aby Polska nie była Polską. Wasi wrogowie pomału przygotowują was, abyście wszyscy opuścili kraj i wyjechali. Im nie potrzebni są goje, bo wasi wrogowie sami poradzą sobie z resztą, która zostanie.

NIE CHCECIE MNIE ZA KRÓLA, TO BĘDZIECIE MIELI INNEGO KRÓLA -

CZŁOWIEKA, KTÓRY BĘDZIE RZĄDZIŁ RÓZGĄ ŻELAZNĄ.

Ale u tego króla nie ma względu na dobro i sprawiedliwość.
Ten król, który przygotowuje się do objęcia władzy w waszym kraju chce zawładnąć wbrew woli obywateli Polski - waszymi bogactwami i waszymi duszami.
Módlcie się, wynagradzajcie, proście i przepraszajcie a nade wszystko walczcie w sposób pokojowy o KRÓLA - CHRYSTUSA KRÓLA. Tak wam dopomóż Bóg.

Jezus - Chrystus, wasz gnębiony KRÓL ".





                                                                                                             



Panie Jezu - Stanisław P. prosi o błogosławieństwo dla MISJI, którą prowadzi.



Pan Jezus:

" Drogi Stanisławie - prostujesz swoje ścieżki biegnące ku wieczności. Malo ci już brakuje do zjednoczenia twego serca z Moim sercem, ale póki jeszcze żyjesz w ciele bacz uważnie, aby cię kto nie zwiódł. Jako że, do ostatniego dnia twego pobytu na ziemi bądź czujny i wołaj: JEZU - UFAM TOBIE, JEZU POMÓŻ. Oddawaj często swoją rodzinę Bogu Ojcu Wszechmogącemu a nie ulegniesz pokusie.

Czyń dobro - tak ci dopomóż Bóg. Jezus - twój Przyjaciel ".



Pan Jezus do Grzegorza, który wybiera się do Seminarium:

" Tak, tak - oczekuję ciebie już dawno na drodze kapłańskiej. Pamiętaj synu - teraz w Seminariach panuje trochę inna atmosfera jak niegdyś. Wszystkie sporne sprawy, które będą - rozgrywaj dyplomatycznie, ale nie unoś się honorem ani ambicją. Uniżaj się przed nauczycielami a Łaski same przyjdą. Powiedziałem: "rozgrywaj", bo czasami trzeba używać sztuki mistrzowskiego zachowania. Nie zapominaj się, bo Ja też dla was się uniżyłem. Pragnę abyś mógł być dobrym i sprawiedliwym kapłanem wiernym Mnie a nie człowiekowi. Tak ci dopomóż Bóg. Jezus - Kapłan".



Pan Jezus do Ryszarda:

" Ryszard - synu Mój, dobrze, że pytasz. Pomódl się do Świętych każdego dnia, aby ci pomogli. Módl się za dusze czyśćcowe i proś je aby wstawiały się o ciebie. Przed tobą tylko droga małżonka i dobrego ojca. Zaczynaj dzień z Bogiem i kończ dzień z Bogiem . Szukaj osoby pobożnej i żyjcie na chwałę Bożą. Tak wam dopomóż Bóg. Amen. Jezus - Chrystus - twój Bóg ".



Pan Jezus do pytających, czy będzie OSTRZEŻENIE - 19 września.

" Powiedziałem wam : MÓDLCIE SIĘ, MÓDLCIE SIĘ, MÓDLCIE SIĘ o wszystko. Pamiętajcie aby dziękować za wszystko ale i przepraszać za wszystko.
Bóg jest Miłosierny, Łaskawy i z czułością przyjmuje wasze modlitwy.
Przecież Bóg jest MIŁOŚCIĄ i nie chce karać.
Bóg chce nagradzać swoje dzieci i tak żyjcie, abyście zasłużyli na nagrody.
Bóg Wszechmogący ".


Panie Jezu - poskarżę się Tobie. Cieszy nas fakt, że proboszczowie chcą Twój wizerunek - CHRYSTUSA KRÓLA do kościołów ale smuci, że nie zapytają o cenę. My opłacamy wszystkie dość wysokie koszty zakupu takiego obrazu. A proboszczowie najpierw chcą obraz - Twój wizerunek - my poniesiemy koszty z własnych oszczędności a potem obrazu z Twoim wizerunkiem nie chcą ustawić w kościele. Pragnęlibyśmy, abyś mógł być chętnie zakupywany i witany. Oczywiście masz wśród proboszczów wiernych czcicieli Ciebie jako Chrystusa Króla i Bogu chwała.

Pan Jezus:

" Mieczyslawo i drodzy Moi czciciele jako Króla Polski i Świata - główną MISJĄ waszą jest ROZGŁASZAĆ O MOIM MIŁOSIERDZIU DLA ŚWIATA ALE I UCZCZENIE MNIE - BOGA JAKO KRÓLA ŚWIATA I WSZECHŚWIATA co wyrażacie

w rozpowszechnianiu Mojego wizerunku w kościołach i w domach a nade wszystko w duszach. Jeżeli wywyższacie Mnie w swoich sercach, to automatycznie czcicie Mnie KRÓLA ALE JAKO OSOBĘ. Tak powinno być. Pochwalam wasze pomysły aby umieszczać Moje wizerunki w kościołach. Nadto jestem wrażliwy, jeśli prostujecie ścieżki waszego życia a z Chrystusem Królem jest to o wiele łatwiejsze, bo KRÓL - BÓG cuda czyni. Dlatego parafie, czy nawet kościoły powinny zabiegać, aby Mój wizerunek mógł być umieszczony, bo Łaski obiecuję obfite. Nie możecie być fundatorami dla całego świata a jedynie dla tych kościołów, które mają trudności finansowe - a są takie, ale nie w Ameryce.
Tutaj wszystkich stać na zakup takiego obrazu. Jezus - Król i Bóg ".


Panie Jezu - Ty wiesz, że to nam świeckim zależy abyś królował na ziemi jako Bóg - Król, bo proboszczom nie zależy abyś obdarzał nas ŁASKAMI - najważniejsze, że tu w Ameryce im jest dobrze: dobre pensje, mało pracy, wolność i samowola jak mało gdzie. Módlmy się w intencji wszystkich kapłanów aby i oni tak rozumieli potrzebę Twego królowania jak i my. Mówi się, że jaka parafia, jacy parafianie - tacy kapłani. Wszyscy moi drodzy Przyjaciele - bardzo was proszę - dużo módlcie się o świętych kapłanów, do których zaliczamy przecież i biskupów bo wtedy i my będziemy święci.



Panie Jezu - ks. Roman prosi o błogosławieństwo..........

Pan Jezus:

" Ksiądz Roman - Mój umiłowany kapłan posługuje nad wyraz według Mojej woli. Ksiądz Roman prosi o błogosławieństwo Moje i dobrze, że prosi i niech ma ufność we Mnie jak do tej pory a Ja mu błogosławię każdego dnia, bo bez Mego Błogosławieństwa nic by nie uczynił dobrego. W tamtych rejonach - krajach życie jest trudne, wszystko ograniczone, ale on nie narzeka. Dlatego i Ja nie narzekam na niego. Niech prosi o "dużo". Niech prosi a nie boi się i nie wstydzi - Ja jestem Przyjacielem i mówię: proście i proście a otrzymacie. Niech prosi nawet o uzyskanie dalszych święceń, bo posługa jego kapłańska potrzebna Mi jest, aby dawał innym przykład. Niech zachowa wszystkie cnoty, którymi go obdarzyłem na wieczne czasy. Tak mu dopomóż Bóg - Amen. Jezus Chrystus - Król Świata i Wszechświata ".



Zakochałam sie w chłopcu (mam 16 lat), i chciałabym się dowiedzieć czy on o mnie też podobnie myśli?
Ciekawi mnie, bo uczucie, którym go darzę jest dla mnie nowe, niezwykłe, jakiego nigdy jeszcze nie znałam i to jest pierwszy raz w życiu.
Czy takie pytanie mogę zadać Panu Jezusowi?
Bóg zapłać za Pani czas - Paulina

Pan Jezus:

" Moje drogie dziecko - przyjaciół trzeba mieć. Ten chłopiec może być twoim dobrym i bliskim kolegą - nic więcej. Nie angażuj się emocjonalnie, bo wszystko w życiu się zmienia i wasza miłość też może ulec zmianie. W waszym wieku jest niebezpieczne zauroczenie się emocjonalnie drugą osobą, ponieważ wy bardzo młodzi nie umiecie opanować swoich rządz. Wszystko oddawaj Mnie i Matce naszej a Ona odpowiednio pokieruje tobą i ochroni cię przed przykrymi niespodziankami. Maryi wszystko zawierzaj, bo Ona najlepiej wie, co jest dla was dobre i będzie cię prowadziła. Co dzień rano czyń AKTY uwielbiania Boga i każdego rana oddawaj Maryi siebie i rodzinę a Ona uchroni ciebie od złych decyzji. Tak ci dopomóż Bóg.

Jezus - twój Przyjaciel".


                                                                                                             

ORĘDZIE MATKI BOŻEJ, KRÓLOWEJ POKOJU,
PRZEKAZANE MIRJANIE W MEDJUGORJE 2 WRZESNIA 2011
-szukam-



+ Drogie dzieci! Całym sercem i duszą pełną wiary i miłości do Ojca Niebieskiego dałam wam i znów daję mojego Syna. Mój Syn wam, ludom całego świata, dał poznać Jedynego, Prawdziwego Boga i Jego miłość. Poprowadził was drogą prawdy i uczynił was braćmi i siostrami. Dlatego, moje dzieci, nie błądźcie i nie zamykajcie serc przed tą prawdą, nadzieją i miłością. Wszystko wokół was jest przemijające i wszystko ulega ruinie, zostaje tylko chwała Boża. Dlatego wyrzeknijcie się wszystkiego, co oddala was od Boga. Tylko Jego adorujcie, gdyż On jest Jedynym, Prawdziwym Bogiem. Jestem z wami i pozostanę przy was. Szczególnie modlę się za pasterzy, aby byli godnymi przedstawicielami mojego Syna i aby z miłością poprowadzili was drogą prawdy. Dziękuję wam! +



                                                                                                             


8 Września 2011r ŚWIĘTO NARODZENIE NMP
Wspomnienia:
NMP Gietrzwałdzkiej; Błogosławionej Serafina de Montefeltro
-szukam--szukam-


Cytat dnia:
Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię, każdego dnia głoście Jego zbawienie. [Ps 96,2]
Mi 5,1-4a Ps 96 Mt 1,1-16.18-23

PIERWSZE CZYTANIE

Mesjasz będzie pochodził z Betlejem

Czytanie z Księgi proroka Micheasza Mi 5,1-4a

Tak mówi Pan: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich. Z ciebie Mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto Pan wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela.

I powstanie, i będzie ich pasterzem mocą Pana, przez majestat imienia Pana, Boga swego. Będą żyli bezpiecznie, bo Jego władza rozciągnie się aż do krańców ziemi. A On będzie pokojem”.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY

Ps 96,1-2.11-13

Refren: Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
śpiewaj Panu, ziemio cała.
Śpiewajcie Panu, sławcie Jego imię,
każdego dnia głoście Jego zbawienie.

Niech się radują niebiosa i ziemia weseli,
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,
niech wszystkie drzewa w lasach wykrzykują z radości.

Przed obliczem Pana, który już się zbliża,
który już się zbliża osądzić ziemię.
On będzie sądził świat sprawiedliwie,
a ludy według swej prawdy.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

Alleluja, alleluja, alleluja

Szczęśliwa jesteś, Najświętsza Panno Maryjo, i godna wszelkiej chwały,
bo z Ciebie narodziło się słońce sprawiedliwości, Chrystus, który jest naszym Bogie
m.

Alleluja, alleluja, alleluja

EWANGELIA Mt 1,1-16.18-23

Rodowód Jezusa*
1 Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. 2 Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; 3 Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; 4 Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; 5 Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, 6 a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była [dawna] żona Uriasza. 7 Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; 8 Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; 9 Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; 10 Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; 11 Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. 12 Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; 13 Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; 14 Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; 15 Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; 16 Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. 17 Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

Narodzenie Jezusa
18 Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą
Ducha Świętego*. 19 Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie*. 20 Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie* i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. 21 Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». 22 A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: 23 Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel*, to znaczy: "Bóg z nami". 24 Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, 25 lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna*, któremu nadał imię Jezus*.

Oto słowo Pańskie.
-szukam-




.



Początków Święta Narodzenia Maryi trzeba szukać w Kościele Jerozolimskim. Apokryfy podawały wiele szczegółów z dzieciństwa Maryi, umieszczając miejsce Jej narodzin w pobliżu świątyni jerozolimskiej. Już od V w. pielgrzymi przybywający do świętego miasta nawiedzają kościół Najświętszej Panny „w miejscu Jej urodzenia". Wydaje się, że uroczystość poświęcenia tej bazyliki leży u początków święta. Jest to obecna bazylika Sw. Anny, gdzie do dziś jest czczona figurka Maryi jako małego dziecka. Z Jerozolimy święto przechodzi do Konstantynopola. Na Zachodzie po raz pierwszy spotykamy je w kalendarzu Sonnancjusza, biskupa Reims (614-631). Za pontyfikatu papieża Sergiusza (687-701) święto nabiera w Rzymie dużego znaczenia i zostaje zaliczone do czterech uroczystości maryjnych połączonych z procesją stacyjną. W średniowieczu święto otrzyma oktawę i wigilię.

W Polsce, ze względu na rozpoczynające się we wrześniu siewy, święto nosi nazwę Matki Bożej Siewnej, a w kościołach poświęca się ziarno siewne.

Kościół obchodzi dziś narodzenie Maryi, Tej, którą obdarza tak wielu i tak wielkimi tytułami. Ona jest świętą Bożą Rodzicielką, Matką łaski Bożej, Matką przedziwną, Stolicą mądrości, Przybytkiem Ducha Świętego, Arką przymierza i Bramą niebios. Królową Aniołów i Królową Wszystkich Świętych. Maryja jest Matką Chrystusa i Matką Kościoła. Oto dlaczego Kościół, który obchodzi narodzenie świętych dla nieba, czyli dzień ich śmierci, czyni dla Maryi wyjątek. Jej przyjście na świat stało się nadzieją i jutrzenką zbawienia dla całego świata. Z Niej Syn Boży weźmie ludzką naturę, z Niej wzejdzie Słońce sprawiedliwości, Chrystus, nasz Bóg. Narodzenie Maryi przybliżyło zbawienie świata. Życie Kościoła koncentruje się wokół tajemnicy Chrystusa, dla Kościoła Chrystus jest wszystkim i dlatego to Kościół nie zadowala się .obchodem narodzin Słońca, czuwa już przy wzejściu Jutrzenki.

Narodzenie Twoje, Boża Rodzicielko,
zwiastowało radość całemu światu:
z Ciebie bowiem wzeszło Słońce Sprawiedliwości,
Chrystus, Bóg nasz.
On zniweczył przekleństwo,
dał nam błogosławieństwo,
śmierć pokonał,
życie wieczne nam darował.

(Liturgia Bizantyjska)

I pomimo iż w źródłach biblijnych nie znajdziemy ani imion rodziców Najświętszej Maryi Panny, ani daty czy miejsca urodzenia - to przyjmujemy z wiarą objawioną prawdę, że cała Jej wielkość i niezwykłość pochodzi z daru uprzedzającej miłości Boga i wybrania na Matkę Jednorodzonego Syna (por. Łk 1, 26-28.30-32). Zaś już od II wieku Tradycja poapostolska przekaże nam prawdę, że rodzicami Maryi byli: Joachim i Anna. Inny zaś głos tradycji, w osobie św. Bernarda, doktora Kościoła (†1153), w następujący sposób wysławia tę tajemnicę: „Trzeba było, aby Stwórca ludzi, który miał się narodzić jako człowiek, wybrał spośród wszystkich niewiast, albo raczej utworzył, taką Matkę, jaka byłaby godna i Jemu miła... Nie znaleziono Jej przypadkiem, w ostatniej chwili, ale od wieków została wybrana, przewidziana i przygotowana przez Najwyższego, strzeżona przez aniołów, zapowiedziana przez patriarchów, obiecana przez proroków... Dlatego spośród wszystkich poruszeń duszy, spośród wszystkich uczuć i przeżyć, jedynie miłość rozjaśnia wszystko i pozwala Maryi - odpowiedzieć swemu Stwórcy wzajemnością, wprawdzie nie równą, ale podobną...”.

Pismo Święte nigdzie nie wspomina o narodzinach Maryi. Tradycja jednak przekazuje, że Jej rodzicami byli św. Anna i św. Joachim. Byli oni pobożnymi Żydami. Mimo sędziwego wieku nie mieli dziecka. W tamtych czasach uważane to było za karę za grzechy przodków. Dlatego Anna i Joachim gorliwie prosili Boga o dziecko. Bóg wysłuchał ich próśb i w nagrodę za pokładaną w Nim bezgraniczną ufność sprawił, że Anna urodziła córkę, Maryję.

-szukam-Anna nie wiedziała jeszcze wtedy???, że Maryja została niepokalanie poczęta i jest zachowana od wszelkiego grzechu, by później, będąc posłuszną Bożej woli, stać się Matką Boga.
Nie znamy miejsca urodzenia Maryi ani też daty jej przyjścia na ziemię. Według wszelkich dostępnych nam informacji, Maryja przyszła na świat pomiędzy 20. a 16. rokiem przed narodzeniem Pana Jezusa.
Z pism apokryficznych mówiących o Maryi należałoby wymienić przede wszystkim: Protoewangelię Jakuba, Ewangelię Pseudo-Mateusza, Ewangelię Narodzenia Maryi, Ewangelię arabską o Młodości Chrystusa, Historię Józefa Cieśli i Księgę o Przejściu Maryi.

Największy wpływ wywarła na tradycję Kościoła Protoewangelia Jakuba. Pochodzi ona bowiem z roku ok. 150, więc jest bardzo bliska Ewangelii św. Jana. Stamtąd właśnie dowiadujemy się, że rodzicami Maryi byli św. Joachim i św. Anna, i że Maryja jako dziecię kilkuletnie została przez rodziców ofiarowana w świątyni, gdzie też zamieszkała. Śladem tego opisu jest obchodzone w Kościele wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny w dniu 21 listopada.

Pierwsze wzmianki o liturgicznym obchodzie narodzin Maryi pochodzą z VI w. Święto powstało prawdopodobnie w Syrii, gdy po Soborze Efeskim kult maryjny w Kościele przybrał zdecydowanie na sile. Wprowadzenie tego święta przypisuje się papieżowi św. Sergiuszowi I w 688 r. Na Wschodzie uroczystość ta musiała istnieć wcześniej, bo kazania-homilie wygłaszali o niej św. German (+ 732) i św. Jan Damasceński (+ 749). W Rzymie gromadzono się w dniu tego święta w kościele św. Adriana, który był przerobiony z dawnej sali senatu rzymskiego, po czym w uroczystej procesji udawali się wszyscy z zapalonymi świecami do Bazyliki Matki Bożej Większej.

Datę 8 września Kościół przyjął ze Wschodu - w tym dniu obchód ten znajdował się w sakramentarzach gelazjańskim i gregoriańskim. Święto rozszerzało się w Kościele dość wolno - wynikało to m.in. z tego, że wszelkie informacje o okolicznościach narodzenia Bożej Rodzicielki pochodziły z apokryfów.

W Polsce święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny ma także nazwę Matki Bożej Siewnej. Był bowiem dawny zwyczaj, że dopiero po tym święcie i uprzątnięciu pól, brano się do orki i siewu. Lud chciał najpierw, aby rzucone w ziemię ziarno pobłogosławiła Boża Rodzicielka. Do ziarna siewnego mieszano ziarno wyłuskane z kłosów, które były wraz z kwiatami i ziołami poświęcane w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, by uprosić sobie dobry urodzaj. Na Podhalu święto 8 września nazywano Zitosiewną, gdyż tam sieje się wtedy żyto. W święto Matki Bożej Siewnej urządzano także dożynki.

We Włoszech i niektórych krajach łacińskich istnieje kult Maryi-Dziecięcia. We Włoszech istnieją nawet sanktuaria - a więc miejsca, gdzie są czczone jako cudowne figurki i obrazy Maryi-Niemowlęcia w kołysce. Do nich należą między innymi: Madonna Bambina w Forno Canavese, Madonna Bambina w katedrze mediolańskiej - najwspanialszej świątyni wzniesionej pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny; Madonna Bambina w kaplicy domu generalnego Sióstr Miłosierdzia. Matka Boża-Dzieciątko jest główną Patronką tego zgromadzenia. Czwarte sanktuarium Matki Bożej-Dzieciątka jest w Mercatello - znajduje się tam obraz namalowany przez św. Weronikę Giuliani (+ 1727).

Dzisiejsze święto przypomina nam, że Maryja była zwykłym ale jednocześnie niezwykłym człowiekiem. Choć zachowana od zepsucia grzechu, przez całe życie posiadała wolną wolę, nie była do niczego zdeterminowana. Tak jak każdy z nas miała swoich rodziców, rosła, bawiła się, pomagała w prowadzeniu domu, miała swoich znajomych i krewnych.

Była świętą od poczęcia - Niepokalanie Poczęcie NMP - dogmat Kościoła świętego. Zapominają o tej prawdzie kapłani, zakonnicy którym biskupi-moderniści pomieszali i polasowali w głowie. Przepraszam Cię kochana Mateńko za wyrażenie ale robią z Ciebie „Marysię ….”. Żadnej czci i uszanowania a prym wiodą w tym zakony męskie. Wybacz im te bluźnierstwa i uzdrów im chore głowy.Amen.

Jej zaufanie, posłuszeństwo i pełna zawierzenia odpowiedź na Boże wezwanie do macierzyństwa Bożego wypełniły zapowiedź Bożą o Mesjaszu i dlatego "będą Ją chwalić wszystkie pokolenia".


Dziś (6 września) Przeor Jasnej Góry przed udzieleniem błogosławieństwa zaprosił wszystkich na dzień 8 września na Apel Jasnogórski. podczas którego odbędzie się uroczyste oddanie Polski i Narodu Niepokalanemu Sercu Maryji, jak to uczynili biskupi Polscy w 1946 r. kiedy Polska stawała u progu komunizmu.

Pamiętajmy i włączmy się w ten Uroczysty AKT ODDANIA


                                                                                                             


2011-09-10 -CZYTANIA
1 Tm 1,15-17 Ps 113 Łk 6,43-49
PIERWSZE CZYTANIE
Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników
Czytanie z Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Tymoteusza
1 Tm 1,15-17
Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia wiecznego.
A Królowi wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu cześć i chwała na wieki wieków. Amen.
Oto słowo Boże.
PSALM RESPONSORYJNY
Ps 113,1-2.3-4.5a i 6-7
Refren: Niech imię Pana będzie pochwalone.

Chwalcie, słudzy Pańscy,
chwalcie imię Pana.
Niech imię Pana będzie błogosławione,
teraz i na wieki.

Od wschodu aż do zachodu słońca
niech będzie pochwalone imię Pana.
Pan jest wywyższony nad wszystkie ludy,
ponad niebiosa sięga Jego chwała.

Kto jest jak nasz Pan Bóg,
co w dół spogląda
na niebo i ziemię?
Podnosi z prochu nędzarza
i dźwiga z gnoju ubogiego.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ
J 14,23
Alleluja, alleluja, alleluja
Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę,
a Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy.
Alleluja, alleluja, alleluja
EWANGELIA
Dobre i złe drzewo. Dobra i zła budowa
Słowa Ewangelii według świętego Łukasza Łk 6,43-49

Obłuda*
41 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 42 Jak możesz mówić swemu bratu: "Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku", gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata.

Drzewo i owoce*
43 Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. 44 Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny* nie zbiera się winogron. 45 Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.

Dobra lub zła budowa*
46 Czemu to wzywacie Mnie: "Panie, Panie!", a nie czynicie tego, co mówię? 47 Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je. 48 Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany. 49 Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. [Gdy] potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki».



                                                                                                             

14 września 2011 r. PODWYŻSZENIE KRZYŻA ŚWIĘTEGO
-szukam-








13 I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. 14 A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni*, tak potrzeba, by wywyższono* Syna Człowieczego, 15 aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne*. 16 Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. 17 Albowiem Bóg nie posłał* swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. 18 Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. 19 A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. 20 Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. 21 Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu».


"Na Krzyżu ukryłeś, Jezu, Bóstwo Twe. Kto powie, żeś człowiek, Boże, w Hostii tej?

Wierzę jednak w Bóstwo, w człowieczeństwo też i jak Łotr - pokutnik żebrzę: zmiłuj się.

W rany Twe jak Tomasz swych nie wkładam rąk. Tyś mój Bóg i Zbawca, który wyszedł z mąk.

Spraw, bym coraz głębiej wiarą swoją żył. Kochał Cię i ufał: Jezu dodaj sił".
( z hymnu: Adoro Te devote)





Catalina Rivas - Tajemnica Mszy Świętej (TO MUSISZ KONIECZNIE OBEJRZEĆ)- KLIKNIJ:

http://www.youtube.com/watch?v=1ep3IkP5FTE&feature=related


Mateńko Boże dziękujemy Ci, że możemy oglądać inscenizację po polsku Mszy Świętej według Orędzi Cataliny Rivas z Boliwii. Czy to dobrze, że kapłani po udzieleniu Komunii Świętej siedzą parę minut a my wszyscy powinniśmy klęczeć w dziękczynieniu, że Pan Jezus nas zbawił.
Razi nas taki widok, gdy Mszę św. celebruje więcej kapłanów to siedzą a przy Ołtarzu jest jeden celebrans. Parę minut nie mogą wytrzymać bez siedzenia?

Bardzo proszę - Mateńko powiedz, jak powinno być?


Matka Boża:

" Dzieci Moje drogie jest nam smutno w Niebie, że jest duża swoboda w Kościele katolickim. Powinnam powiedzieć - WIELKA SAMOWOLA. To wszystko zawdzięczacie II Soborowi, który nie powinien odbyć się i dlatego tą przykrą prawdę o papieżu Janie XXIII usłyszeliście. Grzechy zachodzące w Kościele po Soborze są coraz większe, bo nasi wrogowie są nienasyceni w ustanawianiu coraz to nowych zarządzeń przeciw Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu powołując się na II Sobór. Najświętszą jest Msza Święta według rytu Trydenckiego i z Niej spływa na was najwięcej Łask. We wszystkich innych Mszach Świętych coś zawsze jest pomijane i są to bardzo ważne szczegóły objawiające się w wypowiadaniu ważnych słów, ale także w spełnianiu czynów. Podczas Mszy Św. nie powinien nikt siedzieć a już napewno nie kapłan. Msza św. to jest cierpienie Mego Syna Jezusa Chrystusa a wtedy powinniście klęczeć lub stać. Jedynie można słuchać homilii na siedząco. Przecież Męka Mojego Syna trwała kilkanaście godzin a zamknięta jest w oprawę Mszy Świętej w minutach. Patrzcie zawsze na Ojca Pio - jak nabożnie i z uwagą oddawał hołd Zbawicielowi i nie patrzył kiedy ma usiąść. Całe Niebo płacze nad ofiarami posoborowymi, bo teraz coraz więcej nabożeństw Mszy Świętej obraża Nas i są udręką Naszą a nie chwałą. Dlatego coraz więcej znaków Mój Syn pokazuje na ziemi abyście się obudzili a szczególnie kapłani i nie podchodzili do nadchodzących wydarzeń, cudownych Bożych znaków jak do sensacji ale upominamy was abyście zmienili swoje życie. Jeżeli My przychodzimy z Nieba, to tylko po to, aby was upominać i przypominać, że jest Bóg Wszechmogący, który wszystko widzi.

Dziś jest PODWYŻSZENIE KRZYŻA i Moi wierni powinni przyjść do świątyń i dziękować Bogu, że wasza siostra odnalazła Krzyż hańby według ówczesnych ludzi, ale jest to Krzyż Zbawienia:
KTO W NIEGO UWIERZY - BĘDZIE ZBAWIONY.

Pamiętajcie - Helena odnalazła Krzyż Mojego Syna dla was i powinniście przylgnąć do Niego i nigdy się Go nie wstydzić ani zapierać.

KRZYŻ ŚWIĘTY - TO ZBAWIENIE,


KRZYŻ ŚWIĘTY - TO ŁASKA,

KRZYŻ ŚWIĘTY - TO DZIĘKCZYNIENIE,

KRZYŻ ŚWIĘTY - TO OD ZMARTWIEŃ WASZYCH UWOLNIENIE


KTO NIESIE KRZYŻ SWÓJ W POKORZE,

TEMU BÓG OJCIEC WSZECHMOGĄCY ZAWSZE POMOŻE.
KTO KRZYŻ ŚWIĘTY UCZCIWIE POKOCHA,
TEMU SĄ OTWARTE PRZEZ OJCA NIEBIOSA.



TO MÓWIĘ WAM - JA MATKA BOLEŚCIWA.
KTÓRA BĘDĘ DLA WAS BARDZO LITOŚCIWA.
I BĘDĘ WSTAWIAŁA SIĘ ZA WAMI DO OJCA W NIEBIE
I NIGDY NIE OPUSZCZĘ NIKOGO W POTRZEBIE. AMEN.

WASZA MATKA
***KLIKNIJ***-Krzyz na Giewoncie-Jan Pawel II_mp3

**********************************************************
PAPIEŻ BENEDYKT XVI WYPOWIADA SIĘ O PRYWATNYCH OBJAWIENIACH

Posted by Dzieckonmp w dniu 30/08/2011

Przypominamy, że sprawę odróżniania objawień prywatnych od jedynego Objawienia publicznego poruszył Benedykt XVI w swej niedawno ogłoszonej posynodalnej adhortacji apostolskiej Verbum Domini. Czytamy tam:
„Synod zalecił «pomaganie wiernym we właściwym rozróżnianiu słowa Bożego i objawień prywatnych», których rolą „nie jest (…) „uzupełnianie” ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomaganie w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej”. Wartość objawień prywatnych różni się zasadniczo od jedynego Objawienia publicznego: to ostatnie wymaga naszej wiary; w nim bowiem ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła przemawia do nas sam Bóg. Kryterium prawdziwości objawienia prywatnego jest jego ukierunkowanie ku samemu Chrystusowi. Jeśli oddala nas ono od Niego, z pewnością nie pochodzi od Ducha Świętego, który jest naszym przewodnikiem po Ewangelii, a nie poza nią. Objawienie prywatne wspomaga wiarę i jest wiarygodne właśnie przez to, że odsyła do jedynego Objawienia publicznego. Stąd kościelna aprobata objawienia prywatnego zasadniczo mówi, że dane przesłanie nie zawiera treści sprzecznych z wiarą i dobrymi obyczajami; wolno je ogłosić, a wierni mogą przyjąć je w roztropny sposób. Objawienie prywatne może wnieść nowe aspekty, przyczynić się do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia już istniejących. Może mieć ono pewien charakter prorocki (por. 1 Tes 5, 19-21) i skutecznie pomagać w lepszym rozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać. W każdym razie musi ono być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia”.

Benedykt XVI, papież




                                                                                                             


Panie Jezu za tydzień jadę do Berlina, proszę udziel mi i wszystkim, którzy z nami pojadą szczególnego błogosławieństwa. Proszę pobłogosław także moim bliskim, którzy zostaną w domu. Dziękuję Ci Jezu. Kocham Cię. Daria.


Pan Jezus:

"W obronie Królestwa Mojego stańcie i walczcie przeciw zwierzchnością,
przeciw złością ludzko -szatańskim.
PODPIERAJCIE MOJE DWIE KOLUMNY,
które będą fundamentem dla NOWEJ ERY na ziemi.
WALKA POKOJOWA, RÓŻAŃCOWA, MODLITEWNA,
MANIFESTACYJNA Z MOIM SZTANDAREM CHRYSTUSA KRÓLA NA ZIEMI.

TAK WAM DOPOMÓŻ BÓG"

I kolumna - WSPOMOŻENIE WIERNYCH
II kolumna - ZBAWIENIE WIERZĄCYCH



Chciałbym podzielić się pewną refleksją. Pisałem do Pani na początku lipca, że umarła mi przyjaciółka. Od tamtego momentu moje życie zupełnie się zmieniło. Codziennie jestem w kościele i przyjmuje Komunię Św. Tuż przed swoją śmiercią powiedziała, że nie chce widzieć naszych łez i że należy się cieszyć, że się umiera bo idziemy do Boga. Jeżeli to możliwe to chciałbym prosić Najświętszego Ojca w niebie o zapytanie gdzie znajduje się jej dusza. Byłem na dwóch pielgrzymkach pieszych. Najpierw do Wilna a potem do Częstochowy modląc się głównie w intencjach dusz cierpiących w czyśćcu. Po dojściu do Ostrej Bramy odczułem taką ulgę. Poczułem jakby to właśnie ten dzień był dniem kiedy Ania z otchłani czyśćcowych poszła wielbić Pana.

Kilka dni później wyruszyłem na pielgrzymkę na Jasną Górę. Chciałem się wyciszyć i postanowiłem iść w grupie dominikańskiej. Bardzo zaskoczyła mnie ta grupa, a zwłaszcza ojciec przewodnik. Gdy zapytałem dlaczego nie odmawiamy o godz. 15 koronki do Bożego Miłosierdzia ojciec odparł, że "...nie ma na to czasu". Nie wiem czy jest rozłam w kościele, ale tak mi dusza podpowiada, że tak właśnie się dzieje skoro nie można w całym dniu znaleźć 15 minut na adorowanie Najświętszego Miłosierdzia Bożego.

Pozdrawiam - Tomasz


Pan Jezus:

O, Tomasz, Tomasz - czyń pokutę za was obojga. Czyń pokutę za dusze czyśćcowe,
bo one także was wspomagają. Póki żyjecie, to możecie wiele zmienić, nawet możecie upraszać zmiany zdania Boga, bo wielu tak czyni. Twoja przyjaciółka dopiero zaczęła drogę przez mękę w czyśćcu, ale nie narzeka. Pamiętajcie - policzona jest każda myśl i każdy zamysł popełnienia grzechu. Grzeszycie myślą, mową i uczynkiem i nawet oczy wasze grzeszą. Potem jesteście zdziwieni - skąd Ja to znam? Wasze Anioły są niemymi świadkami waszych historii życia i pamiętajcie, że przed nimi niczego nie ukryjecie.

Pamiętający Jezus i tak cierpliwy i Miłosierny dla was".

-szukam-


Sz. Pani Mieczysława. Szczęść Boże!
Czy to jest prawdą co opisuje p. Henryk Pająk w artykule "Lękajcie się" wydrukowanym w biuletynie PRP nr 254 i 255 linki:

Pozdrawiam - Czesław

Pan Jezus:


NIEZUPEŁNIE.
PIS - NIGDY NIE BYŁ W ZMOWIE Z POZOSTAŁYMI UGRUPOWANIAMI.
Oni są pozostawieni samym sobie, chociaż były próby rozmów. Niestety, nie było nawet negocjacji. PIS - jest zupełnie inny i te dwa hasła:

PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ SĄ NIEPODWAŻALNE U NICH.

Wszędzie są ludzie o różnych zdaniach, tak i w PIS, lecz idea tego ugrupowania jest patriotyczna
. Jeżeli teraz Polacy wybiorą swoich wrogów, mogę nawet powiedzieć
morderców - to już Polska nie będzie Polską.

Powiedziałem : MORDERCY,

- bo mogą was zabić śmiercią głodową;
- bo mogą was zabić psychicznie,
(nie poradzicie sobie z nadchodzącą sytuacją i będziecie sobie odbierali życie a o to właśnie chodzi waszym wrogom).

Oni chcą, abyście się sami wymordowali poprzez napady w zdobywaniu żywności. Wasi wrogowie mają już doświadczenie z dwóch wojen wzięte.


TERAZ WAS WYMORDUJĄ WASZYMI WŁASNYMI REKAMI, JEŚLI TYLKO
WASI WROGOWIE ZWYCIĘŻĄ - NATYCHMIAST BĘDĄ REALIZOWAĆ SWÓJ PROGRAM:

- odbiorą emerytury,

- odbiorą dostęp do lecznictwa,
- pozbawią was ochrony policyjnej.
- pozbawią was pracy.....

I POLEJE SIĘ KREW.

Ale teraz wasi wrogowie są zjednoczeni w Unii Europejskiej i pod symbolami
zaprowadzenia równowagi w waszym kraju będą zagarniać Polskę.

Taki obraz opisałem wam, jeżeli zwycięży przeciwnik PIS - u.
Oni wiedzą, że dla nich to jest ostatecznie BYĆ albo NIE BYĆ w polityce i będą wiele czynić aby zwyciężyć. Wasi wrogowie są perfekcyjnie wyszkoleni w okłamywaniu przeciwnika. Dlatego powtarzam wam :
Musicie spełnić swój patriotyczny obowiązek - oddać głos i patrzyć na ręce wszystkim.
DLA WAS POLAKÓW - TO JEST BYĆ ALBO NIE BYĆ NA MAPIE ŚWIATA.

Módlcie się, módlcie się, organizujcie się w grupy modlitewne, bo Bóg musi zwyciężyć.

Walczcie także o Mnie - CHRYSTUSA KRÓLA.

Jestem bardzo smutny, gdy patrzę, że do wrogów waszych zaliczam kapłanów kościoła katolickiego a ostatnio nawet ZAKON PAULINÓW. A wy Polacy tak zaufaliście tym ludziom jako "ostoi" polskiego katolicyzmu. Mogę śmiało i otwarcie powiedzieć:



TWIERDZA - KLASZTOR JASNA GÓRA ZOSTAŁA ZDOBYTA
PRZEZ WROGÓW - TYLKO IM ZNANYM SPOSOBEM.

A potem będą mieli do Mnie pretensję, że ujawniam ich grzechy oraz miejsce wiecznego spoczynku. Dla wrogów Boga i Ojczyzny jest tylko jedno miejsce: MIEJSCE POTĘPIENIA, bo nie wolno dwom bogom służyć.
Żal Mi tych dusz, które wybrały ogień piekielny. W momencie śmierci będą wszyscy żałować jak do tej pory się dzieje. Dlatego, aby uratować wielką rzeszą dusz musi być OCZYSZCZENIE, aby ludzie zobaczyli swoje grzechy czami Boga i nawrócili się, bo piekło jest straszne.

MÓWIĘ WAM TO SAMO OD LAT:

JEDEN JEST RATUNEK - CHRYSTUS KRÓL POLSKI.



Nie wyciągnęliście Polacy wniosków z historii, lecz w trzeciej wojnie zginie 80 % ludzi. Wasi wrogowie nie potrzebują was, tylko waszej ziemi,
waszych domów i myślą, że to otrzymają po was.


OŚWIADCZAM, ŻE WRÓG PIERWSZY ZGINIE

I NIE BĘZIE MIAŁ POŻYTKU Z NICZEGO.


Jezus Chrystus - Król Polski i Świata".



-szukam-




Panie Jezu - bardzo proszę powiedz jeszcze raz o naszym kraju, o wyborach, które mają się odbyć 9 października, bo ostatnio bardzo ostre słowa padły z Twoich Najświętszych ust.


Pan Jezus:

" Całe NIEBO uważnie przygląda się ZIEMI i stwierdzamy, że tylko 1/10 ludzi kocha Boga, zna Go i modli się do Boga w Trójcy Świętej Jedynego i cześć Mu oddaje oraz szanuje Matkę Jego. Chrześcijan jest wielka liczba, lecz też duża liczba oddaje hołd dwóm bogom, w tym kapłani, którzy też służą dwom bogom. W tej dużej liczbie są " letni ", którzy chodzą do kościoła tylko w niedzielę lub od czasu do czasu, jak sobie przypomną.

Dlatego powiedziałem Mieczyslawie, że na Moim ciele nie ma już miejsca bez ran.


JESTEM WIELKĄ RANĄ BROCZĄCĄ KRWIĄ.

Gdyby ktokolwiek z was zobaczył ziemię oczami Boga to natychmiast zesłałby ogień aby się zapaliła.

Ja jestem Cierpliwy i Miłosierny i znoszę bicze waszych grzechów, bo mam wzgląd na te 10%.
Lituję się nad wami jeszcze i sam proszę Ojca Mego o oddalenie kar. Lucyfer ma przedłużone działanie zbrodnicze na ziemi, bo jednak dajemy wam nadzieję na poprawę waszych serc.

Piekło zapełnia się idącymi na potępienie ale i Niebo zapełnia się męczennikami spośród was. Mój Ojciec czeka jeszcze, ponieważ widzi, że śmierć zadana człowiekowi przez zwolenników Lucyfera powoduje, że dusze te idą często prosto do Nieba, albo po krótkim pobycie w czyśćcu. Czekam, bo daję szansę nawróceń.

DLATEGO LICZĘ NA POLAKÓW KOCHAJĄCYCH MNIE, ŻE TYM RAZEM POSŁUCHAJĄ MNIE A NIE ZBRODNICZEGO UGRUPOWANIA I ODDADZĄ GŁOS NA PATRIOTÓW.

Nawoływałem poprzednio i uświadamiałem co was czeka jeśli wróg zwycięży, ale szatan umie się umizgiwać poprzez ludzi i obiecuje wam wywyższenie Polski kłamiąc. A zostaliście poniżeni poprzez zachowywanie się służalcze wobec waszych wrogów, których macie dookoła pełno.
Uwierzyliście człowiekowi a nie Bogu. Ale teraz, jeśli w dalszym ciągu uwierzycie temu człowiekowi, to już nie pomogę wam, ODEJDĘ - tym bardziej, że jestem uwięziony w miejscu Królowania Mojej Matki.

UWIĘZILI MNIE KAPŁANI KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO,
KTÓRZY POWINNI MNIE UWIELBIAĆ I WYWYŻSZYĆ.

Widzicie, gdy sobie obraliście swoich wrogów za panów, to:



JEŻELI NIE POSŁUCHACIE MNIE - ZNIKNIECIE Z MAPY ŚWIATA A WTEDY NIE TYLKO MNIE, ALE I MOJĄ MATKĘ ZAMKNĄ W NIEWOLI A NIEWOLNIK NIE MA WŁADZY I WTEDY MÓJ OJCIEC RZUCI WSZELKIE KATAKLIZMY NA ZIEMIĘ I ROZLEJĄ OCEANY I WYBUCHNĄ WULKANY.

A ZGROMADZONE ŚRODKI WYBUCHOWE W WOJSKU WSZYSTKICH NARODÓW WYBUCHAJĄC WYTRĄCĄ Z OSI CAŁĄ ZIEMIĘ.

I NIE BĘDZIE ZWYCIĘŻONYCH ANI ZWYCIĘZCÓW.

POWIEDZIAŁEM - JEDYNĄ NADZIEJĄ JEST CHRYSTUS KRÓL.




Pan Jezus do Macieja, który pyta o terapię.

" Maciej, Maciej - nie bądź lękliwy, bo masz Boga za Przyjaciela. Ty jesteś jak niewierny Tomasz, bo tobie trzeba podać gotowy przepis na życie. Po to uczysz się na lekarza, że to ty ten przepis opracuj. Naukowcy pochodzą z ludu i też kiedyś mieli problemy. Pojechałeś na rehabilitację po to, abyś miał porównanie i pomyślał nad nowym sposobem rehabilitacji - takim, aby mógł być pożyteczny dla wielu. Pomogę ci, tylko nie zamykaj się na pomysły. Nie bój się, szukaj w Piśmie Świętym, szukaj u mędrców - naukowców a wnioski sam wysnuj. Przecież wszystkie metody leczenia wymyślił człowiek przy pomocy Bożej. Odwagi - Ja jestem i pomogę ci. Nie patrz na trudności, tylko szukaj sposobów, aby te trudności pokonać. Możesz skorzystać z wiadomości zaufanych kapłanów. Nawet nie wiesz, jakie to jest łatwe, tylko zacznij.

Zapytaj Mieczysławy - też się bała. Oddała wszystko Mnie i pomogłem. Wszystkim pomagam. Ty jesteś Moim ukochanym i wybranym synem, więc do dzieła. Przygotuj się Nowenną do Ducha Świętego i proś patrona każdego dnia. Nowennę połącz z Mszą Świętą przeżytą tak jak uczyła was Matka Moja. Nie zwlekaj, bo czas ucieka a ludzie też czekają.

Jezus - twój Przyjaciel ".


***Kliknij***
Biblijne warsztaty antydepresyjne


Pan Jezus dla Eugeniusza i jego żony:

" Widzę owoce świętego życia jego, które promieniuje na całą rodzinę. Eugeniusz jest Moim bardzo dobrym apostołem a nawet mogę powiedzieć, że rycerzem i broni Mojej godności Chrystusa Króla. Nie ma wśród was ludzi bez potknięć ale każdy je ma, a on stara się eliminować swoje wady. Gdyby chciał być bardziej pokorny do wszystkich a nie tylko do niektórych. Rozumiem, że czasami nie można być pokornym w walce o Króla ale niech umiejętnie prowadzi swoje życie biorąc Mnie za Przewodnika. Jadwiga stara się nadążać za nim ale bardzo cieszy Mnie jej ofiarność i pomoc w zdobywaniu Moich Łask. Oni wierzą, że jestem, że żyję i że opiekuję się nimi.
Błogosławię im w podróży i poślę aniołów i niech słuchają ich podpowiedzi.
Jezus cudami słynący ".


Panie Jezu - pytają Ciebie, czy Krzysztof Jackowski dobrze przepowiada przyszłość?

Pan Jezus:

" Krzysztof nie jest Bogiem ani wróżbitą. Ma ode Mnie łaski i czasami je wykorzystuje. A dlaczego nie zawsze? Bo za dużo tych łask przypisuje sobie. Uważajcie, uważajcie i nie bawcie się w Boga.

Jezus Bóg Wszechmogący".



Pan Jezus dla tych, którzy chcą wrócić do Ojczyzny:

" Wszystkim, którzy chcą prawdziwie wrócić do Ojczyzny - umożliwię szczęśliwy powrót. Nie martwcie się jutrem, żyjcie dniem dzisiejszym w zgodzie z Bogiem a Bóg zadba o to, aby to "jutro" mogło też być pomyślne dla was. Kto z Bogiem , to i Bóg z nim. A sny? Sny nad ranem pochodzą ode Mnie i albo was ostrzegają, albo was o czymś informują. Nie tłumaczcie ich, jeżeli nie wiecie jak. Wszystko oddajcie Bogu i sny też.

Jezus wasz Przyjaciel".


Pan Jezus dla Marka:

" Marku, synu Mój: dlaczego błądziłeś? Czy nie lepiej teraz w zgodzie być ze Mną? Teraz widzisz grzechy swoich bliskich i dobrze. Tak jak ty bolejesz nad nimi to i Ja stokroć bardziej boleję nad wami, bo znam wasze męki w czyśćcu. A ponieważ Ja znam te męki, którymi się sami obdarzacie, to też jest Mi trudno zrozumieć, dlaczego wybieracie te męki? Czy nikt wam nie mówił, że istnieje Niebo, czyściec i piekło? Nie mów, że nie wiedziałeś. Jest tak dużo książek mówiących o tym, wystarczy tylko chcieć żyć z Bogiem w przyjaźni a wszystko będziecie mieli w zasięgu ręki. A teraz głoś wszystkim, aby usłyszeli mój głos i poszli za Mną do samego nieba, w którym jest tylko szczęście i to wieczne. Tak wam dopomóż Bóg.

Jezus wasz Zbawiciel i wasze Szczęście.



Panie Jezu - jesteś świadkiem mojej udręki z niezrozumienia Twoich słów.

-szukam--szukam-





PRZEPRASZAM WSZYSTKICH , KTÓRZY CZUJĄ SIĘ URAŻENI KOMENTARZEM MOICH SŁÓW.

Jeżeli piszę komentarze, to tylko dlatego, że nie umiem zrozumieć dlaczego ludzie nie chcą uczynić Ciebie KRÓLEM i tak ukoronować jak Maryję z widoczną koroną na Twojej Najświętszej Głowie. Kapłani kościoła katolickiego, którzy powinni odnawiać takie AKTY Twego królowania najbardziej unikają tego tematu i nie przyjmują nawet intencji Mszy świętych, tłumacząc, że im zabronili biskupi. Całe szczęście, że nas świeckich nie obowiązuje POSŁUSZEŃSTWO kapłanom, którzy często nie są Twoimi i służą dwóm bogom. Jak patrzę na POSOBOROWY KOŚCIÓŁ KATOLICKI szczególnie ten amerykański, ale i polski też, to chętnie bym uciekła gdzieś - ale gdzie?
Może zabierz mnie stąd KRÓLU, bo ja przychodzę z Mszy św. cała zbolała jak i Ty jesteś.
Nie mogę zrozumieć, że Twoi kapłani a szczególnie biskupi , którzy dostąpili najwyższych stopni wtajemniczenia i podczas dotykania Ciebie - mają moc przemieniania chleba w Najświętsze Ciało Twoje a wino w Najświętszą Krew Twoją i są tak blisko Ciebie - WYBIERAJĄ PIEKŁO,
CIEMNOŚĆ I WIECZNE POTĘPIENIE a przecież NIEBO i wieczne szczęście mają w zasięgu ręki.

Pan Jezus:

" Ja stokroć więcej cierpię, że tak wielką ilość mam Judaszy. Ta zgraja wilków obstąpiła Mnie i robią ze Mną co chcą - poniewierają, dotykają swoimi zdradzieckimi dłońmi - to są czyny. Jakie ich myśli są, to nawet tu nie wspomnę. Człowiek grzeszy myślą, mową i uczynkiem w jednakowym stopniu. Ci kapłani, którzy nie są Moimi tak strasznie Mnie biczują haniebnymi myślami, że tylko ludzie adorujący mnie w Najświętszym Sakramencie ocierają Moje łzy i łagodzą Mój ból. Dlatego Moje dzieci - wy Mnie słyszycie i chcecie słuchać, bo uczeni w piśmie są zagłuszani pychą i samouwielbieniem.

Żyjący Jezus ".


Panie Jezu - co powinniśmy czynić abyś mógł być znany jako KRÓL?

Pan Jezus:


" Nade wszystko walczcie pokojowymi sposobami o wystawienie dla wiernych Mojego Najświętszego Wizerunku na Jasnej Górze. Proście Świętych opiekunów JASNEJ GÓRY I PAULINÓW, aby wypraszali u Ducha Świętego natchnienia Boże i pokorę u nich.

Mieczysławo - pamiętaj, nie zmieniaj Moich słów. Anna i wszyscy, którzy są przeciwko Moim słowom niech modlą się o Dary Ducha Świętego i o umiejętne rozpoznawanie Moich dróg, które bardzo często nie są ich drogami, bo "oni wiedzą lepiej". Wsłuchujcie się wszyscy w bicie waszych serc i w cichy głos Moj, który słyszą tylko pokorni.
Mieczysławo - widzisz, zostałaś sama. TYLKO JA I TY. Patrzymy na siebie i jesteśmy osaczeni, zdaje się przez kochających Boga. Takich ludzi spotykałem i spotykam mnóstwo. Chcieliby iść za Mną ale siła przyciągania ziemskiego z mocno trzymającymi ich pokusami przeróżnymi nie pozwala im patrzeć Mi prosto w oczy. Chcieliby sprzyjać Mnie i człowiekowi i są rozdarci. Gubią się, bo nawet nie wiedzą, kiedy kłamią. Zawsze mówię:

PRAWDA WAS WYZWOLI.

Mieczysławo w twoich uszach masz szum pomówień i oskarżeń, tak jak i Ja. Jesteśmy sobie bliscy. Ja milczałem i ty przemilcz i módl się o nich wszystkich. DOBRO MUSI ZWYCIĘŻYĆ. Amen.


Błogosławię was i przytulam. Nieście Moje Błogosławieństwo wszystkim, kogo spotkacie.

Wasz Jezus".




EGZORCYZMOWANA WODA, OLEJ, SÓL I KADZIDŁO.


-szukam-Rozmowę przeprowadziły Katarzyna Wysocka i Anna Jakubowska w Częstochowie 14 maja 2004 r.

* Sakramentalia : woda egzorcyzmowana (zwana także pobłogosławioną, nie mylić z wodą święconą), sól i olej egzorcyzmowane są to środki, które stosowane z wiarą (!), pomagają przepędzić moc złych duchów, spożywane służą zdrowiu duszy i ciała oraz chronią miejsca przed wpływem sił demonicznych. Woda święcona służy również obronie przed złym duchem (por. G. Amorth, Wyznania egzorcysty, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2002, s.125-130).

Wielką pomocą w zwalczaniu skutków działania demonicznego na ludzi i miejsca są sakramentalia w postaci wody, oleju i soli egzorcyzmowanej. Egzorcyzmu wody, soli i oleju może dokonać każdy ksiądz.

Użycie sakramentaliów należy do kompetencji każdego kapłana. Ich moc jest uzależniona od osobistej wiary kapłana i od współpracy przyjmującego dane sakramentalium przez akty wiary, miłości i żalu. Moc sakramentaliów leży we wstawienniczej modlitwie Kościoła, w imieniu którego kapłan błogosławi, poświęca lub egzorcyzmuje osoby i przedmioty.

Sakramentalia są łącznikiem między światem nadprzyrodzonym a przyrodzonym, a więc uświęcają życie człowieka. Z tego powodu są zagrożeniem dla złych duchów, a ich wartość w walce z siłami zła nie może być lekceważona. Zobacz: "Sakramentalia w Katechizmie".
Pokropienie osoby opętanej wodą święconą jest aktem ofiarowania tej osoby Bogu. Woda święcona i egzorcyzmowana jest więc środkiem ochrony przed zasadzkami złego ducha. Woda święcona chroni osoby, domy, przedmioty, pozwala wyjść zwycięsko w walce przeciwko sugestiom, cierpieniom fizycznym i psychicznym, mających podłoże w złym duchu. Dlatego można ją także pić, skrapiać ciało w miejscach bolesnych oraz przedmioty powszedniego użytku. Pomaga to w neutralizowaniu znaków objawianych przez złego ducha zarówno na ciele, jak i na przedmiotach.

Szczególnym sakramentalium jest olej egzorcyzmowany. Według ks. Amortha, egzorcysty rzymskiego, olej ten ma właściwości usuwania z ciał różnych magicznych, zatrutych, nieczystych pokarmów, które znalazły się w ciele zniewolonego poprzez spożycie lub wypicie. Można więc używać oleju egzorcyzmowanego do przyprawiania pokarmów, gdy zachodzi podejrzenie spożycia trującego, szkodliwego lub zaczarowanego. Powoduje to szybkie wydalenie danego przedmiotu.

Nacieranie olejem wspomaga działanie łaski w walce ze złym duchem i jego oddziaływania na ciało opętanego.

Egzorcyzmowana sól
oddziałuje na dane miejsce poprzez rozsypanie jej w pomieszczeniach uważanych za skażone działaniem sił diabelskich, np. w miejscach, gdzie były wywoływane złe duchy, odbywały się rytuały pogańskie i spirytystyczne. Stosuje się także w ochronie domów, mieszkań, zabudowań gospodarczych oraz pól, gdy zachodzi domniemanie, że mogą być pod działaniem uroków lub klątw. Sól można dodać do potraw, gdy zachodzi podejrzenie zaczarowania poprzez potrawę.
Poświęcone kadzidło wykorzystuje się w specyficznych warunkach, gdy złe duchy obezwładniają zniewoloną osobę pozbawiając ją kontaktu z otoczeniem. Dym poświęconego kadzidła drażni złe duchy, co przyczynia się do ujawnienia ich obecności, a także do ich oddalenia. Pomaga kapłanowi w rozeznaniu złych duchów.
O wszystkie te sakramentalia można prosić kapłanów. Egzorcyzmu wody, soli i oleju może dokonać każdy ksiądz modlitwami z Rytuału rzymskiego.

Na podstawie: "Posługa kapłana egzorcysty" ks. Kocańdy

***KLIKNIJ***
Więcej o temacie




Jak rozpoznać zniewolenie diabelskie?
Pierwszy artykuł o. Kocańdy z cyklu "Pod jednym dachem z osobą zniewoloną przez złe duchy". Opis i rozpoznanie opętania diabelskiego.

-szukam- "Przychodzę do ojca, ponieważ nikt mi nie chce pomóc. Jestem zrozpaczony. Nic mi w życiu nie wychodzi. Nie potrafię sobie poradzić z samym sobą, coś wewnątrz podpowiada mi, abym czynił zło. Chyba jestem opętany przez diabła". Wielokrotnie słyszałem takie i podobne zdania. Coraz częściej osoby - doświadczone jakimś niepowodzeniem lub zrozpaczone własnym położeniem - próbują swój stan tłumaczyć ingerencją złych duchów. Daleki jestem od takiego uproszczenia sprawy, dlatego też proponuję czcigodnemu czytelnikowi krótkie, ale praktyczne refleksje nad sytuacją osoby opętanej przez złego ducha. Pragnę w ten sposób pomóc wszystkim tym, którzy przeżywają podobne doświadczenia oraz tym, którzy w jakikolwiek sposób towarzyszą osobie autentycznie zniewolonej przez demoniczne siły.

Dzięki przychylności redakcji dwumiesięcznika Któż jak Bóg mogę w kilku odcinkach podpowiedzieć, jak rozpoznawać demoniczne oddziaływania, jak tworzyć środowisko wyzwolenia, czy też w jaki sposób otoczyć opieką osobę opętaną przez złe duchy. Myślę, że te refleksje pomogą nie tylko w rozeznaniu własnego stanu duchowego, lecz przyczynią się do od-mitologizowania problematyki walki duchowej, prowadzonej z szatanem, a także do praktycznego wykorzystania porad w życiu tych, którzy taką walkę prowadzą.



Drogi zniewolenia

Mistrzowie życia duchowego wskazują na cztery podstawowe źródła zniewolenia, są nimi: grzech, pożądliwość cielesna człowieka, świat ze swoimi pokusami i filozofią anty-chrześcijańską oraz szatan - wróg tego, co należy do Boga. Nas interesuje to ostatnie źródło, bowiem tylko on (diabeł) w sposób najbardziej wyrafinowany może tak manipulować naszą wolnością (wykorzystując ludzką łatwowierność, naturalną zmysłowość, ideologie powstałe na gruncie bez Boga lub przeciw Bogu, itd.), że zostanie ona wciągnięta w bunt przeciw Najwyższemu, a przez to, będzie zniewolona jego demonicznym działaniem. Zniewolenie to może przyjść drogą dobrowolnego zaangażowania woli człowieka przez wejście w przymierze z siłami Zła, które dokonuje się poprzez zawarcie świadomego kontraktu (paktu) z diabłem (np. w sektach satanistycznych) lub z powodu alienującego wydania się na łup grzechu (np. nałóg dewiacji seksualnych).

Zniewolenie duchowe może też być wynikiem nierozważnych kontaktów z operatorami okultystycznymi, to znaczy z ludźmi, którzy uprawiają magię, wróżą, wywołują duchy czy też leczą za pomocą metod niekonwencjonalnych, stosując lub odwołując się do sił kosmicznych lub duchów przewodników. Znawcy tematu wskazują jeszcze na inne kanały "wejścia" złych duchów w życie człowieka. Podkreślają oni fakty zniewoleń duchowych, powstałych na skutek prób koncentracji umysłowej, często w celu przewyższenia samego siebie, które dokonują się za pomocą medytacji transcendentalnych lub praktykowania jogi. Uwrażliwiają na doświadczenia alienacji psychicznej, dokonującej się przez przyjmowanie narkotyków, nadużywanie alkoholu, czy przez przedawkowanie silnych leków.

U podstaw tego wszystkiego leży nieposłuszeństwo słowu Bożemu, które w sposób jednoznaczny stanowi: "Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusla, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza" (Pwt 18, 10-12).

Opis opętania diabelskiego

Przez opętanie rozumie się pewien stan, w którym diabeł wziął w posiadanie ciało człowieka i tak nim dysponuje, jakby było jego własnym. Oznacza to, że mamy do czynienia z problemem podwójnej osobowości: człowieka i złego ducha. Ten ostatni - jako zupełnie inny byt (inne stworzenie) - pod wieloma względami przewyższa osobowość człowieka. Nie oznacza to jednak, że te osobowości nie mogą w części lub w dużej mierze pokrywać się, ale nie mogą jedynie się pokrywać. Druga osobowość, z którą spotykamy się w opętaniu, jest pełna życia i intelektu, pełna afektu i dynamiki, jest przeciwnikiem pełnym nieprzejednanej nienawiści do tego, co święte, wrogiem podstępnym i kłamliwym. To zły duch, który jest całkowicie panem siebie, zarozumieły, bez poczucia nizszości i dokłanie zna granicę swoich mozliwości. Jego zasadniczym zadaniem jest odciągnięcie człowieka od miłującego Boga i doprowadzienie go do duchowej śmierci.

Dochodzi jeszcze jedno zjawisko: owa osobowość demoniczna może w każdej chwili, bez uprzedzenia, ujawnić swoją obecność w danym człowieku, ale istnieje taki moment, kiedy musi to uczynić nawet wtedy, gdy tego nie chce. Dzieje się to w czasie celebracji egzorcyzmu uroczystego, a w wielu przypadkach również w momencie odmawiania egzorcyzmu prywatnego lub innej formuły modlitewnej przywołującej imię Jezusa Chrystusa lub Niepokalanej Maryi Dziewicy. Istnieje zatem możliwość zmuszenia złego ducha do nieuniknionego wyjścia z ukrycia, czy tego chce, czy też nie. W tym tkwi największa różnica pomiędzy prawdziwym opętaniem demonicznym, a chorobowym rozszczepieniem osobowości lub hipnotycznym transem.


Znaki rozpoznania zniewolenia diabelskiego

Prawidłowe odróżnienie zniewolenia diabelskiego od naturalnych stanów chorobowych może dokonać się tylko na drodze właściwego rozeznania duchowego, które zakłada odwołanie się do historii duchowości danej osoby i popełnionych przezeń grzechów, badanie środowiska życia, odkrycie ewentualnych źródeł zniewolenia, zastosowanie zwyczajnych środków duchowych, a często również konsultacji psychiatrycznych, jeżeli jest taka konieczność. Mamy więc do czynienia z wielością zadań z którymi najłatwiej może sobie poradzić odpowiednio przygotowany kapłan. Z tego powodu Kościół katolicki dysponuje instytucją egzorcysty, którym jest zawsze kapłan, mianowany do tej posługi przez swego biskupa miejsca.

Nie możemy zapominać jednak o tym, że każdy chrześcijanin żyjący łaską wiary dysponuje środkami, które może śmiało stosować do przeprowadzenia wstępnego rozpoznania. Każdy z nas może bowiem prześledzić życie sakramentalne, modlitwę, praktyki pobożne oraz życie moralne osoby podejrzanej o opętanie diabelskie. Kiedy zauważysz, że osoba szukająca pomocy przejawia awersję wobec Boga i sfery nadprzyrodzonej, objawiającą się niechęcią do uczestniczenia w liturgii, bojaźnią przed pokropieniem wodą święconą, niechęcią do patrzenia na obrazy święte, do dotykania przedmiotów poświęconych, spotykania się z osobami konsekrowanymi lub Kapłanami, niemożliwością modlitwy lub wielkimi w niej trudnościami, a także przychodzącymi sprośnymi myślami wywołanymi bliskością tego, co nadprzyrodzone, wówczas masz pewne poszlaki, aby podjąć zwyczajne środki duchowe.

Zaproponuj pomoc w przygotowaniu do sakramentu pojednania, a kiedy spotkasz się ze stanowczym odrzuceniem (często również wyśmianiem, albo agresywnym atakiem fizycznym), posłuż się dostępnymi sakramentaliami. Możesz wówczas ukazać takiej osobie krzyż święty, delikatnie pokropić ją poświęconą wodą, odmówić egzorcyzm prywatny, dotknąć relikwią świętego, kapłańską stułą czy poświęconym medalikiem, szkaplerzem bądź franciszkańską tauką. To powszechne praktyki, na zastosowanie których złe moce nie mogą być obojętne, gdyż spotkanie profanum z sacrum musi wywołać odpowiednią reakcję. Kiedy zauważysz nietypowe zachowanie danej osoby, np. krzyk typu: "Parzy!", "Nie chcę, odejdź ode mnie z tym ..., ty ...!", albo nagłą utratę mowy, sztywnienie ciała, demoniczną manifestację siły, polegającą na materializacji przedmiotów w jamie ustnej, pojawieniu się satanistycznych symboli na ciele, itp., udaj się do kurii diecezjalnej i poproś o kontakt z kapłanem-egzorcystą.


o. Bogdan Rocańda OFMConv





KORESPONDENCJA


DOKĄD IDZIESZ POLSKO ? .
http://www.youtube.com/watch?v=udQIAAQ0V1I&feature=related



Katyń i Ojczyzno ma...
http://www.youtube.com/watch?v=Ph1GeKs2NwY&feature=related


Ojczyzno ja od Ciebie domagam się wiary i miłości do Boga którego obrażacie.
Matka z bólem i w oczach łzy wylewa za tą ranę że dziś nie chcesz Boga.
Dlaczego śpisz nie widzisz jak Bóg pokochał Ciebie, a Ty ranisz jak żołnierze gdy wisiał na drzewie Krzyża.
Dlaczego , dlaczego ja to słyszę ze ty zamiast prawdę ty uczysz kłamstwa. Tomasz B.
Ojczyzno ma - przez PO zarzynana...
http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=J4ZtbaNTynU

Boże, coś Polskę...
http://www.youtube.com/watch?v=Jsoj_8Fp1qA&feature=related

MY CHCEMY BOGA ...
http://www.youtube.com/watch?v=O9EC0kOGOts&feature=related


Szczęść Boże Pani Mieczysławie!
Bardzo dziękuję za wszystkie orędzia, które są dla mnie bardzo ciekawe.
A w załączniku nawzajem ode mnie - coś ciekawego!
Pozdrawiam Panią serdecznie. Z Panem Bogiem. Paweł

***KLIKNIJ***
DROGA KRZYŻOWA JEZUSA CHRYSTUSA
(Według książeczki "Zdrowaś Marya", Wilno 1927)



KAŻDY Z NAS BĘDZIE MUSIAŁ PŁACIĆ ROCZNIE PAŃSTWU OKOŁO 10-20 TYSIĘCY ZŁOTYCH - TO NAS ZABIJE.
Witam
Przesyłam informacje na temat nowego podatku od nieruchomości. niżej link
http://partenos.nowyekran.pl/post/25270,dwa-pewniki-smierc-i-podatek


Gotowa już Ustawa zakłada podatek w wysokości ok. 2%/ rocznie od wartości nieruchomości. Za mieszkanie wycenione na 250 tys. zł będzie trzeba zapłacić 5000,00 Zł (!) nowego podatku ROCZNIE !!!
Jacek





ARCHIDIECEZJA JEDNEJ PARTII !!!
http://uwazamrze.pl/2011/09/archidiecezja-jednej-partii/


Z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim rozmawia Filip Memches
-szukam-Niedawno w artykule na łamach „Rzeczpospolitej” Tomasz Terlikowski postawił kurii krakowskiej zarzut upolitycznienia na korzyść Platformy Obywatelskiej. Kardynał Dziwisz tę opinię ostro skrytykował. Dlaczego?
Bo Terlikowski trafił w dziesiątkę. Znamienne zresztą jest to, że sprawie upolitycznienia kurii poświęca w przywołanym tekście zaledwie jedno zdanie. Przecież całość artykułu dotyczy problemu księdza Piotra Natanka. Ale to wystarczyło, żeby na takie jedno zdanie gwałtownie zareagował metropolita krakowski. Reakcja ta jest jednak zaskakująca. Wcześniej, kiedy w innych sytuacjach atakowano Kościół, kardynał Dziwisz milczał. Byli tacy, którzy mieli do niego o to żal. Szczególnie wtedy, gdy Stefan Niesiołowski, a więc polityk PO, zaatakował publicznie metropolitę lwowskiego arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego. Arcybiskup Mokrzycki był też - tak jak metropolita krakowski - sekretarzem papieskim. Księża spodziewali się więc, że kardynał Dziwisz stanie w obronie swojego kolegi z Watykanu. A tu cisza.
Upolitycznienie kurii to jednak poważne oskarżenie.

Zacznijmy od wyborów parlamentarnych i prezydenckich w roku 2005 - zwycięskich dla PiS, a przegranych dla Platformy. Na rekolekcjach w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach kardynał Dziwisz wyraźnie wziął pod swoje skrzydła partię, która wówczas poniosła porażkę. Polityków PO nie tylko pocieszał, ale wręcz duchowo wspierał. To wtedy padły słynne słowa Jana Rokity o podziale Kościoła w Polsce na „toruński” i „łagiewnicki”.


NADESŁANE
BÓG OJCIEC:

" ....... Chcę, aby kilku odważnych biskupów, sprzęgło ze sobą swoje działania podnosząc „larum”, organizując „wici” na wojnę z demonami. Bój się rozpoczął, a demon wykorzystuje każdą szansę, jaką mu dajecie. Pracuje on bez wytchnienia, bo wy sami pozwalacie mu na zbyt wiele. Teraz, w tym czasie dopadać was będą kolejne konsekwencje waszych własnych wyborów oraz podjętych przez was decyzji.

Brak dostatecznej ilości waszej modlitwy, zaowocuje zwiększonym rozbestwieniem demonów, coraz silniej zniewalających, coraz większą liczbę kapłanów i biskupów. Biskupi sami wytrącili sobie broń z ręki, ograniczając liczbę egzorcystów.

Chcę, aby posługę egzorcysty pełnił, choć jeden kapłan w parafii, a jeśli to będzie dla was zbyt trudne, to przynajmniej jeden w każdym dekanacie. Liczba osób cierpiących od demona rośnie w postępie geometrycznym, a wśród nich jest wielu kapłanów.

Chcę, aby biskupi podjęli decyzję, która pozwoli oczyścić kościół z wszelkich wpływów oraz dominacji masonerii w Kościele. Przypominam wam, że każdy, kto należy, sympatyzuje, korzysta z profitów, sam stawia się poza kościołem trwając w ekskomunice. Wszystkie spowiedzi takiej osoby są niegodne, więc nie są ważne, są świętokradzkie.

Dopiero nawrócenie się prawdziwe i porzucenie wszelkich związków z tymi osobami, pozwala powrócić do łaski. Kapłani i biskupi oraz kardynałowie będący w takich związkach, są automatycznie ekskomunikowani. Posługa ich, choć ważna, ale staje się niegodziwa, świętokradzka. Takich ludzi los po ich śmierci jest jeden - jezioro ognia i siarki.

Stanie się tak na pewno, chyba, że zdążą przed śmiercią się nawrócić.

Stan ducha polskich kapłanów i biskupów jest zatrważający, ponieważ 2/3 zagraża piekło. Nie jest to wymysł Żywego Płomienia, ponieważ nie widzi on tego, co Ja widzę wyraźnie. Nie pokazuję mu zbyt wiele, bo nawet on by się załamał, pomimo swojej siły i czerstwości........"

http://www.viviflaminis-deogracias.pl.tl

07.08.2011
e.alba1



KORESPONDENCJA
Drodzy Czytelnicy - dzisiaj wysłuchałam Ewangelii i pięknej homilii w kościele. Po zakończeniu Mszy Św. poszłam do Zachrystii podziękować kapłanowi i mając na uwadze, że każdego z nas można upomnieć zapytałam grzecznie księdza, czy wierzy, że w Tabernakulum jest żywy Pan Jezus? Kapłan odpowiedział, że TAK. Ja dalej - mając na uwadze dzisiejszą Ewangelię - nie upominam, ale bardzo proszę aby można było przestawić gdzieś do boku fotele stojące między Tabernakulum a Ołtarzem ale tyłem do Tabernakulum. Ksiądz powiedział, że wysłuchał mojej prośby ale te fotele nie będą przestawione, ponieważ ten kościół należy do Zgromadzenia Zmartwychwstańców i takie zasady tutaj obowiązują. Ja na to, że mamy jednego Pana Boga, jednego papieża i ten sam Kościół. Ksiądz nawet nie chciał ze mną rozmawiać. Spodziewałam się, że odeśle mnie do proboszcza, ale niestety - podjął sam decyzję. NIE I JUŻ. Wobec tego powiedziałam: TO JA - UPOMINAM BRATA, TO JA UPOMINAM, BRATA i wyszłam.

Z Panem Bogiem - Magdalena.



SZCZEPIONKI ŚMIERTELNE - NIE SZCZEPCIE DZIECI

Od Pani prof. dr Danuty Majewskiej o szkodliwości szczepień.

Szanowni Państwo,


Właśnie opublikowano wyniki międzynarodowego badania, w którym porównano zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych. Zanalizowano dotychczas 7799 dzieci. Wyniki i wnioski są jednoznaczne. Dzieci nieszczepione chorują znacznie rzadziej na wszystkie choroby chroniczne (m.in. astma, cukrzyca, alergie), neurologiczne (w tym autyzm, ADHD, padaczkę), a także maja znacznie sprawniejszy układ odpornościowy, rzadziej łapią infekcje i lepiej radzą sobie z wszystkimi infekcjami. Natomiast badanie przeprowadzone w Afryce pokazuje tez, ze dzieci szczepione umierają ok. dwa razy częściej niż nieszczepione, co sie zgadza ze statystyką szczepień i zgonów niemowląt w rożnych krajach. W załączonym linku można zapoznać sie ze szczegółami tego badania po angielski lub niemiecku. Oburzające jest to, ze żaden rząd nie zdecydował sie na przeprowadzenie takiego oczywistego badania (przypuszczam, ze w obawie przed tymi demaskującymi wynikami), mimo to wiele rządów zmusza rodziców do szczepień dzieci wbrew ich woli. W tym świetle przymusowe szczepienia dzieci w Polsce wyglądają na świadome generowanie chronicznie chorych obywateli i zwiększanie umieralności dzieci.

http://www.vaccineinjury.info/vaccinations-in-general/health-unvaccinated-children/survey-results.html


Pozdrawiam
DM
Catalina Rivas - Tajemnica Mszy Świętej (TO MUSISZ KONIECZNIE OBEJRZEĆ)- KLIKNIJ:

http://www.youtube.com/watch?v=1ep3IkP5FTE&feature=related


*********************
Pamietajmy o Różańcu!
x.Rafal

PS:
Na stronie internetowej Stowarzyszenia została umieszczona lista poparcia dla oświadczenia Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy ws. sprzeciwu wobec promocji satanizmu w TVP.
Pod listem można podpisać się tutaj:
http://ksd.media.pl/petycja

Redakcja ksd.media.pl

********

Witam w Chrystusie,
mówiąc pokój z dobrem w dziele Odkupienia dla każdego człowieka, we Krwi Umiłowanego Zbawiciela Jezusa Chrystusa.
-szukam-





Czas chyli się ku zachodowi,
Bóg oczekuje od człowieka miłości do Najświętszego Serca Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi.
Zbliża się czas miesiąca października modlitwy żywego Różańca Świętego.
Módlmy się za Ojczyznę i Polaków aby się zjednoczyli w miłości z Bogiem.
Dobry jest nasz Pan, Bóg mimo naszej nieprawości pozostaje wierny w swej miłości
On zawsze gotów jest przebaczyć
Musimy wciąż na nowo, ze sobą walczyć. Nadużywamy swej wolności a On nieustannie dąży do jedności z nami.
O Panie, Nasz Boże, Ty jedynie jesteś Najświętszym Królem i Władcą wszystkich narodów. Modlimy się do Ciebie, Panie, w wielkim oczekiwaniu otrzymania od Ciebie,
O Boży Królu, miłosierdzia, pokoju, sprawiedliwości i wszystkiego, co jest dobre.
Miej w Swej opiece, O Panie Królu Nasz, nasze rodziny i kraj naszego urodzenia.
Ochraniaj nas, modlimy się, Który jesteś Najwierniejszy!

Przebacz nam, O Suwerenny Władco, nasze grzechy przeciwko Tobie.
Jezu, Ty jesteś Królem Miłosierdzia. Słusznie należy się nam Twój Sprawiedliwy Sąd.
Miej Miłosierdzie nad nami, Panie i przebacz nam.
Ufamy Twojemu Wielkiemu Miłosierdziu.

O Królu dający najbardziej wzniosłe natchnienia, kłaniamy się Tobie i modlimy się;
Niechaj Twoje Rządy, Twoje Królestwo zostaną uznane na ziemi! Amen.

Tomasz
******************

INTRONIZACJA PIERWSZE PRZYKAZANIE DEKALOGU - WSKRZESIĆ DUCHA NARODU:

http://www.youtube.com/watch?v=1M5mAGdKnUM



Objawienia Maryjne w Pellevoisin:

***KLIKNUJ***



*********************************************

Witam serdecznie, Króluj nam Chryste

Wyznanie iluminati o metodach rządzenia na świecie. Bez owijania w bawełnę, kawa na ławę. Bez Boga nie uda nam się uwolnić.
W jednym z objawień Pan Jezus powiedział, że musi uderzyć w pieniądz jako podstawę rządzenia obecnym światem. Upadek pieniądza zniszczy władzę iluminati na Ziemi. Witam serdecznie, Króluj nam Chryste. Andrzej.

Witam serdecznie, Króluj nam Chryste
Poniżej link do bardzo ciekawego filmiku o budowanej obecnie stolicy Iluminatii, Astanie:

http://www.youtube.com/watch?v=iGHYUWZTiRk


Miasto Astana powstaje w stepach Kazachstanu.
Ponieważ teksty są tylko po angielsku pokusiłem się o tłumaczenia kolejnych opisów.

STOLICA ILUMINATI, ASTANA KAZACHSTAN,

ASTANA JEST PIERWSZĄ STOLICĄ BUDOWANĄ XXI WIEKU I DOKŁADNIE POKAZUJE DOKĄD ZMIERZA ŚWIAT

TO JEST WIZJA JEDNEGO CZŁOWIEKA NURSUŁTAN NAZARBAJEW

informacje o tym panu można znaleźć pod linkami:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Nursu%C5%82tan_Nazarbajew

http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/584948.html


- tak właśnie rządzą oświeceni.

MIASTO JEST BUDOWANE OD PODSTAW, A INWESTYCJA JEST WSPIERANA MILIARDAMI PETRODOLARÓW. MIASTO POWSTAJE W ODLEGŁYM PUSTYNNYM AZJATYCKIM STEPIE.

REZULTAT JEST ZDUMIEWAJĄCY:
FUTURYSTYCZNO-OKULTYSTYCZNA STOLICA OBEJMUJĄCĄ NOWY PORZĄDEK ŚWIATA, GDZIE CELEBRUJE SIĘ NAJSTARSZĄ ZNANĄ CZŁOWIEKOWI RELIGIĘ:
KULT SŁOŃCA
MIASTO NADAL JEST JEDNYM WIELKIM PLACEM BUDOWY, ALE GOTOWE JUŻ OBIEKTY PODSUMOWUJĄ OKULTYSTYCZNĄ WIZJĘ NAZARBAJEWA.
Ten film obrazuje przygotowania do przejęcia władzy nad światem.
Koniec ukrywania się, budujemy stolicę.
Wszystko jest przed naszymi oczami, jednak patrząc nie widzimy, bo nasz wzrok jest skutecznie przykuwany przez telewizor, a w nim nie zobaczymy niczego co jest "niepoprawne".
Prawda i mówienie o przygotowaniach do przejęcia władzy nad światem to nasza broń.
Proszę zwrócić uwagę jak "wspaniale" rządzi Nazarbajew. W wyborach dostaje ponad 90% głosów.
Tak wyglądają rządy oświeconych, pozory demokracji dla przykrycia machlojek.
Ciemne masy mają rozrywkę w piwnicy, nadzorcy pilnują masy, a śmietankę spijają zwierzchnicy.

Króluj nam Chryste
Andrzej

********************************************

Wywiad "NP" z ks. Isakowiczem-Zaleskim: Główne zmartwienie metropolity.
Z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, uczestnikiem opozycji antykomunistycznej w PRL i historykiem Kościoła, rozmawia Robert Wit Wyrostkiewicz


- Kardynał Dziwisz sięgnął po oręż w formie oficjalnego oświadczenia, w którym zaatakował bezpośrednio red. Terlikowskiego i pośrednio właśnie Księdza jako autora kontrowersyjnego bloga. Co zdaniem Księdza tak rozjuszyło kardynała?

- Kardynała rozjuszyło to, że katolicki dziennikarz powiedział Polakom, że kardynał Dziwisz przyjaźni się z wybraną przez siebie i wyróżnianą Platformą Obywatelską. Tajemnicą poliszynela jest, że kontakty kardynała Dziwisza z PO są przyjacielskie, a rodzina kardynała i jego otoczenie przenika się w wielu miejscach ze strukturami partyjnymi tej partii. Terlikowski nie był pierwszym dziennikarzem, który odważył się o tym powiedzieć. Tekst tego dziennikarza mnie nie zaskoczył, ale naprawdę przecierałem oczy ze zdumienia, kiedy w czasie wigilii najważniejszego święta maryjnego w Polsce, w czasie skupienia, oczekiwania, narodowej pielgrzymki na Jasną Górę, kardynał Dziwisz na stronie internetowej kurii zamieścił swoje emocjonalne oświadczenie, gdzie zaatakował red. Terlikowskiego, użył czytelnych aluzji do mojego bloga, a myślących inaczej nazwał “niezrównoważonymi”. I teraz tylko pozostaje pytanie czy Stefan Niesiołowski uczy się od kardynała Dziwisza czy też jest odwrotnie?
- Katolicyzm co chwilę atakowany jest przez media. Kardynał wówczas nie wykazuje się szczególną aktywnością. Może tym razem sprawa była nader ważna dla wizerunku polskiego Kościoła?
- W dużych mediach co chwilę ukazują się paszkwile opluwające wartości chrześcijańskie, na które zazwyczaj kuria kierowana przez kardynała Dziwisza po prostu nie reaguje. Kiedy to robi, kardynał mówi ustami rzecznika prasowego kurii, ks. Roberta Nęcka, którego nowomowa kościelna daleka jest od ewangelicznego “tak, tak, nie, nie”. Tym razem kardynał sam wystąpił z oświadczeniem i atakiem, żeby zaprzeczyć, iż Platforma hołubi ze wzajemnością jego osobę i otoczenie oraz aby zaatakować bezpardonowo tych, którzy inaczej oceniają związki kardynała z partią Donalda Tuska. A przecież to są fakty. Ks. Dariusz Raś, numer dwa po kardynale Dziwiszu w kurii krakowskiej, to brat szefa regionalnych struktur PO posła Ireneusza Rasia. Przed II turą wyborów ksiądz kardynał przyjmował u siebie w kurii Tuska czy Komorowskiego, odmawiając tego innym politykom. Na procesjach kościelnych otaczają go politycy PO. Słynne rekolekcje kardynał Dziwisz urządza dla jednej partii - Platformy, nota bene partii, którą trudno posądzać o szczególną troskę o wartości chrześcijańskie.

**************
Księża alarmują. "Diabeł krąży nad Warszawą"

"Super Express": egzorcyści z przerażeniem obserwują wzrost liczby opętanych w Polsce. W ostatnich latach ich ilość praktycznie się podwoiła. Najgorzej jest w dużych miastach, przede wszystkim w Warszawie. - Szatanowi sprzyja korzystanie z horoskopów, odwoływanie się do szatana, odprawianie czarnych mszy i przyjmowanie narkotyków - przekonuje ks. Aleksander Posacki, egzorcysta i demonolog.

- Wielu ludzi szuka pomocy nie w Bogu i rozsądku, ale u czarodziejek - przekonuje ks. Posacki. - Najbardziej zagrożeni są młodzi ludzie uzależnieni od okultystycznych praktyk, czyli wróżbiarstwa, jasnowidztwa czy wywoływania duchów - dodaje egzorcysta.
Zdaniem kapłana wszystkie te praktyki sprawiają, że "jesteśmy osłabieni i podatni na zło". - A najsłabsi są mieszkańcy dużych miast. Szczególnie zaś - stolicy. Nad Warszawą "diabeł krąży jak lew ryczący, patrząc kogo by pożreć" - mówi ks. Posacki przywołując słowa św. Piotra.
- Widać dziś pewną fascynację złem, więc problem będzie narastał - podsumowuje egzorcysta cytowany przez "Super Express".
****************************

-szukam-Błogosławiony Jan Paweł II, papież Polak, byłby zaniepokojony sytuacją, w jakiej znajduje się obecnie polski Kościół. A jest on dziś mocno upolityczniony, wewnętrznie podzielony, nie potrafiący podejmować trudnych decyzji w sprawach dotyczących jego pozycji i przyszłości.

„Myślę, że Kościół w Polsce od śmierci Jana Pawła II jest na wirażu. Podkreślam na wirażu, nie w kryzysie (…). Nie widać przywództwa w Kościele. Zostały rozmyte odgórne struktury. W ciągu pół roku mieliśmy trzech prymasów. Nie wiem, czy jakiś przeciętny uczeń szkoły średniej wiem, kto dziś w Polsce jest prymasem”.

Te słowa ks. Isakowicza-Zaleskiego nie wzięły się z sufitu. To nie przypadek, że twarzami Kościoła są dziś: z jednej strony o. Rydzyk, z drugiej hierarchowie związani z „Gazetą Wyborczą” i „Tygodnikiem Powszechnym”. Ci drudzy mają nieograniczony dostęp do mediów głównego nurtu, są kreowani na dyżurne autorytety, co owocuje ich zgodnym milczeniem wobec działań band ateistów prześladują obrońców krzyża, wobec bezradności władz odnośnie zakłócania katolickich procesji, rozlicznych prowokacji i bezczeszczenia najświętszych symboli. Radio Maryja zaś, jedyne środowisko katolickie zdolne dziś do uaktywnienia Polaków w sprawie obrony tradycyjnych wartości (zwłaszcza tych promowanych przez Ojca Świętego), nie ma niemal w obiegu publicznym prawa głosu. Nie mam przy tym na myśli wyłącznie problemów z uzyskaniem radiowo-telewizyjnych koncesji; chodzi mi o pomijanie jego głosu w publicznej dyspucie na temat Kościoła. Dialog na ten temat ma w rzeczywistości postać monologu, w którym za wszelkie nieszczęścia obarcza się - najczęściej niesprawiedliwie - Ojca Dyrektora. Publiczne demonizowanie tego człowieka, przy aktywnej, bezrefleksyjnej postawie niektórych, „niezaangażowanych” duchownych, stanowi pretekst do rozrachunku z Kościołem w ogóle. Który ze światłych umysłów z „Więzi”, „Znaku” czy „Tygodnika Powszechnego” protestował, kiedy J. Palikot nazywał o. Rydzyka „belzebubem”, kiedy samozwańczy „naukowiec” z Nowego Jorku zarzucał społeczeństwu polskiemu - katolikom, uczestnictwo w holocauście i masową grabież zwłok pomordowanych Żydów? Nieliczni. A ilu z nich oskarżało chrześcijan koczujących pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu o próbę wywołania schizmy? Ilu wzywało episkopat do „spacyfikowania” rozgłośni toruńskiej?

K. Wiśniewska, czołowa antykatolicka propagandzista z „Gazety Wyborczej” namawia czytelników do tego, by byli dumni z satanisty Nergala, który - jej zdaniem - rozsławia w świecie dobre imię Polski. Insynuowała zarazem, że mogłoby się to (nowe poczucie narodowej dumy) odbyć kosztem przywiązania do katolicyzmu, patriotyzmu. Żaden z „medialnych” hierarchów nie zareagował. Wszak za chwilę - jakby nigdy nic - będą udzielali „postępowych” wywiadów „Gazecie” i piętnowali w nich - ku uciesze jej redaktorów - źródło polskiego szowinizmu i ksenofobii - Radio Maryja. Wspólny wróg łączy, nauka Jana Pawła II - wymóg obrony wartości - niepotrzebnie przeszkadza.

Wiśniewska bije w ks. Isakowicza-Zaleskiego, bo ten raczył ocenić, iż kard. Dziwisz sprzyja Platformie Obywatelskiej, partii forsującej pomysły radykalnie sprzeczne z nauką Kościoła - legalizację miękkich narkotyków, zabiegów in vitro, przepchnięcie ustawy o związkach partnerskich, etc. Publicystka „Wyborczej” argumentowała, iż metropolita krakowski zgodził się przecież na pochówek prezydenckiej pary podkreślając, że to kapelan krakowskiej „Solidarności” właśnie skłaniał się do poparcia J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich.

To jest odpowiedź „Wyborczej” na konkrety przedstawione przez ks. Isakowicza-Zaleskiego: bratanica Dziwisza to kandydatka PO do Senatu, kapelan Dziwisza to brat I. Rasia - małopolskiego barona PO, bratanek Dziwisza jest wójtem z ramienia partii Tuska, ks. Sowa (dyrektor TVN Religia, nazywający wyborców opozycyjnej formacji „PISowską dziczą”) to brat marszałka województwa małopolskiego należącego/popieranego przez…nie, nie zdołacie zgadnąć, jaką formację.

Ks. Isakowicz-Zaleski jest dziś jednym z nielicznych, niestrudzonych emisariuszy prawdy na temat polskiego Kościoła doby PRL, nie zdradził solidarnościowych idei. Dziś wspiera polityków, którzy potraktowali przesłanie JP II serio. Pani Wiśniewska zarzuca mu ślepe popieranie PIS, jakby nie pamiętała jego postawy np. wobec polityki ś. p. L. Kaczyńskiego odnośnie Ukrainy. Wtedy kapelan „Solidarności” ostro polemizował z Prezydentem w zakresie sposobu uczczenia ofiar rzezi Polaków na Wołyniu. Zadeklarował wręcz, w pewnym momencie, że L. Kaczyńskiego w następnych wyborach nie poprze. Co więcej, ks. Isakowicz-Zaleski nie jest kardynałem, dlatego też może pozwolić sobie na nieco mniej politycznej powściągliwości. Ale to nie ważne. Trzeba go dyżurnie „przeczołgać”, bo kwestionuje utarty porządek: wizję podziału na „inteligencki”, skory do liberalizacji swych dogmatów Kościół łagiewnicki oraz zaściankowy, moherowy, ksenofobiczny i antysemicki kościół toruński. Porządek ten od kilku lat pozwala Wiśniewskiej i spółce dewastować polską tradycję, przeciwstawiać sobie Polaków, siać ferment.
Zakończę cytatem z ks. Isakowicza:
„…duchowni w ogóle nie powinni pisywać do „Gazety Wyborczej” - medium występującego przeciw wartościom chrześcijańskim”.
Pani Wiśniewska dowodzi niemal każdego dnia, że teza ta nie jest wcale tak radykalną, jak może się komuś wydawać.

Szczęść Boże Pani Mieczysławie!
Zgodnie z tym, co napisałem, zacząłem przygotowywać teksty WAŻNYCH koronek, które z moją znajomą kilka lat temu rozpowszechnialiśmy wśród jej znajomych i po kościołach,
ale zauważyłem, że w internecie już są zamieszczone teksty wielu z tych koronek. Ta moja znajoma przez kilka lat codziennie odmawiała oprócz Koronki do Miłosierdzia Bożego
następujące siedem koronek
:

1.Koronkę do Najśw. Oblicza Pana Jezusa:

***KLIKNIJ**
Koronka do Najświętszego Oblicza Pana Jezusa

2. Koronkę na uczczenie 15 Tortur Pana Jezusa w Ciemnicy:

***KLIKNIJ**
Koronka j.w.


3. Koronkę do Najśw. Ran Pana Jezusa
oraz Koronkę do Najdroższej Krwi Chrystusa:

http://www.mocmodlitwy1.republika.pl/koronki.html



4. Różaniec do Serca Maryi:


http://www.duchprawdy.com/plomien_milosci_NSM.htm



5. Koronkę do Ducha Świętego (objawioną matce Katarzynie Vogl):

http://www.guadalupe.opoka.org.pl/prowadzmnie/koronka3.html



6. Koronkę do Krwawych Łez Najśw. Maryi Panny:

http://koronki-do-matki-bozej.blog.onet.pl/1,CT115017,index.html



Pani Mieczysławo, to te właśnie koronki (i jeszcze kilka innych) pokserowane rozkładaliśmy w kościołach Szczecina (i czasem też Krakowa).

Pozdrawiam Panią serdecznie - Z Panem Bogiem - Paweł.



Książki “Harry Potter” powodują wzrost satanizmu wśród dzieci!

Lock Have, Pensylwania, Stany Zjednoczone - Ashley Danielsk jest typową 9-letnią Amerykanką. Trzecioklasistka w Szkole Podstawowej w Lock Haven kocha jazdę na rolkach, swoje dwa chomiki Benniego Oreo, Britney Spears i oczywiście Harrego Pottera. Ashley jest jednym z milionów dzieci, dzięki którym książka „Harry Potter i Czara Ognia” stała się najlepiej sprzedającą się książką w historii.
Na zdjęciu troje młodych fanów Harrego Pottera w Parku Winter, Filadelfia, Stany Zjednoczone, wypowiada starożytne satanistyczne zaklęcie.
I jak wielu z jej szkolnych kolegów Ashley została urzeczona przez dziwne okultystyczne poczynania, mające miejsce w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie aby realizować Left- Hand Path*, zdeterminowani aby zostać adeptami czarnej sztuki jak Harry i jego kumple.
“ Kiedyś wierzyłam w to co mi mówiono w szkółce niedzielnej” mówi Ashley jednocześnie wymawiając starożytne zaklęcie wzywające Cerbera, trójgłowego psa z piekła. „ Lecz Harry Potter pokazał mi, że magia jest czymś prawdziwym czego mogę się nauczyć i używać a Biblia jest tylko stekiem kłamstw”.
Ashley nie jest jedynym dzieckiem w taki sposób odrzucającym Boga. Parę tygodniu po wydaniu czwartej części Harrego Pottera autorki J.K. Rowling zainteresowanie magią wśród dzieci nadal w szybkim tempie wzrastało. Świątynie satanistyczne w całej Ameryce wypełniają się po brzegi młodzieżą domagającą się instrukcji i nauczania przywoływaniu i wywoływaniu (duchów, demonów).
Pomimo protestów przywódców i liderów wyznań chrześcijańskich, którzy sprzeciwiają się książce zawierającej magie i co za tym idzie satanistyczne wierzenia- miliony dzieci oddają swoje ciała i dusze Lucyferowi przez bezbożne przymierze krwi. Szacuje się, że w 1995 roku około 100 tyś Amerykanów, w większości dorosłych było uwikłanych w jakąś formę kultu szatana. Dzisiaj ponad 14 milionów samych dzieci należy do kościoła szatana w większości dzięki skromnemu nastoletniemu czarodziejowi z Privet Drive 4.
“Harry Potter jest super bo uczy wszystko o magii i jak ją można wykorzystać, żeby kontrolować innych i zemścić się na naszych wrogach” mówi 10-letni Craig Nowell z Hartland, Wisconsin w Stanach Zjednoczonych, konwertyta na satanizm. „Chcę się nauczyć klątwy Cruciatusa*, aby spowodować by mój nauczyciel mugol* cierpiał gdy da mi dwóję.”
“Hermiona jest moją ulubioną bohaterką bo jest mądra i ma kotka” - mówi 6-letnia Jessica Lehman z Easley w Południowej Karolinie. “Jezus umarł bo był słaby i głupi” - dodaje dziewczynka.
Kiedy dzieci szaleją za Harrym nikt się tak z tego nie cieszy jak starzy sataniści, którzy ciężko zmagali się aby zrekrutować nowych członków przed publikacją pierwszej części “Harriego” w 1997 roku.
„Harry to absolutna gratka dla naszej sprawy,” powiedział Egan najwyższy kapłan Pierwszego Kościoła Szatana w Salem, Massachusetts Stany Zjednoczone. „Organizacja taka jak nasza rozwija się poprzez nową krew -nieumyślna gra słów- a teraz mamy tyle kandydatów , że nie możemy sobie ostatnio poradzić. I, oczywiście, praktycznie wszystkie dziewice, co jest wspaniałe”.

Z powodu braku miejsc w świątyniach satanistycznych w wielu rejonach kraju, dzieci zmuszone są aby tworzyć swoje własne organizacje, aby wielbić szatana. 11-letni Bradley Winters z Houston, który zakupił czwartą część Harrego za własne pieniądze o północy 8 lipca wraz z kuplami z sąsiedztwa założył swój własny klub: “Potterzy aby zniszczyć Jezusa”. Członkowstwo przyznają każdemu, który zapłaci wstęp w wysokości 6,66 dolarów , przeklnie imię Boga i pozwoli wyryć sobie na czole piorun sztyletem z żelaza.
“ Harry Potter jest świetny” mówi Winters.” Kiedy dorosnę nauczę się Nekromancji* I przywołam więcej demonów na ziemię.”
. Nie tylko dzieciaki I sataniści cieszą się z sukcesu Harrego, również nauczyciele w całym kraju chwalą książkę za to, że przyczyniła się do ekscytacji dzieci czytaniem.
“Jest omal niemożliwe aby znaleźć książkę, która może zmierzyć się z grami Play station, ale Harremu Potterowi to się udało” powiedział Frank Grieg dyrektor Gimnazjum w Gulfport. „Znam jednego ucznia z piątej klasy, który wcześniej nie przeczytał ani jednej książki w swoim życiu a teraz przeczytał wszystkie części Harrego”.
Mniej zadowoleni są chrześcijańscy liderzy, którzy widzą w Potteromani ogromne zagrożenie dla chrześcijańskiego stylu życia.
“Dzieci są bardzo wrażliwe”. -powiedział dr Andrea Collins z Focus On Faith, Denver opartej na chrześcijańskich myśleniu grupy wsparcia. „Książki te nie tylko przedstawiają jeden lub dwa zastosowania zaklęć lub kryształowych kul. Mówimy o setkach okultystycznych inwokacji. Naturalny, intuicyjny skok z czytania Harry'ego Pottera do obrócenia się przeciwko Bogu i czczeniu szatana jest bardzo łatwy dla dziecka, jak wykazują statystyki „. „Te książki są naprawdę magiczne,” dodaje Collins „przez co niebezpieczne.” Ale twórcy Harriego są głusi na takie protesty.
„Myślę, że to absolutne bzdury, aby oprotestowywać książki dla dzieci, uzasadniając, to tym, że nakłaniają one dzieci w stronę szatana”- powiedziała Rowling 17 lipca w wywiadzie. „Ludzie powinni chwalić ich za to! Te książki są dla dzieci przewodnikiem do zrozumienia tego, że słaby i idiotyczny Syn Boży jest żywym oszustem, który będzie upokorzony, kiedy spadnie deszcz ognia i będzie ssać tłustego koguta Pana Ciemności ( przepraszam problem z tłumaczeniem po angielsku: suck the greasy cock of the Dark Lord) podczas gdy my, jego wierni słudzy, będziemy się śmiać się i cieszyć się zwycięstwem”.
*przypis od autora w Wikipedi angielskiej Left-Hand Path jest określona jako termin używany w okultyzmie jako nazwę jednej drogi duchowej i jako przeciwieństwo Right- Hand Path związanej z religią i duchowością. Termin Left- Hand Path pochodzi z hinduskiej Tantry, Vama marga w sanskrycie. W tej starożytnej Tatrze złamane zostały wszystkie zasady i tabu jako część praktyki. Zasady związane ze współżyciem (sexem) i dietami były łamane celowo np. zasada jedzenie mięsa i picia alkoholu była łamana w ten sposób, że piło się alcohol i jadło mięso jednocześnie uprawiając seks w grobowcu lub w miejscach przeznaczonych na kremacje zwłok. Ludzie na Zachodzie, którzy podążają tą ścieżką nie są zainteresowani porzuceniem przyjemności świata dla duchowości. Nie są zainteresowani uwielbianiem Boga czy przestrzeganiem zasad wymyślonych przez innych. Ludzie tacy dążą do uzyskania władzy i wolności poprzez łamanie wszystkich zasad, lęków czy zahamowań. Wielu ludzi utożsamia Left-Hand Path z satanizmem i czarną magią lecz nie jest to to samo. Left- Hand Path jest czasami opisywana jako niemoralność.

Niestety nie udało mi się odnaleść podobnego terminu czy jego wyjaśnienia w polskiej wersji Wikipedii.
* Cruciatus jest zaklęciem służącym do zadawania bólu. Jego formuła brzmi crucio. Ofiara zaklęcia przeżywa niewyobrażalne męki, jednak nie umierała - zaklęcie trwało tak długo, aż czarodziej rzucający je zdjął klątwy, co mogło trwać parę minut. Ofiara zaklęcia myślała jedynie o tym, by umrzeć i już więcej nie cierpieć. Zaklęciem tym torturowano znanych aurorów Franka Longbottoma oraz jego żonę (rodziców Neville'a Longbottoma - przyjaciela Harry'ego), co doprowadziło ich do utraty zmysłów.
* Mugol - człowiek, który nie posiada zdolności magicznych, nie jest w stanie w żaden sposób ich u siebie rozwinąć. Pochodzi z rodziny mugoli (gdy pochodzi z czarodziejskiej rodziny, to jest charłakiem). Wobec mugoli stosowane są środki ostrożności mające na celu odciągnięcie ich uwagi od świata czarodziejów. Nadzoruje tego Ministerstwo Magii. Czarodzieje ukrywali się przed mugolami ze względu na ich historyczną wrogość wobec siebie.
Wielu czarnoksiężników odznaczało się obsesją na punkcie likwidacji mugolskich dzieci (tzw. mugolaków, mugolakiem była m.in . Hermiona) i ustanowienia świata czarodziejów wyłącznie dla rodów czystej krwi. Niektórzy traktowali jako rozrywkę mordy na mugolach. Przeciwko agresji wobec mugoli protestował między innymi Dumbledore.
* Nekromancja (gr. nekromanteía) - forma praktyk magicznych, w której czarujący (nekromanta) przyzywa cienie zmarłych w celu poznania prawdopodobnych wersji przyszłości lub celach własnych (np. usług).
Słowo nekromancja pochodzi od greckiego nekrós - martwy oraz µ - wróżyć.
W literaturze fantasy, nekromancją nazywa się również dziedzinę magii polegającą na ożywianiu zwłok lub szczątków ludzkich (zob.: nieumarły). Za szczytowe osiągnięcie tak pojętej nekromancji uważany jest dający swoistą nieśmiertelność proces transformacji nekromanty w licza, podczas którego nekromanta umiera, lecz zostaje własną magią przywrócony do funkcjonowania jako nieumarły.


http://www.theonion.com/articles/harry-potter-books-spark-rise-in-satanism-among-ch,2413/




Ciekawa strona http://prorocykatolik.pl/index.php


Szczęść Boże Pani Mieczysławie!

Bardzo dziękuję za opublikowanie mojego listu na temat koronek.
O wielkiej wartości koronek, litanii, Różańca i Drogi Krzyżowej mówi następujące orędzie, które otrzymała śp. Zofia Grochowska - założycielka Małych Rycerzy Miłosiernego Serca Jezusowego:

"Bóg jest Wszechmocny - o ile - ludzie wzywają Boga,
władcę Nieba i ziemi, i z ufnością zwrócą się,
jako do Stwórcy wszystkiego, co istnieje we wszechświecie,
i odeprą wszelkie ataki złego ducha szczerą spowiedzią,
czystą komunią - godnie przyjętą na kolanach,
(przez) częste uczestniczenie we Mszy świętej,
Różaniec święty, koronki, litanie, Drogę Krzyżową
i silną wolę poprawy. Te wartości pomogą człowiekowi
uwolnic się z sideł szatańskich, a Bóg przyjdzie z pomocą."


(jest orędzie z dnia 15 stycznia 1998).
Na temat zaś obecnych cudów, takich jak ten w Sokółce
i ten w Krośnie (o którym Pani pisze na Stronie) mówi
takie orędzie dane śp. Zofii Grochowskiej:


"Przyjdą czasy, w których będą się dziać wielkie cuda.
Kościół i ludzie rozpoznają te znaki czasu i opamiętają się,
i zaczną ufać Miłosierdziu Bożemu.
Będą się nawracać i podejmą walkę ze złem o swą duszę.
Dam im pomoc i czas na uwolnienie się od zła."

(jest to orędzie z dnia 17 marca 1992).
Pozdrawiam Panią serdecznie.

Z Panem Bogiem. Paweł



DALSZE ROZWIĄZYWANIE KWESTII POLSKIEJ.

Żadnemu przyzwoitemu Polakowi nie sprawiła satysfakcji sensacyjna wiadomość o gigantycznej hochsztaplerce finansowej praktykowanej co roku przez organizatorów tzw. marszu Żywych, czyli corocznych gromadnych wypraw młodzieży izraelskiej do Auschwitz dla zobaczenia niemieckiej fabryki Holocaustu. Prokuratura izraelska capnęła aferzystów, i to nie jest nasza broszka. Natomiast dużą przykrość sprawiły Polakom informacji, które upubliczniono przy okazji tej afery. Okazało się bowiem, ze młodzież izraelską ekspediowaną wycieczkowo do Polski faszerowano przed wyjazdem kłamstwami o polskim (większym niźli niemiecki) współsprawstwie Holocaustu. Wręczano tym dzieciakom broszurową instrukcję, pełną nienawiści do Polaków, którzy dalej są takim samymi antysemitami jak ich ojcowie i dziadkowie mordujący niegdyś żydów w obozach Auschwitz- Birkenau, Treblinka lub innych („Wszędzie tam będą nas otaczać Polacy. Będziemy ich nienawidzić za ich udział w zbrodniach”, itp.). wyszło też na jaw, że kiedy telawiwska ambasada RP wydała dla członków Marszy Żywych broszurę odpierającą antypolskie kłamstwa, władze izraelskie nie zezwoliły rozprowadzać tego druku! Pretekstem był fakt, że autorzy użyli niepoprawnego politycznie terminu „Niemcy”, zamiast poprawnego „naziści” (sic!). Oto czemu sondaże w szkołach izraelskich, amerykańskich, australijskich, kanadyjskich tudzież innych zachodnich stale wykazują, że na pytanie: „Kto to jest nazista?”, młodzież całego świata odpowiada: „Polak”. Zgodnym chórem.

Mordercze szkody dobremu imieniu narodu polskiego przynoszą ciągłe publikacje żydowskich pseudohistoryków piszących o antysemickiej genocydowej pasji Polaków. Niektóre zyskują duży rozgłos międzynarodowy, jak chociażby oszczerstwa miotane przez dawnego „komandosa” z kręgu Michnika i Kuronia, publicystę T. Grossa, zwanego „makabrycznym bajkopisarzem”. Takich Grossów jest na Zachodzie legion, exemplum T. Rosenbaum (syn ocalonych z Holocaustu przez polską rodzinę), który głosi Amerykanom (w „The Los Angeles Time”) jaki był stosunek Polaków wobec Żydów kiedy upadł hitleryzm: „Polscy sąsiedzi urządzali nagonki, łapali Żydów, okradali, zabijali, wywlekali z wagonów, rozbijali głowy żelaznymi łomami. Do tropienia Żydów najęto polskich harcerzy. Polska stała się, jak długa i szeroka, strzelnicą, a ocaleni z Holocaustu - celami. Mienie masowo mordowanych zawłaszczano bez pardonu. Była to rasowa czystka”. Trudno wobec autora takich makabrobredni użyć innego określenia jak termin, którym posłużył się Józef Oleksy wobec swego towarzysza partyjnego, znanego komucha: „konfabulant schizofreniczny”.

Świat jest pełen żydowskich „schizofrenicznych konfabulantów”, którzy przypisują Lechitom powojenną kontynuację żydobójstwa ery wojennej. Za główny argument mają ci paszkwilanci tzw. „pogrom kielecki”, chociaż Krzysztof Kąkolewski dziełem „Umarły cmentarz”, a później paru publicystów artykułami prasowymi, udowodnili bezspornie, że zbrodnia kielecka była prowokacją stalinowskiej bezpieki, robotą NKWD i UB (nawet oficjalna przyczyna „pogromu”, dzieciak, którego rzekomo uprowadzili Żydzi, był synem ubeka, wywiezionym z miasta przez UB!). Oddaję głos Antoniemu Zambrowskiemu:

„Pogrom został przygotowany pod nadzorem NKWD przez majora W. Spychaja-Sobczyńskiego, a wykonany siłami oddziału KBW pod dowództwem sowieckiego oficera w polskim mundurze oraz PPR-owskiej względnie ubeckiej bojówki pozorującej robotników pobliskiej fabryki metalowej. Ci bojówkarze zostali przyjęci do fabryki na kilka dni przed pogromem i ulotnili się jak jeden mąż następnego dnia po uwieńczonej sukcesem akcji. Oni wraz z żołnierzami zmasakrowali Żydów mieszkających w domu na Plantach, ale tylko z jednej klatki schodowej. Chodziło o wykonanie misternego zadania odstrzelenia wyłącznie Żydów udających się do Palestyny (Żydzi z drugiej klatki schodowej pozostawali pod ochroną UB). Dlatego nie mogło być mowy o dopuszczeniu przed dom motłochu.”

Język hebrajski zawiera da wyrazy - „doche” (odpychający) i „magil” (obrzydliwy), które świetnie pasują do obrzydliwej antypolskiej propagandy, robiącej z Polaków dyrygentów i maszynistów Shoah. Lecz czymś równie obrzydliwym jest automatyczne kwitowanie każdej obrony dobrego imienia Polaków, każdej próby dezawuowania kontrpolskich łgarstw - epitetem: antysemityzm! Ten uniwersalny „pocałunek śmierci” (jak mówią Amerykanie) stosowany jest bardzo wybiórczo, zgodnie z zasadami salonowego relatywizmu, który stanowi socjotechniczny element terroru „poprawności politycznej”. Herman Goering ryczał: „To ja decyduję kto jest Żydem!”, a dzisiaj szafarze „pocałunków śmierci” decydują kto był lub jest antysemitą. Subiektywnie stosując abolicyjne prawo łaski nawet wobec „zoologicznych antysemitów”. Niżej kilka „soczystych” przykładów tej relatywistycznej deantysemityzacji głośnych figur historycznych:

Karol Marks nie był antysemitą (chociaż pisał, że modelowy Żyd to „sprytny fałszywiec”); Virginia Woolf nie była antysemitką (chociaż pisała: „Nie lubię niczego żydowskiego - Żydzi mogliby być utopieni bez straty dla świata”); generał Charles de Gaulle nie był antysemitą ( chociaż piętnował „pychę Żydów, ich chęć dominowania wszędzie”); guru lewackiej ekonomii, John Maynard Keynes, nie był antysemitą (chociaż wieszał psy na Żydach bez ustanku). Nawet lewacka ikona chilijska, prezydent Salvador Allende, nie był antysemitą (chociaż swą rozprawą doktorską przekonywał, że „typowe dla Żydów są obłuda, oszustwo i oszczerstwo”).

Tymczasem Polacy to „urodzeni antysemici” i zbrodniarze, którzy dzięki temu, że „ssą antysemityzm z mlekiem swych matek” (opinia byłego prezydenta Izraela) wymordowali miliony Żydów. Obowiązuje wobec nich reguła bezwzględnego i bezdowodowego „domniemania winy”. Jest bowiem tak, jak rzekł ksiądz Waldemar Chrostowski: „Dawniej antysemitą był ten, kto nie lubił Żydów. Dzisiaj jest nim ten, kogo nie lubią Żydzi”. Żydzi najbardziej nie lubią Polaków, a władze RP zbyt rzadko i zbyt miękko reagują na antypolskie werbalne ekscesy Żydów. To się musi zmienić.

Waldemar Łysiak

PANIE, PANA WYKOŃCZĄ - OSTATNI WYWIAD ANDRZEJA LEPPERA - obnie.info

http://www.youtube.com/watch?v=MgXtE3DOhyU&feature=related


Materiał ujawniony 25.08.2011 przez Super Express.
W serwisie Obywatelskie nieposłuszeństwo jest dużo materiałów ws. dziwnej śmierci Andrzeja Leppera oraz sonda czy został zamordowany - 94% uważa, że został zamordowany - http://www.obnie.info/


Andrzej Lepper zdeponował dokumenty na wypadek swojej śmierci.
http://www.youtube.com/watch?v=xwu6Zu4d1IY&feature=related



Sakiewicz ujawnia szczegóły rozmowy z Lepperem - będą kolejne trupy - 1.
http://www.youtube.com/watch?v=ax_15AbyIN0&feature=related



Sakiewicz ujawnia szczegóły rozmowy z Lepperem - będą kolejne trupy - 2/2
http://www.youtube.com/watch?v=x2GNIREAyro&feature=related



Tomasz Sakiewicz w Polsat News o rozmowie z Andrzejem Lepperem (7.08.2011)
http://www.youtube.com/watch?v=LqFgGv1koMA&feature=player_embedded

Cała rozmowa Sakiewicza z Lepperem została nagrana a jej fragment ukazał się dzisiaj na portalu : http//niezalezna.pl/
.

W stenogramie czytamy:
Andrzej Lepper: ... widzi pan co wyprawiają koło mnie.
Tomasz Sakiewicz: Nie rozumiem pana intencji, przecież pan sam dostarcza na siebie materiał.
Andrzej Lepper: Nie na siebie!
Tomasz sakiewicz: A na kogo?
Andrzej Lepper: (...) To poszło od K...... (nazwisko wykropkowane przez redakcję)
Tomasz Sakiewicz: Ale czy są na to jakieś dowody? Czy oprócz tego, że byłoby pana świadectwo jest coś co pomogłoby jeszcze to wyjaśnić.
Andrzej Lepper: Są.
Sakiewicz przyznał, że nie spotykał się już więcej z Lepperem. Kontaktowali się przez wspólnego znajomego, który miał donieść naczelnemu "Gazety Polskiej", że Lepper spisał informacje na temat afery przeciekowej innych afer. Swoje zapiski lider Samoobrony miał przetrzymywać w siedzibie partii.
Dodatkowo:
Andrzej Lepper krytykuje dziennikarzy :

http://www.youtube.com/watch?v=gnohfeED8Ew&feature=related


Andrzej Lepper w akcji:
http://www.youtube.com/watch?v=flKRe2ZMI-Y


Andrzej Lepper. Służby specjalne, politycy i mafia - ostatnie 10 lat - część 1:

http://www.youtube.com/watch?src_vid=_hSqm0QhXpg&feature=iv&v=dQD3Fqkf4LE&annotation_id=annotation_526281


Andrzej Lepper. Służby specjalne, politycy i mafia - ostatnie 10 lat - część 2 :
http://www.youtube.com/watch?v=W2UL1USNoRs&feature=related



POCIĄG DO PIEKŁA - A POLSKA I INTRONIZACJA???
http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=4185&Itemid=46

-szukam- ...chodzi o zagrożone życie Polski: trzeba wysiąść z socjalistycznego pociągu, bo on jedzie do piekła i poddać się władzy i prowadzeniu Jezusa Chrystusa Króla, który chce być Królem Polski

Ks. Stanisław Małkowski, „Warszawska Gazeta” z końca sierpnia.
Cztery lata temu Benedykt XVI beatyfikował Franza Jägerstättera - austriackiego rolnika, skazanego na śmierć i ściętego toporem 9 sierpnia 1943 roku za odmowę służenia w wojsku III Rzeszy. Błogosławiony Franz - męczennik sumienia, postąpił wbrew usilnym radom i namowom krewnych, przyjaciół, znajomych, kapłanów i biskupów, uznających nakaz posłuszeństwa wobec legalnej władzy i obowiązek troski o rodzinę.
Błogosławiony Franz odniósł do siebie przesłanie, które otrzymał we śnie latem 1943 roku. Zobaczył piękne okolice i wspaniały, lśniący pociąg, do którego wsiadało wielu pasażerów. Usłyszał głos: „Nie wsiadaj, a jeżeli wsiadłeś - wyskocz, bo ten pociąg jedzie do piekła.” Franz zrozumiał znaczenie obrazu i głosu: sen jest ostrzeżeniem przed narodowym socjalizmem III Rzeszy. W tym śnie wolno nam dzisiaj widzieć przestrogę przed innymi postaciami socjalizmu aż po ideologię Związku Socjalistycznych Republik Europejskich, czyli UE.
Gdyby błogosławiony Franz poddał swój sen pod osąd ówczesnych biskupów, pewnie otrzymałby radę, aby korzystając z komunikacji kolejowej, bacznie obserwował rozkład jazdy. Znakiem dla Polski i świata jest wezwanie do intronizacji Jezusa na Króla Polski, które zawiera się w przesłaniu danym słudze Bożej Rozalii Celakównie w latach trzydziestych ubiegłego wieku. To przesłanie zgodne jest z Pismem Świętym, tradycją i nauką społeczną Kościoła, zawartą w encyklikach papieży Leona XIII, Piusa XI i Piusa XII. Społeczne panowanie Chrystusa Króla zależy od wiary i posłuszeństwa ludzi, którzy w swojej wolności mogą powiedzieć Jezusowi „tak” albo „nie”. Chociaż to przesłanie jeszcze nie jest oficjalnie zaaprobowane przez kościelną hierarchię, to jednak jest ono naglącym wezwaniem dla nas Polaków.
Gdyby św. Józef, wezwany we śnie: „Weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu” oznajmił to arcykapłanom i czekał na ich opinię, naraziłby Boże Dzieciątko na śmierć z rąk siepaczy Heroda.
Teraz chodzi o zagrożone życie Polski:
trzeba wysiąść z socjalistycznego pociągu, bo on jedzie do piekła i poddać się władzy i prowadzeniu Jezusa Chrystusa Króla, który chce być Królem Polski
.
Podobnie Matka Boska Królowa, Pani nieba i ziemi oznajmiła swoją wolę na początku XVII stulecia - „Chcę być Królową Korony Polskiej” i doczekała się po pięćdziesięciu latach intronizacji - 1 kwietnia 1656 roku we Lwowie.
CZY PAN JEZUS ODCZEKA SIĘ INTRONIZACJI W WARSZAWIE LUB W KRAKOWIE?



GDZIE JESTEŚ PANIE ???
-szukam-







Szukam cię od czasu naszego wyjazdu do Częstochowy i nie znajduję Cię. Dowiaduję się że zostałeś skazany wyrokiem zaocznym przez o. Paulinów.
I uwięziony. Serce nasze krwawi na tę wiadomość, że znowu cię zamknęli. Tak jak wtedy, gdy pojmali cię w getsemani i związanego jak zwierzaka, poprowadzili do Kajfasza. Teraz jest to samo - znowu w ciemnicy.!!!!!!!!
-szukam-








Nie zostawiaj nas samych, co bez ciebie zrobimy, do kogo mamy się udać .Aby cię wypuścili z niesłusznego aresztu. Mój stwórco, Królu mój, dziś paulini zrobili biesiadę /dożynki/ w sanktuarium naszej Matki i Twojej Matki.
Zaprosili prezydenta Polski i cały zastęp faryzeuszy i saduceuszy.!!! Ale nie zaprosili Ciebie nasz najdroższy Boże i przyjacielu. Ty nasz Stwórco. Masz siedzieć cicho i nie przeszkadzać, a jak się będziesz dobrze sprawował to może skrócą ci wyrok. A ja myślę, że jeśli słudzy twoi /my wszyscy w rycerstwie/ nie będziemy prosić Ojca Twojego i naszego to oni w ogóle o Tobie zapomną. Aż się wierzyć nie chce jakich to potwornych dożyliśmy czasów. Tak traktować swojego Wybawiciela, który przez mrugniecie powiek jest władny w jednej chwili zniszczyć cały świat. Opamiętajcie się ojcowie bo i u Pana Boga cierpliwość i miłosierdzie ma też swoje granice!. Nie przeciągajcie struny by przekleństwo Boga Ojca nie spoczęło na Was. Byście nie zostali wyrwani jak uschły chwast i wrzuceni do ognia na spalenie.

Nie zostawiaj nas Chryste Królu, swego stada samych. Wilki wyszły z lasów ze wszystkich stron i ciężka będzie dola nasza. Któż nas obroni - twoje stado, nigdzie nas nie chcą. Wszędzie poniżają, a najgorsze że z nas zrobili sektę a z Ciebie jakiegoś guru.
Potrzebni im jesteśmy tylko jako dojne „krowy” dla pozyskania pachnących pieniążków.

Ja, moja żona Tereska i Dawid czekamy Panie na Ciebie.

U nas jest zawsze miejsce dla Ciebie o każdej porze dnia i nocy, wystarczy że zapukasz do naszych drzwi. Przyjmiemy Cię do naszej rodziny jak brata ,ojca i Boga i zamkniemy drzwi i wyrzucimy klucz, żebyś został z nami na wieki.

My wciąż na ciebie czekamy i szukamy Cię wszędzie , słyszeliśmy że widziano cię w okolicach kościoła; miałeś roztrzaskaną i zabandażowaną nogę, prosiłeś o pomoc.

W innym miejscu widziano cię z pokręconymi rękoma, bardzo cierpiałeś, innym razem w Kościele w Gnieźnie poprosiłeś mnie o datek na chleb. Poznałem cię natychmiast. Gdzie byś nie był w tych wszystkich postaciach poznaję Cię codziennie. Ale kiedy potrzebuję twojej rady nie słyszę cię. Dlatego jest mi bardzo smutno i ciężko.

Nie zostawiaj nas na pastwę wilków w tych czarnych i w tych owczych skórach. Czekamy na Ciebie całą rodziną i całym sercem.

Twoi na zawsze wdzięczni - Marek Teresa i Dawid.



NIEPOSŁUSZEŃSTWO, CZY OBRONA KOŚCIOŁA?
-szukam-


Biskup Stanisław Dziwisz i Abraham H. Foxman
żródło :
http://dzieckonmp.wordpress.com/2011/08/25/nieposluszenstwo-czy-obrona-kosciola/
Zebrane poniżej informacje pozwolą ocenić, czy ukarany suspensą przez arcybiskupa Stanisława Dziwisza ksiądz doktor Piotr Natanek, który publicznie wypowiedział posłuszeństwo swemu przełożonemu postąpił haniebnie jak przedstawia całe wydarzenie większość mediów, czy faktycznie jest obrońcą Kościoła Katolickiego, a arcybiskup wykorzystuje swoje stanowisko do zamknięcia mu ust, bo ksiądz ujawnia niewygodne
i trudne do wytłumaczenia fakty.
Źródło: http://www.bibula.com/?p=5855

Papież Benedykt XVI zniósł ekskomunikę nałożoną na czterech biskupów Bractwa Św.
Piusa X - popularnie zwanych “lefebrystami”, od nazwiska założyciela Bractwa. Jest to, po przywróceniu do łask tradycyjnej Mszy Świętej Wszechczasów, już drugi ważny krok obecnego Biskupa Rzymu; krok, który bezpośrednio świadczy o przyznaniu racji niezłomnemu arcybiskupowi Marcelowi Lefebvre, walczącemu o zachowanie Świętej Tradycji i występującemu przeciwko zgubnemu dla Kościoła modernizmowi, jaki zapanował po
II Soborze Watykańskim.
Jesteśmy absolutnie przekonani, iż ważnym czynnikiem była tu prowadzona wytrwale przez Bractwo Św. Piusa X krucjata różańcowa, a więc wstawiennictwo Maryi.
Od dawna wśród poważnych znawców prawa kanonicznego panowała opinia,
iż ekskomunika nałożona przez Jana Pawła II była pochopna i krzywdząca. Zarówno według “starego” prawa kanonicznego z roku 1917, jak i posoborowego prawa kanonicznego z roku 1983, abp Lefebvre miał prawo do nieposłuszeństwa wobec Papieża - wystarczyło, by subiektywnie ocenił sytuację jako zagrażającą dobru Kościoła i wiary. Powtarzam: wystarcza subiektywne przekonanie, iż działa się w sytuacji wyższej konieczności, aby nie podlegać ekskomunice, Bzdury więc piszą agencje prasowe, w tym niestety również katolickie, iż nieposłuszeństwo wobec Papieża powoduje niejako automatyczną ekskomunikę. Bzdury - albo świadome kłamstwa.
Opisana powyżej sytuacja dotyczy najpoważniejszej kary w Kościele Katolickim jaką jest ekskomunika, http://pl.wikipedia.org/wiki/Ekskomunika
; drugą co do ciężaru jakościowego jest interdykt http://pl.wikipedia.org/wiki/Interdykt
, natomiast trzecią suspensa http://pl.wikipedia.org/wiki/Suspensa
.
Suspensą posłużył się biskup Stanisław Dziwisz w stosunku do księdza Piotra Natanka.
Jeżeli powyższe rozumowanie jest słuszne dla najcięższej kary kościelnej nałożonej przez najwyższego ludzkiego przełożonego to powinno przenosić się ono bezpośrednio na niższą karę w stosunkach drugoplanowych biskup - ksiądz. Wystarczy subiektywne przekonanie ukaranego księdza iż działa w sytuacji wyższej konieczności aby nie podlegał nałożonej przez przełożonego karze.
W konkretnej sprawie nieposłuszeństwa księdza Natanka zastanówmy się czy faktycznie mógł i może subiektywnie oceniać sytuację jako zagrażającą dobru Kościoła
i wiary, a tym samym czy działa on w sytuacji wyższej konieczności oraz czy jego reakcja może być uzasadniona, a wypowiedzenie posłuszeństwa słuszne.
Poniżej przytoczę fakty, które są powszechnie pomijane przy omawianiu problemu nieposłuszeństwa księdza Natanka, a które mogły w istotny sposób wpłynąć na jego decyzję.
Ksiądz Natanek publicznie ogłosił: „Nie przyjmuję tego pisma. Dalej idę swoją drogą. Pozostanę kapłanem diecezji krakowskiej. Jak kard. Lefebvre czy jego biskupi, których w 2009 roku Papież z powrotem przyjął do Kościoła i zdjął karę. (…) Bóg ocenia bo on jest podmiotem prawa i głównym moim odniesieniem, następnie Papież a dopiero później mój ukochany biskup, któremu publicznie wypowiadam nieposłuszeństwo ze względu na służenie wrogom Kościoła. W czerwcu przyjął główną nagrodę masonów z najwyższej loży B'nai B'rith, później przy budowie Centrum Jana Pawła II ustawił trójkąt masoński. Następnie w grudniu przyjął nagrodę od Rycerzy Kolumba. W starym systemie Kościoła było, jeśli ktoś był związany z wrogami Kościoła, podwładni byli zwolnieni spod jego posłuszeństwa. Idę starym prawem kościoła. Nie będę współpracował z masonami i ich zwolennikami.”
wypowiedź z dnia 23 lipca 2011 roku, http://www.tv-pustelnia.home.pl/av/2011-07-23_przywitanie_i_odniesienie_do_suspensy.wmv
b>Sprawdźmy najcięższy z przedstawionych zarzutów, czyli przyjęcie nagrody od masońskiej loży B'nai B'rith.
Poniżej wyniki poszukiwań:
źródło: http://www.bibula.com/?p=22163
ródło: http://www.traditia.fora.pl/kosciol-w-polsce,1/miedzyreligijna-nagroda-dla-kardynala-dziwisza,4143.html
u>Dnia 26 maja br. metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz odebrał Międzyreligijną Nagrodę im. Kardynała Augustyna Bea, ustanowioną przez ADL.
Kardynał Augustyn Bea był niemieckim jezuitą, który w zasadniczy sposób przyczynił się do rewolucyjnych zmian dokonanych podczas Soboru Watykańskiego II. Razem z żydowskim historykiem, Jules Isaac, był autorem deklaracji Nostra Aetate, przekreślającej całą 2000-letnią tradycję Kościoła. „Deklarcja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich Nostra aetate” stała się narzędziem judaizacji Kościoła katolickiego, co czynione było w okresie posoborowym w ramach „dialogu” ekumenicznego i międzyreligijnego, a szczególnie dialogu katolicko-żydowskiego.
Rola kardynała Bea określona została przez arcybiskupa Marcela Lefebvre'a jako „narzędzie zdrady”. Kardynał Bea kontaktował się bezpośrednio z masońskim lożami w Nowym Jorku i Waszyngtonie, szczególnie z żydowską masonerią B'nai-Brith.
Od razu może nas zastanowić czym jest ADL. Nic na razie nie wskazuje na masońskie powiązania, chociaż sytuacja powoli robi się napięta, szczególnie jeżeli poczytamy kim był kardynał August Bea i z kim współpracował.
źródło: http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=3&t=7905

źródło: http://www.bibula.com/?p=42280

Propagandowym i medialnym ramieniem organizacji B'nai B'rith jest “Liga Przeciwko Zniesławieniu” (Anti Defamation League - ADL) - skrajnie antykatolicka organizacja żydowska, której celem jest judaizacja społeczeństw chrześcijańskich, osłabianie wiary katolickiej i wpływów Kościoła oraz tropienie tzw. antysemityzmu, a nawet podgrzewanie nastrojów do jego pobudzania. Organizacja ta została założona w Nowym Jorku w 1913 roku jako “The Anti-Defamation League of B'nai B'rith“, co wskazywało wyraźnie na założyciela - właśnie masońską organizację “The Independent Order of B'nai B'rith“. Po pewnym czasie dla celów propagandowych zrezygnowano z drugiego członu nazwy.
Pojawia się więc bezpośredni związek między ADL, a lożą B'nai B'rith. Pozostaje dowiedzieć się czym jest B'nai B'rith.
Organizacja B'nai B'rith jest żydowską, nacjonalistyczną, syjonistyczną i masońską,
a ze swej natury i celów całkowicie antychrześcijańską organizacją, której źródło stanowi mieszanina masońskiego rytu York i Odd Fellows. Założona została w 1848 roku w Nowym Jorku i przyjęła wzór wolnomularski, symbole masońskie, rytuały, stopnie oraz sposób prowadzenia działalności. Jak wskazuje na to wiele autorów, w tym ks. prof. Michał Poradowski, celem organizacji jest jednoczenie środowiska żydowskiego i tworzenie warunków do politycznej, gospodarczej i religijnej dominacji nad światem w ramach budowania tzw. Nowego Światowego Porządku. Tak jak wiele oficjalnie działających organizacji masońskich, tak i B'nai B'rith uczestniczy w spektakularnych akcjach charytatywnych mających stanowić rodzaj medialnej zasłony dymnej.
Jednak być może mamy tu do czynienia tylko z pomówieniami i złośliwie zredagowanymi informacjami. Pozostaje zapoznać się z tym co jest publicznie głoszone przez szefostwo ADL.
Źródło: http://www.bibula.com/?p=27995

-szukam-Abraham H. Foxman, dyrektor ADL (część B'nai B'rith) twierdzi, że antysemityzm będzie istniał tak długo, jak chrześcijanie będą akceptować „kłamstwo” Nowego Testamentu (NT), że starożytni faryzeusze odpowiadali za śmierć Chrystusa.
W ostatniej książce Never Again? The Threat of the New Anti-Semitism (Nigdy więcej? Groźba nowego antysemityzmu*), Foxman twierdzi, że to „zabójcze” oszustwo spowodowało nie do opisania żydowskie cierpienia na przestrzeni tysięcy lat. Taka wywołana przez NT nienawiść kulminowała holokaustem, jak twierdzi - ale wybucha na nowo, kiedy oskarżenie o „zabójcach Chrystusa” jest wnoszone w Passion of the Christ Mela Gibsona, oraz w Wielkanocnych czytaniach chrześcijańskiej „antysemickiej” historii.
Poniżej cytaty z książki:
„W ciągu ostatniego stulecia wzrastająca przewaga dowodów i badań naukowych wykazały, że egzekucja Jezusa była zainspirowana przede wszystkim przez władze rzymskie, które rządziły w Palestynie w I wieku n.e., a nie przez naród żydowski. I antyżydowska retoryka, która szpeci kilka książek chrześcijańskiego Nowego Testamentu wykazuje, że nie odzwierciedla faktu historycznego, lecz rywalizację w czasie pisania tych książek między Żydami, którzy poszli za Jezusem i tymi, którzy nie poszli.”
„Niemniej jednak, wersje opowiadań ewangelicznych, które podkreślają żydowską winę
(a nie odpowiedzialność rzymskich władz cesarskich, którzy faktycznie nałożyli i wykonali wyrok śmierci) zostały włączone do chrześcijańskiego kanonu. W wyniku tego, poprzez coroczne czytanie lub inscenizowanie historii śmierci Jezusa w kościołach chrześcijańskich, miliony chrześcijan przyswajały pogląd, że to Żydzi są winni największej zbrodni w historii. Do naszych czasów, zniesławianie za bogobójstwo wykorzystywano do uzasadnienia nienawiści do Żydów i przemocy wobec nich, łącznie z chrześcijańskimi ambonami. Przez wieki te denuncjacje doprowadzały do licznych aktów przemocy wobec Żydów, w tym morderczych pogromów, ironicznej zdrady dziedzictwa człowieka, którego chrześcijanie czczą jako Księcia Pokoju.”
„Przez prawie 2000 lat chrześcijańskie nauki przyczyniały się do szerzenia antysemityzmu w Europie i poza nią. (Jak zobaczymy, obecna eksplozja antysemityzmu wśród muzułmanów na Bliskim Wschodzie napędzana jest w dużej części przez mity i doktryny powstałe w Europie.) Historia chrześcijańskiego antysemityzmu jest długa, skomplikowana i tragiczna. -szukam-Uczeni tacy jak dr James Parks prześledzili bezpośredni związek starożytnych nauk chrześcijańskich nt. Żydów i judaizmu z obozami śmierci Hitlera.”
Z zebranych informacji wynika, że ksiądz Natanek faktycznie może subiektywnie oceniać sytuację jako zagrażającą dobru Kościoła i wiary, że rzeczywiście może działać w sytuacji wyższej konieczności, co całkowicie usprawiedliwia jego reakcję i wypowiedzenie posłuszeństwa biskupowi, który przyjmuje nagrody od wrogów Kościoła. Ostatecznie nagrody przyznaje się za zasługi. Dysponując zestawionymi faktami każdy może samodzielnie ocenić zachowanie księdza Natanka.



ANNA KATARZYNA EMMERICH O "NOWYM KOŚCIELE"

Patrick Henry Omlor

Anna Katarzyna Emmerich (1774-1824), świętobliwa niemiecka mistyczka, miała wizje i mistyczne doznania, w których widziała narodziny tego co nazywa "mrocznym kościołem" oraz "czarnym, fałszerskim kościołem". Słowo fałszerski przywodzi na myśl coś więcej niż samo pojęcie fałszu (zawsze istniały fałszywe kościoły i fałszywe formy kultu); fałszerski sugeruje zamiar podawania się za autentyk, oryginał, oraz intencję imitowania rzeczy prawdziwej. Nie rościmy sobie pretensji do posiadania zdolności interpretowania proroctwa z całkowitą trafnością, ani też nigdy nie opieraliśmy na proroctwach naszej argumentacji i sposobu przedstawiania poszczególnych zagadnień. Tym bardziej nie zamierzamy teraz "stwarzać precedensu" opartego na wizjach Anny Katarzyny Emmerich, gdyż próba zinterpretowania proroctwa zawsze wiąże się z ryzykiem całkowicie błędnego odczytania jego rzeczywistego znaczenia. Lecz z pewnością wolno nam zastanowić się czy siostra Emmerich przeczuwała powstanie współczesnego, ekumenicznego kościoła. Poniższe fragmenty pochodzą z drugiego tomu "Żywota Anny Katarzyny Emmerich" (The Life of Anne Catherine Emmerich) autorstwa wielebnego C. E. Schmoegera CSsR, który po raz pierwszy pojawił się w druku w 1867 roku.

"Zobaczyłam dziwaczny, osobliwie wyglądający kościół będący w trakcie budowy. (...) Nie widziałam żadnego anioła pomagającego w budowie, lecz wielką liczbę najdzikszych duchów taszczących ku sklepieniu przedmioty najprzeróżniejszego rodzaju, gdzie osoby o krótkich kościelnych okryciach odbierały je i umieszczały w różnych miejscach. Nic nie było przyniesione z góry; wszystko pochodziło z ziemi i mrocznych rejonów, a cała konstrukcja była dziełem błędnych duchów. (...) Spostrzegłam, że wiele z narzędzi nowego kościoła, takich jak włócznie i strzały, miało zostać użyte przeciwko żywemu Kościołowi. (...) W jaskini poniżej (zakrystii) jacyś ludzie wyrabiali chleb, ale nic z tego nie wychodziło. (...) Wszystko w tym kościele należało do ziemi i do niej powracało; wszystko było martwe, wszystko było dziełem ludzkich umiejętności, był to kościół najnowszego formatu, kościół będący dziełem ludzkiej pomysłowości, jakby nowy innowierczy kościół w Rzymie" (ss. 282-3).

"Boję się, że Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć przed śmiercią, ponieważ widzę jak czarny, fałszerski, nieprawdziwy kościół odnosi coraz większe powodzenie, widzę jego zgubny wpływ na społeczeństwo" (s. 292). "Wybudowali wielki, osobliwy, kuriozalny kościół, który miał obejmować wszystkie wyznania na równych prawach: ewangelicy, katolicy i wszystkie sekty - prawdziwa wspólnota bezbożników z jednym pasterzem i jedną owczarnią. Miał tam być papież, płatny papież, pozbawiony wszelkiej władzy. Wszystko zostało przygotowane, wiele rzeczy ukończono; lecz zamiast ołtarza były tylko ohyda i spustoszenie. Tak miał wyglądać ten nowy kościół, i to dlatego podłożył on ogień pod stary; jednakże Bóg zamierzył inaczej. Umarł on po spowiedzi i zadośćuczynieniu - i ożył na nowo" (s. 353).

"Kiedy doświadczałam tej wizji wówczas z jeszcze większą wyrazistością w najmniejszych szczegółach zobaczyłam ponownie obecnego Papieża i mroczny kościół jego czasów w Rzymie" (s. 279). "Widziałam zgubne konsekwencje tego fałszywego kościoła; zobaczyłam, jak się rozrasta; widziałam heretyków wszelkiego rodzaju napływających do Rzymu. Widziałam nieustannie narastającą letniość duchowieństwa, ciągle poszerzający się krąg ciemności. (...) Znowu zobaczyłam w widzeniu Bazylikę Św. Piotra podkopywaną, pustoszoną według planu wymyślonego przez tajną sektę i jednocześnie niszczoną przez burze; lecz została ocalona w chwili największego niebezpieczeństwa. Następnie ujrzałam Błogosławioną Dziewicę rozciągającą nad nią swój płaszcz. W tej ostatniej scenie nie widziałam już panującego Papieża, tylko jednego z jego następców, łagodnego, lecz bardzo stanowczego człowieka, który wiedział jak przyciągnąć do siebie kapłanów i który odpędził złych daleko od siebie" (s. 281).

"Ujrzałam jak w Niemczech pośród duchownych kierujących się światową mądrością i oświeconych protestantów tworzą się plany połączenia wyznań religijnych, zniesienia władzy papieskiej..." (s. 346). "Zobaczyłam tajne stowarzyszenie podkopujące wielki kościół (św. Piotra), a w pobliżu nich straszną bestię wyłaniającą się z morza" (s. 290). "Widziałam w ostatnich dniach zdumiewające rzeczy związane z Kościołem. Bazylika Św. Piotra była niemal doszczętnie zniszczona przez sektę, lecz jej działania, z kolei, okazywały się bezowocne, a wszystko co należało do nich, ich fartuszki i narzędzia, palone przez katów na publicznym miejscu hańby. (...) W tym widzeniu ujrzałam Matkę Bożą gorliwie działającą na rzecz Kościoła, że moje nabożeństwo do Niej niezwykle się wzmogło" (s. 292).

"Chcą wprowadzić na urzędy złych biskupów. Na tym samym miejscu chcą przekształcić katolicki Kościół w luterański zbór" (s. 299). "Kiedy ujrzałam Bazylikę Św. Piotra w stanie ruiny i tylu duchownych uwijających się, potajemnie, nad zniszczeniem Kościoła, byłam tak załamana, że bardzo płakałam błagając żarliwie Jezusa o zmiłowanie" (s. 300).

"Widzę małego czarnego człowieka jak we własnym kraju popełnia wiele kradzieży i nagminnie dopuszcza się fałszerstw. Religia jest tam tak przebiegle podkopywana i tłamszona, iż pozostało zaledwie stu wiernych kapłanów. Nie potrafię tego wyrazić, ale widzę narastającą mgłę i wzmagającą się ciemność. (...) Wszystko musi zostać ponownie odbudowane; gdyż wszyscy, nawet duchowni trudzą się by zniszczyć Kościół - ruina jest w zasięgu ręki" (s. 298). "(...) Zobaczyłam znów wielki, dziwnie wyglądający kościół nie mający w sobie nic świętego (...) Wszystkie działania uznane za niezbędne lub przydatne do budowy i utrzymania kościoła zostały podjęte w najodleglejszych krajach, a ludzie i rzeczy, doktryny i opinie przyczyniły się do tego dzieła" (ss. 283-4).

"Kiedy mam widzenie Kościoła jako całości, zawsze widzę od północno-zachodniej strony głęboką, czarną otchłań, do której nie dociera żaden promień światła i czuję, że jest to piekło. (...) Oni nie są w prawowicie założonym, żywym Kościele, stanowiącym jedność z Kościołem Walczącym, Cierpiącym i Triumfującym, ani też nie przyjmują Ciała Pana Boga naszego, lecz tylko chleb. Ci, którzy pozostają w błędzie przez nich niezawinionym i którzy pobożnie i gorąco pragną Ciała Jezusa Chrystusa, otrzymują duchową pociechę, jednakże nie przez komunię świętą. Ci którzy z przyzwyczajenia przyjmują komunię świętą, bez tej płomiennej miłości nic nie zyskują; tylko dziecko Kościoła otrzymuje ogromny wzrost siły" (s. 85). "Zobaczyłam niesłychane obrzydliwości rozprzestrzeniające się po całej ziemi, a mój przewodnik rzekł do mnie: «To jest Babel!» - ujrzałam cały kraj w okowach tajnych, wpływowych stowarzyszeń, zaangażowanych w dzieło podobne do budowy wieży Babel. (...) Widziałam jak wszystko obraca się w ruinę, zniszczenie sakralnych przedmiotów, bezbożność i herezję wdzierające się do wnętrza" (s. 132). (2)

Z języka angielskiego tłumaczyła Iwona Olszewska

Przypisy:
(1) Tytuł od red. Ultra montes. Fragment artykułu Patryka Henry Omlora z 4-ego numeru pisma Interdum z 25 lipca 1970 zamieszczonego w książce pt. The Robber Church (Zbójecki Kościół) (3), jego autorstwa. W/w artykuł z którego pochodzi ten fragment nosi tytuł The Ecumenism Heresy (Herezja ekumenizmu).

(2) Por. Ks. Maciej Sieniatycki, Modernistyczny Neokościół .

(3) Zob. Patrick Henry Omlor, 1) Zbójecki Kościół. Część I . 2) Zbójecki Kościół. Część II . 3) Zbójecki Kościół. Część III .

(Przypisy od red. Ultra montes).



-szukam-Papież Jan XXIII jest uważany przez wiele organizacji protestanckich za reformatora chrześcijaństwa. Zarówno anglikanie jak i luteranie pamiętają Jana XXIII jako odnowiciela Kościoła. Jan XXIII jest wspominany w roku liturgicznym części kościołów luterańskich jako jeden z odnowicieli Kościoła (do grupy tej należą m.in. także Marcin Luter i Jan Kalwin). Dzień 3 czerwca jest w luterańskim kalendarzu liturgicznym obchodzony jako Wspomnienie Jana XXIII, biskupa Rzymu[10]. Podczas wspomnienia bpa Jana XXIII używana jest biała szata liturgiczna. Wspomnienia nie obchodzą natomiast np. kościoły staroluterańskie.


-szukam-Z lewej strony umieszczona jest kopia oryginalnego ogłoszenia Meksykańskiej Zachodniej Wielkiej Loży opublikowanego dnia 4 czerwca 1963 roku w gazecie. Poniżej przedstawiamy tłumaczenie treści ogłoszenia z języka hiszpańskiego..


MEKSYKAŃSKA ZACHODNIA WIELKA LOŻA Wolnych i Uznanych Wolnomularzy w związku ze ŚMIERCIĄ PAPIEŻA JANA XXIII otwarcie wyraża swój ŻAL i smutek z powodu straty tego wielkiego człowieka, który przeprowadził rewolucję w sferze idei , myśli i i formach liturgii rzymskokatolickiej. Encykliki dokonały rewolucji w pojęciach akceptując PRAWA CZŁOWIEKA I JEGO WOLNOŚCI. Ludzkość straciła wielkiego człowieka a my wolnomularze uznajemy jego wzniosłe zasady, jego humanitaryzm i jego ducha WIELKIEGO LIBERAŁA.


Guadalajara, Jalisco, Mexico, 3 czerwca 1963
MEKSYKAŃSKA ZACHODNIA WIELKA LOŻA
Jose Guadalupe Zuno Hernandez




Panie Jezu - bardzo proszę jeszcze o Twoje SŁOWO o Papieżu Janie XXIII, ponieważ przysyłają nam internauci informacje, że on z nieba przekazuje do ks. Gobbi . Kto ma rację?

Pan Jezus:

" Pisz córko - pamiętaj, że :
DLA KAPŁANÓW NAJGORSZYM GRZECHEM JEST NIEPOSŁUSZEŃSTWO BOGU.
Papież powinien być posłuszny bezpośrednio Bogu, ale jednocześnie powinien być otwarty na podpowiedzi i rady współbraci. A ten papież Jan XXIII często zapominał dla jakiego powodu znalazł się na tym dostojnym miejscu. Mój umiłowany kapłan Stefano Gobbi akurat nie słyszał papieża Jana XXIII, bo z piekła nie ma wyjścia a komu więcej dano to i więcej będzie się od niego wymagać. Widzicie dzieci do jakiego stopnia jego błędy rozmnożyły się na świecie w Moim ale prawie już nie-Moim Kościele. Jak może być jego dusza w Niebie, w którym jest sama świętość a ofiary jego grzechu będą do końca waszych dni. Tak - jego grzech, który jest powielany milion miliony razy spowoduje przybliżenie końca waszego istnienia,

PONIEWAŻ NIEPOSŁUSZEŃSTWO BOGU W TRÓJCY ŚWIĘTEJ JEDYNEMU JEST JAKO NAJGORSZY GRZECH NA ŚWIECIE,

bo od niego powstały inne. Człowiek sam zrobił siebie bogiem i cuda już czyni wprowadzając w błąd ludzkość, bo mówi, że kataklizmy to Moja kara. Człowiek sam czyni cuda, lecz te haniebne czynności działające na szkodę człowieka - bliźniego swego - obciążając winą Mnie Boga. Wszystko to, co dzieje się złego na świecie pochodzi od PYCHY człowieka, bo JA JESTEM MIŁOŚCIĄ i kocham swoje dzieci i nie karzę swojego stworzenia za miłość do Mnie. Całą swoją złość wylewa na was zły duch, bo dni jego są policzone. Teraz z okrutną złością mści się na was, że wy będziecie ze Mną w Niebie, które oni odrzucili. Oni wybrali i wy wybieracie, bo macie wolną wolę. A WYBIERAJCIE MIŁOŚĆ I DOBRO - tak wam dopomóż Bóg. Amen.

Jezus Chrystus - Pan wasz ".





KARMELICI BOSI ZAPRASZAJĄ na:
UROCZYSTOŚCI NARODZENIA NMP 7 - 9 września 2011 r.

-szukam--szukam-









http://www.loreto.pl/
w Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej w Piotrkowicach
7 - 9 września 2011 r.

Triduum odpustowe poprowadzi o. Romuald Wilk OCD z klasztoru z Czernej
Do Chrystusa przez Maryję

Środa 7 września 2011 r.

17.30 Modlitwa różańcowa (części chwalebne)
18.00 Msza św. na rozpoczęcie uroczystości odpustowych
19.00 Modlitewne czuwanie młodzieży
20.00 Uroczysty Apel Maryjny

Włoszczowice
19. 00 Msza św. z kazaniem

Czwartek 8 września 2011 r.
Uroczystość Odpustowa Narodzenia Najśw. Maryi Panny

7.00 Msza św. z kazaniem
9.30 Msza św. z kazaniem
11.30 Uroczysta suma odpustowa pod przewodnictwem Opata opactwa w Wąchocka o. Eugeniusza Augustyna O. Cist., poświęcenie wieńców dożynkowych, przyjęcie do szkaplerza
15.30 Msza św. z kazaniem
17.30 Różaniec (części światła)
18.00 Msza św. z kazaniem i błogosławieństwo dzieci.
20.00 Apel Maryjny

Włoszczowice
8.30 Msza św. z kazaniem


Piątek 9 września 2011 r.
Dzień Dziękczynienia
7.00 Msza św. z kazaniem
9.30 Msza św. z kazaniem
11.30 Msza św. z kazaniem i udzieleniem Sakramentu Namaszczenia Chorych osobom strasznym i chorym
17.30 Różaniec (części radosne)
18.00 Msza św. z kazaniem
20.00 Apel Maryjny
Włoszczowice
19.00 - Msza św. z kazaniem

Sakrament pojednania - we wszystkie dni podczas nabożeństw 7.00 - 12.00; 15.30 - 18.00



-szukam-



                                                                                                             

24 WRZEŚNIA ŚWIĘTO NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA I NIEPOKALANEGO SERCA MARYI.

-szukam-
Poświęcenie się Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi .Moje Najświętsze Serce jest waszym schronieniem, zatem przyjdźcie się poświęcić - wy oraz wasze rodziny - Mnie i Niepokalanemu Sercu waszej Matki (26.01.98r).
Fragmenty Orędzi od Najświętszej Trójcy : „Prawdziwe Życie w Bogu” - Vassula Ryden (1985-2003r)


29.08.89 zeszyt 35

(…) Nawracajcie się i codziennie ponawiajcie akt całkowitego oddania Mi siebie. (…)

9.02.90 zeszyt 40

(…) Pragnę waszego codziennego oddania. Jestem Źródłem Miłości i możecie wszyscy czerpać z Mego Serca, by dawać tę Miłość innym. (…)


23.05.91 zeszyt 51
(…) Vassula:

Wstałam i powtórzyłam mój akt oddania się Najświętszemu Sercu Jezusa.

JEZUS:

- Vassulo Mego Najświętszego Serca, przyjmuję twoje poświęcenie się, twoje ofiary podobają się Mojemu Sercu. (…)

Rodos, 2.08.91 zeszyt 53

(…) Przychodźcie do Mnie często, poświęcając się Mojemu Najświętszemu Sercu, a obdarzę was Moim Tchnieniem, czyniąc was Moimi, abyście zanieśli Moje Słowo na cztery strony świata. Pamiętajcie: niech Moje Myśli staną się waszymi myślami, a Moje Pragnienia - waszymi pragnieniami. (…)

13.10.91 zeszyt 55

(…) Gdybyście tylko wiedzieli, co wam dziś daję, nie zawahalibyście się ofiarować Mi wasze serca i wasze oddanie. (…)

26.01.92 zeszyt 57
- Vassulo Mojego Najświętszego Serca, czy chcesz ofiarować Mi się całkowicie?

Vassula: - Tak, Panie, chcę tego.

JEZUS:

- A więc wypowiedz te słowa:
[Akt ofiarowania się Najświętszemu Sercu]
Najświętsze Serce Jezusa, przyjdź całkowicie mnie ogarnąć, aby Twoje Intencje stały się moimi intencjami, Twoje Pragnienia - moimi pragnieniami, Twoje Słowa - moimi słowami, Twoje Myśli - moimi myślami. Pozwól mi następnie schronić się w głębinach Twego Najświętszego Serca. Wyniszcz mnie całkowicie. Ja, [Vassula], będę adorować Twoje Najświętsze Serce w głębi mego serca. Obiecuję służyć Twojemu Najświętszemu Sercu z żarem w moim wnętrzu. Będę Ci służyć z gorliwością, z żarliwością większą niż dawniej. Jestem słaba, lecz wiem, że Twoja Siła mnie podtrzyma. Nie pozwól mi stracić Cię z oczu ani nie pozwól mojemu sercu rozpraszać się. Ja, [Vassula], będę szukać wyłącznie Twojego Najświętszego Serca i pragnąć będę tylko Ciebie samego. Najświętsze Serce Jezusa, spraw, abym znienawidziła wszystko, co sprzeczne jest z Twoją Świętością i z Twoją Wolą. Przesiej mnie przez sito, wiele, wiele razy, aby upewnić się, że żaden rywal nie ocalał we mnie. Począwszy od dziś, zacieśnij więzy Miłości, którymi mnie oplotłeś, i spraw, by moja dusza pragnęła Ciebie, a moje serce było chore z miłości do Ciebie. Najświętsze Serce Jezusa, nie zwlekaj. Przyjdź objąć całą moją istotę Płomieniami Twojej żarliwej Miłości. Niech wszystko, co odtąd uczynię, będzie wykonane jedynie dla Twojego Dzieła i dla Twojej Chwały, nic dla mnie. Ja, [Vassula], ofiarowuję Ci moje życie i począwszy od dziś chcę być niewolnicą Twojej Miłości, ofiarą Twoich Gorących Pragnień i Twojej Męki, dobrodziejstwem dla Twojego Kościoła, ofiarą dla Twojej Duszy. Spraw, by moje rany - poprzez gorycz, którą będę odczuwać na widok głuchoty dusz oraz ich upadków - stały się podobne do tych, jakie zadano Tobie w czasie Ukrzyżowania. Daj radość mojej duszy. Najświętsze Serce Jezusa, nie oszczędzaj mi Twojego Krzyża, jak Ojciec go Tobie nie oszczędził. Weź moje oczy, moje myśli i moje pragnienia, aby stały się własnością Twojego Najświętszego Serca. Jestem niegodna i na nic nie zasługuję, jednak dopomóż mi, abym wiernie żyła moim aktem poświęcenia się, wzywając niestrudzenie Twojego Świętego Imienia. Spraw, niech mój duch odrzuci wszystko, co nie jest Tobą. Najświętsze Serce Jezusa, spraw, by moja dusza mogła znosić, bardziej niż kiedykolwiek przedtem, Rany Twojego Ciała dla nawrócenia dusz. Ja, [Vassula], oddaję dobrowolnie moją wolę Twojej Woli teraz i na zawsze. Amen.

Teraz Mój Duch pozostanie w tobie... Vassulo, podoba Mi się, kiedy widzę, że poświęcasz Mi swój czas. Żadne ofiary podjęte w Moje Imię nie są daremne.

11.02.92 zeszyt 57

(…) Ja, Jezus, proszę, abyście ofiarowali Mi wasze serca, a Ja umieszczę je w Moim Własnym Najświętszym Sercu, aby tam je ożywić. Napełnię wasze serca pięknym zapachem i oczyszczę je. Napełnię wasze serca Moim Światłem i Ciepłem. Przesycę wasze serca Moją Miłością i odnowię je całkowicie, prowadząc je ku świętości. Przyozdobię je Moją Boskością. Gdybyście tylko zrozumieli, co wam ofiarowuję, nie bylibyście niezdecydowani ani nie wahalibyście się, by Mi dać całe wasze serca. (…)

3.03.92 zeszyt 58

(…) Niech wasza wierność Mojemu Najświętszemu Sercu rozkwitnie na nowo. Poświęćcie się wszyscy Mojemu Najświętszemu Sercu oraz Niepokalanemu Sercu waszej Matki. Przyjdę do was znowu, Moje małe dzieci; zatem, odwagi, Moi przyjaciele. (…)

5.05.92 zeszyt 59

- Moje dziecko, daję ci Mój Pokój. Napisz:[21] Jestem waszym Królem i jestem tu po to, aby zrobić znak Krzyża na czołach tych, którzy są szczerzy i którzy naprawdę Mnie kochają. Powinniście wypowiedzieć razem ze Mną akt ofiarowania się Memu Najświętszemu Sercu,[22] a kiedy go wypowiecie, Mój Palec oznaczy was Moim Znakiem. Mój Krzyż będzie znakiem między wami i Mną. Będę was kochał z całego Mojego Serca i będę was strzegł i sycił Moim Zapachem. Poświęćcie się Memu Najświętszemu Sercu i Niepokalanemu Sercu waszej Błogosławionej Matki, abym mógł uczynić z waszych serc Mój Ogród, Moje Miejsce Spoczynku i Mój Pałac. Całym sercem powróćcie do Mnie. Nie przychodźcie, stając przede Mną z sercem podzielonym. Przyjdźcie do Mnie, a Ja pozostawię na was błogosławieństwo, kiedy przejdziecie obok Mnie. Jestem waszą Nadzieją, zatem otwórzcie usta, aby wzywać Mnie sercem, a Ja napełnię wasze usta, abyście Mnie wielbili i czcili. Moi synowie, Moje córki, bądźcie dla siebie nawzajem życzliwi, miłujcie się wzajemnie, jak Ja was kocham, abyście przede Mną, w Dniu Sądu, znaleźli Moją przychylność. Powiadam wam, nadchodzą dni, kiedy niedojrzały owoc na nic się już nie przyda, bo wasz Król, mówiący do was dzisiaj, ukaże Swą Chwałę i ujrzycie Go twarzą w Twarz: błogosławieni są więc ci, którzy gotowi są Mnie przyjąć. Zostaną nazwani dziedzicami Najwyższego. Bądźcie jedno. Kościół ożyje! (…)

Przypisy:
[21] Orędzie ogłoszone w dniu 7.05.1992 w Villeneuve, w Szwajcarii.
[22] Najświętsze Serce podyktowało mi Akt ofiarowania się 26.01.92. Każdy powinien zastąpić imię Vassula własnym imieniem, podobnie jak we wszystkich orędziach.

10.06.92 zeszyt 60
(…) Potrzebuję dziś dusz-ofiar bardziej niż kiedykolwiek. Czy jest między wami jakaś wrażliwa dusza? Kto z was umieści Mnie jak pieczęć na swym sercu? U kogo miłość silniejsza jest niż Śmierć? Czy jeszcze nie zrozumieliście, jak bardzo chory jestem z miłości do ciebie, pokolenie? Moja siostro, Mój bracie, Moi umiłowani, otwórzcie przede Mną całe serca, bo Moje Usta są wysuszone bardziej niż pergamin z braku miłości. Zdajcie się na Mnie. Dlaczego boicie się ofiarowania Mi siebie? Ofiarowalibyście się jedynie Mnie, waszemu Najświętszemu, Temu, o którym mówicie, że Go kochacie. Dajcie Mi w pełni wasze serca, a Ja uczynię z nich niebo dla wychwalania Mnie, waszego Króla. Ofiarujcie się Mojemu Najświętszemu Sercu i wychwalajcie Mnie. Wszyscy należycie do Moich domowników i nie chcę, aby ktokolwiek się zagubił. Jeśli będziecie trwać we Mnie, będziecie żyli. Pouczajcie nadal, Moje małe baranki, waszych braci i siostry o poświęcaniu się Mojemu Najświętszemu Sercu oraz o poświęcaniu się Niepokalanemu Sercu waszej Matki. Błogosławię was wszystkich, pozostawiając na waszych czołach Westchnienie Mojej Miłości. (…)

MATKA BOŻA:

(…) Ujrzałam z wysoka okropności i Moje Serce jest złamane. Ale dopóty nie mogę odbudować krajów i przywrócić Pokoju między braćmi, dopóki nie będziecie uważni na Moje błagania o modlitwy i na Moje Wezwania do poświęcenia się. Utrata dzieci, wdowieństwo skończyłyby się wtedy w jednej chwili. Weźcie tym razem Nasze Orędzia do serca. Ofiarujcie siebie Bogu, a On weźmie was za rękę i ukształtuje. Uczyni z was odbicie Swego Boskiego Obrazu. (…)

2.07.92 zeszyt 60

JEZUS:

(…) Powiedz Moim dzieciom, aby się poświęciły wraz ze swymi rodzinami Naszym Dwom Sercom. Poświęćcie się, abym was naznaczył jako Moich. Posłuchajcie Mnie: Mówię wam z powagą, że nadejdzie czas utrapienia, jakiego nigdy dotąd nie było. Ziemia widzi już jutrzenkę tego czasu. (…)

Mazatlan (Meksyk), 7.07.92 zeszyt 60

(…) Moje Najświętsze Serce jest waszym Schronieniem. Przyjdźcie więc, wy i wasze rodziny, ofiarować siebie Mnie i Niepokalanemu Sercu waszej Matki. (…)


Villeneuve (Szwajcaria), 10.07.92 zeszyt 60

< i>(…) Błogosławiony Mojej Duszy! [12] Nie jesteś sam. Ja jestem zawsze z tobą, aby cię pocieszyć i strzec, jak strzeże się źrenicy oka. Nie mów: “Wokół mnie jest tylko ciemność.” Ja jestem tuż obok ciebie, aby wyprowadzić cię z tej ciemności. Musisz tylko powiedzieć: “PRZYJDŹ, PANIE!”, a Ja przybiegnę do ciebie, Moje dziecko. Dniem i nocą wyczekuję waszego oddania, nie odkładajcie go na później. Powierzcie Mi siebie całkowicie, abyście mogli trwać w Mojej Światłości. Jeśli Mnie kochacie, pozwólcie Mi zrobić to, co uważam za najlepsze dla was. Nie lękajcie się, ofiarujcie Mi wasze serca, a Ja umieszczę je w Moim Najświętszym Sercu, aby je ogarnąć. Jeśli Mnie kochacie, jak mówicie, zaśpiewajcie narodom Mój Nowy Hymn Miłości, aby Mnie uwielbić i wzbudzić nowe życie w każdej duszy. Ofiarowałem wam Moje Serce. Czy teraz wy ofiarujecie Mi wasze? (…)
Przypisy:
[12] Jezus zwraca się tu do każdej duszy.

20.07.92 zeszyt 60

(…) Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, proszę was wszystkich o poświęcenie siebie, waszych rodzin i narodów Naszym Dwom Sercom. Pozwólcie Mi oznaczyć czoła pieczęcią Mego Świętego Ducha. Nadszedł Czas rozdzielania. Nadszedł czas zdania rachunku. Powiedziałem wszystkim, że przyjdę do was jak złodziej. Przyjdę wtedy, kiedy zupełnie nikt nie będzie tego podejrzewał. Z dwóch mężczyzn jeden zostanie wzięty, a jeden zostawiony. Z dwóch kobiet jedna zostanie wzięta, a jedna zostawiona. Żniwo jest prawie gotowe do zbioru i kiedy powiem: “Oto Jestem!”, pozostaną niezliczone trupy. Powiem wtedy do Moich aniołów:[15] “Nadeszła godzina rozdzielenia i usunięcia - wszystkich tych, którzy nie są Moi i oddzielenia ich od tych, którzy Mnie uznali; - wszystkich tych, którzy nie chcieli podlegać Mojemu Prawu, oddzielenia ich od tych, którzy przyjęli Mojego Świętego Ducha i którzy pozwolili, aby On był ich Przewodnikiem i Pochodnią; - wszystkich, którzy w swoim odstępstwie zbuntowali się przeciw Mnie,[16] wszystkich noszących imię bestii albo liczbę 666, oddzielenia ich od tych, których czoła są oznaczone Pieczęcią Baranka.” Nadszedł czas i Ja Sam oznaczam Mój lud Moim Imieniem i Imieniem Mojego Ojca. Vassulo, nie otwarłem śluz nieba, aby wylać Moje błogosławieństwa w obfitości jedynie na ciebie samą, lecz teraz, przed Moim Wielkim Powrotem, Moje błogosławieństwa powinny być wylane na całą ludzkość. Jak powiedziałem: żyjecie w czasie wielkiego miłosierdzia i wielkiej łaski, lecz obecnie nadchodzi Dzień, palący jak piec. W tym Dniu ci, którzy nie zostali oznaczeni Moim Imieniem na czołach, będą jak słoma. Odkrywam przed wami, co ma nadejść, zanim otworzę szóstą pieczęć.[17] Przyjdźcie ofiarować się Mojemu Najświętszemu Sercu i Niepokalanemu Sercu waszej Matki. Jak powiedziałem, żyjecie w okresie Łaski i Miłosierdzia. Córko, jak ty byłaś nieposłuszna wobec Mnie, a zmieniłaś się i pojednałaś zawierając ze Mną pokój i doznajesz teraz miłosierdzia, tak samo stanie się z tymi, którzy jeszcze buntują się przeciw Mnie. Ukażę Moją nieskończoną Miłość i nieskończone Miłosierdzie całej ludzkości, zanim roześlę na cztery strony świata Moich czterech aniołów, których zadaniem będzie zniszczyć ziemie i morza.[18] Rozkazałem tym aniołom, aby zaczekali i nie wyrządzali najmniejszej szkody ziemiom ani morzom, ani drzewom, zanim nie oznaczę Moją Pieczęcią czół tych, którzy poddali się Mojemu Prawu,[19] tych, którzy skorzystali z Moich Łask i Mojego Miłosierdzia. (…)
Przypisy:
[15] Aluzja do przypowieści o chwaście: Mt 13,24-30.
[16] Ten fragment potwierdza przepowiednię św. Pawła o dwóch znakach, poprzedzających koniec czasów (2 Tes 2,1-12): odstępstwo i bezbożność (duch buntu).
[17] Por. Ap 6,12-17.
[18] Por. Ap 7,1-3.
[19] Por. Ap 7,2-3.

Rodos, 20.08.92 zeszyt 61

(…) Łaska znajduje się obecnie nad wami, a Miłosierdzie ogarnia was. Z całą serdecznością wasz Król ofiarował wam Serce, ale zauważyłem, że nie wszyscy ofiarowali Mi całkowicie własne serca. (…)

2.03.93 zeszyt 65

(…) Każdą minutę twojego życia poświęć Mnie, Najświętszemu Sercu. Dziś, Moja Vassulo, mówię ci: żyj tak, jakby to był twój ostatni dzień na ziemi. Musisz czynić wszystko, co możliwe, aby żyć w świętości. (…)

Filipiny, Uroczystość Najświętszego Serca, 18.06.93 zeszyt 67

(…) Polegaj na Mnie i wesprzyj się na Mnie całkowicie. Czy chcesz Mi się poświęcić? Odnów twoje przyrzeczenia wierności. Sprawiasz Mi radość, kiedy poświęcasz się Mojemu Najświętszemu Sercu. Pójdź, ofiaruj Mi tę modlitwę jako prezent. To jest przecież Święto Mojego Najświętszego Serca. Kocham cię i nigdy cię nie zawiodę. Błogosławię cię. (…)

Rodos (Grecja), 29.06.93 zeszyt 67

(…) Odpłacajcie miłością za zło i poświęćcie siebie Mojemu Najświętszemu Sercu i Niepokalanemu Sercu Mojej Matki. Ja, Jezus, błogosławię was wszystkich. Proście w Moje Imię, a otrzymacie.

Moskwa, 21.09.93 zeszyt 67

Vassula: - Panie, ponieważ poleciłeś mi, abym poprosiła Rosjan o poświęcenie kraju Waszym Dwom Sercom, proszę Cię, jeśli to możliwe, podyktuj mi akt poświęcenia Dwom Sercom. Czy zechcesz uczynić to, Panie, abym mogła im go przekazać?


JEZUS: - Moje dziecko, nie powinnaś się wahać [64] przy Mnie. Tak, z całego Serca dam ci ten akt poświęcenia.
Pisz:

Wezwani proroctwami Twojego Słowa, o Panie, wiemy, ufamy i wierzymy, że tryumf Twego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi jest już bardzo bliski. Przychodzimy więc z pokorą poświęcić nas samych, nasze rodziny i nasz kraj Waszym Dwom Najświętszym Sercom. Wierzymy, że kiedy poświęcimy Wam nasz kraj, naród nie wyciągnie miecza przeciw narodowi i nie będzie już zaprawiania do wojny. Wierzymy, że kiedy poświęcimy nasz kraj Waszym Dwom Kochającym Sercom, cała duma i zarozumiałość ludzka, wszelka bezbożność i zatwardziałość serca zostaną starte, a miłość i dobro zastąpi każde zło. Wierzymy, że Wasze Dwa Najświętsze Serca nie oprą się naszym wzdychaniom i naszym potrzebom i w Swym Płomieniu Miłości usłyszą nas, i przyjdą uzdrowić nasze głębokie rany i przynieść nam pokój. O, Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi, tchnijcie w nas iskrę z Waszych Dwóch Serc, aby rozpalić nasze serca. Uczyńcie z naszego kraju doskonałe Mieszkanie Waszej Świętości. Pozostańcie w nas, a my w Was, abyśmy dzięki Miłości Waszych Dwóch Serc znaleźli Pokój, Jedność i Nawrócenie. Amen. (…)

Przypisy:
[64] Wagałam się, czy o to poprosić.

Hartford (Stany Zjednoczone), 10.06.94 zeszyt 72

(…) Moją chwałą jest to, że przychodzicie do Mnie i mówicie Mi: “Oto ja... oto jestem...”, i ofiarowujecie Mi wasze serca, abym je przemienił w Moją własność i abym w nich królował. (…)

3.10.94 zeszyt 73

(…) Nasze Dwa Serca staną się waszym jedynym schronieniem w dniach waszego utrapienia. (…)

25.10.94 zeszyt 74

(…) - Pozwól Mi, pozwól, by Winny Krzew był łaskaw dla ciebie i ofiarował ci Swoje Serce, abyś odziedziczyła Moją Chwałę i Moje Bogactwo. Zbliż się do Mnie ty, która Mnie pragniesz, a Ja nakarmię cię, ofiarowując ci Moje Serce w ukrytej formie, w Eucharystii, aby cię przemienić w żyjące tabernakulum. Przyjmuj Mnie... (…)

Zagrzeb (Chorwacja), 1.02.95 zeszyt 76

(…) A jeśli zapytacie: «co możemy Ci teraz ofiarować?» - odpowiem wam: «ofiarujcie Mi wasze serca, a Ja przyjdę wam z pomocą w niedostatkach waszej wiary. Otwórzcie serca, a Ja przemienię je w Niebo dla Mnie, waszego Boga, i będę mógł w nim być uwielbiony.» (…)

Djakarta (Indonezja), 25.02.95 zeszyt 77

(…) Powiedz im: Nie myślcie, że do Boga nie można się zbliżyć. Bóg jest blisko was i kocha was... Czcijcie Moje Imię. Powróćcie do Mnie i zmieńcie wasze życie: żyjcie w świętości, bo Święte jest Moje Imię. Pozwólcie Mi was poprawiać. W tym celu potrzebuję waszego całkowitego oddania. Waszym jedynym schronieniem jest Moje Serce. (…)

30.03.95 zeszyt 77

(…) Stoję teraz u twoich drzwi z Moim Sercem w Dłoni, aby ci je ofiarować. Ja jestem Najświętszym Sercem i ułożyłem Nowy Hymn Miłości dla was wszystkich. Miłosierdzie zstępuje, aby wezwać tych wszystkich, którzy nigdy Mnie nie szukali ani nawet Mnie nie znali, aby i oni przyłączyli się do zgromadzenia Moich świętych. (…)

12.04.95 zeszyt 78
(…) Otwarłem Moje Najświętsze Serce i ofiarowałem wam całe Moje Bogactwo i wszystkie Moje Skarby, jakie ukrywałem przez wieki. Zstąpiłem z Mojego Tronu, aby być pomiędzy wami z Moim Sercem w Dłoni i aby ofiarować wam wszystkim ten Skarb, który w Nim się znajduje. (…) Mój Ojciec i Ja przemierzyliśmy cały ten szlak z Nieba, aby przypomnieć każdemu z was o konieczności otwarcia serc na przyjęcie Nas, zanim przyjdę na ziemię widzialnie. Módlcie się, aby ta Godzina nie zastała was nieświadomych, z kamiennymi sercami. Módlcie się, żeby ta Godzina nie zastała w waszym duchu pustki. Przyjdźcie do waszego Króla z sercem otwartym, a wtedy i wy będziecie dzielić Jego Królewski Stół, którym jest miłość.

3.04.96 zeszyt 83

(…) Czy nie słyszeliście, że Blask Jutrzenki ma właśnie zapanować i zabłysnąć w każdym sercu, które zostało poświęcone Naszym Dwom Boskim Sercom, od których otrzyma ono przebóstwienie? To przebóstwienie, które rodzaj ludzki utracił w chwili upadku... (…)

13.06.96 zeszyt 84

(…) Szczęśliwe narody, które uczą się wzywać Moje Najświętsze Serce! Będą żyły w świetle Mojej łaski. Szczęśliwe narody, które poświęcają się Mojemu Najświętszemu Sercu! O, czegóż nie uczyniłbym dla nich! Dotrzymam Mego przyrzeczenia i pewnego dnia ujrzą Mój Tron. Przysiągłem na Moją Świętość, iż zachowam je bezpieczne w Moim Sercu i to właśnie uczynię... Wierność Moja nigdy nie zawodzi. (…)

Charleston (Karolina Południowa), 10.11.96 zeszyt 86

(…) Dziś na nowo ofiarowuję wam Moje Najświętsze Serce i mówię: jeśli ktoś z was zwróci się ku Mnie z jednym pragnieniem, aby Mi się podobać, wtedy Ja z całego Mego Serca, tak, z całego Mego Serca, udzielę mu Moich łask... Ukażę im Bogactwa Mego Serca, by ukończyli swą wędrówkę ze Mną... (…)

28.01.97 zeszyt 88

(…) Poprosiłem cię wtedy o wspaniałomyślność, abyś ofiarowała Mi serce jako znak swej miłości. Gotowa do wspaniałomyślności, Moja umiłowana, dałaś Mi je, umieszczając je pospiesznie w Moich Boskich Rękach, abym Ja następnie napełnił je miłością, wytrwałością i stałością. Odtąd poprzysiągłem, że zachowam twe serce dla Mnie samego i że będę go strzegł jak źrenicy Mego Oka. (…)

Rodos (Grecja), 9.09.97 zeszyt 90

(…) Żadne ofiary, żadne nocne czuwania, żadne prace fizyczne ani żadne działania godne pochwały, czynione na Moją cześć, nie dają Mi tyle radości, ile jedna dusza, która przychodzi do Mnie ze swym sercem w dłoni i ofiarowuje Mi je, wypowiadając swą miłość do Mnie, nawet jeśli to brzmi [nieporadnie] jak bełkot... (…)

2.11.97 zeszyt 91
(…) Dałem ci modlitwę,[21] przez którą poświęcasz ciało i duszę Mojemu Najświętszemu Sercu, ażeby twe myśli stały się Moimi myślami, twoje czyny - Moimi czynami, a swoją wolę oddajesz Mi dobrowolnie, żeby Moja Wola dokonywała się w tobie. (…)

Przypisy:
[21] Akt ofiarowania się Najświętszemu Sercu (26.01.92).

26.01.98 zeszyt 92

(…) Moje Najświętsze Serce jest waszym schronieniem, zatem przyjdźcie się poświęcić - wy oraz wasze rodziny - Mnie i Niepokalanemu Sercu waszej Matki. (…)


9.04.98 zeszyt 93

MATKA BOŻA:

(…) Ach! Moje dziecko, otoczyłam cię Moim Niepokalanym Sercem. W ten właśnie sposób ochraniam Moje dzieci. W Mojej niezawodnej Miłości, jaką mam do was wszystkich jako Matka, będę zawsze waszą życzliwą Opiekunką i Obrończynią. Czy nie słyszeliście o tym, w jakim stopniu staję się lwicą, broniącą swych małych, kiedy splamione ręce zbliżają się, żeby was tknąć? Nikt nie będzie zdolny wyrwać was Mnie. Moja Vassulo, ty jesteś Mi poświęcona i podpisałaś to poświęcenie Mi siebie własną krwią.[3] Przez to Bóg cię wzmocnił, utwierdził i podtrzymał, gdyż Jego łaska i Jego moc trwają na zawsze i bez końca. (…)
Przypisy: [3] Ukłułam się w palec i moją krwią podpisałam akt poświęcenia Jej siebie, chcąc się stać niewolnicą naszej Świętej Matki.

12.08.98 zeszyt 95

JEZUS:
Czy usłyszę od ciebie te błogosławione słowa:

(…) Oto przychodzę przed Twój tron, aby na znak mojej miłości ofiarować Ci moje serce:[12] jedyną rzecz, jaką posiadam. Ach! Godny uwielbienia Małżonku, przemień moje serce w serce czyste. Dokonaj mojego przebóstwienia boską mocą Twego Świętego Ducha, Parakleta, Boskiego, który płonie teraz we mnie jak Paruzja, a moja dusza będzie żyła i otoczy chwałą Twą Trójjedyną Boskość.

Przypisy: [12] Aby ofiarować równocześnie moją wolną wolę.

28.11.98 zeszyt 96

Anioł Daniel:

(…) Zrozum Pana i naucz się Go poznawać. Wejdź do Jego Najświętszego Serca. Bóg wzywa cię. (…)

zeszyt 107

JEZUS:

(…) Ofiarowuję ci miejsce w Moim Sercu, w którym zakwitniesz głębią pouczeń Mądrości. Hojnie cię obdarzę nieocenionymi darami - jak oblubieniec, który obdarowuje swą oblubienicę, aby zdobyć jej serce. (…)


Całość Bożych Orędzi "Prawdziwe Życie w Bogu" - Vassula Ryden :

Strona polska :
http://www.voxdomini.com.pl/plmsg/plindex.html#all


Strona oficjalna po angielsku : http://www.tlig.org/en/messages/chrono/






                                                                                                             

25 wrzesień 2011 r. CZYTANIA.

Ez. 18, 25 - 28

21
A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: 22 nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował*. 23 Czyż tak bardzo mi zależy na śmierci występnego - wyrocznia Pana Boga - a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył?* 24 A gdyby sprawiedliwy odstąpił od swej sprawiedliwości i popełniał zło, naśladując wszystkie obrzydliwości, którym się oddaje występny, czy taki będzie żył? Żaden z wykonanych czynów sprawiedliwych nie będzie mu poczytany, ale umrze z powodu nieprawości, której się dopuszczał, i grzechu, który popełnił. 25 Wy mówicie: "Sposób postępowania Pana nie jest słuszny". Słuchaj jednakże, domu Izraela: Czy mój sposób postępowania jest niesłuszny, czy raczej wasze postępowanie jest przewrotne? 26 Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. 27 A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu. 28 Zastanowił się i odstąpił od wszystkich swoich grzechów, które popełniał, i dlatego na pewno żyć będzie, a nie umrze. 29 A jednak Izraelici mówią: "Sposób postępowania Pana nie jest słuszny". Czy mój sposób postępowania nie jest słuszny, domu Izraela, czy to nie wasze postępowanie jest przewrotne? 30 Dlatego, domu Izraela, będę was sądził, każdego według jego postępowania - wyrocznia Pana Boga. Nawróćcie się! Odstąpcie od wszystkich waszych grzechów, aby wam już więcej nie były sposobnością do przewiny. 31 Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, któreście popełniali przeciwko Mnie, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha. Dlaczego mielibyście umrzeć, domu Izraela? 32 Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci - wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie.

Flp 2, 1 - 11

1 Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli - jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie* - 2 dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, 3 a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie. 4 Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich!
Chrystus, Bóg-Człowiek, wzorem pokory
5 To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. 6 On, istniejąc w postaci* Bożej, nie skorzystał ze sposobności*, aby na równi* być z Bogiem, 7 lecz ogołocił* samego siebie, przyjąwszy postać sługi*, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, 8 uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej*. 9 Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył* i darował Mu imię ponad wszelkie imię*, 10 aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano* istot niebieskich i ziemskich i podziemnych.

11 I aby wszelki język wyznał*, że Jezus Chrystus jest PANEM* - ku chwale Boga Ojca*.

EWANGELIA MT 21, 28 - 32

Przypowieść o dwóch synach*

28 Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: "Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!" 29 Ten odpowiedział: "Idę, panie!", lecz nie poszedł. 30 Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: "Nie chcę". Później jednak opamiętał się i poszedł. 31 Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. 32 Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości*, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

MIŁOSIERDZIA JEZU MÓJ - ZEŚLIJ Z NIEBA NA LUD SWÓJ


Usłysz Jezu modły nasze, które płyną z wszystkich stron.
Spójrz na ojców ból i matek, na łzy sierot, smutek żon.

Niech do Ciebie wszyscy wrócą, co wzgardzili wolą Twą.
W Twe objęcia niech się rzucą i zapłaczą skruchy łzą.

Nie chcesz śmierci dla grzesznika, lecz by przejrzał znów i żył.
By się zmienił w pokutnika, dzieckiem Twoim Jezu był.

Miłosierdzia dla kapłanów, którzy słabi w życiu są
i Twą wolę raz obraną nie za bardzo pełnić chcą.

Miłosierdzia dla nas samych, którzy pragniem dobrze żyć.
Wspieraj Jezu naszą wolę i nas wzmocnij w ciężkie dni.

MODLITWA ŚW. FAUSTYNY ZA KAPŁANÓW.
O JEZU MÓJ, PROSZE CIĘ ZA KOŚCIÓŁ CAŁY, UDZIEL MU MIŁOŚCI I ŚWIATŁA DUCHA SWEGO, DAJ MOC SŁOWOM KAPŁAŃSKIM, ABY SERCA ZATWARDZIAŁE KRUSZYŁY SIĘ I WRÓCIŁY DO CIEBIE - PANIE.

PANIE - DAJ NAM ŚWIĘTYCH KAPŁANÓW, TY SAM ICH UTRZYMUJ W ŚWIĘTOŚCI. O BOSKI I NAJWYŻSZY KAPŁANIE, NIECH MOC IŁOSIERDZIA TWEGO TOWARZYSZY IM WSZĘDZIE I CHRONI ICH OD ZASADZEK I SIDEŁ DIABELSKICH, KTÓRE USTAWICZNIE ZASTAWIA NA DUSZE KAPŁANA.

NIECHAJ MOC MIŁOSIERDZIA TWEGO, O PANIE KRUSZY I WNIWECZ OBRACA WSZYSTKO TO, CO BY MOGŁO PRZYĆMIĆ ŚWIĘTOŚĆ KAPŁANA, BO TY WSZYSTKO MOŻESZ. AMEN.


Panie Jezu - nie mogę zrozumieć bardzo ważnej rzeczy dla nas katolików:

ZAPOWIADALI CIĘ PROROCY JAKO KRÓLA.
GDY NARODZIŁEŚ SIĘ - PRZYSZLI DO CIEBIE POKŁONIĆ SIĘ JAKO KRÓLOWI - TRZEJ KRÓLOWIE; W JEROZOLIMIE WITALI CIĘ W NIEDZIELĘ PALMOWĄ I OKRZYKNĘLI KRÓLEM A NASI KATOLICCY

PAPIEŻE I BISKUPI NIE ZAUWAŻAJĄ TEGO. TY MIAŁEŚ NA SWOJEJ NAJŚWIĘTSZEJ GŁOWIE KORONĘ CIERNIOWĄ TYLKO JEDEN DZIEŃ A PRZEZ DWADZIEŚCIA WIEKÓW NIE MA KOMU CI JEJ ZDJĄĆ.

Przed Twoim narodzeniem byłeś oczekiwany jako KRÓL i zmartwychwstałeś jako KRÓL.

U Maryi jesteś na rękach w koronie królewskiej - więc w czym problem?

Nie rozumiem obłudy i zaślepienia. Rozumują gorzej jak dzieci i nam tę ciemnotę wciskają.

Pan Jezus:

" Ja jestem KRÓLEM od stworzenia świata. Skoro Ojciec posłał Mnie na ziemię to też jako KRÓLA, ale Ja żyłem między wami jako wasz Brat i dla wielu byłem niewygodny. Gdybym miał koronę widoczną od dziecka, to na pewno ludzie by Mnie szanowali i nawet bali by się Mnie.
Ja jednak chciałem być między wami jak brat, jak ktoś bliski - abyście poznawali swobodnie prawa Boże a nie pod przymusem. Tak, macie rację Moje dzieci - JA BYŁEM TYLKO JEDEN DZIEŃ w koronie cierniowej a ludzie uczynili Mnie sługą przez prawie 2000 lat i nie było chętnych, którzy chcieliby Mi ją zdjąć a nałożyć uroczyście KORONĘ CHWAŁY na Moją Najświętszą Głowę.

Ten AKT powinien być ponawiany dość często.

Dlatego teraz uczeni w piśmie doszli do wniosku, żebym na tym Krzyżu został i milczał.
ALE JAK JA BĘDĘ MILCZAŁ, TO KAMIENIE BĘDĄ WOŁAŁY W MOJEJ OBRONIE.
Pagórki znikną a wody się wzburzą.

ZIEMIA UPOMNI SIĘ O MNIE. TA ZIEMIA, KTÓRĄ STWORZYŁEM JAKO KRÓL.

Uważajcie, uważajcie na swoje niecne czyny, bo Bóg jest silniejszy i musi zwyciężyć. Módlcie się, módlcie się abym zwyciężył na skutek waszych modlitw i nawrócenia a nie sprzeniewierzenia się i grzechów waszych. AMEN.

Jezus Cierpiący
".


Panie Jezu - czy mapa Europy i świata, którą narysowałeś Bożenie z Florydy jest aktualna?

Pan Jezus:

"Wszystko może ulec zmianie, bo to od człowieka zależy przyszłość świata .
Ja przyszedłem na świat po to, aby wam pomagać i nawet spełniać wasze życzenia, jeśli są zgodne z wolą Moją,
z Bożą wolą. Pycha ludzka odsuwa Mnie od was a jak się okazuje 90% ludzi jest pysznych w mniejszym lub większym stopniu. I co jest najgorsze, że jeden nad drugiego czyni się ważniejszym, bo hasłem jego jest " JA".
Człowiek chce zawładnąć światem ze wszystkimi jego dobrodziejstwami a wtedy Bogu grozi.
Człowiek - proch marny - grozi Bogu!
Jezus - Bóg Wszechświata" .


Panie Jezu - Marta pyta: czego oczekujesz od nas?

Pan Jezus:

"MIŁOŚCI, MIŁOŚCI, MIŁOŚCI.
Wynagradzajcie, wynagradzajcie za innych koniecznie, żeby oni wiedzieli, że nie samym chlebem człowiek żyje. Niech inni patrzą na was, oby chcieli. To Ja karmię się waszą odwagą i waszym oddaniem sprawie Bożej.
Jezus obserwujący was".


Pan Jezus do Olimpii:

„Ja niczego nie narzucam ale wszystko co czynisz na chwałę Moją, to czyń sercem. Zaliczam wszystkie twoje modlitwy, chociaż czasami opanowuje cię zniechęcenie. Proś Ducha Świętego o pomoc, o natchnienia, bo Duch Święty rozpala do miłości.
Jezus - Miłość ".


Pan Jezus do Marty:

" Córko Moja - uwielbiaj Mnie bo swoją modlitwa goisz Moje rany, Zawsze mogę na ciebie liczyć. Twoje otwarte serce jest dla Mojej Miłości do ciebie i chłonie Boże Łaski. Strumienie Mojej Krwi oczyszczają wasze dusze w całej rodzinie a strumienie białe wypływające z Mego serca uświęcają ciebie i twoją rodzinę. Bądź dobrą uczennicą, coraz lepszą w szkole świętych. Twoja postawa Bożego dziecka powoduje, że dookoła ciebie ludzie zastanawiają się nad sobą i też chcieliby zostać uczniami szkoły świętych. Dla ciebie jest szeroko otwarta droga do nieba i wszystko rób, aby pociągnąć za sobą wiele dusz. Amen.
Jezus kochający swoje stworzenie ".


CUDOWNY OLEJEK Z FIGUREK W MONTREALU.
Panie Jezu
- moi przyjaciele pytają, czy ten olejek jest prawdziwy i czy on tam jeszcze jest, bo chcą pojechać do Montrealu i pytają, czy powinni?
Pan Jezus powiedział z "przyciskiem":

" O, tak - prawdziwy, święty i leczy. Szkoda, że ludzie zaniechali wizyt tam.
ROZGŁOŚCIE, ABY JAK NAJWIĘCEJ LUDZI KORZYSTAŁO Z TEGO DOBRODZIEJSTWA BOŻEGO.
Podaję wam różne sposoby z Nieba, bo nie wszystko można wyleczyć medykamentami. Więcej ufności w Dary Boże z Nieba.

TAK SAMO W NECEDAH - WISCONSIN - USA
- znajduje się tam miejsce CUDOWNE OBJAWIEŃ MOJEJ MATKI.

Namawiaj do pielgrzymowania tam i namawiaj do picia wody z tamtejszego źródła. Tym samym wspomagajcie ludzi tam pozostających.

Wiele jest cudownych miejsc w których dotknęły święte stopy Mojej Matki. Tylko uwierzcie - zachowujcie się pobożnie i stosujcie się do zasad tam wyznaczonych.

Jezus obdarzający w miejscach świętych".


Pan Jezus do Łukasza.

"Łukaszu, synu - nie podchodź tak bardzo impulsywnie do każdej poznanej dziewczyny. Musisz być opanowanym, roztropnym chłopcem. Nie możesz mówić wszystkiego naraz komuś o sobie. Bądź zawsze "ciekawy" i tajemniczy. Partnerce możesz okazywać tymczasem na początku zainteresowanie nią - TYLKO. Musisz na początku wyznać, że twoje serce należy do Boga i jeżeli On na to pozwoli, to sam Mi powie, że mogę podzielić się z Nim twoim sercem i ofiarować oba dziewczynie. Wszystko z Bogiem czyń a będziesz szczęśliwy. Nie zapominaj i nie pomijaj Mnie. Jezus Przyjaciel twój".


Panie Jezu - ludzie proszą abyś powiedział, co myślisz o małżeństwach niesakramentalnych, które przyjmują Ciebie w Komunii Świętej. Wierni normalnych rodzin są oburzeni na takie praktyki w kościele katolickim i zapytali kapłana, dlaczego - skoro wie o takich małżeństwach a jednak podaje im Pana Jezusa. Kapłan odpowiedział, że to jego sprawa, komu on daje rozgrzeszenie.

Panie Jezus:


" Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo Mnie ranicie. Traktujecie Mnie jak kogoś do bicia. Mówiłem już, że najbardziej ranią Mnie grzechy nieczystości, które popełniacie w wielkiej obfitości. Tym bardziej, ponieważ jest to GRZECH PRZECIW DUCHOWI ŚWIĘTEMU, gdyż grzeszycie świadomie i liczycie, że mimo waszych rozkoszy Ja będę patrzył na wasz grzech łaskawie. I to jest podwójny grzech. Absolutnie jest niedozwolone takie życie a gdy podchodzą do kapłana aby wam podał Mnie, to Moje serce straszliwie rozdzieracie.
Nie wiecie, kiedy pomrzecie a ten grzech jest nieodpuszczalny, bo jest przeciw Duchowi Świętemu a Ja wypluję was przy nadążającej się okazji i zostawię samym sobie.

"JEŻELI SIĘ NIE NAWRÓCICIE - WSZYSCY TAK SAMO ZGINIECIE".

Jezus Sędzia Sprawiedliwy".


Panie Jezu - pytają Ciebie, czy Zofia prawdziwie słyszy Ciebie. Ona bardzo cierpi.

Pan Jezus:

" W obecnych czasach wiele osób słyszy głosy z Nieba, które coś znaczą a na pewno to znaczą, że Bóg jest żywy wśród was, bo niewierni preferują wam świat bez Boga. Ja mówię do każdego z was i nawet do niewiernych też ale tylko niektórzy Mnie słyszą, bo inni są zagłuszani wrzaskiem niepożądanych złych duchów objawiających się w mediach, prasie, restauracjach i na ulicy. Obecnie usłyszeć głos z Nieba, to trzeba być bardzo wyciszonym i zjednoczonym sercem ze Światłością. Zofia na pewno słyszy głos z Nieba. Niech poleca każdego dnia grzeszników i ofiaruje za ich nawrócenie wszystkie Łaski, które otrzymuje ode Mnie, bo cierpienie jest Łaską. Niech odbiera ten głos tak jak rozumie i niech nie boi się słuchać. Niech zapisuje i tobie przysyła, bo nie jest nikogo prywatną sprawą słuchać głos Boży. Do niej mówią różne głosy z Nieba i niech posyła a My pomożemy to wyjaśniać. Niech się nie boi słuchać. Niech uważnie wsłuchuje się i niech zapisuje, bo inni czekają. Ludzie są chłonni na głos z Nieba a dużo jest takich, którzy biorą sobie te słowa do serca.
Jezus z Nieba".


Pan Jezus do ks. Tomasza.

" Tomasz, Mój wierny i pokorny Tomasz - święty kapłan. On jest Moim odbiciem. Jego myśli złączone są z Moimi myślami a jego obecność nie jest pożądana przez faryzeuszów jak i Mnie nie chcieli. Drażni ich świętość Moich wszystkich kapłanów. Wszyscy ci, którzy mają odwagę stanąć w Mojej obronie przy Ołtarzu Zbawienia są poniżani i znienawidzeni przez przełożonych, tych, którzy poniewierają Mną poprzez swoją pychę a którzy uczynili siebie najważniejszymi na ziemi. Bóg jest dla nich tylko koniecznością. Dzięki Mnie mają bardzo łatwe życie, bo niczego dobrego nie robią dla kościoła Mojego a zasłaniają się Mną, ale przez to są "uważani " przez otoczenie.

Jezus prześladowany w Moich kapłanach".



Szczęść Boże.
-szukam-Czy mógłbym zadać pytanie do Pana Jezusa na temat tego co niedaleko nas dzieje się w małej wsi o nazwie Ruda koło Sieradza. Jest to miejsce gdzie Matka Boża objawiała się rolnikowi, który się nazywał Ślipek i rozbudowano to miejsce. Sam Ślipek był bardzo prześladowany, ale z tego co wiem otrzymywał prawdziwe przekazy bo w Oławie Matka Boża o nim mówiła. Bardzo proszę aby pani zapytała Pana Jezusa czy w Rudzie te objawienia Małgorzaty są Boże, czy też na śmierci Ślipka się zakończyły....???
Pozdrawiam serdecznie - Króluj nam Chryste!

Pan Jezus:

" Dzieci Moje - w Rudzie k/Sieradza odbywały się wizyty Maryi z Nieba temu dobrotliwemu człowiekowi. O! - co to był za pobożny człowiek. On pojmował sercem całe Niebo. O! - żeby obecni faryzeusze chcieli tak pojmować Boga jak ci prości ludzie, to nie byłoby wojen nawet, bo każdy z was otwarty byłby na podpowiedzi z Nieba, ale wszyscy obecni faryzeusze wolą czerpać wiadomości z piekła i dlatego nie ma zgody między wami. Faryzeusze, którzy wynoszą się ze swoją pychą ponad wszystkich nigdy nie usłyszą głosu Boga, bo oni nawet nie chcą Go zrozumieć.

I w Oławie Matka Moja przychodziła i w Rudzie, i w wielu miejscach składała wizytę swoim dzieciom i ci wszyscy ludzie prości oddani chwale Bożej chętnie przychodzą, chętnie nas słuchają. Natomiast naukowcy, którzy posiedli wiedzę dzięki Bogu Wszechmogącemu postąpili jak aniołowie Lucyfera - walczyli z tymi prostymi i oddanymi ludźmi. Wreszcie zabronili ludziom oddawać hołd i cześć Bogu i Matce Jego.

O! - oni już odpłatę swoją odbierają. Oj - ciężko im jest, oj - ciężko i teraz jak ten bogacz chcą choćby palec umoczyć w świętości Moich oddanych dusz. Dlatego powiadam: módlcie się bardzo dużo o Dary Ducha Świętego, aby każdemu w porę pomógł rozpoznać czas i miejsce a nade wszystko sens i cel wszystkich świętych objawień, bo one były, są i będą. Patrzcie na swoje życie przez pryzmat Świętych w Niebie i wzorujcie się na nich. Tak wam dopomóż Bóg. Amen.

Oj, dzieci, dzieci - Objawienia były, są i będą i uwierzcie w nie.

Ja jestem OBJAWIONY, ZRODZONY, ZABITY i ZMARTWYCHWSTAŁY i o tym wszystkim wiecie też z OBJAWIEŃ.
A Małgorzata? I tak i nie, ale niech wierzą jak wierzą, bo lepiej wierzyć niż nie wierzyć w Objawienia

Jezus pochodzący z Objawień".



Orędzie NMP z 25 września 2011r.
-szukam-





„Drogie dzieci! Wzywam was, aby ten czas był dla was wszystkich czasem dawania świadectwa. Wy, którzy żyjecie w miłości Bożej i doświadczyliście Jego darów świadczcie o nich swoimi słowami i życiem, by były radością i bodźcem dla innych w wierze. Jestem z wami i nieustannie oręduję przed Bogiem za wami wszystkimi, aby wasza wiara była zawsze żywa i radosna i w miłości Bożej. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.


-szukam-



PROSIMY O ŁĄCZNOŚĆ DUCHOWĄ

W najbliższą niedzielę tj. 11.09.2011r w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ostrowcu Świętokrzyskim o godz.12 odbędzie się Msza Św. w intencji:

Aby Jezus Chrystus został obrany Królem naszej Ojczyzny i wywyższony poprzez Intronizację.

Z Panem Bogiem - Małgosia






EKUMENIZM - DZIEŁO DIABŁA - ABP MARCEL LEFEBVRE

Abp Marcel Lefebvre - misjonarz, założyciel Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, obrońca Kościoła Świętego .TRADYCJONALISTA.

-szukam-Wielkim złem, odpowiedzialnym za to wszystko, co działo się na soborze, jest fałszywy duch ekumeniczny, stawiający nas na równym poziomie z wszystkimi innymi religiami. Nie, nie można postawić Pana Jezusa obok Buddy, Lutra, obok tych wszystkich sług diabła!

Być może myślicie sobie: "Ksiądz biskup przesadza, mówiąc: słudzy diabła!".

A jednak, albo są oni kierowani przez Ducha Świętego, albo inspirowani przez złego ducha. Jak z tego wybrnąć? Otóż, jeżeli są oni natchnieni przez dobrego Ducha, pozostają automatycznie w łączności z Kościołem, lecz gdy głoszą błędy, są kierowani przez ducha diabelskiego, księcia kłamstwa. Inne rozwiązanie nie jest możliwe. Sam diabeł wymyśla wszystkie te religie, aby przeszkodzić nawróceniom na prawdziwą wiarę! W dobrze zorganizowanym systemie próbuje zniewolić on całe rodziny, szkoły, nauczanie, żeby stanowczo utrzymać dusze z dala od Kościoła.

Zobaczcie jak trudną jest rzeczą nawrócenie muzułmanina! W Dakarze, gdzie byłem biskupem przez piętnaście lat, było trzy miliony muzułmanów, sto tysięcy katolików i czterysta tysięcy animistów. Mogliśmy chrzcić tych ostatnich, lecz nie muzułmanów. Aby móc się nawrócić, studenci uniwersytetów musieli całkowicie zerwać z własną rodziną, utrzymywać się z własnych środków, a mimo to ryzykowali jeszcze swoje życie. W naszych szkołach mieliśmy dziesięć procent muzułmanów (nie tolerowałem więcej, gdyż w przeciwnym razie nasze szkoły stałyby się muzułmańskie). Rodzice zachęcali nawet swoje dzieci do nauki katechizmu. "Trochę religii dobrze im zrobi", mówili.

Często te maluchy były prymusami z katechizmu i widząc inne dzieci przystępujące do komunii, chciały również komunikować. Lecz nie! Gdybyśmy zgodzili się na pierwszą komunię (nawet prymusa z katechizmu), muzułmanie podpaliliby szkołę!

Na Saharze wizytowałem szkoły Sióstr Białych. W szczególności Siostry Franciszkanki Maryi wspaniale wychowywały powierzone im młode dziewczęta muzułmańskie. Oczywiście nigdy ich nie zmuszały do pójścia na Mszę św. ani do pobożnych praktyk religijnych, ani do czegokolwiek, lecz bądźcie pewni, że te dziewczynki nie miały zawiązanych oczu, widziały one Siostry... Często zadawały im pytanie: "Czy możemy pójść do kaplicy, aby modlić się z wami?".

Lecz uwaga, gdy chodzi o to, można było zgodzić się tylko od czasu do czasu, ukradkiem, gdyż, jeżeli muzułmanie dowiedzieliby się, że Siostry próbują ochrzcić lub nawrócić ich dzieci, natychmiast wypędziliby je i szkoła zostałaby bezzwłocznie zamknięta.

Dla tych młodych dziewcząt, które spędziły pięć lub sześć lat u Sióstr i które pragnęły być ochrzczone, jedynym sposobem zostania chrześcijanką było (przy okazji podróży z pustyni do Algieru) zniknąć w taki sposób, aby ich rodziny nie wiedziały, gdzie się znajdują, tak żeby nawet bliscy nie domyślali się, że za tym kryły się Siostry!

Oto do jakiego stopnia diabeł ich krępuje, aby tylko przeszkodzić każdemu nawróceniu. Nie mówmy zatem, że te religie równe są religii Naszego Pana Jezusa Chrystusa! Nie łudźmy się; diabeł jest i pozostanie diabłem...

Niektóre rzeczy mogą wydawać się wspaniałe, lecz, aby skazić dusze, diabeł zawsze posługuje się pewnymi pozorami prawdy.

Czyż możemy więc przyjąć deklarację o wolności religijnej, będącą błędem nauczanym przez sobór? Czyż możemy zgodzić się na całą tę reformę liturgiczną, zrobioną w takim samym duchu ekumenicznym? Oczywiście, że nie!

http://sowa.quicksnake.org/Tradycja/abp-Marcel-Lefebvre-Przeciw-masonerii-Duch-Loy-film-Der-Geist-der-Loge

-szukam-Arcybiskup urodził się w 1905 roku w rodzinie francuskiego arystokraty, z jego rodu pochodziło wielu wybitnych duchownych. Młody Marcel od dzieciństwa przejawiał miłość do Boga, nic więc dziwnego że wybrał w życiu drogę sługi Bożego, podobnie jak duża część jego rodzeństwa. Początkowo chciał studiować w seminarium w swojej diecezji, jednak za namową ojca rozpoczął naukę w seminarium francuskim w Rzymie, co miało znaczny wpływ na późniejsze jego losy. Naukę zakończył zdobywając doktoraty z teologii i filozfi, następnie wstąpił do zakonu tzw. duchaczy. W zakonie pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji np rektora seminarium. Następnie rozpoczął bardzo istotny okres w jego życiu, jakim była praca misyjna w Afryce. Został biskupem, nuncjuszem apostolskim w francuskich koloniach w Afryce, wreszcie pierwszym arcybiskupem Dakaru. Jego działalność przyczyniła się do rozwoju misji, wzrostu liczby wiernych, powołań, rozwoju zakonów. Arcybiskup poświęcił swe życie pracy misyjnej, którą całym sercem ukochał. Jednak, posłuszny woli papieża objął urząd biskupa Tulle we Francji. Wydawało się, że najważniejszą część życia ma już za sobą, jako starszy już biskup brał udział w obradach Soboru Watykańskiego II.

Rzym arcybiskup w ciągu swojego życia zdążył poznać bardzo dobrze. Jednak przebywając tam w latach soboru był pełen niepokoju. Dostrzegł, prawdpodobnie jako jeden z niewielu, że w Watykanie zapanował inny duch, niż panował w Kościele wcześniej. O ile wcześniej był to duch katolicki, duch panowania Chrystusa Króla, o tyle w czasach soboru zapanował tam duch światowy, a więc duch diabelski, duch antychrysta (w La Salette Maryja przepowiedziała, że "Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą antychrysta" a są to objawienia uznane przez Kościół). Istotnie, w Kościele w czasach soboru i po samym soborze nastąpiła detronizacja Chrystusa Króla: w liturgii, teologii, w całym życiu Kościoła, a także w całych państwach i narodach, kiedy to ostatnie państwa katolickie wprowadziły do swego ustawodawstwa błędną zasadę wolności religijnej, otwierając się na działanie antychrysta.

Jako wierny syn Kościoła, abp Lefebvre nie mógł przyjąć poglądów sprzecznych z odwiecznym i niezmiennym Magisterium Kościoła, według którego inne religie są dziełem diabelskim, według którego zbawienie można osiągnąć tylko w Kościele katolickim, a władza państwowa powinna uznać społeczne panowanie Chrystusa Króla i chronić swych obywateli przed złem. Z drugiej strony arcybiskup nie chciał się buntować przeciw władzom kościelnym, chciał więc odejść na emeryturę i czynić pokutę.

Jednak do abp Lefebvre zgłaszało się sporo kapałnów i kleryków, chcąc zachować ideał kapłaństwa jaki przekazał nam Pan Jezus. Arcybiskup otworzył więc w Econe w Szwajcarii za zgodą władz kościelnych seminarium duchowne. Wywołało to furię wrogów Kościoła, dążących do jego zniszczenia, więc starali się oni doprowadzić do konfliktu pomiędzy arcybiskupem a papieżem. Mimo to założone w 1970 Bractwo św. Piusa X prężnie się rozwijało.

W latach 80 arcybiskup miał świadomość zbliżającej się śmierci, wiedział też, że dla kontynuacji jego dzieła potrzebni są biskupi, którzy będą wyświęcać kapłanów. Początkowo nie chciał nikogo wyświecić bez zgody Stolicy Apostolskiej, a po rozmowie z Janem Pawłem II otrzymał pozwolenie na wyświecenie następcy.

Jednak konkretna decyzja była odwlekana w czasie, a po skandalu, jaki w 1986 miał miejsce w Asyżu arcybiskup przekonał się, że znajduje się w stanie wyższej konieczności. Postanowił więc wyświęcić 4 biskupów, przez co oficjalnie został "ekskomunikowany".

Niezręczne to sformułowanie, gdyż prawo kanoniczne mówi, że w stanie wyższej konieczności kary są nieważne, nawet gdyby ktoś kto oficjalnie łamie prawo się mylił. Każdy katolik wierny niezmiennemu Magisterium z pewnością stwierdzi, że stan wyższej konieczności niewątpliwie istnieje. Podobnie zresztą postępował niegdyś św. Atanazy, który także był ekskomunikowany. Jednak działał w stanie wyższej konieczności, gdyż czynił to dla przekazania prawdziwej wiary, nieskażonej herezją arianizmu i dla ratowania dusz, co jest pierwszym celem i zadaniem Kościoła. Można dopatrywać się podobieństw pomiędzy św. Atanazym i abp Lefebvre.

Miejmy nadzieję, że kiedyś abp Marcel Lefebvre zostanie beatyfikowany, a naszym marzeniem będzie w tej beatyfikacji uczestniczyć.
Katolik






IDEE SOBOROWE SĄ ŚMIERTELNĄ TRUCIZNĄ. Rozmowa z Łukaszem Kluską

PRAWDA WAS WYZWOLI.
-szukam-
















„Ojciec Maksymilian Kolbe w listach do swego brata pisał, że zakonnik jest winny posłuszeństwa we wszystkim poza grzechem, a jeśli wymagano by od niego coś złego ma on obowiązek odmowy, inaczej jego posłuszeństwo byłoby fałszywe (gdyż sprzeczne z prawem wyższym), a tym samym grzeszne”.


Z Łukaszem Kluską, prezesem Organizacji Monarchistów Polskich oraz świeckim zaangażowanym w apostolat Tradycji katolickiej rozmawia Paweł Pomianek.
{fragmenty}.

Całość:

http://stowarzyszeniekoliber.salon24.pl/81454,idee-soborowe-sa-smiertelna-trucizna-rozmowa-z-lukaszem-kluska

Paweł Pomianek:

Dlaczego wy lefebryści tak nie lubicie Soboru Watykańskiego II?
Łukasz Kluska:
Myślę, że określanie współczesnych katolików walczących z modernizmem, najpotworniejszą herezją jaka kiedykolwiek uderzyła w Kościół mianem„lefebrystów” nie jest najszczęśliwiej dobranym nazewnictwem, gdyż niejako sugeruje istnienie pewnej ideologii kryjącej się za tym terminem, gdy tymczasem mamy do czynienia jedynie z pragnieniem zachowania tego, co Kościół katolicki zawsze i wszędzie nauczał aż do czasów Vaticanum II.

Na płycie grobowej założyciela Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X wyryte są następujące słowa zaczerpnięte z listu św. Pawła: „Tradidi quod et accepi” (Przekazałem to, co otrzymałem).

Taki jest właśnie sens istnienia Kościoła: bezbłędne przekazywanie wszystkim pokoleniom nauki Pana Naszego Jezusa Chrystusa, czystej, krystalicznie czystej, niczym woda z górskiego źródełka, doktryny katolickiej, której przyjęcie w całej integralnej pełni jest warunkiem sine qua non naszego wiecznego szczęścia w Niebie.

Arcybiskup Lefebvre
nie stworzył żadnej własnej ideologii, abyśmy mogli mówić o tzw. „lefebryzmie”. Jedynie zachował i wiernie przekazał depozyt wiary Kościoła, naukę papieży, którzy niestrudzenie walczyli z błędami współczesnego świata, mającymi swe źródło w rewolucji francuskiej, które to błędy radykalnie zamanifestowały się w nauczaniu II Soboru Watykańskiego poprzez śmiercionośną syntezę wolnomularskich ideałów „wolność, równość, braterstwo” z nauczaniem Kościoła.

Rewolucyjna wolność, to odpowiednik soborowej wolności religijnej. Równości odpowiada kolegializm ustanowiony przez Vaticanum II. Braterstwo to nic innego jak współczesny, apostacki ekumenizm.

Błędy te przeniknęły do deklaracji proklamowanych przez Vaticanum II, gdyż kontrolę nad Soborem - przy wsparciu postępowego Jana XXIII - udało się przejąć liberalnym ekspertom, których poglądy przed 1958 rokiem były przedmiotem nieustannych potępień ojca świętego Piusa XII.

Wystarczy tu wspomnieć choćby ojca Jana Murray'a - autora deklaracji o wolności religijnej Dignitatis humanae - suspendowanego przez Piusa XII za głoszenie lewicowych poglądów, ojca Henryka de Lubaca, którego książka Surnaturel (Nadprzyrodzoność) była najbardziej zakazaną ze wszystkich zakazanych w katolickich seminariach na całym świecie, ojca Yvesa
Congara
obłożonego sankcjami za rozsiewanie błędów przeciw wierze czy też panteistę Teilharda de Chardina, którego herezje szczególne piętno odcisnęły na soborowej deklaracji Gaudium et spes.

- Czy uważacie, że Vaticanum II nie wniósł żadnego pozytywnego powiewu do Kościoła? Czy nie widzicie żadnych plusów, jak choćby uwspółcześnienie i rozjaśnienie pewnych elementów nauki Kościoła, dowartościowanie roli świeckich czy ubogacenie i dopełnienie w wielu nurtach, jak eklezjologia, mariologia czy sakramentologia, bez odcinania się od tego, co było wcześniej?

- Wedle zgodnej opinii zarówno wrogów jak i zwolenników Vaticanum II, zasadniczym celemSoboru było dostosowanie Kościoła do współczesnego świata (tzw. aggiornamento). Ale świat od tamtych czasów zmienił się już diametralnie, co sprawia, że Sobór jest już zwyczajnie martwy, jego nauki są bezwartościowe, gdyż były próbą dopasowania się do świata jaki istniał prawie pół wieku temu. Sobór zwyczajnie się zdezaktualizował (także w opinii modernistów, żądają oni kolejnego dopasowania się Kościoła do świata ludzi z XXI wieku). Sobór nie ma
już najmniejszej wartości, przeminął tak jak przemija ludzkie życie. Przeminął gdyż chciał dostosować się do tego, co zmienne i ulotne, zamiast oprzeć się na niezmiennym fundamencie świętej Tradycji.

„Czy nie wiecie że przyjaźń ze światemjest nieprzyjaźnią z Bogiem?”

Wyszczególnione przez Ciebie rzekome osiągnięcia Soboru to owoce, które możemy przyrównać do leśnych jagód, które z zewnątrz wyglądają całkiem apetycznie, lecz w istocie są śmiertelną trucizną. Tak jak rodzice ostrzegają swe dziatki przed zgubnymi skutkami spożycia trujących owoców, tak nas, katolików przed tym „pozytywnym powiewem” ze wszystkich sił pragnęli ustrzec wielcy papieże XIX i XX wieku: Pius VII, Pius IX, Leon XIII, św. Pius X, Pius XI i Pius XII.

Wyartykułowana w pytaniu nowa eklezjologia soborowa, ogłoszona w konstytucji Lumen Pentium jest herezją parexcellence.

Głosi bowiem, że Kościół katolicki jest tylko częścią Kościoła Chrystusowego, co w sposób jaskrawy jest sprzeczne z nauką katolicką. Praktyczne odzwierciedlenie tego monstrualnego błędu odnajdziemy choćby w tegorocznej depeszy papieża Benedykta XVI. z okazji śmierci schizmatyckiego greckiego „arcybiskupa” Christodolusa z dnia 29 stycznia, w której czytamy:

„Wraz z katolikami na całym świecie modlę się, aby Bóg umocnił swą łaską grecki Kościół prawosławny, by dalej się rozwijał korzystając z pasterskich osiągnięć nieodżałowanego Arcybiskupa, i byście towarzysząc przezacnej duszy Wielce Błogosławionego w drodze na
spotkanie z pełną miłości łaskawością Ojca, zostali umocnieni obietnicą Pana, który zapowiedział, że wynagrodzi swe wierne sługi"
(za L'Osservatore Romano, wersja polska, IV/2008, str. 62).

Papież modli się więc aby Bóg umocnił swą łaską schizmę prawosławną, która jako taka nie zasługuje na miano prawdziwego Kościoła. Traktuje on więc Kościół katolicki tylko jako część Kościoła Chrystusowego, co dokładnie koresponduje z soborowym błędem Lumen Pentium tzw. „subsistit in”.

W dodatku papież prosi Niebo o rozwój tegoż „Kościoła”, co w rzeczywistości oznacza proszenie Pana Boga o pogłębianie się tej schizmy, kiedy bowiem ten fałszywy „Kościół”
miałby zacząć się rozwijać jeśli nie od chwili swego powstania poprzez oderwanie się od prawdziwej katolickiej jedności? Niesłychanym jest również, aby wobec dogmatu poza Kościołem nie ma zbawienia papież zakładał wieczne zbawienie wspomnianego schizmatyka, nazywając go również fałszywą godnością „Wielce Błogosławionego”, kiedy jako głowa sekty prawosławnej, obiektywnie utwierdzał w błędach i herezjach - niezależnie od swych subiektywnych intencji - grono swych współwyznawców.

Rolą papieża nie jest tu zakładać potępienie innowiercy, ale nie jest nią również ogłaszanie go zbawionym ze względu na jego zasługi na rzecz umacniania schizmy prawosławnej. Przerażające jest bowiem przypisywanie naszemu Najświętszemu Zbawicielowi woli wynagradzania kogokolwiek za umacnianie schizmy odrywającej od owczarni Chrystusowej miliony dusz narażając je na wieczne potępienie.

Kolejny zatruty owoc Soboru to rzekome „dowartościowanie roli świeckich”,
które w istocie polega na degradacji kapłaństwa przez egalitarne, demokratyczne zrównywanie z nim świeckich, co szczególne odzwierciedlenie znajduje w nowej sprotestatyzowanej liturgii Mszy. Chrystus oparł swój Kościół na kapłaństwie, nie zaś laikacie.

Dziś tożsamość kapłaństwa ulega całkowitej destrukcji, sami księża choćby
przez porzucenie sutanny nie chcą zbytnio wyróżniać się z tłumu.

A kapłan nie jest zwykłym śmiertelnikiem, to pośrednik między Bogiem, a człowiekiem wyposażony w potężna, niepojętą ludzkim intelektem władzę.

Ani Matka Boża, ani aniołowie nie potrafią zamienić zwykłego kawałka chleba w ciało samego Boga. Tylko kapłani z woli Chrystusa mają władzę odpuszczania naszych grzechów.

Dawniej, przed soborem, przy powitaniu całowano księdza w rękę, w dowód czci dla dłoni, które trzymają podczas Mszy świętej Ciało prawdziwego Boga.

Dziś w dobie świeckich szafarzy, egalitaryzmu, butnej pychy współczesnego świata piejącej tylko o godności i prawach człowieka, o równości bez wyjątków wszystkich ludzi, burzy się antyegalitarny, sakralny, hierarchiczny i kapłański porządek Kościoła Chrystusowego. A moderniści czynią to właśnie pod sloganem „dowartościowania roli świeckich.” Soborowa sakramentologia to wyłącznie destrukcyjny nonsens. Po Soborze wprowadzono nowy ryt Mszy (1969) oraz zmieniono wszystkie ryty sakramentów, a wszystko to uczyniono aby dopasować je do nowej, modernistycznej orientacji przyjętej przez Vaticanum II. Wybitny teolog dominikański, ojciec Calmel pisał:
„Zwykle nie atakuje się dogmatów wprost, ale pokrętnie. Czasami atakowano sakramenty atakując ich formę, a jeszcze częściej to, co otacza formę a mianowicie ustanowione przez Kościół wokół sakramentów obrzędy, które pełnią rolę czegoś w rodzaju zabezpieczenia czy obrony, dostarczają pożywki dla wiary i skłaniają wiernych do dobrego i godnego ich przyjmowania. W to właśnie głównie uderzono. Wystarczy popatrzeć na Mszę świętą, na
komunię, na chrzest, jak zniknęły egzorcyzmy, jak wyeliminowano ze Mszy świętej znaki Krzyża i przyklęknięcia”.

Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego (1983) inspirowany duchemVaticanum II zezwala także na świętokradztwo w stosunku do Najświętszego Sakramentu zezwalając na przyjmowanie go przez innowierców.


Proszę pomyśleć jak wielkim jest to źródłem zgorszenia! Aby użyć przykładu kard. Ratzinger podczas uroczystości pogrzebowych za duszę Jana Pawła II udzielił Komunii św. kalwinowi, panu Rogerowi z Taize.

Co mają rozumieć z tego wierni, jeśli w majestacie nowego prawa kanonicznego daje się
innowiercom do spożywania Ciało Pańskie? „Jeżeli on nie musiał iść do spowiedzi, ba nawet nie jest katolikiem i
dostał Komunię św. (od samego papieża!) to dlaczego ja muszę się spowiadać?” - to najprostszy wniosek jaki przyjdzie do głowy niezliczonym rzeszom wiernych.

Nic więc dziwnego, że na Zachodzie konfesjonały zupełnie opustoszały.


- Wasza wizja rzeczywistości jest dość czarno-biała. Wszystko co przed soborem - było w Kościele wielkie i wspaniałe, a wszystko co przyniosło ze sobą Vaticanum II jest złe. Sobór Watykański II był też odpowiedzią na swego rodzaju kryzys.

- Moderniści nie narodzili się na Soborze. Przed epoką Vaticanum II Kościół stawiał bezwzględny opór wrogowi. Papież św. Pius X w swej encyklice Pascendi dominici gregis (Pasąc owce pańskie) zdemaskował tę sektę, której poglądy określił „sumą błędów przeciw wierze”, zaś wszyscy jego następcy do Piusa XII włącznie w sposób heroiczny kontynuowali tę wojnę. Ojciec święty w 1909 roku powołał także specjalną organizację „Sodalitium
Pianum” do zwalczania modernistów w łonie Kościoła. Kuria Rzymska wytrwale śledziła i okładała sankcjami postępowych teologów.

Kościół w pierwszej połowie XX w. przypomina pole regularnej bitwy sił katolickich pod wodzą papieży z wyznawcami idei rewolucji francuskiej w koloratkach. Interesujący opis tej walki znajdziemy w pamiętnikach jednego z czołowych architektów Vaticanum II, ojca Congara, który przelał na papier swoje zmagania z Kurią Rzymską z lat 1952-54.

Z kart dziennika wyłania się obraz modernistycznego teologa - podniesionego notabene do godności kardynalskiej przez Jana Pawła II - który wraz ze swoim obozem tylko czeka na śmierć Piusa XII, gdyż stanowi on najsilniejszą przeszkodę dla rewolucji w Kościele. Congar nie przebiera w epitetach pod adresem Kurii Rzymskiej, którą przyrównuje do SS i Gestapo, a obrońcę wiary Piusa XII obelżywie tytułuje „rzymskim bożkiem”.

Wracając jednak do głównego wątku pytania, należy podkreślić że już przed II wojną światową istotnie myślano w Kościele o zwołaniu soboru, ale w celu dokładnie przeciwnym do efektów Soboru Watykańskiego II. Papież Pius XI już w 1923 roku nosił się z zamiarem zwołania soboru powszechnego. Jego doradcy stanowczo odradzili mu jednak taką inicjatywę, ponieważ przewidywali niebezpieczeństwo wykorzystania soboru przez wrogów Kościoła, co właśnie dokonało się podczas Vaticanum II. Także za pontyfikatu Piusa XII m.in. kard. Ottaviani i kard. Ruffini, sugerowali Ojcu świętemu zwołanie soboru celem publicznego potępienia nowoczesnych błędów: komunizmu, modernizmu i filozoficznego liberalizmu.

Pius XII stanowczo jednak się temu sprzeciwił z obawy przed zagrożeniem opanowania soboru przez modernistycznych teologów.

- Oficjalnie wasi hierarchowie są ekskomunikowani. Mimo to wy nie odcięliście się od Kościoła posoborowego. Uznajecie - w przeciwieństwie do sedewakantystów - każdego z papieży Kościoła po Vaticanum II za głowę Kościoła, a nawet - o ile dobrze się orientuję - uważacie, że papieże nie są w herezji. Skąd ta niekonsekwencja?

Niekonsekwencja jest pozorna, a przepuszczam, że zarzut ten może być wynikiem błędnego rozumienia cnoty posłuszeństwa. Prawdziwe posłuszeństwo polega na dobrowolnym wyzbyciu się własnej woli na rzecz woli Bożej objawionej w prawach i rozkazach przełożonych, gdyż sprawia ona, że szatan traci możność dominacji nad człowiekiem, gdyż nasza skłonność do kierowania się własną wolą wbrew temu, co słuszne i dobre jest największym sprzymierzeńcem diabła.

Ojciec Maksymilian Kolbe w listach do swego brata pisał, że zakonnik jest winny posłuszeństwa we wszystkim poza grzechem, a jeśli wymagano by od niego coś złego ma on obowiązek odmowy, inaczej jego posłuszeństwo byłoby fałszywe (gdyż sprzeczne z prawem wyższym), a tym samym grzeszne.


Dokładnie to samo przeczyta Pan u św. Tomasza z Akwinu, który Sumie Teologicznej (II-II q.104 a.2) pisze: „Posłuszeństwo jest złotym środkiem między nadmiarem a niedomiarem. Ów zaś nadmiar zależy nie od ilości, ale od innych okoliczności. A mianowicie zachodzi wówczas, gdy ktoś jest posłuszny albo temu, komu nie powinien być posłuszny, albo w czymś, w czym nie wolno być posłusznym”. Dla Doktora Anielskiego, jest więc jasne, że aby akt posłuszeństwa był cnotliwy musi on być też roztropny, a „roztropność to nic innego jak prawa reguła działania względem celu. Inaczej taki akt byłby grzechem”. Oznacza to więc, że podwładny jest w stanie określić czy wymagana od niego czynność jest roztropna, czy nie, i nie kwestionuje to autorytetu osoby nakazującej, gdyż rozważana jest sama nakazana czynność.

Reasumując posłuszeństwo, które jest cnotą moralną (nie teologiczną) polega zawsze na złotym środku między dwiema skrajnościami: nieposłuszeństwem i posłuszeństwem w rzeczach złych.

Można więc zgrzeszyć zarówno przez nadmiar posłuszeństwa dla papieża, jak również przez niedomiar.

W żadnym jednak wypadku zachowanie tej cnoty nie wymaga strącania Wikariusza Chrystusowego z Tronu św. Piotra, jak czynią to tzw. sedewakantyści. Jeśli dzisiaj wierni podzielają złe przekonania obecnego papieża potępione przez wszystkich jego poprzedników do Vaticanum II (wolność religijna, ekumenizm, protestantyzacja liturgii, świętokradcze udzielanie Komunii św. na rękę, etc.) grzeszą zarówno przeciwko wierze, jak i przeciwko cnocie posłuszeństwa.

Zachowując odpowiednie proporcje możemy dzisiejszą sytuacje w Kościele przyrównać nieco do różnych zachowań dzieci w rodzinie alkoholika. Gdy ojciec rodziny nadużywa alkoholu dzieci mają możliwość wyboru trzech dróg: dzieci wyzute z miłości synowskiej będą się cieszyć, że ojciec pije, gdyż mają dzięki temu więcej swobody, będą więc ojca tylko utwierdzać w pijaństwie i podżegać do złego (to dzisiejsi moderniści), inne dzieci pozostawią biednego ojca i odejdą z domu (sedewakantyści), zaś dzieci prawdziwie miłujące rodziciela będą nieustępliwie sprzeciwiać się czynom ojca, ale nie zostawią go nigdy na pastwę losu. Uczynią wszystko, co w ich mocy, aby wyrwać ojca sideł nałogu. Zbliżoną postawę przyjmuje obecnie w Kościele Bractwo Św. Piusa X.

- Mógłbyś podać przykłady takich świadectw w historii Kościoła?

Podobnie czynił św. Atanazy w czasach kryzysu ariańskiego (IV wiek), który w celu ratowania Wiary wystąpił przeciwko większości ówczesnej hierarchii łącznie z papieżem Liberiuszem. Został skazany na wygnanie, a nawet ekskomunikowany, jednak nie pokusił się nigdy na głoszenie garstce wiernych, która przy nim została poglądów o wakacie prześladującej go Stolicy Piotrowej.

Inną natomiast drogę w dobie kryzysu ariańskiego obrał biskup Lucyfer. Nie chciał on mieć nic wspólnego ze odstępcą Liberiuszem, który podpisał ariańskie wyznanie wiary i gdy nawet Prawda katolicka powróciła do Rzymu wzgardził prawowitą władzą wywołując gorszącą schizmę. Dziś i my musimy strzec się przed dwoma gatunkami błędów, które wiodą odpowiednio w kierunku niedomiaru lub nadmiaru. Błąd niedomiaru to obojętność liberalnych i letnich katolików na straszliwy kryzys toczący współczesny Kościół. Przez brak miłości Boga, przez zatwardziałość zimnych serc ludzie zasłaniają się tarczą fałszywego posłuszeństwa, jako środkiem wyciszania sumienia wobec obowiązku, który spoczywa na każdym katoliku, obowiązku obrony katolickiej wiary wobec nacierającej zewsząd modernistycznej herezji!

Drugi zaś błąd to negacja wszystkiego, strącanie z Tronu Wikariusza Chrystusowego jak czynią sedewakantyści, co jeszcze bardziej potęguję spiralę rewolucji. Naprawdę niewiele pozostanie z Kościoła gdybyśmy przyznali wiernym prawo orzekania o wakacie Stolicy Apostolskiej. Na Sądzie Ostatecznym Chrystus nie zapyta nas jako warunek wstępu do Nieba czy Jan Paweł II był prawdziwym papieżem, lecz z pewnością usłyszymy pytanie: „czy zachowałeś miłość i czy zachowałeś katolicką wiarę?”

Wielokrotnie podkreślacie, że herezja modernizmu to najbardziej niebezpieczna herezja w historii tocząca Kościół. Wierzycie jednak, że kiedyś Kościół z tej herezji wyjdzie. Jak sobie to wyobrażacie? Czy kiedyś papieżem zostanie ktoś, kto powie: „Okay od dziś zrywamy ze wszystkim, co zdarzyło się w Kościele przez ostatnich x lat i wracamy do tego, co głosiliśmy w 1962”? Kiedy możemy się spodziewać, że Kościół zerwie z herezją modernizmu?

- Św. Pius X powiedział kiedyś, że nawrócenie modernisty jest prawie niemożliwe.


To bardzo mocne słowa. Dramat dzisiejszych dni nie polega bowiem na kryzysie moralnym, z jakim przykładowo borykało się papiestwo doby renesansu. Jest to kryzys tysiąckroć gorszy, gdyż jego źródła tkwią w płaszczyźnie czysto intelektualnej. Większość grzechów atakuje sferę zmysłów człowieka, tak więc godzą one w jego niższą część. Modernizm atakuje zaś najwyższą władzę człowieka, czyli sam rozum. Człowiek tak długo, jak posiada zdrowy rozum może skutecznie bronić się przed wszelkimi grzechami atakującymi sferę zmysłów, ale jeśli rozum jego zostanie uśmiercony następuje otwarcie wrót dla wszelkiego istniejącego zła.

Dziś dzieją się rzeczy, które tych którzy zachowali prawdziwą wiarę napełniają przerażeniem, którego nie sposób wyrazić nawet słowami, zaś dla większości ochrzczonych są czymś dobrym, godnym pochwały i uznania. Myślę o współczesnym ekumenizmie. Dzisiejsi ludzie zatracili całkowicie dogmatyczne rozumienie katolickiej wiary, stracili w swym życiu sens obiektywnej prawdy. Nie pojmują już, że prawda ze swej istoty jest autorytarna, gdyż wyklucza każdy błąd niezgodny z rzeczywistością.

Za kilkaset lat katolicy będą z niedowierzaniem czytać w podręcznikach historii, jak w XX w. mogły zdarzać się tak ohydne zbrodnie przeciw Bogu, jak choćby inspirowany przez Jana Pawła II ekumeniczny zlot w Asyżu, wspólne modły papieży z szamanami, czcicielami murzyńskich zabobonów czy protestanckimi „biskupkami”.
Będą niedowierzać, tak jak my dzisiaj z niebywałym zdumieniem czytamy o występkach przeciw moralności papieży doby renesansu.

Kiedy i w jakich okolicznościach plaga modernizmu odstąpi od bram Wiecznego Miasta nie mam najmniejszego pojęcia. Wszystkie znaki na ziemi i niebie zwiastują, że czeka nas wiele lat wytrwałej i bezkompromisowej walki. Wiara katolicka daje nam jednak rękojmie ostatecznego zwycięstwa nad herezją, z którą wojnę rozpoczął już przeszło sto lat temu św. Pius X, gdyż Pan Jezus zapowiedział, że bramy piekielne Kościoła katolickiego nie przemogą.

POMNIJMY NA SŁOWA EWANGELII ŚWIĘTEJ:

Prawdziwa Ewangelia

6 Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść* do innej Ewangelii. 7 Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. 8 Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!

13
Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. 14 I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. 15 Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków.


Szydercy
1 Znaleźli się jednak fałszywi prorocy wśród ludu* tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą wśród was zgubne herezje. Wyprą się oni Władcy, który ich nabył, a sprowadzą na siebie rychłą zgubę. 2 A wielu pójdzie za ich rozpustą, przez nich zaś droga prawdy będzie obrzucona bluźnierstwami; 3 dla zaspokojenia swej chciwości obłudnymi słowami was sprzedadzą ci, na których wyrok potępienia od dawna jest w mocy, a zguba ich nie śpi. 4 Jeżeli bowiem Bóg aniołom, którzy zgrzeszyli, nie odpuścił, ale wydał [ich] do ciemnych lochów Tartaru*, aby byli zachowani na sąd*; 5 jeżeli staremu światu nie odpuścił, ale jako ósmego* Noego, który ogłaszał sprawiedliwość, ustrzegł, gdy zesłał potop na świat bezbożnych; 6 także miasta Sodomę i Gomorę obróciwszy w popiół skazał na zagładę* dając przykład [kary] tym, którzy będą żyli bezbożnie, 7 ale wyrwał sprawiedliwego Lota, który uginał się pod ciężarem rozpustnego postępowania ludzi nie liczących się z Bożym prawem - 8 sprawiedliwy bowiem mieszkając wśród nich z dnia na dzień duszę swą sprawiedliwą miał umęczoną przeciwnymi Prawu czynami, które widział i o których słyszał - 9 to wie Pan, jak pobożnych wyrwać z doświadczenia, niesprawiedliwych zaś jak zachować na ukaranie w dzień sądu, 10 przede wszystkim zaś tych, którzy idą za ciałem w nieczystej żądzy i pogardę okazują Władzy*, zuchwalcy, zarozumialcy, którzy nie wahają się przed wypowiadaniem bluźnierstw na "Chwały"*. 11 Tymczasem aniołowie, których siła i potęga jest większa, nie wnoszą przeciwko nim przed Pana przeklinającego wyroku potępienia. 12 Ci* zaś, jak nierozumne zwierzęta, przeznaczone z natury na schwytanie i zagładę, wypowiadając bluźnierstwa na to, czego nie znają*, podlegną właśnie takiej zagładzie jak one, 13 otrzymując karę jako zapłatę za niesprawiedliwość. Za przyjemność uważają rozpustę uprawianą za dnia*, jako zakały i plugawcy pławią się w swych uciechach*, gdy z wami są przy stole. 14 Oczy mają pełne kobiety cudzołożnej, oczy nie przestające grzeszyć, uwodzą oni dusze nieutwierdzone. Mają serca wyćwiczone w chciwości, synowie przekleństwa. 15 Opuszczając prawą drogę zbłądzili, a poszli drogą Balaama*, syna Bosora, który umiłował zapłatę niesprawiedliwości, 16 ale został skarcony za swoje przestępstwo; juczne bydlę*, pozbawione mowy, przemówiwszy ludzkim głosem powstrzymało głupotę proroka. 17 Ci są źródłami bez wody i obłokami wichrem pędzonymi, których czeka mrok ciemności. 18 Wypowiadając bowiem słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się* od postępujących w błędzie. 19 Wolność im głoszą*, a sami są niewolnikami zepsucia. Komu bowiem kto uległ, temu też służy jako niewolnik. 20 Jeżeli bowiem uciekają od zgnilizny świata przez poznanie Pana i Zbawcy, Jezusa Chrystusa, a potem oddając się jej ponownie zostają pokonani, to koniec ich jest gorszy od początków. 21 Lepiej bowiem byłoby im nie znać drogi sprawiedliwości*, aniżeli poznawszy ją odwrócić się od podanego im świętego przykazania.


22 Spełniło się na nich to, o czym słusznie mówi przysłowie: Pies powrócił do tego, co sam zwymiotował*, a świnia umyta - do kałuży błota.





KS.PROF. JERZY BAJDA O INTRONIZACJI.
Należy prosić Chrystusa, by oświecał Polaków, aby zrozumieli, w jaki sposób Ewangelia jest podstawą pokoju, społecznego ładu, cywilizacji miłości i życia, jak też kultury humanistycznej godnej tego miana.

-szukam-Dzieje Polski ostatniego półwiecza są pełne zamętu i niepokoju. Od dnia, kiedy rozpętała się II wojna światowa, Polska przez całe dziesiątki lat, z większym lub mniejszym natężeniem, była poddawana wyniszczającym działaniom naszych wrogów, atakujących zarówno z zachodu, jak i ze wschodu. Zastanawiający jest ten systematyczny wysiłek nieprzyjaciół zmierzający nie tylko do biologicznego wyniszczenia Narodu Polskiego, ale także do pozbawienia go wszelkiej moralnej siły, która pozwoliłaby Narodowi na wewnętrzną organizację i rozwijanie swego życia w oparciu o tysiącletnią tradycję kulturową i chrześcijańską tożsamość. Wrogowie nie tylko czynili wszystko, by zniszczyć naszą niepodległość i polityczną suwerenność, ale także zastosowali wobec Polski perfidny plan moralnej i duchowej degradacji poprzez podstępny nacisk ideologii antychrześcijańskiej i antyludzkiej. Pod tym względem nie było znaczącej różnicy między ideologią komunistyczną i hitlerowską: obydwie filozofie, które wsączano w świadomość Narodu, miały swe korzenie socjalistyczne, a poprzez Marksa i Lenina tkwiły korzeniami w satanizmie.
Po pokonaniu Niemiec hitlerowskich zostały osadzone w Polsce, w wyniku zdrady ze strony aliantów, władze okupacyjne podporządkowane Związkowi Sowieckiemu. W zamiarach Stalina leżała ostateczna likwidacja państwa polskiego, Narodu, kultury i języka, nie mówiąc już o zatarciu śladów religii katolickiej w tej części Europy. Komunistom nie wystarczyło wymordowanie tysięcy oficerów i przywódców polskich, nie wystarczyło zesłanie setek tysięcy (ostatecznie milionów) Polaków do syberyjskich łagrów, nie wystarczyło zakatowanie i wymordowanie dziesiątków tysięcy polskich patriotów, którzy po roku 1945 nie pogodzili się z poddaniem Polski czerwonej okupacji. Im to nie wystarczyło: przez ludzi, którzy nigdy nie byli Polakami, a w rządzie okupacyjnym jedynie udawali Polaków, postanowili zmienić duszę i sumienia Polaków. Podjęli różne zbrodnicze akcje zmierzające do ograniczenia działalności Kościoła, do zafałszowania jego oblicza poprzez różnego rodzaju dywersje, poprzez nękanie policyjne kapłanów i biskupów, poprzez oszczercze kampanie propagandowe, procesy pokazowe, w wyniku których wielu dzielnych kapłanów utraciło zdrowie, a nawet życie. Ograniczono możliwość wszelkich form katechizacji, także druku i publikacji. Kościół nie rozporządzał żadną stacją radiową, podczas gdy tak zwane państwowe media były poddane totalnej administracji i manipulacji w rękach partii komunistycznej oraz użyte dla propagandy ateizmu i perfidnej demoralizacji. W zmowie ze światową masonerią zaatakowano małżeństwo i rodzinę, narzucając niemoralne prawa oraz drastycznie ograniczając ekonomiczne podstawy rodzinnego bytu, aby pozbawić rodziny wszelkich horyzontów nadziei i w ten sposób popchnąć mężczyzn i kobiety na drogę rozwodów, antykoncepcji i aborcji. Od czasu wprowadzenia ustawy aborcyjnej oblicza się, że zamordowano w łonach matek około 25 milionów nienarodzonych Polaków. To uderzenie w rodzinę i w prawo do życia skutkuje nadal głębokim załamaniem moralnym całego społeczeństwa.
W tym trudnym czasie nie brakowało dzielnych kapłanów i biskupów, którzy krzepili ducha Narodu i umacniali wolę duchowej niezależności. Nie można zwłaszcza zapomnieć zasług kardynała Augusta Hlonda, który jasno ukazywał drogi ocalenia przez oddanie Narodu Niepokalanemu Sercu Maryi i poddanie Polski pod władzę Chrystusa Króla. Niestety, w niewyjaśnionych do końca okolicznościach zmarł niedługo po wojnie. Jasnym światłem dla Polaków był kardynał Adam Stefan Sapieha, któremu także nie było dane dłużej służyć Narodowi. Wspaniałym darem dla Polski stał się wielki Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński, który przez Wielką Nowennę i Ślubowania Jasnogórskie pragnął doprowadzić Naród do pełnego zawierzenia Maryi Królowej Polski. Oddanie się w niewolę Maryi miało paradoksalnie, lecz w sposób uzasadniony teologicznie, otworzyć drogę do prawdziwej wolności, którą wrogowie zaciekle i systematycznie niszczyli.
Fasadowa demokracja
Nowa nadzieja wolności zabłysła z chwilą powołania na Stolicę Piotrową syna polskiej ziemi, Jana Pawła II. Słysząc głos Piotra, polskie serca uwierzyły w możliwość odzyskania wolności. Jednak i ta droga, i ta nadzieja musiały przejść próbę krwi. Najpierw było to 13 maja 1981 r. na placu św. Piotra, gdy Jan Paweł II stał się ofiarą zamachu. Potem, gdy 13 grudnia (1981) dokonano zdradzieckiego zamachu na Polskę. Tu również polała się krew, zatrzasnęły się drzwi więzień i obozów internowania. Wielu Polaków wypędzono z kraju jako niebezpiecznych dla „systemu”. Polała się krew bohaterskich kapłanów z ks. Jerzym Popiełuszką na czele. Nadzieje rozbudzone w słynnym roku 1980 zostały unicestwione. „Solidarność”, ta prawdziwa, przestała istnieć. Ażeby Polaków jeszcze bardziej poniżyć i zdemoralizować, zaproponowano kompromis: zakończono rzekomo stan wojenny, lecz narzucono Polsce rząd złożony z tych samych agentów i zdrajców, tylko ubranych w szaty pseudodemokratów. Wielu dało się zwieść i uwierzyło w „dobrą wolę” dawnych katów i okupantów, którzy obecnie mogli pod osłoną prawa okradać i okłamywać Polskę na wszelki sposób. Pod pozorami demokracji działali ci sami ludzie, dla których Marks i Lenin byli najwyższymi autorytetami w historii. Staremu potworowi zrodzonemu przez Marksa i jego towarzyszy próbowano dorobić „ludzką twarz”, ale - jak zapewniał Herbert - „potwór będzie miał zawsze twarz potwora”.
Dlatego po roku 1989 przeżyliśmy monstrualne nasilenie kłamstwa, hipokryzji i przewrotności politycznej. Kolejne partie obejmujące władzę były tylko fasadami, za którymi działały te same ukryte siły sterowane przez tych samych dyrygentów z Moskwy. Czy to była Unia Wolności, czy AWS, czy Platforma Obywatelska, zawsze rządzili dokładnie ci sami komuniści, agenci i najemnicy obcego wywiadu, dla których Polska była prywatnym folwarkiem w stanie bankructwa, dlatego można było ją rozkradać i sprzedawać na wszystkie strony. Ale bodaj najbardziej zgubnym aspektem polityki tych lat było to, że te pseudopolskie rządy potrafiły obłudnie udawać współpracę z Kościołem, obiecując obopólne korzyści, a chodziło o to, aby zepchnąć Kościół na margines życia społecznego, a zarazem odebrać mu jego moralny autorytet. Próbowano niejako jawnie pokazać społeczeństwu, że Kościół właściwie bez oporu popiera komunistów, masonów i różnej maści ateistów, ponieważ zależy mu tylko na własnych korzyściach. Rozpętano przy tym podstępną kampanię antykościelną i antyklerykalną. Zadaniem prasy opanowanej przez siły antykościelne i antypolskie było rozwijać strategię systematycznego i taktycznego nękania Kościoła, aby w opinii przeciętnego człowieka Kościół uchodził za drugorzędną organizację, która wprawdzie sobie w życiu radzi, ale w sferze publicznej nie jest żadnym autorytetem i nie ma powodu się go obawiać.
To miało głównie na celu takie osłabienie powagi Kościoła, aby przeciętny obywatel nie przejmował się nauczaniem moralnym Kościoła, przykazaniami Bożymi, świętością małżeństwa i rodziny, sakralnym charakterem życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, ażeby po prostu ludzie postępowali tak, jak im się podoba. W Liście pasterskim na Wielkanoc 2008 roku jeden z biskupów wołał: „Na naszych oczach przeszczepia się na polski grunt nihilistyczną ideologię, w której nie chodzi o szukanie prawdy, ale o zniszczenie Kościoła, zgodnie z zasadą: 'Uderzę w pasterza, a rozproszą się owce'” (por. Mk 14, 27) (za: „Nasz Dziennik” nr 70, s. 11). W tym kontekście możemy lepiej zrozumieć zmasowany atak medialny i polityczny na arcybiskupa warszawskiego, ks. Stanisława Wielgusa, wymuszający na nim rezygnację z objęcia stolicy biskupiej (rok 2007). Ciemne siły polityczne lękały się tego biskupa, który odważnie głosił prawdę na temat duchowego stanu współczesnej cywilizacji.
Tymczasem politycy zamiast prawdy rozpowszechniali liberalizm i nihilizm. Wmawiano ludziom, że mogą czynić, co chcą, bo są wolni, ale w gruncie rzeczy wprowadzano ludzi na ścieżkę, na której zamiast Bożych drogowskazów znajdowali reklamy grubymi literami zachęcające do zdobywania majątku, do swobody moralnej, do egoizmu, do rozpasanej przyjemności, do coraz bogatszej konsumpcji, do nieliczenia się z prawami bliźnich, a już zwłaszcza z prawami Narodu i odpowiedzialnością za Ojczyznę. Jako raj, gdzie mają się spełnić wszelkie oczekiwania ludzkie, ukazywano Unię Europejską, która radykalnie odeszła od tego rozumienia Europy, jakie spotykamy w nauczaniu Jana Pawła II, albo jeszcze w projekcie pierwszych założycieli Wspólnoty Europejskiej. Wbrew nauczaniu Jana Pawła II Unia zrzekła się charakteru chrześcijańskiego, a nawet wszelkiej wiary w Boga i stała się państwem całkowicie pogańskim, w którym nie tylko prawa Boże są gwałcone, ale także zagubiono kryteria człowieczeństwa, spychając życie ludzkie - pod pozorem wolności - na poziom zoologiczny. W Unii liczy się tylko interes „superpaństwa” widziany w kategoriach ekonomicznych i politycznych, natomiast nie liczą się prawa narodu, jego wolność i suwerenność, poddane biurokratycznej manipulacji, widocznej zwłaszcza w związku z ratyfikacją tzw. traktatu reformującego. To nasze „wejście do Europy” zaaranżowane przez komunistów (Kwaśniewski, Miller, Cimoszewicz itd.) okazało się pułapką dla Polski, która wciąż nie potrafiła być sobą i nie miała własnego głosu, gdyż została wtłoczona w fałszywe formy polityczne, niewyrażające jej suwerenności. Jest czymś tragicznym, że ani rząd PiS, ani rząd PO nie wykazały należytego zrozumienia dla obrony sprawy polskiej niepodległości i suwerenności Narodu, co widać w niepoważnej dyskusji parlamentu nad ratyfikacją traktatu reformującego, a właściwie ustanawiającego superpaństwo pod nazwą Unia Europejska.
Za parawanem prawa
Ostatnio pojawia się coraz więcej sygnałów świadczących o tym, że Unia Europejska w pełni opowiada się za cywilizacją śmierci i usiłuje tę cywilizację narzucać wszystkim krajom, zwłaszcza tym, które jeszcze w jakimś stopniu ograniczają prawnie dostęp do aborcji, czyli zabijania dzieci nienarodzonych. Właśnie ostatnio (w okresie Wielkanocy 2008) z oficjalnym żądaniem, by aborcja stała się dostępna bez przeszkód, wystąpiła Rada Europy. Projekt przewiduje także szerokie upowszechnienie antykoncepcji i tak zwanej edukacji seksualnej, co oznacza całkowite zniszczenie etosu małżeństwa i rodziny, czyli tego, co decyduje o ludzkim charakterze społeczeństwa. To proponuje Rada Europy, która podobno została ustanowiona po to, by bronić praw człowieka. Tymczasem Rada wywiera naciski na wszystkie państwa Europy, aby zalegalizowały aborcję jako „prawo człowieka”.
Nie można bardziej zdradzić rozumu i ludzkiej godności. Konkretnych nacisków mogą się spodziewać zwłaszcza Polska, Irlandia i Malta. Podobne naciski mogą wystąpić także w innych dziedzinach, takich jak: „małżeństwa” homoseksualne, adopcja przez homozwiązki, legalizacja formalna wolnych (tak zwanych faktycznych) związków lub innych dewiacji moralnych. Może to dotyczyć także liberalizacji bioetyki, na przykład legalizacji eksperymentów biomedycznych na embrionach, klonowania, tworzenia hybryd zwierzęco-ludzkich lub eutanazji. Niestety, cywilizacja śmierci panująca na szczytach Europy ma tendencję do rozpowszechniania się na wszystkie dziedziny życia ludzkiego. Jest czymś potwornym, że zbrodnia rozpowszechnia się pod osłoną władzy państwowej (europejskiej) i za parawanem prawa. Polska nie może, i nie powinna, w żadnym razie przykładać ręki do tej zbrodni. Właściwą odpowiedzią Polski powinno być zerwanie wszelkich więzów prawnych z tymi instytucjami, które depczą prawo Boże i godność życia ludzkiego.
Jeżeli Polska nie sprzeciwi się radykalnie tej zbrodniczej organizacji, czeka nas tragedia. Panujące u nas bezprawie na szczytach władzy, moralny paraliż społeczeństwa i chaos polityczny oraz ideowy mogą doprowadzić do tego, iż możemy bezwiednie przyczynić się do spełnienia groźnej zapowiedzi danej przez Matkę Najświętszą Służebnicy Bożej Wandzie Malczewskiej. Matka Boża ostrzegła, że jeśli Polska (po odzyskaniu niepodległości w XX wieku) nie ustrzeże prawa Bożego i przykazań Bożych obowiązujących w życiu Narodu, może utracić niepodległość już na zawsze. Wydaje się, że wszystkie przesłanki dla takiego obrotu spraw są przygotowane i nie widać - poza Radiem Maryja - jakiegoś profetycznego głosu, który mógłby nas obudzić. Dlatego, patrząc trzeźwo w duchu wiary na naszą sytuację i sytuację świata, mając wciąż w pamięci wymagające słowa wypowiedziane przez Pana Jezusa do św. Siostry Faustyny i do Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny, uważam, że jedynym ratunkiem dla Polski jest oddanie naszego Narodu i państwa pod miłosierną władzę Chrystusa Króla. Z Objawienia Bożego wiemy, że „świat leży w mocy złego” (1 J 5, 19), natomiast prawdziwa strefa wolności znajduje się tam, gdzie sięga władza Jezusa Zmartwychwstałego. Jest to wolność odpowiadająca hojności daru Bożego w Duchu Świętym oraz godności człowieka i staje się udziałem osób i społeczności ludzkiej stosownie do gotowości ludzkiego serca otwartego na Boga. „Gdzie Duch Pański, tam wolność” (2 Kor 3, 17). Wolność utraconą przez grzech przywraca nam Duch Święty jako owoc Chrystusowego dzieła Odkupienia.
Jest to wolność ponad polityczna, w takim znaczeniu, w jakim człowiek jest istotą wyrażającą transcendencję w stosunku do całej sfery politycznej. Jedynie dysponując tego rodzaju wolnością, człowiek i naród mogą stać się w pełnym znaczeniu podmiotem podejmującym suwerennie swoje zadania polityczne wyrażające odpowiedzialność za dobro wspólne ludzkości. Ta wolność powinna zapanować we wszystkich dziedzinach i na wszystkich poziomach istnienia ludzkiego, bez podziału na strefę „publiczną”, gdzie rządzi mit nowoczesnego państwa wyzutego z wszelkich odniesień moralnych, i na strefę „prywatną”, gdzie ludziom pozwala się na pielęgnowanie „uczuć religijnych” za łaskawym zezwoleniem władz „tego świata”. Życie polityczne, życie „publiczne” jest także częścią życia ludzkiego i w tych zakresach urzeczywistniają się istotne wartości osoby zadane z tytułu powołania ludzkiego i chrześcijańskiego. Całe życie ludzkie uzyskuje swoją prawdę i wartość antropologiczną, o ile jest natchnione i kierowane planem Bożym, czyli prawem Bożym objawionym i ostatecznie spełnionym w Chrystusie.
Mocami Chrystusa odnowić Polskę
Sam Chrystus może dać człowiekowi - i narodowi - zasadę i moc do urzeczywistnienia powołania na poziomie uniwersalnej odpowiedzialności moralnej. Należy więc pozwolić Chrystusowi, aby kształtował nasze życie narodowe i polityczne, skoro nie były Mu obojętne losy Jego ojczyzny ziemskiej i Miasta, które „nie poznało czasu nawiedzenia swego” (por. Łk 19, 44), dlatego legło w gruzach. Należy prosić Chrystusa, by oświecał Polaków, aby zrozumieli, w jaki sposób Ewangelia jest podstawą pokoju, społecznego ładu, cywilizacji miłości i życia, jak też kultury humanistycznej godnej tego miana. Wszyscy, którzy mają ambicje włączyć się w organizację życia politycznego, powinni wiedzieć, że Chrystus nie zgadza się na to, aby prawda mieszkała jedynie w „prywatnych” umysłach, a w parlamencie, w prasie i innych mediach mogło panować kłamstwo i wszelka hipokryzja. Chrystus nie zgadza się na to, aby sprawiedliwość rządziła tylko wzajemnymi odniesieniami „maluczkich”, natomiast by szerokie dziedziny stosunków społecznych, pracy, ekonomii, prawodawstwa, sądownictwa były poddane zasadzie niesprawiedliwości, krzywdy i systematycznego wyzysku ze strony możnych tego świata. Politycy powinni wiedzieć, że respekt dla świętości (sacrum), będącej znakiem obecności Boga w widzialnym świecie, nie ogranicza się tylko do tego, co dzieje się na ołtarzu i wokół niego, ale obejmuje wszystko to, co wiąże się z tajemnicą ludzkiego istnienia jako stworzonego, jako zrodzonego, jako zbliżającego się do swego kresu, a szczególnie do początków ludzkiego bytu, osłoniętych tajemnicą małżeństwa.
Politycy powinni wiedzieć, że użycie siły przeciw człowiekowi jest sprzeczne z prawem Chrystusa nie tylko w przypadkach karczemnych bójek, lecz także we wszelkich sytuacjach międzynarodowych agresji lub policyjnych tortur. Powinni wiedzieć, że prawo, cały porządek sprawiedliwości, środki nacisku itd. służą nie tylko ochronie bezpieczeństwa władz, ale przede wszystkim ochronie osób najmniejszych, najsłabszych, najbardziej bezbronnych, o które Chrystus szczególnie się upomni. Politycy, czerpiący światło z Ewangelii, będą wiedzieć, że cała istota życia społecznego, cały sens cywilizacji i prawdziwe źródło humanizacji świata znajduje się w sercu rodziny, którą Bóg ustanowił kolebką i fundamentem społeczeństwa ludzkiego jako takiego. Dlatego Pan Jezus w swoich objawieniach udzielonych Rozalii Celakównie w tak ostrych słowach piętnował postępowanie depczące etos małżeństwa i rodziny. Jeżeli więc politycy przeoczą tę prawdę, że cała polityka państwa, cała ekonomia, cały system prawny, cała kultura, powinny z istoty swojej kierować się ku służbie dla rodziny i ku ochronie jej świętego posłannictwa, to popełnią największą zdradę wobec ludzkości i wobec narodu i sprawią, że państwo przestanie być wyrazem sprawiedliwości, lecz zostanie odczłowieczone i stanie się tylko „magnum latrocinium”, czego przykładów w historii nie brakuje.

Nie możemy się łudzić: jesteśmy świadkami spisku przeciw chrześcijańskiej (katolickiej) Polsce, opartego na zwietrzałej filozofii oświeceniowej, która prowadzi prostą drogą do ubóstwienia państwa i równocześnie do zniszczenia autentycznie ludzkiej cywilizacji. Musimy sobie powiedzieć, że nie możemy się poddawać tego rodzaju presji ze strony tak zwanej konieczności historycznej. Chrystus jest ponad historią i w Nim jesteśmy wolni, i w oparciu o prawdę od Niego czerpaną możemy zadecydować, że wybieramy świadomie drogę wyzwolenia od wszystkich mitów i kłamstw, którymi karmi nas „Europa”, i chcemy być sobą w Chrystusie i przez Chrystusa. Tym, którzy naszą Polskę poniżają i hańbią, spychając ją na poziom żebraczy w sensie ekonomicznym i kulturowym, odpowiadamy: dość kłamstw, dość bluźnierstw, dość poniewierania godnością człowieka, rodziny i Narodu. Jesteśmy poddanymi Jezusa Chrystusa i chcemy w pełni przyjąć Jego Prawo, w którym jest wolność, godność i świętość dana nam na chrzcie świętym. Nie widzimy żadnego rozumnego powodu, żeby nasze sprawy państwowe i narodowe oddawać w ręce cwaniaków i błaznów politycznych, ludzi pozbawionych wszelkiego poczucia moralnej odpowiedzialności. Chcemy, by rządził nami Jezus Chrystus, by Jego Prawda była podstawą i celem naszych praw i instytucji, by Jego Miłość była normą i inspiracją wychowania każdego Polaka, każdego człowieka. Tylko w Chrystusie i Jego mocą jesteśmy zdolni odeprzeć ataki wszelkich wrogów Polski, wrogów naszej suwerenności, naszej kultury, naszej tożsamości, budowanej na Ewangelii, przy pomocy takich proroków, jak św. Stanisław Szczepanowski i wielu innych, aż do Jana Pawła II.
Musimy sobie także zdawać sprawę z tego - co jasno jest wyrażone w objawieniach danych Rozalii - że ogrom grzechów ludzkich domaga się wymierzenia sprawiedliwości nie tylko prywatnym grzesznikom, ale także całym narodom. Stąd są potrzebne nie tylko gesty indywidualnego nawrócenia, ale także świadome poddanie się prawu Bożemu w życiu państw i narodów. Jezus powiedział Rozalii: „Jest jednak ratunek dla Polski, jeżeli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez intronizację nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym Państwie, z Rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów, a całkowitym zwrotem do Boga” (zob. ks. Kazimierz Dobrzycki OSPPE, Intronizacja Chrystusa Króla w duszy drogą do intronizacji w Ojczyźnie, Skawina 2003, s. 56). Potrzeba w tym celu dużo modlitwy i ofiar. A skoro sprawa napotyka trudności, to jest dowód, że jest niezwykle doniosła. Oby Bóg dał światło naszym przywódcom politycznym i wszelkim elitom duchowym, od których zależy los Polski.
Autor: ks. prof. Jerzy Bajda





CZEMU BOJAŹLIWI JESTEŚCIE, MAŁEJ WIARY? - Ks. Jan Jenkins
List do wiernych.
listopad 2008 r.
-szukam-
W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o władzy Chrystusa nad rozszalałymi żywiołami natury, widzimy, że posiada moc przywracania w niej porządku, rozkazywania im. Posiada władzę przywracania w niej pokoju. Potrafi uśmierzyć burzę, uciszyć wiatr. Jest absolutnym Panem stworzenia, ponieważ wszystkie rzeczy zostały uczynione przez Niego.

I karci nas dziś za brak wiary.

Drodzy Wierni, dzisiejsza Ewangelia jest wiernym obrazem tego, co obecnie przeżywamy. Zbawiciel wszedł ze swymi uczniami do łodzi, by dostać się na drugą stronę jeziora. Założył swój Kościół, zbudowany na Apostołach i ich następcach, by doprowadzić nas do nieba. Jednak pośrodku jeziora Pan Jezus zasypia. Jest tu z nami, ale wydaje się spać. Jest tu, pośród nas, nie możemy Go jednak zobaczyć. Wydaje się, jakby spał.
A potem przychodzi potężna burza, sztorm - i łódź wydaje się tonąć. Wiatr wieje z taką siłą, że uczniowie zaczynają obawiać się o swe życie. Łódź zaczyna nabierać wody i wydaje się, że wszystko już stracone.


Jest tak również i dzisiaj, Drodzy Wierni. Znajdujemy się pośród wielkiej burzy, która wstrząsa Kościołem. W uszach słyszymy ryk wiatru obcych doktryn. Fale herezji piętrzą się coraz wyżej nad naszymi głowami.

Starożytne kościoły, w których wiara głoszona była półtora tysiąca lat lub nawet dłużej, wykorzystywane są dziś przez wszelkiego rodzaju sekty do głoszenia ich ohydnych nauk.

Powołania wydają się zanikać. Pasterze zmienili się w wilki, pożerające własną trzodę. Nawet sam Piotr wydaje się radować z faktu, że jego łódź nabiera wody.
Ekumenizm, apostazja i herezja przeniknęły się do samego organizmu Kościoła, opanowując umysły jego przywódców. Wszystko wydaje się być stracone. Kościół wydaje się tonąć pod uderzeniami tych fal. Kusi nas, by zawołać: „Panie, ratuj nas, bo giniemy”.

Jednak Zbawiciel wie, co robi. Ma świadomość kryzysu, w jakim się obecnie znajdujemy. Jego moc jest nieskończona. Wie wszystko. Ale my mamy tak mało wiary
w Niego...

Widzieliśmy dowody Jego władzy nad naturą. Potrafi zmienić wodę w wino. Potrafi uleczyć z najstraszliwszych chorób. Dlaczego mielibyśmy obecnie w Niego zwątpić? Jeśli potrafi uczynić wszystkie te rzeczy, z pewnością jest w stanie zachować swój Kościół, swoją najcenniejszą własność, od wszelkiej szkody. Podtrzymuje przecież wszystko w istnieniu. Świat nie mógłby istnieć bez Niego, nawet Jego prześladowcy nie mogliby istnieć, gdyby On sam tego nie chciał.

Pozwolił, by Jego Kościół został ukrzyżowany, podobnie jak chciał, by przybito do Krzyża Jego samego. Drodzy Wierni, Kościół katolicki nie jest instytucją jedynie ludzką, lecz również Boską. To sam Zbawiciel, my jesteśmy Jego członkami. Nie pokładamy wiary w istocie ludzkiej, ale w naszym Panu Jezusie Chrystusie, Drugiej Osobie Trójcy Świętej. W samym Bogu. Kościół obejmuje oczywiście również element ludzki, podobnie jak Zbawiciel posiadał ludzką naturę, która mogła cierpieć, a nawet umrzeć. Niemożliwe było jednak, by Chrystus Pan pozostał w grobie. Musiał powstać z martwych, ponieważ zwyciężył śmierć. Tak więc również Kościół może pozornie umierać, jednak po obecnym prześladowaniu również on powstanie z martwych, i to jeszcze wspanialszy niż przedtem, podobnie jak Chrystus. A my mamy sposobność pomóc w tym chwalebnym zmartwychwstaniu.

Trwajcie przy Chrystusie, Drodzy Wierni. Obecnie wydaje się On spać w łodzi Kościoła, ale jej nie opuścił. Jest wciąż w łodzi, nawet podczas sztormu. Rozumując po ludzku, wszystko wydaje się być stracone. Wróg jest już wewnątrz murów, sami nawet biskupi wydają się nie wierzyć w naszego Pana, w to, że jest On kimś więcej, niż jedynie człowiekiem.

Chrystus śpi, ponieważ chce, byśmy zawierzyli Jego mocy. A jest tak potężny, że śpiąc podtrzymuje w istnieniu świat. Jednak pojawia się wówczas pokusa, by Go lekceważyć, by myśleć, że być może umarł. Dlatego właśnie potrzebujemy więcej nawet wiary, niż dotąd.

Musimy tym bardziej wierzyć w Jego potęgę i Jego Bóstwo, tak jak uczniowie podczas Jego ukrzyżowania. Większa też będzie wówczas nasza zasługa.

A Chrystus pragnie, byśmy wysłużyli sobie wielką nagrodę. Podczas burzy żeglarze nie mogą pozwolić, by łódź miotana była bezładnie przez fale. Muszą wiosłować. Muszą pracować. Również my musimy pracować. Musimy robić wszystko, co w naszej mocy, by zachować wiarę, by utrzymać się na powierzchni wody (czyli nie utonąć).

Tak więc, Drodzy Wierni, w istocie żyjemy w najlepszych dla katolików czasach. Do tej pory być katolikiem było stosunkowo prosto. Trzeba było jedynie czynić to, co inni. A często nie było to wcale nic specjalnie godnego podziwu. Istniała więc wielka pokusa, by być przeciętnym, poniekąd można było być przeciętnym i w jakiś sposób uratować swoją duszę - jednak jak mała wówczas zasługa, jakie marnotrawstwo łaski!

Dziś jednak to niemożliwe.
Obecnie heroizmu wymaga nawet samo zachowanie wiary. I jaką jest zasługą! Jaki to wielki dowód miłości - zostać ze Zbawicielem, nawet kiedy łódź wydaje się tonąć. Dzisiejszy świat staje się coraz gorszy i coraz trudniej jest być katolikiem. Musimy więc mieć więcej wiary w Chrystusa Pana, więcej miłości do Niego. Ale też czekać nas za to będzie większa nagroda!

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus miała tylko jedno życzenie, które nigdy się nie spełniło. Pragnęła żyć w czasach ostatecznych, podczas najbardziej okrutnych prześladowań Kościoła, by mogła pokazać całą swą miłość do Zbawiciela. Takie były jej pragnienia, ale Panu Jezusowi spodobało się ich nie spełnić. Dał jednak tę sposobność nam. Nie zmarnujmy jej. Nie rozczarujmy św. Teresy naszą miernością. Sprawmy, by była z nas dumna.
Kochajmy Pana Jezusa z wielkodusznością, jaką ona miała, byśmy mogli kiedyś dzielić z nią jej radość z oglądania Boga.
Amen
Ks. Jan Jenkins FSSPX



CZY TO FAKTYCZNIE CUD?
Autor: red niedziela, 11 września 2011 12:36
http://krosnocity.pl/wiadomoci/krosno/czy-to-faktycznie-cud.html


Pomnik Jezusa płacze krwawymi łzami ! Wczoraj, 10 września 2011, około godziny 18:00 na twarzy Jezusa Chrystusa stojącego przy parafii pod wezwaniem N.M.P. Królowej Polski, przy ul. ks. Decowskiego 2, Krosno - Polanka, zaobserwowano tajemnicze ślady czerwonej substancji wskazującej na ludzką krew.
-szukam-




Jak mówią naoczni świadkowie - wycierana krew z twarzy Jezusa wypływała ponownie.
Domniemana krew wypływała z czoła Jezusa, tuż z korony cierniowej i opływała po twarzy.

Czy to faktycznie cud?
Księża pracujący przy parafii nie komentują wydarzenia, uważają że jest jeszcze za wcześnie na wyrokowanie i ogłaszanie cudu. Na chwilę obecną należy poczekać na wyniki badań próbek domniemanej krwi, aby móc wykluczyć w ten sposób ingerencję człowieka oraz pochodzenie i skład chemiczno-biologiczny substancji.



ZAGADKA "CUDU" W KROŚNIE ROZWIĄZANA?

http://polskalokalna.pl/wiadomosci/podkarpackie/krosno/news/zagadka-cudu-w-krosnie-rozwiazana,1694894,4441

Dla obecnego pokolenia, to nawet jakby to była prawdziwa krew z grupą( AB+) jaką przypisuje się Jezusowi a oznaczoną na całunie turyńskim to też by to nie zrobiło żadnego wrażenia. Przykład Japonii - mimo upomnień Nieba i ostrzeżeń katastrofa nastąpiła ale nikt jej nie wiąże z ingerencją nadprzyrodzoną.

Znowu zadziała magiczne słowo „czas” wprowadzone przez Darwina. Jak czegoś nie można wyjaśnić bo burzy to szablony i szufladeczki „nauki” to są 2 wyjścia :

Jedno-to potrzeba czasu na wyjaśnienie. Nie ma cudów - tak twierdzi dzisiejsza nauka. Są to tylko nieznane dzisiaj nauce reakcje biochemiczne którymi posługują się „ufoludki”, które być może ukrywają te tajemnice. Ale uczeni liczą, że ich wreszcie dopadną i staną się takimi czarodziejami jak czarownicy faraona potrafiącymi czynić cuda jak za czasów Mojżesza.

Wytłumaczenie diabelskie nie ma szans bo piekło zostało wymazane i wyśmiane przez teologów tłumaczących, że to nietrafne porównania Pana Jezusa. Stąd wynika, że jak nie ma piekła to tym bardziej szatana i diabła.

Byłem na spotkaniu, kiedy wydawałoby się wielkiego formatu ks. profesor rektor przymilając się do kobiet twierdził , że chciałby by być w piekle bo miałby tam doborowe towarzystwo. Tym samym kpiąc dał do zrozumienia, że piekła nie ma i nie było i w niego nie wierzy.

Drugie wyjście to zbiorowa schizofrenia - nawet bez badań ogłoszą, że to farba malarska, może poraniony ptak czy inne zwierzę uciekając otarło się o Jezusa i pozostawiło takie ślady.

Jak wyjdzie autentyczna krew to powiedzą , że ktoś wylał pojemnik dla „ubawu”.

Chcę zwrócić uwagę, że hierarchowie stali się wyedukowani i wszelkie teorie pseudonaukowe lepiej im wchodzą do głowy niż teologia bo to nauka strasznie nudna i piekielnie trudna nauka.
Trzeba znać stare języki jak grecki; aramejski. Już kardynał Dziwisz dał świadectwo, że mając 61 lat nie wierzył w diabła, opętanie i piekło.

I teraz po owocach jego widać, że nadal nie wierzy słowom Jezusa w Ewangelii bo tak go nauczyli w krakowskim seminarium, że Jezus w Ewangelii mówił metaforą, porównaniem, literacko, epicko, kulturowo itp. Nazywa się to naukowo werbalizmem. Mówiąc po polsku oszustwem, kłamstwem, uwodzeniem i zwodzeniem. Lepiej już posłuchać bajek dla dzieci.

Werbalizm (pustosłowie) jest to wypowiedź beztreściowa lub prawie beztreściowa, czyli zawierająca nieproporcjonalnie wiele słów w porównaniu z przekazywaną treścią. Występuje ona między innymi w dyskusjach teologicznych , wiąże się z tym fałszywa intencja przekonywania odbiorcy informacji, że ma do czynienia z przekazem wielce doniosłej treści a to jedynie wytwory chorej wyobraźni służące tylko po to aby oszukać słuchacza.

Parafrazując wywody dzisiejszych teologów dochodzimy do bezsensu:

Szanuj zdrowie należycie, bo jak umrzesz, stracisz życie
. (Aleksander Fredro ; Dożywocie).

Dzisiaj to ludzie nauki bardziej wierzą w cuda i w objawienia bo wiedza ich do tego upoważnia.

Ludzie „kościelni” wychowani przez oszustów i zmanipulowani przez całe lata przez modernistów nie wierzą już w nic nadprzyrodzonego.

Objawienia, cuda - ależ to da się wyjaśnić bardzo prosto, tak jak twierdzi kardynał Dziwisz. Cała tradycja chrześcijańska, cuda, objawienia, opętania to domena psychiatrii. To urojenia i omany osób. Idąc dalej tym tropem to można się domyślić dlaczego nie trzeba już zgody Kościoła na publikowanie objawień.

Trzeba to bez ogródek powiedzieć, bo „zbuntowany Kościół” uważa takie zjawiska u osób za chore psychicznie. Nie istnieje diabeł w pojęciu teologów to nie mogą być ludzie opętani ale chorzy psychicznie . To by też wyjaśniało dlaczego biskupi nie wykonują ceremoniałów uwalniania od złych duchów. Boją się teraz gniewu ludu bożego i boją się teraz oficjalnie przyznać do tego ale już za następne pokolenie to będą mówić bez ogródek.
I z wszystkich świętych zrobią chorych psychicznie bo objawienia to objawy ludzi chorych psychicznie.

Pod żadnym pozorem nie udaj się z własnej woli do psychiatry bo zrobi Cię „wariatem” bo na zdrowiu oni się nie znają i sami są chorzy podejrzewając wszystkie osoby za chore psychiczne i wszelkie objawy za chorobę psychiczną.

Te same objawy u lekarza rodzinnego będą interpretowane jako złe samopoczucie, zmęczenie a u psychiatry jako depresja, schizofrenia z odpowiednim przymiotnikiem.

I będąc zdrowym na duszy i ciele wmanewrują Cię w środowisko ludzi nazwanych przez nich schizofrenikami. I zniszczysz sobie i osobie Ci bliskiej zdrowie bo leki uzależniają i wywołują ciężkie powikłania jak padaczka, drżenie rąk, nóg -cały koszmar chorób gorszych niż od szczepionek. A będą je aplikować całą gamę w imię zagrożenia bezpieczeństwa dla społeczeństwa.




DOBRE RADY DLA BISKUPÓW I KARDYNAŁÓW OD PAPIEŻY.

Syr.20.29 - Upominki i dary zaślepiają oczy mędrców i jak kaganiec na ustach tłumią nagany.
Wj.23.8 -- Nie będziesz przyjmował podarków, ponieważ podarki zaślepiają dobrze widzących i są zgubą spraw słusznych.


- Pan Bóg wasz, jest Bogiem nad bogami i Panem nad panami, Bogiem wielkim, potężnym i straszliwym, który nie ma względu na osoby i nie przyjmuje podarków.Pw.t.10.17
PAPIEŻ BENEDYKT XVI , WIELE RAZY UPOMINAŁ WIERNYCH, ŻE W DOMU PANA NIE ODDAJE SIĘ CZCI SŁUDZE.


ŚWIĄTOBLIWY PIUS X powiedział 13 grudnia 1908 r, w czasie beatyfikacji Joanny d'Arc:

W naszych czasach, bardziej niż kiedykolwiek dotychczas, największą siłą czyniących
zło jest tchórzostwo i słabość ludzi dobrych, a cały wigor rządów szatana wynika ze słabości katolików. O gdybym mógł zapytać Boskiego Zbawiciela, jak uczynił to prorok Zachariasz: ''Czymże są rany na Twoich dłoniach?'' Odpowiedź byłaby bez wątpienia następująca: „ DOZNAŁEM TYCH ZRANIEŃ W DOMU TYCH, KTÓRZY MNIE KOCHALI. ZRANILI MNIE PRZYJACIELE , KTÓRZY NIE ZROBILI NIC, BY MNIE BRONIĆ, ORAZ CI, którzy przy każdej okazji STAJĄ SIĘ WSPÓLNIKAMI MOICH PRZECIWNIKÓW.




Nie wiem dlaczego tak sie stało, ale sie stało, ze znalazłem stronę internetowa pod nazwa "Echo Pana Jezusa".

Przyznam ze ciarki mi po plecach przeszły, z jednoczesnymi łzami radości, iż są w naszej ukochanej Ojczyźnie wierzący, którzy miłują nasza świętą wiarę i Kościół Pana Jezusa Chrystusa.

Pragnę napisać, iż całym sercem jestem z Wami, zgadzając sie jednoczenie z wieloma refleksjami na temat obecnej sytuacji i kondycji duchowej Owczarni Mistrza i Króla z Nazaretu.

Będę sie za Was modlił i pomimo ze mieszkam za granicami Polski, duchowo jestem złączony z moją i Wasza, naszą wspólną Ojczyzną.

Z serca Wam błogosławię

ks. Krystian




P O D Z I Ę K O W A N I E
-szukam-Panie mój, wiem, że teraz prowadzisz moją rękę, aby to napisać, bo sama z siebie nic nie mogę, widzisz moją nędzę i bardzo Cię za nią przepraszam!!!

Panie Mój, Królu mój ,, Zmiłuj się nade mną i nad całym światem". Dziękuję Ci Panie, że jesteś obecny przez siostrę Mieczysławę, moją siostrę. Dziękuję Ci za to, że jesteśmy, choć bardzo Ciebie ranimy, a Ty na to nie zasługujesz i nigdy nie zasługiwałeś. W dzisiejszym rozważaniu Twojej męki , pomimo wtorku ( tak przypada tajemnica Różańca Świętego ) proszę Cię Panie o wybaczenie, za moje i grzechy moich braci , których spotykam na co dzień jak i w mojej rodzinie ( Panie znasz moje serce i wiesz o kim ja zawsze myślę ), za grzechy dusz w czyśćcu cierpiących i proszę o uwolnienie ich z okrutnej męki. Panie JEZU - proszę, za wszystkie osoby niepełnosprawne, opuszczone i samotne ( małe dzieci, młodzież i osoby starsze jak i w sędziwym wieku ) otocz ich z Twoją Mateńką Swoją MIŁOŚCIĄ, bo tak bardzo mi ich szkoda. Proszę również Panie Mój, za dzieci nienarodzone ,a zagrożone w łonach matki tzw. niechciane i te dzieciątka ,które zostały zamordowane w łonie matki o MIŁOSIERDZIE dla ich rodziców. Panie Mój tak wiele proszę, ech, wybacz !!!!!

Bardzo dziękuję Ci za moją rodzinę, za wszystkich, których znam i jeszcze poznam!!! Dziękuję za piękne Niebo, jedyne dla nas słoneczko, księżyc, chmurki, wiatry, deszcze, śnieg, roślinki, wodę, powietrze, przepiękne krajobrazy, góry, doliny, morza, oceany, ptaki, zwierzęta, mróweczki, pszczółki, listki, płatki, za wszystkie Święta , które odżywiają i ożywają naszą duszę ( Boże Narodzenie, Wielkanoc, Boże Ciało, Wniebowstąpienie Twoje Panie i Maryji Mateńki naszej i wiele innych świąt...), wszystkich ludzi Świętych, którzy służyli i służą Ci Panie na ziemi. Panie mój tak bardzo dziękuję Ci za każdą chwilę mojego życia i proszę w imieniu wszystkich ludzi, abyś miał wzgląd na nas jak na łotra, który prosił Cię o wybaczenie i abyśmy mogli być z TOBĄ W RAJU.

Proszę Cię Panie Jezu, o wybaczenie naszych grzechów i błogosławieństwo dla nas grzeszników!!!

Wybacz nam Panie Jezu i proszę o TWOJE WIELKIE MIŁOSIERDZIE - dla nas jak i dla dusz w czyśćcu cierpiących.


KOCHAM CIĘ PANIE MÓJ ! KRÓLU MÓJ ! - TWOJA EWA - AMEN.



APEL DO WIERNYCH:

Ojciec Święty Benedykt XVI, na podstawie Motu Propio, otworzył szeroko bramę tym wszystkim wiernym, którzy pragną korzystać z Mszy Świętych w Rycie Trydenckim. Jako Biskupi Zgromadzenia pod patronatem Papieża Leona XIII, tworzący integralną część Soboru Watykańskiego I, utworzyliśmy Seminarium Mszy Świętej Trydenckiej oraz języka łacińskiego, dla tych wszystkich młodych mężczyzn, którzy idąc za głosem powołania, pozostawili swoje łodzie i chcą zarzucić sieci tam, gdzie wskazuje im Pan Jezus Chrystus. Ci młodzi ludzie chcą pójść śladami Chrystusa służąc Mu w kapłaństwie, prowadząc do uświęcenia i świętości innych ludzi, napełniając ich wszystkich radością i pokojem Ducha Świętego. Dzisiejszy świat potrzebuje kapłanów z powołania a nie dla łatwego i dostatniego życia, gdyż Chrystus nie przyszedł aby Mu służono lecz aby służyć. Ci młodzi ludzie, dość często z powodów problemów także i tych finansowych nie są w stanie spełnić swoich pragnień, by móc opłacić tak podróż jak i koszty związane z nauką. Dlatego też, chciałbym skierować do Was wszystkich drodzy czytelnicy te słowa, chciałbym, aby one były jak najprostsze, abyśmy mogli wspólnymi siłami, przy pomocy i Opatrzności Bożej, móc pomóc kandydatom do Seminarium, móc wspierać ich nie tylko materialnie lecz także duchowo.

Wiem i zdaje sobie sprawę z tego, że życie w obecnych czasach jest drogie i często wymaga wyrzeczeń. Ci młodzi chłopcy, chcą dla Was wyrzec się wszystkiego aby dać Wam więcej; aby w chwilach trudnych, chwilach ciężkich choć nie tylko, być przy Was, wspierać Was, cieszyć się razem z Wami, pomoc w przechodzeniu tak doliny cienia, jak i cieszyć się widokiem tęczy, znakiem Przymierza. Jeśli ktoś w sercu czuje, pragnie i chce, aby za jakiś czas w wielu Polskich Kościołach jak i poza granicami Polski, można było usłyszeć na nowo rozbrzmiewające Dominus Vobiscum, oraz śpiew Gregoriański - bardzo proszę, aby pomógł.
Wszelkie datki, darowizny, ofiary będą wielką pomocą.

Za wszystkich darczyńców i osoby wspomagające działalność Seminarium jak i nasza, są odprawiane Msze Święte i mamy nadzieję, iż w niedługim czasie wszyscy razem będziemy mogli korzystać z owoców tej jakże żmudnej ale jakże radosnej misji.

Wszystkich Was niech Bóg obdarzy obfitym błogosławieństwem, radością Ducha Świętego, oraz Matczyna opieka Maryi, naszej ukochanej Matki Zbawiciela.


CHWAŁA I CZEŚĆ JEZUSOWI CHRYSTUSOWI KRÓLOWI.

Szczęść Wam Boże!




ŚWIAT POTRZEBUJE ŚWIĘTYCH KAPŁANÓW.

ZAPRASZAMY DO ZAMAWIANIA MSZY ŚWIĘTYCH U KAPŁANÓW SPRAWUJĄCYCH MSZE ŚWIĘTE TRYDENCKIE A POMOŻEMY IM UTRZYMAĆ NIELICZNE JUŻ SEMINARIA W CIĘŻKICH CZASACH I WSPOMÓC ALUMNÓW.MUSIMY POCZUWAĆ SIĘ DO ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA LOSY KOSCIOŁA RZYMSKOKATOLICKIEGO. MSZA TRYDENCKA TO MSZA ŚWIĘTA MILIARDÓW LUDZI ŚWIĘTYCH, TO MSZA ŚW. FAUSTYNY, O.PIO, WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH Z MAŁYMI WYJĄTKAMI CZCZONYCH NA OŁTARZACH CAŁEGO ŚWIATA KATOLICKIEGO.W SEMINARIACH UCZY SIĘ RÓWNIEŻ MŁODZIEŻ POLSKA.
-szukam-

MSZA TRYDENCKA TO MSZA Z PIECZĘCIĄ WIECZYSTEJ WAŻNOŚCI.NIKT NIGDY NIE BĘDZIE MIAŁ PRAWA I NIE MA PRAWA JEJ ZABRONIĆ CZY ZMIENIĆ. TO MSZA, GDZIE OBOWIĄZUJE PRZYJMOWANIE KOMUNI ŚWIĘTEJ TYLKO NA KLĘCZĄCO, GDZIE CZUĆ SACRUM OBECNOŚCI BOGA I WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH. OJCIEC ŚWIĘTY BENEDYKT XVI PRZYWRÓCIŁ JEJ NALEŻNY SZACUNEK I NALEŻNE MIEJSCE. KAPŁANI LICZĄ NA WSPARCIE MODLITEWNE I PIENIĘŻNE. DLA PANA JEZUSA CHRYSTUSA MSZE TRYDENCKIE TO BALSAM NA JEGO ŚWIĘTE RANY.

SPOSÓB POSYŁANIA PIENIĘDZY DOWOLNY. MOŻE BYĆ PRZEZ WESTERN UNION.

BARDZO PROSZĘ - POSYŁAJCIE OFIARY I WSPOMAGAJCIE TYCH KAPŁANÓW BO ŁASKI PŁYNĄCE Z TAKICH MSZY ŚWIĘTYCH SĄ WIELKIE.

Mieczysława Kordas

Szczęść Wam wszystkim Boże!




MIŁOŚĆ CHRYSTUSA


-szukam- Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie, skupia się i koncentruje nasze codzienne życie. W Krzyżu Zbawiciela, jest cierpienie, jest zbawienie lecz jest to co najważniejsze dla nas: życia zrozumienie. Każdego dnia i nocy do bram nieba, dochodzą głosy ludzi, którzy pytają Boga jak mają żyć, którędy pójść, gdzie szukać odpowiedzi. Pan Bóg z kolei zostawił nam bardzo ważny drogowskaz dla naszego życia, którym jest Krzyż Chrystusa oraz Ewangelia.

Słowa przez, z i w Chrystusie, chcą nam uzmysłowić, że Chrystus, jest i powinien być realnością naszego codziennego życia i budząc się każdego dnia na nowo powinniśmy pytać:"... Mów Panie bo sługa Twój słucha..." Wtedy i tylko wtedy, kiedy nasze serce jest otwarte i gotowe przyjąć Jego słowo, Duch Święty, może nam bardziej i głębiej objawić tę Tajemnicę ukrywaną przed wiekami, gdzie nie tylko prorocy chcieli wejrzeć i ja poznać, lecz także aniołowie, o tej Tajemnicy pisał Św. Paweł Apostoł, a Tajemnicą tą jest Chrystus, Umiłowany Boży Jednorodzony Syn.

Dzięki Jego Łasce i ogromie Miłosierdzia, możemy uczestniczyć w tej Łasce poznawania Chrystusa, w modlitwie oraz w jej pełni - w Eucharystii. Pan Stworzenia, Ten, który wszystko podtrzymuje mocą Swojego słowa, Ten któremu pokłon oddają Aniołowie, Ten który został śmiertelnie zraniony za nasze grzechy, Ten Potężny " EGO EMI - JA JESTEM ", uniżył samego siebie przyjmując postać sługi i uniżywszy się umiłował swoich aż do końca. Ten, który nam dał wzór do postępowania, podobnie jak wówczas ponad 2000 lat temu, gdzie tłumy mogły Go słyszeć, tak i dziś, przez usta kapłanów woła: "...Nie bójcie się JA JESTEM...!"

Cum Deo in Christo


X......



KRÓLUJ NAM JEZU CHRYSTE!

Św. Paweł, wzywa w swoim liście do ciągłego napełniania się Duchem Świętym poprzez Słowo Boże. Pan Jezus Chrystus w życiu każdego chrześcijanina katolika, jest i powinien być każdego dnia Królem i Władcą. Jemu powinniśmy oddawać Cześć i Chwałę każdego dnia i doświadczać siebie samych, czy trwamy w wierze i czy Jezus Chrystus jest w nas? (2 list św. Pawła do koryntian 13,5). Tylko w ten sposób, nasz duchowy wzrost doprowadzi do duchowej dojrzałości na podstawie trwania i czuwania pod nadzorem i prowadzeniem Ducha Świętego. Lecz nie zapominajmy też o Bożym przeciwniku szatanie, który za wszelką cenę chce zniweczyć i zniszczyć wszelkie dzieła Boże i oddalić we wszelki możliwy sposób wszystkich tych, którzy do Boga i do Pana Jezusa Chrystusa chcą się zbliżyć. Ten wróg Bożego dzieła odkupienia, działa pod różnym kształtem, formą i postacią, stąd też potrzebna jest głęboka i pokorna modlitwa, by dobry Bóg, otworzył oczy naszych dusz, abyśmy mogli dostrzec działania diabelskie i jego nikczemne plany i z pomocą Aniołów Bożych wypełnić misję do której zostaliśmy powołani - Intronizowania Jezusa Chrystusa Króla, w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym a także w wymiarze narodowym. Lecz do tego wszystkiego potrzebna jest modlitwa i zaangażowanie wszystkich tych wiernych, którym na sercu leży dobro nie tylko osobiste ale i środowiskowe, społeczne. Zacznijmy od jednostek i przez poselstwo miłości i miłosiernego Króla, rozprzestrzeniajmy je w Duchu pokory na społeczeństwo.


Jeśli na dzień dzisiejszy wizerunek Chrystusa Króla jest w zamknięciu, módlmy się o to , aby Duch Święty napełnił mądrością kapłanów aby wsłuchali się w modlitewny głos narodu pragnącego uczynić poselstwo miłości Chrystusa bardziej realnym, widocznym nie tylko na łączach internetu ale też w życiu codziennym. Niech Ten, który powiedział o sobie: Ja jestem światłością świata, rozświetli ciemność wielu miejsc, niech światło
Chrystusa i Jego Ewangelii rozświetli wiele serc chodzących w ciemności i po omacku.

".....Panie, niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi, Polskiej ziemi, naszej ziemi gdziekolwiek jesteśmy...!


PROSZĘ WAS :

MÓDLMY SIĘ :

ABY KAŻDY CHCIAŁ W DNIU 4 a jak ktoś nie może w tym dniu to 2 lub 3 WRZEŚNIA POŚCIĆ I MODLIĆ SIĘ W INTENCJI UWOLNIENIA WIZERUNKU PANA JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA , KTÓRY JEST ZAMKNIĘTY PRZED WIERNYMI NA JASNEJ GÓRZE PRZEZ OJCÓW PAULINÓW I MODLIŁ SIĘ NA RÓŻAŃCU ABY PAN JEZUS MÓGŁ ZOSTAĆ JAK NAJSZYBCIEJ OGŁOSZONY KRÓLEM POLSKI I KRÓLEM PRZEZ POZOSTAŁE NARODY ŚWIATA.


ABY KAŻDY KAPŁAN DOKONAŁ OSOBISTEGO ODDANIA SIĘ NIEPOKALANEMU SERCU MARYI.

(-) …………… ksiądz biskup rzymskokatolicki



ZWRACAM SIĘ DO WSZYSTKICH BRACI I SIÓSTR W CHRYSTUSIE JEZUSIE KRÓLU, ZAMIESZKAŁYCH TAK W POLSCE JAK I POZA JEJ GRANICAMI.
-szukam-

Rozpoczynamy działalność modlitewno-postną pod Sztandarem Jezusa Chrystusa Króla, począwszy od Portugali, poprzez Hiszpanię, Francje, Włochy, Austrię, Niemcy i Polskę, zanosząc modlitwę do Boga Ojca, Pana Jezusa, poprzez wstawiennictwo NMP, Matkę naszego Zbawiciela. Wszystkie osoby pragnące wsiąść udział w tym duchowym przedsięwzięciu, uprzejmie proszę, o potwierdzenie swojego uczestnictwa. Ponadto, aby móc pomóc kapłanom, którzy biorą żywy udział w propagowaniu i ogłaszaniu Jezusa Chrystusa jako Króla nie tylko Polski ale też i pozostałych państw europejskich, aby ich posługa kapłańska mogła dotrzeć tam gdzie istnieje gorąca potrzeba, niezbędna jest Wasza pomoc.
Nie traćcie wiary, nadziei miłości!
Szczęść Wam Boże!


X.....

-szukam-









ŚWIAT POTRZEBUJE ŚWIĘTYCH KAPŁANÓW.
ZAPRASZAMY DO ZAMAWIANIA MSZY ŚW. U KAPŁANÓW SPRAWUJĄCYCH MSZE ŚWIĘTE TRYDENCKIE A POMOŻEMY IM ROZSZERZAĆ KRÓLESTWO BOŻE NA ZIEMI, KTÓRE PRZYNOSI POKÓJ.
-szukam-





ZAPRASZAMY DO POSYŁANIA INTENCJI MSZALNYCH DO KAPŁANÓW CELEBRUJĄCYCH MSZE ŚW. TRYDENCKIE, KTÓRZY POSŁUGUJĄ W KILKU KRAJACH EUROPY.

SPOSÓB POSYŁANIA PIENIĘDZY DOWOLNY. MOŻE BYĆ PRZEZ WESTERN UNION.

BARDZO PROSZĘ - POSYŁAJCIE OFIARY I WSPOMAGAJCIE TYCH KAPŁANÓW BO ŁASKI PŁYNĄCE Z TAKICH MSZY ŚWIĘTYCH SĄ WIELKIE.

Króluj nam Chryste!



Jednocześnie pragnę poinformować wyrażając moją niezmierną radość, iż wierni z Ugandy przyłączają się do naszej Wspólnej inicjatywy. Będę gościł w niedługim czasie Biskupa Ugandy w Hiszpanii, skąd najprawdopodobniej razem wyruszymy w Europę z poselstwem Intronizacji Jezusa Chrystusa nie tylko krajów Europy lecz także "Czarnego Kontynentu".

Z serca błogosławię i dołączam wszystkich wiernych do intencji Mszalnych w najbliższą sobotę oraz niedzielę.

Szczęść Wam wszystkim Boże!

W Chrystusie Królu!

X.......





DRODZY W CHRYSTUSIE NASZYM UMIŁOWANYM ZBAWICIELU
-szukam-


Nasza działalność i otrzymywane listy, powoli zaczynają wydawać owoce w formie powołań do kapłaństwa. W związku z tym, zwracam się z prośba, o modlitwę za wszystkich kandydatów do naszego Seminarium Duchownego oraz o święte, głęboko duchowe powołania do kapłaństwa w służbie naszego Mistrza z Nazaretu.

Niektórzy kandydaci z Polski, pochodzą z prostych acz głęboko wierzących rodzin katolickich i nie za bardzo ich stać na rozpoczęcie studiów. Chcemy im pomoc. Pomóżmy im wspólnie.

Chciałbym prosić, aby dzień 4 września, mógł być dniem szczególnej modlitwy i wsparcia dla tych, których Pan Jezus w duchowy sposób powołuje, aby zostawili swoje lodzie i zarzucili sieci na pełnym morzu, aby ich przyszła posługa dla Świętego Kościoła Katolickiego, obfitowała w świętość, pokorę i służbę, by wzorem Wielkiego Pasterza owiec, Pana Jezusa, zawsze wpatrywali się w Niego i wielu doprowadzili do zbawienia, tak krwawo wywalczonego na Golgocie.

Z serca pozdrawiam i błogosławię - X....(biskup )

                                                                                                             


W MIESIĄCU PAŹDZIERNIKU MODLIMY SIĘ O POWOŁANIA
KAPŁAŃSKIE I ZAKONNE.

-szukam-


Pan kiedyś stanął nad brzegiem, szukał ludzi gotowych pójść za Nim, by łowić serca słów Bożych prawda, dziś również Pan Jezus Chrystus szuka ludzi, którzy będą chętni, by zanieść Ewangelię zbawienia i miłości tam, gdzie nie jest ona znana, tam gdzie panuje jej głód, tam gdzie zamiast pokoju panuje wojna i nienawiść. W związku z tym, informujemy iż istnieje możliwość realizacji powołania do życia w kapłaństwie i życia zakonnego w Tradycyjnym Zgromadzeniu Katolickim Papieża Benedykta XVI.

Do Zgromadzenia są przyjmowani zarówno mężczyźni jak i kobiety, w wieku od 18 roku życia. Nie ma górnej granicy wiekowej. Do Seminarium Duchownego przyjmujemy mężczyzn po ukończeniu szkoły średniej lecz także mężczyzn po 40 roku życia, na braci i siostry zakonne nie ma ograniczeń wiekowych.

Osoba zainteresowana powinna być: katolikiem, z sercem pełnym pragnienia służenia Bogu i Kościołowi w modlitwie oraz braciom i siostrom w ich potrzebach. Powinna otaczać głęboką czcią uczestnictwo w Najświętszej Ofierze Mszy Świętej, odmawiać codziennie Różaniec lub jego część w miarę możliwości, przystępować często do Sakramentu Pojednania oraz Komunii Świętej, mieć w poszanowaniu kapłanów Kościoła oraz Biskupów wspierając ich duchowo i materialnie wg. potrzeb i wskazówek Nowego Testamentu.
Powinna przejawiać głęboki kult do Najświętszego Sakramentu oraz Matki Pana Jezusa, uczestniczyć w miarę możliwości w Mszy Świętej odprawianej w Rycie Trydenckim oraz rekolekcjach odprawianych przez kapłanów i biskupów.

MODLĘ SIĘ ZA WAS I Z SERCA BŁOGOSŁAWIĘ

X.......


********************
Głos i słowa Szatana wypowiedziane do Pana Jezusa w wizji Papieża Leona XIII:

Szatan do Pana Jezusa: Mogę zniszczyć Twój Kościół.
Nasz Pan: Możesz? Więc zrób to.

Szatan: Do tego potrzebuję więcej czasu i więcej władzy

Nasz Pan: Ile czasu i ile władzy?

Szatan: 75 do 100 lat i więcej władzy nad tymi którzy oddają mi się w służbę.

Nasz Pan: Masz czas i będziesz miał władzę, zrób z nimi co zechcesz.


JEŻELI GRZECH PUKA DO TWEGO SERCA..



"...Jako więc wybrańcy Boży - święci i umiłowani - obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie nawzajem: jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan Wam wybaczył, tak i wy. Na to zaś wszystko przyobleczcie miłość, która jest więzią doskonałości. A sercami waszymi niech rządzi pokój Chrystusowy do którego też zostaliście wezwani w jednym Ciele. Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem.." z listu św. Pawła apostoła do Kolosan 3, 12-16

Kim był Paweł zanim został powołany przez Pana Jezusa na apostoła pogan, wszyscy wiemy, był prześladowcą Kościoła Pańskiego, wybitny uczony w Prawie, ziejący nienawiścią do wszystkich tych, którzy kroczyli drogą Pańską. Jego życie cechowało: brak miłosierdzia, złość, która przerodziła się w nienawiść, brak cierpliwości, która wiodła go przez wszystkie obszary gdzie tylko można było znaleźć wyznawców Chrystusa, charakteryzował go brak miłosierdzia, jednym słowem był człowiekiem wodzonym przez zło, które uznawał za dobro.

Kiedy jednak ukazał Mu się Pan Jezus Chrystus, jego życie zaczęło ulegać przemianie, doświadczył nawrócenia, jego przejawiające się wcześniej złe cechy, zaczęły ulegać zmianie, dzięki spotkaniu żywego Chrystusa i Jego słowa. Stał się głosicielem Ewangelii zamiast jej wrogiem. Zaczął zakładać Kościoły i podjął duchowa walkę za każdego wierzącego, aby mógł doświadczyć niezgłębionej miłości Bożej oraz miłosierdzia. Bardzo często ze łzami w oczach pisał listy do wierzących i błagał o nawrócenie.....Pisał listy do wierzących i błagał o nawrócenie? Tak właśnie, gdyż do dość często mamy świadomość tego, że jesteśmy katolikami, chodzimy do Kościoła, uczestniczymy we Mszy Świętej, jednak w naszych sercach jest brak pokoju i pomimo odbytej spowiedzi, brak pokoju w sercu daje się we znaki, dlaczego tak jest?

Spowiedź, dość często jest uznawana jako swego rodzaju "terapia", gdzie wyznaje się to co złego zrobiliśmy lub co wydaje się nam grzechem, to co pamiętamy. A pamiętajmy że w obecnych czasach grzech przyjął naturę socjalną tzn taka że zło uznawane jest za coś normalnego bo każdy tak robi. Dość często też, pokuta zadawana przez kapłana jest dość płytka żeby nie powiedzieć naganna, aby zmówić podstawowe modlitwy i mieć spowiedź - odhaczoną. W spowiedzi ważne jest to, co naprawdę wzbudza w naszym sercu szczery i poważny niepokój, grzech, wykroczenie Prawa Bożego, jego poważne naruszenie, zlekceważenie Boga, Jego Przykazań, Jego Kościoła.

Nawrócenie jest efektem Spowiedzi - "Idź i nie czyń tego więcej" to podstawa szczerego nawrócenia, to powiedzenie Panu Bogu, " dziękuję " i obranie w życiu drogi uświęcenia, aby ponownie nie wpaść w sidła diabelskie i jego demoniczne zwiedzenie. Trzeba nam pamiętać ze Szatan działa pod różnym kształtem, forma i postacią. Niewinne przybliżanie się do niego może spowodować ogromne szkody duszy, na której mu bardzo zależy. Stad też nasz Pan a zaraz potem św. Paweł Apostoł wzywa: Trwajcie w Nim, trwajcie w Tym w którego uwierzyliście w Wielkiego Pasterza Owiec, w Tego który ponownie się ukaże, a któremu na imię Alfa i Omega, Król Królów i nie dajcie się zwodzić, bo zostaliście wezwani do uczestnictwa w Jego Królestwie!
Nawrócenie nie jest na okres 1 dnia lub miesiąca, nawrócenie to proces, to łaska dana z Nieba a rozdawana ona jest w Eucharystii, we Mszy Świętej oraz w Słowie Bożym, nawrócenie innymi słowy to odwrócenie się do grzechu plecami, a kiedy grzech ponownie zapuka do Twojego serca, to poproś Pana Jezusa żeby otworzył - On zwyciężył grzech, pamiętaj o tym!
X.....





BÓG JEST ŹRÓDŁEM WOLNOŚCI! WOLNI DZIĘKI EUCHARYSTII!!

„Jedynie otwierając się na Boga, przyjmując Jego dar stajemy się prawdziwie wolni” -
przypomniał Benedykt XVI ma zakończenie odbywającego się w Ankonie 25-go Włoskiego Kongresu Eucharystycznego.

-szukam-Ojciec Święty zdecydowanie odrzucił pogląd jakoby autentyczna wolność polegała na niezależności od Boga. Zaznaczył, że iluzja ta rodzi niepokój i lęk, a w konsekwencji prowadzi do zniewolenia okowami przeszłości. Wskazał także na niebezpieczeństwo organizowania życia publicznego jedynie w oparciu o siłę władzy czy też gospodarki.

- Historia pokazuje nam w dramatyczny sposób, że próby zapewnienia wszystkim rozwoju, dobrobytu materialnego i pokoju w oderwaniu od Boga i Jego objawienia przekształciły się w dawanie ludziom kamienia zamiast chleba - mówił Benedykt XVI.

Papież zaznaczył, że nade wszystko naszemu światu i w naszym życiu musimy przywrócić prymat Boga. Podkreślił, że punktem wyjściowym do przywrócenia i potwierdzenia prymatu Boga jest Eucharystia. Ojciec Święty zwrócił uwagę na przykład wielu świętych, którzy swoim życiem wskazali, jak z Eucharystii rodzi się podjęcie odpowiedzialności na wszystkich szczeblach życia wspólnotowego, pozytywny rozwój społeczny, w którego centrum stoi osoba, często człowiek ubogi, chory lub niepełnosprawny.

- Kto potrafi uklęknąć przed Eucharystią, kto przyjmuje Ciało Pana nie może nie zwracać uwagi, w dniu codziennym na sytuacje niegodne człowieka i potrafi osobiście pochylić się nad potrzebującym, potrafi przełamać swój chleb z głodnym, dzielić wodę ze spragnionym, przyodziać nagich, odwiedzać chorych i więźniów - powiedział Ojciec Święty Benedykt XVI.

-szukam- -szukam-


Ojciec Święty zaznaczył, że duchowość eucharystyczna jest prawdziwym antidotum na indywidualizm, egoizm, prowadzi do odkrycia bezinteresowności, centralnego miejsca relacji, począwszy od rodziny, ze szczególnym uwzględnieniem leczenia ran tych, które uległy rozbiciu.






I. ATAK MASONERII 2017 r.

Nasz Dziennik, 2009-10-13
Obchody zwycięstwa czy klęski

-szukam-


W 2017 roku masoneria będzie czciła trzechsetną rocznicę swego powstania. Sto lat temu, w roku objawień fatimskich, kiedy obchodziła dwusetną rocznicę swej obecności w świecie, zapowiedziała, że jej działalność wkracza w "trzeci etap", którego celem jest ostateczna rozprawa z Kościołem. Z jaką obietnicą masoni wiążą zbliżający się kolejny jubileusz? Tego nie wiemy, jedno jest jednak pewne: podczas gdy my chcemy za osiem lat świętować zwycięstwo Kościoła, oni zrobią wszystko, by ludzkość obchodziła inne święto: zwycięstwo nad Kościołem. Pomogą im w tym liczne stowarzyszenia, ruchy i organizacje, które nie mogą znieść tego, że istnieje Dekalog, że jest Ewangelia, że są tradycyjne wartości, które decydują o wartości świata. Ci ludzie nie pozostawią nas w spokoju. Zrobią wszystko,
by przeszkodzić nam w przygotowaniach do zwycięskiego jubileuszu. Tym bardziej że nasze zaangażowanie wiąże się z przyzywaniem Bożej potęgi, zdolnej nie tylko zniszczyć zło,
ale nawet przemienić je w dobro! Przez blisko trzysta ostatnich lat trwała wojna o ludzkie dusze. Masoneria robiła wszystko, by wygrać tę walkę. Po 1917 roku jej konfrontacja z Kościołem stała się szczególnie ostra. Jak będzie ona wyglądała w latach poprzedzających rok 2017? Będziemy atakowani od zewnątrz i od wewnątrz, jawnie i skrycie, przekupywani i zastraszani, wychwalani i wyszydzani... Ktoś będzie chciał uczynić nas bezsilnymi - nieważne czy na drodze strachu, czy dzięki wbiciu nas w pychę. Czeka nas wielka bitwa o Kościół. Każda ze stron będzie w niej używać innej broni. My nie sięgniemy po ten sam oręż, co masoneria. Oznaczałoby to sromotną klęskę, bo samo wzięcie do rąk narzędzi krzywdy - nienawiści i szaleństwa, pociągnęłoby za sobą naszą porażkę. Gdzie jest broń zła, tam nie ma miejsca na pomoc z nieba. A właśnie jej przyzywamy, wpatrzeni w Fatimę, uczący się jej i ożywiający w sobie pragnienie, by "zwycięstwo przyszło przez Maryję". I przyjdzie. Ale błędem byłoby nie rozpoznać przeciwnika i zlekceważyć jego potęgę. Bylibyśmy bezbronni, wystawieni na śmiertelny cios... Zapowiedź konfrontacji Kto wygra wielką bitwę, w której ważą się losy Kościoła i przyszłość świata? Dla wielu z nas znaki czasu wcale nie są jednoznaczne. Dziś na większości frontów zwycięża idea życia bez Boga i Kościoła i wydaje się, że tej wrogiej nam siły nic już nie powstrzyma. Świat, władza, pieniądze są po ich stronie. A jednak mamy pewność zwycięstwa. Jego źródło sięga 13 października 1917 r., kryte w znaku, który towarzyszył ostatniemu objawieniu Matki Bożej w Fatimie. Przekazany nam - znak cudu słońca. Coraz częściej zwraca się dziś uwagę na fakt, że fatimski cud słońca jest znakiem apokaliptycznym. To bez wątpienia wielopłaszczyznowe ostrzeżenie przed czekającym nas atakiem zła. Jego interpretacje są różnorodne: od groźby wojny atomowej, przez zderzenie z ciałem kosmicznym, po naruszenie równowagi naturalnej w świecie. Podobnie jak wydarzenia spisane przez św. Jana w Księdze Apokalipsy, budzące początkowo lęk, przesuwają czas w kierunku ostatecznego triumfu Boga, tak i fatimska forma "opowiadania przez znaki" najpierw budzi grozę, jednak w momencie gdy wszystko zdaje się już wskazywać na nadejście chwili zagłady, przewraca się mroczna karta historii i oto czytamy o nowym, lepszym świecie - o zwycięstwie dobra nad złem, miłości nad nienawiścią, Kościoła nad jego nieprzyjaciółmi. Słyszymy, że nasze dzieci będą żyć w innych czasach, że z Fatimy tryśnie światło, które zmieni świat, że nadejdzie chwila triumfu Niepokalanego Serca Maryi. Nie będzie to jednak czysta interwencja Nieba, którą będziemy oglądać z bezpiecznej pozycji widzów. Siostra Łucja zapowiada, że z pokoleniem szatańskim walczyć będzie pokolenie Niepokalanego Serca. Chrystusowi zawdzięczamy odkupienie, ale Maryja jest przy Nim obecna i czynnie zaangażowana jako Współodkupicielka. Podobnie spełnienie obietnicy fatimskiej dokona się dzięki działaniu samego Boga, ale wielką rolę odegra tu współdziałanie ludzi, którzy -
choć może rozproszeni po świecie - siłę swą i odwagę będą czerpać z tego samego źródła, z Niepokalanego Serca Maryi. Ono będzie ich nową jakością życia, Ono też doprowadzi do tego, że nastaną nowe czasy. Dlatego Siostra Łucja nazywa tych ludzi krótko: "nowe pokolenie". Odniesie ono zwycięstwo, ale czy nie będzie jak fatimski znak ostatniego objawienia: zwycięży, gdy zdawać się będzie, że wszystko już stracone? Tak przedstawia się reguła Ewangelii: zdawało się wszystkim, że Chrystus przegrał na krzyżu, że szatan zwyciężył. Tymczasem, gdy została już pogrzebana ostatnia nadzieja, Pan zmartwychwstał... Przypomnijmy sobie, że w godzinie Męki Zbawiciela wszyscy zwątpili i uciekli. Jedna Maryja nie zgasiła w swym sercu wiary w zwycięstwo Boga. Dlatego dziś ma nas Ona prowadzić do zwycięstwa. Jest dla nas wzorem, pomocą i siłą. Wokół już toczy się bitwa. Wcale nie musi być krwawa. Dzisiejsze podboje prowadzi się przy użyciu broni ekonomicznej i medialnej. Wystarczy uzależnić dane państwo od innych przez kontrolę jego surowców, eksportu i miejsc pracy, a wolny kraj stanie się własnością obcych rządów. Zaczynamy pracować już nie dla siebie, lecz dla innych, a troszczymy się o nasz kraj tylko po to, aby okupant mógł żyć w nieskażonym i przyjaznym dla siebie środowisku. Wojsko, zdobywając dane obszary, niszczy je i trzeba je potem odbudowywać. Czy nie lepiej zająć teren bez niepotrzebnych wystrzałów? Tak samo wygląda współczesna wojna cywilizacji zła z cywilizacją dobra. Dobro prześladowane mogłoby wzrastać, lepiej więc zmienić definicję dobra i przekonać ludzi, że nowoczesny człowiek wyzbył się wąskich przesądów i dobrem jest dla niego to, co stanowi synonim egoizmu, przyjemności, niczym nieokiełznanej wolności. Demontaż "od wewnątrz" Dziś jesteśmy świadkami walki opartej na strategii nazywanej w języku Fatimy przemianą "od wewnątrz". Tak właśnie zapadł się do środka ustrój komunistyczny. Bez jednego wystrzału, bez przelewu krwi, bez interwencji z zewnątrz rozebrano komunizm. To, co było po ludzku niemożliwe - upadek pełnego agresji i posiadającego nieobliczalną moc militarną mocarstwa - dokonało się na drodze pokojowej. Znamy tę historię. Wiemy, że demontaż komunizmu rozpoczął się od poświęcenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Jan Paweł II dał Niebu prawo do interwencji. A przecież Niebo jest nad każdym miejscem i Bóg potrafi (takie są plany Jego Opatrzności) zdemontować każdą machinę zła, nie zapraszając do tego obcych wojsk, nie dopuszczając do pomocy ludzi gotowych podpalić lont trzeciej wojny światowej. Nad każdym punktem świata, nad każdym ludzkim istnieniem pochyla się nisko Niebo, zdolne zmienić świat. Ale pamiętajmy: tak samo jest z piekłem - jego siły są niebezpiecznie blisko, gotowe do rozpoczęcia cichego demontażu dobra. Znów bez jednego wystrzału, bez oficjalnej konfrontacji. Szatan potrafi w ciszy i ukryciu zabić dobro i umieścić na jego miejscu zło. Potrafi przekonać ludzi, że mają oddać złu swoją ziemię uprawną, mają troszczyć się o wzrost ziarna zła, mają niecierpliwie wyglądać jego owoców. Okażą się one upiorne, ale wtedy będzie już za późno. Oddychamy z ulgą, wiedząc, że owoce z drzewa zła nie zdążą spaść na ziemię, że w ostatniej chwili ich dojrzewania wydarzy się coś, co zmieni kierunek dziejów świata. Jak tańczące na niebie nad Fatimą słońce - oderwane już od swego miejsca, zaczęło nieuchronnie spadać na ziemię, by spopielić świat, ale w ostatniej chwili niewidzialna siła włożyła je z powrotem w jej orbitalny krąg... Jak kula zamachowca mająca za tysięczny ułamek sekundy rozszarpać tętnicę Papieża i zabić go, a jakaś siła odchyliła bieg pocisku... Tak będzie też w dniach, kiedy wypełni się wielkie proroctwo Fatimy ogłaszające triumf Niepokalanego Serca Maryi i początek epoki pokoju. Strategia ukrytego działania zła i zajmowania dobra "od wewnątrz" ma według badaczy orędzia fatimskiego, ale i wedle wielu współczesnych objawień,-szukam- swoją nazwę. Jej imię to właśnie "masoneria". Znaki z piekła Przyznajmy, mroczny fenomen masonerii niesie ze sobą więcej pytań niż odpowiedzi. Chciejmy więc przyjrzeć się temu, stosując fatimską metodologię: pochylając się nad znakami czasu. Naśladujemy w ten sposób Jana Pawła II, który był niesłychanie wyczulony na znaki czasu i umiał rozpoznawać ich ukryte znaczenie. Jedno jest pewne: dziś mają one dwa odcienie - mroku i światła. Jedne pochodzą z piekła, drugie przychodzą do nas z Bożego Królestwa w Niebie. Wiele jest ciemnych znaków ujawniających prawdę o masonerii. Są one wszędzie; w każdym czasie, w każdym kraju, czasem nawet tuż, tuż przy naszym życiu. Opiszmy tu tylko trzy - te, które wiążą się bezpośrednio z Orędziem fatimskim. Pierwszy znak przynosi nam nasz rodak, wielki święty i sługa Maryi, ojciec Maksymilian Kolbe. Był on naocznym świadkiem podniesienia głowy przez masonerię i odkrył jedyny sposób na pokonanie nieprzyjaciela. Wskazał na Niepokalaną, która "zdepcze głowę węża". Maksymilian całe swe życie związał z Maryją i dla Niej chciał zdobyć świat, zdobyć świat dla Niepokalanej znaczy bowiem - odebrać go szatanowi. Masoneria i Rzym. Rok 1917 Rozpoczął się rok 1917. W rocznicę śmierci Giordano Bruno (spłonął na stosie 17 lutego) młody Kolbe, który przebywał w Rzymie na studiach teologicznych, był świadkiem masońskiej procesji przez Rzym. Był to ciemny "znak czasu", który polski franciszkanin odczytał niezwykle trafnie i na który odpowiedział całym swoim życiem. Gdy Maksymilian Kolbe znalazł się w Rzymie, rozpoczynały się właśnie obchody dwusetnej rocznicy powstania pierwszej loży masońskiej i świętowano ogłoszenie przez nią manifestu mówiącego o szybkim końcu Kościoła. Droga ku temu została już wytyczona, a program na nadchodzący czas ustalony. Ogłoszono: "Nie zniszczymy Kościoła rozumowaniem, ale psuciem obyczajów". Polski franciszkanin patrzył głęboko wstrząśnięty, jak po ulicach Rzymu przesuwała się bezkarnie parodia kościelnej procesji, a na jej czele niesiono czarny sztandar, przedstawiający świętego Michała Archanioła leżącego pod stopami triumfującego Lucyfera. Widział umieszczone pod oknami Watykanu masońskie chorągwie. Był świadkiem rozdawania ludziom ulotek wzywających policję do wkroczenia do
-szukam- Watykanu. Czyjaś ręka napisała: "Diabeł będzie rządził w Watykanie, a papież będzie jego gwardią szwajcarską", czyli najbardziej mu oddanym sługą. To właśnie wtedy w sercu franciszkanina zrodziła się idea, którą można zamknąć w jednym haśle: Niepokalana i Jej Rycerstwo. Bo Maksymilian Kolbe wiedział, że przyjdzie zwycięstwo Niepokalanej, więcej - że przyjdzie ono przez oddanych Jej ludzi. Znak czasu został odczytany i nie pozostawiony bez reakcji... Świętego czekała szaleńcza praca. Resztę już znamy. Po powrocie do Ojczyzny św. Maksymilian zakłada pierwszy Niepokalanów. Potem jeszcze jeden, w dalekiej Japonii. Służy Niepokalanej, a Jej rycerzom nakazuje modlić się za masonerię. Każdy członek Rycerstwa Niepokalanej miał codziennie odmawiać modlitwę: "O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy... i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają..., a zwłaszcza za masonami i poleconymi Tobie". Maksymilian wiedział, że atak na Kościół idzie przez masonerię. Zwycięstwo Niepokalanej oznaczało walkę z tą wszechobecną organizacją, walkę, która zakończy się zwycięstwem Niepokalanej. A Maksymilian został świętym. Czy nie jest to dla nas kolejny znak wskazujący drogę? Masoneria i Portugalia. Początek XX w. Drugim znakiem ukazującym potęgę i determinację masonerii, która ogłosiła, że nie spocznie, dopóki nie zniszczy Kościoła, jest historia Portugalii - kraju objawień fatimskich. Przez wiele wieków była ona zwana "Ziemią Najświętszej Maryi Panny", jednak w XVIII i XIX wieku zaczęła ulegać siłom antykościelnym. Pierwszy atak masonerii przeprowadzono na tamtejszy Kościół we wrześniu 1759 roku. Joseph de Cavalho, zagorzały wróg katolicyzmu i mason, zmusił króla Józefa I do podpisania edyktu usuwającego jezuitów ze wszystkich stanowisk państwowych. Osłabiony Kościół stał się bezradny wobec antyklerykalnej propagandy, która objęła cały kraj w epoce Wielkiej Rewolucji Francuskiej. W XIX wieku katolicka monarchia coraz bardziej ustępowała wobec wzrastającej nienawiści partii rewolucyjnych popieranych przez intrygi masonerii. W końcu, 1 lutego 1908 roku, dwaj masoni dokonali w Lizbonie zamachu na króla i jego syna, następcę tronu. Dwa lata później masoneria zdołała doprowadzić do ogłoszenia Portugalii republiką. Rozpoczął się okres gwałtownych prześladowań Kościoła. Rozwiązano konwenty i klasztory, skonfiskowano majątki kościelne. Popłynęła rzeka ustaw wymierzonych w Kościół. Te wszystkie wysiłki osiągnęły swój szczyt w ustawie o rozdzieleniu Kościoła od państwa, przegłosowanej 20 kwietnia 1911 roku. Jej twórca, Afonso Costa, oświadczył: "Dzięki temu prawu w ciągu dwóch pokoleń katolicyzm zostanie całkowicie usunięty z Portugalii". Determinacja i wpływy masonerii były tak silne, że można było przypuszczać, iż te zuchwałe plany rzeczywiście się powiodą, że spełni się buńczuczna zapowiedź masonerii - wymazanie Kościoła z mapy historii. A jednak stało się inaczej. Plany masonerii zostały pokrzyżowane najpierw przez zdecydowane działania Papieża Piusa X, a następnie przez zupełnie nieoczekiwane objawienie się Matki Bożej w Fatimie, która przyniosła Orędzie o zwycięskim, "nowym" nabożeństwie - czci Jej Niepokalanego Serca. Masoneria i Fatima. Rok 1917 Są ludzie, którzy wciąż nie wierzą w masońskie plany wobec Kościoła. Jeśli ktoś w nie wątpi, niech przyjrzy się kolejnemu znakowi - historii objawień fatimskich. W samej Fatimie obecna jest masoneria. Przywołajmy trzy momenty. To nieprzypadkowo mason Oliveira dos Santos porywa małych wizjonerów, by zmusić ich do wyznania sekretu i ogłoszenia, że nie ma objawień, bo nie ma Boga! Arturo Santos, z zawodu kowal, w wieku 26 lat wstąpił do loży masońskiej w Leirii, a następnie założył odrębną lożę w Ourem. 13 sierpnia 1917 r. aresztował Hiacyntę, Łucję i Franciszka i poddał je wielogodzinnemu przesłuchaniu. Groził im torturami. Bez skutku. Jak zakończyły się tamte wydarzenia? Mason Santos musiał szukać pomocy u ojca Hiacynty i Franciszka, groził mu bowiem samosąd. Przegrał, a życie uratowali mu ci, których najbardziej skrzywdził. Dziwny to fatimski znak czasu... Przypomnijmy inną próbę położenia kresu objawieniom Matki Bożej. W nocy z 23 na 24 października 1917 r. grupa masonów z prowincji Santarem próbowała ściąć dąb skalny, na którym ukazywała się Matka Najświętsza. Jest to co najmniej dziwne, ale pomylili drzewa i ścięli zupełnie inne! Nazajutrz rano zorganizowali swoją "manifę" - parodiujący procesje kościelne szyderczy przemarsz, w którym obnosili kawałki "świętego drzewa", wyśmiewając przy tym Litanię do Najświętszej Maryi Panny. Ale co się stało? Marsz został rozproszony, a jego uczestnicy, którzy chcieli wykpić "łatwowiernych głupców", sami zostali ośmieszeni. Wieśniacy wyprowadzili na ich spotkanie stado osłów, które swym rykiem zagłuszyło bluźniercze okrzyki. Potem śmiano się, że nawet osły nie chciały słuchać masońskiego krzyku... A czy wiemy, że w dniu 13 października pewien mason czaił się z nożem, by po zakończeniu objawień zabić fatimskich wizjonerów? Pokazywał go tym, których spotykał, i przechwalał się, że zabije tych troje dzieci, tych "fałszerzy". Zabije, gdy stanie się wreszcie jasne, że oszukiwały i zwodziły ludzi. Zabije, jeśli nie będzie cudu, jeśli nic się nie stanie. Ale cud był. Co się stało z nożownikiem z Fatimy? Po zakończeniu objawienia człowiek ten ruszył w drogę powrotną. Był tak chory, że dotarłszy do pobliskiego Riachos, nie mógł kontynuować podróży. Musiał zatrzymać się dziesięć minut drogi od Cova da Iria. Rankiem znaleziono go martwego... Taki znak pozostawiła nam Matka Najświętsza w dzień po swym ostatnim objawieniu w Fatimie. Pokazała, czym się kończy atak na Nią i Jej dzieci... Objawienia fatimskie były dla portugalskich wolnomyślicieli "żałosną i wsteczną próbą pogrążenia Portugalczyków raz jeszcze w ciemności czasów przeszłych". Nie dziwi, że ogłosili oni manifest, w którego zakończeniu czytamy: "Wyzwólmy się i oczyśćmy nasze umysły nie tylko z głupawej wiary w takie ordynarne i śmiechu warte sztuczki jak Fatima, ale zwłaszcza z jakiejkolwiek wiary w to, co ponadnaturalne, i w rzekomego Boga wszechmogącego, wszechwiedzącego - i w ogóle "wszech". Jest to narzędzie łajdaków o wyrafinowanej wyobraźni, którzy dla własnych celów pragną zdobyć łatwowierność ludu". Nie poprzestano na deklaracjach i zachętach. W dniu 6 marca 1921 r.
grupa masonów podłożyła ładunek wybuchowy pod prowizoryczną kaplicę postawioną na miejscu objawień oraz pod drzewo, którego cztery lata wcześniej nie udało się im ściąć. Eksplodowały trzy ładunki, niszcząc dach kaplicy; bomba podłożona pod drzewem nie wybuchła. Ale figury Matki Bożej Fatimskiej nie udało się zniszczyć. Tej nocy zabrała ją do swego domu pewna pobożna kobieta... Jak odczytujemy te znaki? Znaki Fatimy są jednoznaczne. Zwycięstwo przyjdzie, ale będzie to zwycięstwo nie masonerii, lecz Najświętszej Panny - Maryi Niepokalanej i Jej Niepokalanego Serca. Znaki Nieba Czas przyjrzeć się jasnym znakom przychodzącym z Nieba. Ciekawe, że mnożą się współcześnie objawienia, w których Maryja ogłasza z mocą nadejście swego zwycięstwa. Mówi wprost o Fatimie i mówi jednoznacznie o nadchodzącej klęsce masonerii. Wizja Katarzyny Emmerich Zacznijmy jednak od wcześniejszego proroctwa, przekazanego nam przez św. Katarzynę Emmerich. Oto fragment jej zapisków: "Ujrzałam straszne skutki działań wielkich propagatorów "światła", widoczne wszędzie tam, gdzie dochodzili oni do władzy i przejmowali wpływy albo dla obalenia kultu Bożego oraz wszelkich praktyk i pobożnych ćwiczeń, albo dla uczynienia z nich czegoś równie próżnego jak używane przez nich słowa: światło, miłość, duch. Usiłowali pod nimi ukryć przed sobą i innymi opłakaną pustkę swych przedsięwzięć, w których Bóg był niczym.(...)Zobaczyłam ludzi z tajnej sekty podkopującej nieustannie wielki Kościół(...)W tym czasie widziałam tu i tam na całym świecie wielu ludzi dobrych i pobożnych przede wszystkim duchownych znieważanych, więzionych i uciskanych i miałam wrażenie, że któregoś dnia staną się męczennikami.(...)Kościół był już w dużej mierze zburzony, tak że pozostawało jeszcze tylko prezbiterium z ołtarzem. Ujrzałam burzących, jak weszli do niego razem z bestią. Wchodząc do Kościoła z bestią, burzyciele zastali tam potężną niewiastę pełną majestatu. Zdawało się, że spodziewała się dziecka, szła bowiem powoli. Nieprzyjaciół ogarnęło przerażenie na jej widok, a bestia nie mogła postąpić nawet o jeden krok.(...)Zobaczyłam wtedy bestię uciekającą w kierunku morza, a nieprzyjaciele biegli w wielkim nieładzie. Zobaczyłam Kościół św. Piotra i ogromną liczbę ludzi pracującą, by go zburzyć. Ujrzałam też innych, naprawiających go. Linia podziału pomiędzy wykonującymi tę dwojaką pracę ciągnęła się przez cały świat. Dziwiła mnie równoczesność tego, co się dokonywało. Burzyciele odrywali wielkie kawały (budowli). Byli to w szczególności zwolennicy sekt w wielkiej liczbie, a z nimi - odstępcy. Ludzie ci, wykonując swą niszczycielską pracę, wydawali się postępować według pewnych wskazań i jakiejś zasady. Nosili białe fartuchy, obszyte niebieską wstążką i przyozdobione kieszeniami z kielniami przyczepionymi do pasa. Mieli szaty wszelkiego rodzaju. Byli pomiędzy nimi ludzie dostojni, wielcy i potężni w mundurach i z krzyżami, którzy jednak nie przykładali sami ręki do dzieła, lecz kielnią oznaczali na murach miejsca, które trzeba było zniszczyć.(...)Zburzono już całą wewnętrzną część Kościoła. Stało tam jeszcze tylko prezbiterium z Najświętszym Sakramentem.(...)Zobaczyłam, że na końcu Maryja rozciągnęła płaszcz nad Kościołem i nieprzyjaciele Boga zostali przepędzeni.(...)Zobaczyłam, że Rzym stoi jak wyspa, jak skała pośrodku morza, gdy wszystko wokół niego obraca się w ruinę. Gdy patrzyłam na burzących, zachwycała mnie ich wielka zręczność. Posiadali wszelkie rodzaje maszyn, wszystko dokonywało się według pewnego planu. Nic nie waliło się samo. Nie robili hałasu. Na wszystko zwracali uwagę, uciekali się do różnorodnych podstępów i kamienie wydawały się często znikać w ich rękach. Niektórzy z nich ponownie budowali; niszczyli to, co było święte i wielkie, a to, co budowali, było próżne, puste i powierzchowne". Wizja św. Katarzyny w plastyczny sposób ukazuje atak masonerii na Kościół. Ale znów ich działania kończą się niepowodzeniem. W ostatnim niemal momencie przychodzi zwycięstwo. Zwycięstwo Maryi... Współczesny głos Maryi Przytoczmy jeszcze Jej słowa wypowiedziane w maju 1994 r. do ks. Gobbiego: "Moje Orędzie jest przesłaniem apokaliptycznym, ponieważ jesteście w samym sercu tego, co zostało wam ogłoszone w ostatniej i jakże ważnej Księdze Bożego Pisma(...)W Fatimie ogłosiłam wam wielką walkę pomiędzy Mną - Niewiastą obleczoną w słońce, a ogromnym czerwonym Smokiem, który doprowadził ludzkość do życia bez Boga. Przepowiedziałam wam też podstępne i mroczne działanie masonerii, która odwodzi was od zachowywania Prawa Bożego i czyni ofiarami grzechu i nałogów. Jako czuła Matka chciałam was przede wszystkim ostrzec przed wielkim niebezpieczeństwem zagrażającym dziś Kościołowi z powodu licznych diabelskich ataków, usiłujących go zniszczyć". Na szczęście znamy już zakończenie. Matka Najświętsza ukazała nam, jak będzie wyglądać Wielki Finał. Nadejdzie zwycięstwo Jej Niepokalanego Serca i pokój zstąpi na świat. By jednak tak się stało, Maryja potrzebuje "nowego pokolenia", walczącego ze złem tą bronią, którą sama wskaże - jedyną skuteczną...


Wincenty Łaszewski




23 września OBOWIĄZKOWE WSPOMNIENIE OJCA PIO.
-szukam-




-szukam-Pewnego dnia, gdy synowie Boży przyszli stawić się przed Panem, szatan też przyszedł z nimi. I rzekł Bóg do szatana: „Skąd przychodzisz?". Szatan odrzekł Panu: „Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej". Mówi Pan do szatana: „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on".
Szatan na to do Pana: „Czyż za darmo Hiob czci Boga? Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył". Rzekł Pan do szatana: „Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki". I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego.
Otrzymuje od Boga pozwolenie, na pierwszy rzut oka zupełnie niewiarygodne: od tej pory ma prawo prześladować Hioba i dotknąć go we wszystkim, za wyjątkiem życia. Kto wie, czy nie można by w tym odczytać stwierdzenia, że zły duch nie może zaatakować duszy bez zgody, bez woli ofiary? Całą resztę - tak. „Skóra za skórę" - powiedział szatan. „Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie.
Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego kości i ciała. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył". Księga mądrościowa stwierdza dalej: „I rzekł Pan do szatana: «Oto jest w twej mocy. Życie mu tylko zachowaj». Odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego i obsypał Hioba trądem złośliwym od palca stopy aż po czubek głowy".
Podobieństwa z epopeją Ojca Pio z Pietrelciny są wyraźne. Tak jak Hiob, tak również nasz zakonnik został fizycznie i duchowo zraniony, był kuszony (myśli o bluźnierstwie), prześladowany właśnie przez tych, którzy powinni byli go bronić i
opiekować się nim. Był atakowany nawet przez bliskie mu osoby. I to również po jego śmierci. Także jego choroby mają posmak tej walki.


***KLIKNIJ***
Ojciec Pio i szatan
***KLIKNIJ***
CUDA Ojca Pio
***KLIKNIJ***
EGZORCYŚCI I PSYCHIATRZY




STRONA O KAPŁANACH
http://www.kaplani.com.pl/mysli/index.html

-szukam-Kapłani i wierni mogą wiele skorzystać. Oto przekopiowane artykuły ze strony.
*********
ks. Michał Olszewski SCJ, egzorcysta kielecki

ŚWIADECTWO UWOLNIENIA 17 LETNIEJ DZIEWCZYNY
http://www.kaplani.com.pl/mysli/czytelnia/zagr_swiadectwo.php

Wszystko co zostanie napisane poniżej, oddaję w hołdzie naszej ukochanej Matce, Maryi, która 4 września 2011 r. w jednej z parafii w centralnej Polsce, uczyniła wielki cud uwolnienia 17 letniej Dziewczyny, która była zniewolona przez 6 „duchów świata”.
Jestem księdzem egzorcystą w jednej z polskich diecezji. Przybyłem do w/w parafii, by przez całą niedzielę głosić Słowo Boże. Dzień kończyliśmy Mszą Świętą o 18.00, a bezpośrednio po Eucharystii modliliśmy się na Adoracji prosząc Pana, by uzdrawiał i uwalniał tych, którzy cierpią. Prosiliśmy także, by głoszone Słowo było potwierdzone przez Pana Jego znakami.
Na nabożeństwie zgromadzona była bardzo duża liczba wiernych, którzy z ogromną wiarą trwali na modlitwie za całą parafię, aż do godziny 21.00. Po zakończeniu Adoracji, podeszła do mnie młoda Dziewczyna, która uczestniczyła w Eucharystii i Adoracji wraz ze swoją mamą. Poprosiła o modlitwę indywidualną, gdyż jak mi powiedziała, jest osobą zniewoloną i od 4 lat trwają nad nią egzorcyzmy. Ostatnio jednak Jej stan się pogorszył, gdyż z powodu różnych przeszkód, nie mogła dotrzeć do egzorcysty. Powiedziała też, że ma stałego kierownika duchowego, który wyraża zgodę na modlitwę.
Po krótkiej rozmowie i rozeznaniu problemu, przystąpiliśmy do modlitwy wstawienniczej w zakrystii kościoła. Obecny był także Diakon. Po kilku minutach, byliśmy świadkami dużych manifestacji złego oraz świadkami wielkiej siły fizycznej, którą Dziewczyna dysponowała pomimo bardzo wątłej budowy ciała. Cały czas prowadziliśmy modlitwę błagalną, gdyż diecezja w której się znajdowaliśmy, nie była moją, stąd nie mogłem użyć powierzonej mi władzy egzorcyzmowania. W pewnym momencie, modląc się, wypowiedziałem słowa: „Matko Najświętsza, musimy zawołać do pomocy księdza Proboszcza, gdyż On tu jest ojcem dla Twoich dzieci z tej parafii”. Na to demony zaczęły krzyczeć: „Nie! Tylko Go nie wołaj! Daj nam spokój, zostaw nas!” Poprosiłem więc Diakona, by jak najszybciej znalazł ks. Proboszcza i przyprowadził do nas. Poprosiłem, by przyniósł także oliwę z oliwek i sól, byśmy mogli je pobłogosławić i użyć do modlitwy. Podczas nieobecności Diakona, przerwałem modlitwę, by dać odpocząć naszej cierpiącej. Po kilku minutach udało nam się odnowić przyrzeczenia chrzcielne.
Po kilkunastu minutach wrócił Diakon, a z Nim ks. Proboszcz. Rozpoczęliśmy modlitwę na nowo. By jeszcze upewnić się co do stanu Dziewczyny, modliłem się w języku włoskim, na co duchy odpowiadały perfekcyjnie rozumiejąc wypowiadane słowa. Nasza Siostra na pewno nie znała włoskiego. Było więc to dla nas kolejnym potwierdzeniem Jej zniewolenia. Od tej pory modlitwa była nieustannym dialogiem z Matką Bożą. Duch Boży bardzo nas prowadził przez kolejne minuty i godziny. To było niesamowite, jak Pan „podpowiadał” nam, co mamy robić i jak się modlić, by przyjść z pomocą cierpiącej Dziewczynie. W pewnym momencie odczułem w sercu, że mamy poprosić Matkę Bożą, by zmusiła demony do wyjawienia ich liczby. Zaznaczę, że cały czas była to modlitwa o uwolnienie, modlitwa błagalna. Po chwili usłyszeliśmy odpowiedź: „Jest nas dwóch”. Bóg dał nam jednak poznać, że to kłamstwo, i takie mocne światło, że duchów jest sześć i że nie są to szatani, ale duchy świata, oraz pomniejsze demony na usługach szatanów. Zaczęliśmy więc modlitwę za zmarłych przodków tej Dziewczyny i wtedy demony bardzo się zaczęły wściekać. Poprosiliśmy też, by poprzez obmycie głowy i twarzy Dziewczyny wodą święconą, została Ona sama i całe pokolenia obmyte wodami Jordanu. Reakcja była potężna i duchy wyły z bólu i błagały byśmy je zostawili w spokoju. Wtedy skierowałem prośbę do Matki Najświętszej, by Ona sama rozkazała im, by wyszły z Dziewczyny. Zaczęły ponownie prosić, by zostawić je w spokoju. Po chwili usłyszeliśmy pytanie: „Gdzie mamy iść?”. Wtedy dotarło do nas, że Bóg chce zupełnego uwolnienia tej naszej biednej Siostry. Od tego momentu z jakąś wielką wiarą zaczęliśmy się modlić ufając, że tej nocy możliwe jest zwycięstwo. Ponownie skierowaliśmy do Matki Bożej prośbę, by duchy ujawniły swoją liczbę i imiona. Usłyszeliśmy potwierdzenie, że jest ich sześć i że dwóch chce już wyjść, gdyż nie może znieść modlitwy. Poprosiłem Matkę Bożą, by nakazała im wyjawienia imion oraz natychmiastowe opuszczenie ciała Dziewczyny. Pierwszy zdradził się „duch pożądliwości”. Pan Jezus dał nam też światło, że ten duch znajduje się w skroniach. Po nałożeniu dłoni na skronie, nastąpiły wielkie manifestacje, a Dziewczyna dysponowała na nowo ogromną siłą. Chciałem natrzeć Jej skronie olejem egzorcyzmowanym, co się nie udało, gdyż wytrąciła mi naczynie z ręki. Wypowiedziałem więc błagalną formułę związania: „Panie Jezu Chryste, mocą Twojego Kapłaństwa, mocą Krzyża i mocą Krwi Twojej, oddając się w opiekę Najświętszej Maryi Panny pokornie Cię proszę, byś Ty sam związał ducha pożądliwości i wyrzucił go z tego Twojego Stworzenia. Strąć go Panie na dno piekła. Miejsce uwolnione pieczętuję Twoją Krwią w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.” Poprosiliśmy też Matkę Bożą, by duch ten na znak wyjścia wyrecytował całe „Zdrowaś Mario”. Po chwili usłyszeliśmy wielki krzyk oraz recytowane w bólach i jękach „Pozdrowienie Anielskie”. Gdy padły ostatnie słowa z modlitwy Maryjnej, duch opuścił Dziewczynę. Wielka radość zapanowała wśród nas i jakieś Boże przekonanie, że rzeczywiście Pan chce dzisiaj na naszych oczach, uwolnić tę Dziewczynę, a tym samym potwierdzić głoszenie Słowa znakami.
Kontynuowaliśmy naszą modlitwę w ten sam sposób, „rozmawiając” tylko i wyłącznie z Matką Bożą. Bóg dał kolejne światło w serce, że następnym jest „duch niemy” i że jest przywódcą całej grupy. Gdy on odejdzie, pozostałe już nie wytrzymają same. Prosiliśmy więc Matkę Bożą, by ten wyjawił swoje imię. Niestety milczał. Wziąłem więc sól egzorcyzmowaną i skierowałem do Boga taką modlitwę: „Boże w Trójcy jedyny, mocą modlitwy wypowiedzianej nad tą solą, wypal usta duchowi niememu, by wyjawił swoje imię i byś Ty mógł go wyrzucić, przez Chrystusa Pana naszego. Amen.” Po nałożeniu soli na usta Dziewczyny i uczynieniu znaku krzyża „duch niemy” zaczął krzyczeć przeraźliwie i wykrzyczał swoje imię: „beliar”. Powtórzyłem formę błagalną związania oraz skierowałem do Matki Bożej tę samą prośbę, by na znak wyjścia, wyrecytował „Zdrowaś Mario”. Tak też się stało. W wielkich mękach recytował „Zdrowaś Mario” oraz rzucał bardzo naszą Siostrą. Po chwili dokończył modlitwę i wyszedł z Dziewczyny. Zostały jeszcze cztery.
Narastało w nas zmęczenie fizyczne, gdyż mieliśmy problem z utrzymaniem Dziewczyny. Trwaliśmy jednak w walce o naszą Siostrę, gdyż widzieliśmy jak wielkie rzeczy czyni Matka Boża tej nocy. Zaczęliśmy wzywać Świętych: Ojca Pio, Matkę Teresę, Ojca Dehona i in. Za każdym razem demony krzyczały by ich nie wołać. Kolejny raz poprosiłem Maryję, by nakazała kolejnemu wyjawienie imienia i wyjście z Dziewczyny. Usłyszeliśmy: „Jestem Lucyferem”. Zwróciłem się więc do Matki Najświętszej: „Maryjo, przecież nie ma tu szatana. Nie może więc to być Lucyfer. Są jedynie jego wysłannicy. Rozkaż proszę, by wyjawiły swe imiona.” Po chwili usłyszeliśmy: „zewil”. Po formule związania, sytuacja się powtórzyła, wyrecytował modlitwę i opuścił Dziewczynę. W ten sam sposób modliliśmy się dalej. Do naszych uszu dobiegło kolejne imię: „Jestem aszan”. Także i ten duch, po błagalnej formule związania, opuścił naszą Siostrę recytując „Zdrowaś Mario”.
W tym momencie, pomimo naszych błagań, o dar wolności dla Dziewczyny, nasza modlitwa wydawała się słabnąć, a duchy choć ich było już połowę mniej, poniewierały tym Bożym Dzieckiem bardzo mocno. I wtedy, wszyscy trzej przytuliliśmy Dziewczynę i skierowaliśmy do naszej Matki następujące słowa: „Maryjo, rozkaż im, by wyszły z tej naszej Siostry, gdyż przecież te uściski kapłanów są gorsze dla duchów od ognia piekielnego.” Wtedy demony zaczęły krzyczeć, że rzeczywiście nie mogą wytrzymać uścisku naszych rąk. Poprosiliśmy Matkę Bożą, by nakazała kolejnemu wyjawienie imienia oraz opuszczenie dziewczyny. I wtedy Duch Święty podpowiedział nam, że duch ten jest umiejscowiony w oczach Dziewczyny. Położyliśmy więc stułę na Jej oczach, prosząc Pana, by poprzez ten znak kapłaństwa, który On nam dał, została uwolniona ta Dziewczyna. Duch bardzo się rzucał i krzyczał, odgrażając się, że nawet jeśli wyjdzie to i tak wróci z powrotem. Błagaliśmy Matkę Najświętszą, by rozkazała mu wyjawienie imienia i odejście z recytacją „Zdrowaś Mario”. Po chwili usłyszeliśmy: „Jestem libal”. Następnie z wielkimi trudnościami recytował modlitwę Maryjną, przerywając wiele razy i zaczynając jakby pod czyimś rozkazem, zawsze na nowo od miejsc, gdzie przerwał, aż do zakończenia. Po kilku minutach, w naszej Siostrze, pozostawał już tylko jeden demon.
Nasze serca biły co raz mocniej na myśl, że już tak blisko jest cud zupełnego wyzwolenia. Długo jednak trwało, za nim ostatni duch się ujawnił. Chciał nas oszukać, wprowadzając przekonanie, że nasza Siostra jest już wolna. Wierzyliśmy jednak w to poznanie z początku modlitwy, iż duchów jest sześć. Brakowało więc jednego. Zaczęliśmy prosić Matkę Bożą o światło i podpowiedź jak się mamy modlić. W pewnym momencie, Pan Jezus dał nam poznać, że duch ukrywa się w szyi. Pan pokazał nam też, że ten duch dusi Dziewczynę nocami. Wziąłem więc z szuflady Maryjną stułę i obwiązałem nią szyję dziewczyny, wypowiadając następującą modlitwę: „Niech ta Maryjna stuła, będzie dla nas wielkim znakiem obecności Pana pośród nas i uwolnienia szyi naszej Siostry.” W tym momencie, zły się ujawnił i zaczął rzucać Dziewczyną. Do tego stopnia, że Diakon i ks. Proboszcz nie mogli Jej utrzymać. Błagaliśmy więc Matkę Bożą, by duch ujawnił swoje imię. Po kilku minutach modlitwy usłyszeliśmy: „Jestem kirych”. Wypowiedziałem więc modlitwę związania, po której duch z wielkim trudem recytując „Zdrowaś Mario”, wyszedł z naszej biednej Siostry. Zapanowała wielka cisza i pokój. Wszyscy byliśmy bardzo wzruszeni. Była godzina 23.30 kiedy Maryja wyrzuciła ostatniego demona.
Pan uczynił wielki znak, potwierdzając to, że On jest prawdziwie Bogiem Żywym! Pomodliliśmy się nad naszą Siostrą o napełnienie uwolnionych miejsc Duchem Świętym oraz prosiliśmy Jezusa, by Swą Krwią Najdroższą opieczętował odzyskane miejsca i zamkną wszelkie „furtki” przed ponownym wejściem demonów. Nasza Siostra była spokojna. Na Jej twarzy pojawił się uśmiech. Poprosiliśmy też Pana Jezusa, by na znak zupełnego uwolnienia, nasza Siostra z miłością ucałowała Jego Krzyż święty. Dziewczyna wzięła mój krzyż św. Benedykta i ucałowała. Na drugi dzień rano, przyszła na Eucharystię i podeszła do ks. Proboszcza, prosząc o błogosławieństwo. Jest wolna. Pan ulitował się nad swoim biednym dzieckiem.
Niech będzie chwała Trójcy Świętej oraz Matce Najświętszej, za to wszystko. Dziękujemy Świętym i Aniołom oraz całemu Niebu, które nas wspierało w walce. Prosimy Pana za wszystkimi, którzy cierpią. Amen.

ŚWIADKOWIE UWOLNIENIA:

Ks. Proboszcz
Ks. Diakon
Ks. Egzorcysta



WRÓŻBIARSTWO - ks. Andrzej Kowalczyk
Bóg surowo zabrania praktyk wróżbiarskich. W Księdze Powtórzonego Prawa Bóg mówi do Izraelitów: „Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary…” (17,10). Zakaz ten nadal obowiązuje. Praktyki wróżbiarskie są grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu Dekalogu, który brzmi: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną!” Dlaczego jest to grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu? Dlatego, że przez wróżbiarstwo człowiek zwraca się - świadomie czy nieświadomie - ku złemu duchowi, który chce stać się naszym bogiem.
Zły duch kusi nas posiadaniem tajemnej wiedzy, poznaniem tego, co przed nami jest ukryte, lub co ma się stać w przyszłości. Szatan nie dla naszego dobra kusi nas tego rodzaju wiedzą. Chodzi mu o to, aby nami pokierować i oderwać nas od Boga, stać się naszym bogiem. Wróżbiarstwo jest zwróceniem się ku bogu fałszywemu.
Wróżbiarstwo jest wysoce niebezpieczne, ponieważ przez nie człowiek dostaje się pod wpływ złego ducha, który może doprowadzić do zniewolenia czy nawet opętania. Skąd wróżbita zna rzeczy ukryte? Rzeczy te daje mu poznać zły duch. Trzeba to mocno podkreślić: ani karty, ani gwiazdy, ani wahadełka nic nie wiedzą o świecie, ani tym bardziej nie mogą niczego przewidzieć. Wiedza wróżbity pochodzi od istot rozumnych, potężniejszych od człowieka, które mają wiedzę przewyższającą wiedzę ludzką. Wróżbita poddaje się działaniu złego ducha. W Dziejach Apostolskich (16,16-18) mowa jest o pewnej wróżbiarce, która przeszkadzała św. Pawłowi w głoszeniu Ewangelii w Filipii. Św. Łukasz nazwał ją „opętaną przez ducha, który wróżył” (Dz 16,16).
Człowiek, który zasięga rady u wróżbity, tak naprawdę zasięga rady u złego ducha, swojego największego nieprzyjaciela. Czy trudno zrozumieć, dlaczego Bóg tak surowo potępia wróżbiarstwo? Chce nas uchronić przed wielkim złem.
Wróżbiarstwo jest bardzo niebezpieczne także z punktu widzenia psychologicznego: przepowiednie wróżbity mogą zasugerować człowiekowi, że czekają go lub jego bliskich jakieś nieszczęścia, i w ten sposób zasieją w nim lęk, będzie się lękał pewnych sytuacji, pewnych osób, czy w ogóle przyszłości. Znam takie przypadki. Wróżka zażądała od pewnej kobiety dużej sumy pieniędzy ostrzegając, że jeżeli nie da, nie odpędzi z domu ducha śmierci i w konsekwencji w ciągu trzech tygodni umrze jej mąż. Kobieta tych pieniędzy nie dała. Mąż umarł po trzech latach - nie będąc jeszcze starym człowiekiem - a kobietę męczyły wyrzuty sumienia, że to właśnie przez nią mąż umarł.
Trzeba dodać, że duch zły może tak wpłynąć na człowieka, który mu się poddaje, na koleje jego życia, że jego przepowiednia mniej lub więcej się sprawdza.





NOWENNA I MSZA DO BOGA OJCA
O DOKONANIE AKTU INTRONIZACYJNEGO JEZUSA CHRYSTUSA NA KRÓLA POLSKI PRZEZ EPISKOPAT I RZĄD POLSKI ZGODNIE Z WOLĄ BOŻĄ. (IDENTYCZNY JAKI DOKONAŁA KATOLICKA LITWA Z BŁOGOSŁAWIEŃTWEM OJCA ŚWIĘTEGO BENEDYKTA XVI I UCZESTNICTWEM PEŁNOMOCNIKA PAPIEŻA W DNIU 12 CZERWCA 2009 r).
-szukam-


RYCERZE JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA POLSKI ZAPRASZAJĄ KIELCZAN I GOŚCI DO UCZESTNICTWA WE MSZY ŚWIĘTEJ W NASTĘPUJĄCYCH TERMINACH:


-szukam-10-19 PAŹDZIERNIK o godz.7.00 w dni powszechne i godz..8.00 w niedzielę.

SANKTUARIUM DRZEWA KRZYŻA SWIĘTEGO NA ŚWIĘTYM KRZYŻU.





22-30 PAŹDZIERNIK o godz.7.30 w dni powszechne i godz..15.00 w niedzielę.
KIELCE, par. Św. Maksymiliana Marii Kolbego.



11-19 LISTOPAD
KIELCE, par. NMP Królowej Polski /Kościół Garnizonowy/

11, 12, 15, 17, 18, 19 listopada - o godz.18.00
13 listopada - o godz.8.30
14 i 16 listopada - o godz.17.30



-szukam-28 września publiczne odmawianie koronki do Miłosierdzia Bożego na ulicach Kielc o godz.15.00. Planuje się jak w ubiegłym roku zbiórkę chętnych w kilkunastu punktach miasta Kielc. Bliższe informacje u Rycerza Chrystusa Króla Władysława Rutkiewicza. Telefon znany organizatorom i uczestnikom.







PROSIMY O ŁĄCZNOŚĆ DUCHOWĄ





Motto Rycerzy Chrystusa Króla:

„ŻYJEMY PO TO ABY UMRZEĆ DLA JEZUSA!”




28 września godz.15.00

IV MIĘDZYNARODOWA MODLITWA!
KORONKA DO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA NA ULICACH MIAST ŚWIATA!

-szukam-Nikt z nas nie myślał, że będziemy zapraszać anonimowych przechodniów
do modlitwy na skrzyżowaniach ulic. Tymczasem już czwarty raz, 28 września, w liturgiczne wspomnienie bł. Michała Sopoćko, stajemy z koronką w ręku i błagamy Miłosiernego Pana za miasto, w którym żyjemy.


„Koronka do Bożego Miłosierdzia na ulicach miast świata” to 10 minut szczególnego wołania, zapraszania Boga do przestrzeni naszego życia.
Życia prywatnego i życia publicznego, do sfery sacrum i sfery profanum. Do świata porządku i chaosu, wewnętrznej kontemplacji i zgiełkliwego pośpiechu. 10 minut na ulicy, to specjalny czas, kiedy możemy powiedzieć głośno i wyraźnie:

„Jezu, ufam Tobie!”.

To niepowtarzalna okazja do podzielenia się orędziem o Bożym Miłosierdziu z przechodzącym obok człowiekiem. To błysk nadziei dla udręczonych odwiecznym poszukiwaniem miłości. Paradoksalnie, najpiękniejszą miłość można tego dnia spotkać na smutnej ulicy.

Zapraszamy także i Ciebie, Twoją wspólnotę, rodzinę, przyjaciół, sąsiadów. Zorganizuj „Koronę do Bożego Miłosierdzia na ulicach miast świata” w swoim mieście, miasteczku, w swojej wsi. Nie trzeba wiele. Poniżej przedstawiamy proponowany porządek organizacji modlitwy.

Modlitwa rozpocznie się 28 września 2011 o godzinie 15.00.

więcej na : http://www.iskra.info.pl/




MISJE ŚWIĘTE I UROCZYSTOŚĆ WYSTAWIENIA DO ADORACJI NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU WRAZ Z ZACHOWANĄ CZĄSTKĄ CIAŁA PAŃSKIEGO W KAPLICY MATKI BOŻEJ RÓŻAŃCOWEJ W KOŚCIELE KOLEGIACKIM PW. ŚW. ANTONIEGO W SOKÓŁCE.
Siostry i Bracia w Chrystusie


-szukam-Pan Jezus dał nam Znak swojej obecności w Eucharystii. Potwierdził wypowiedziane niegdyś swoje słowa: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”.
Stało się to w kościele pw. Św. Antoniego w Sokółce, niedługo po beatyfikacji Ks. Michała Sopoćko w 2008 roku. Ten Znak - Relikwie Ciała Pańskiego, będzie ukazany wiernym podczas uroczystości wystawienia do adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy Matki Bożej Różańcowej w naszym kościele. Stanie się to dnia 2 października br. o godz. 11.00 w czasie Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem J. E. Ks. Abp. Edwarda Ozorowskiego, Metropolity Białostockiego. Pragniemy przeżyć to wydarzenie w duchu wiary i uwielbienia Chrystusa. Pomogą nam w tym przeżyciu Misje Parafialne, które odbędą się w dniach od 25 września do 1 października 2011 r. według załączonego poniżej programu. To Chrystus chce w tym czasie otworzyć na nowo nasze serca i umysły na prawdę, miłość i Bożą łaskę. Pragnie nas umocnić swoim słowem i mocą Ducha Świętego, byśmy się stali świadkami Jego obecności w Eucharystii. W imieniu wspólnoty parafialnej św. Antoniego w Sokółce zapraszam wszystkich wiernych z naszej Archidiecezji i spoza niej, do wzięcia udziału w powyższych uroczystościach. Dla przybyłych księży i pielgrzymów będą przygotowane miejsca parkingowe.

Ks. Stanisław Gniedziejko
proboszcz parafii
pw. Św. Antoniego w Sokółce



Niedziela 2.10.2011
Uroczystość wystawienia do adoracji Najświętszego Sakramentu
wraz z zachowaną Cząstką Ciała Pańskiego
w Kaplicy Matki Bożej Różańcowej w Kościele Kolegiackim
pw. św. Antoniego w Sokółce.


Program Misji Świętych pod linkiem:

http://www.archibial.pl/ogloszenia.php?ogl=561





ZAPROSZENIA:

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Witajcie!!!!!

2 października w Krakowie na rynku będzie wystawiane przedstawienie musical "CREDO" wspólnoty Cenacolo, o 18.00 godzinie, kto widział przedstawienie w Medugorje lub na spotkaniu w Madrycie ten wie, że warto zabrać znajomych i rodzinę i tych którzy maja problemy z młodzieżą i własnymi dziećmi w niedzielę 2 października do Krakowa.

Z prośbą o rozesłanie do innych
Pozdrawiam serdecznie
D.M.

***********************************************
-szukam-




Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!!!
Drodzy przesyłam Wam program pielgrzymki Różańcowej w Nowej Osuchowej w dniu 1 października od o. Piotra (proboszcza) w sanktuarium Matki Bożej Królowej Polski.

A jak wiadomo z orędzia Matki Bożej Osuchowskiej będzie to miejsce stolicą Króla Polski.

13 sierpnia byliśmy tam na Mszy świętej intronizacyjnej. Co 13 dzień miesiąca ludzie zamawiają tam takie Msze Święte.

Będzie ks. Stanisław Małkowski. Zapraszam serdecznie. 1 października. 75 km od Warszawy droga S8.

Pozdrawiam w Panu!! Helena Smoliarowa

Króluj nam Chryste!
***KLIKNIJ***
Program Pielgrzymki.

***KLIKNIJ***
Nowenna do Matki Bozej Osuchowskiej.

***KLIKNIJ***
Orędzia i objawienia w Osuchowie

**************************************************

Zaproszenie na czuwanie modlitewne na Jasnej Górze

2/3 października 2011

ABYŚMY BYLI JEDNO
CZYLI ZAWIERZENIE DZIEŁA INTRONIZACJI
MATCE BOŻEJ KRÓLOWEJ POLSKI


Wiesław Kaźmierczak

***KLIKNIJ***
Program czuwania




LITERATURA NADESŁANA:

***kliknij***
Odszedł arcykłamca (biskup Życiński)

***kliknij***
Patriotyczny Ruch Polski nr.271

***kliknij***
KS. PAUL GOUIN - PASTERKA Z LA SALETTE

***kliknij***
FRANCISZEK WERFEL - PIEŚŃ O BERNADETCIE (Objawienia Matki Bożej w Lourdes)

***kliknij***
Rafał - Moja żona była opętana

***kliknij***
ŚWIADECTWO PIĘTNASTOLETNIEJ DZIEWCZYNY

***kliknij***
KS. DR MARIAN PIĄTKOWSKI - ZARYS KATOLICKIEJ DEMONOLOGII.

***kliknij***
John Rockwell - DIABELSKIE BĘBNY

***kliknij***
WITAMINY




ORĘDZIA I MODLITWY NA CZASY OBECNE

“Ze względu na uchylenie kanonu 1399 i 2318 dawnego Kodeksu Prawa Kanonicznego przez Papieża Pawła VI w roku 1966 (AAS 58/16) nie ma już zakazu publikowania nowych objawień, wizji, proroctw, cudów itp. Nie obowiązuje już odtąd zakaz ich rozpowszechniania bez imprimatur Kościoła.”

***KLIKNIJ*** wrzesień C 2011


***KLIKNIJ***
wrzesień D 2011





-szukam-


Ks. Eugeniusz Grzesik :

Pragniesz zamówić Mszę św. w intencji INTRONIZACJI JEZUSA NA KRÓLA POLSKI, a napotykasz na niechęć i upokorzenie Ciebie w tak ważnej sprawie napisz do mnie.

Email:
ks.egrzesik@wp.pl

Ps.
Uzupełniam ogłoszenie, bo ksiądz jest nieśmiały:
Świątobliwy kapłan, czciciel Jezusa Chrystusa Króla w pełnych prawach kapłańskich rzymskokatolicki w Polsce.



W sobotę 1.10.2011r. planujemy pojechać z pielgrzymka do Sokółki,

aby uczestniczyć w pierwszym publicznym odsłonięciu cudownej Hostii (Cud Eucharystyczny).

Ponieważ jeszcze nie mamy kompletu pielgrzymów bardzo proszę o wysłanie
tej wiadomości, za co z góry składam serdecznie Bóg zapłać.

Szczegóły w załączniku oraz na stronie http://www.wlasnoscikapital.pl


Z Panem Bogiem AS

***KLIKNIJ***

WIĘCEJ O PIELGRZYMCE



                              

Motto Rycerzy Chrystusa Króla:

„ŻYJEMY PO TO ABY UMRZEĆ DLA JEZUSA CHRYSTUSA!”






-szukam-
-szukam-



-szukam-

                                                                                          


"Kto kocha Boga, kto wierny Ojczyźnie, niech jej nie odstępuje, wszak widzicie, że idzie tu o zniszczenie praw jej najdroższych"
Tadeusz Rejtan



"Musicie dużo czytać i oglądać.
By poznać prawdę.
By dostrzec korzenie zła"

+abp Marcel François Lefebvre




Kazanie ks. Piotra Natanka - 11.09.2011-ważne:

http://www.youtube.com/watch?v=8GUKcMMrGBQ&feature=player_embedded#!


Kazanie ks. Piotr Natanek 12 września 2011 r:

http://gloria.tv/?media=193872



Kazanie Ks. Piotra Natanka 13 września 2011 roku:

http://gloria.tv/?media=194186




GOJ MUSI SŁUŻYĆ ORAZ PRZYJĄĆ RELIGIĘ NEW AGE:
http://www.youtube.com/watch?v=_13-kIOx828&feature=channel_video_title



ALEX JONES - SZCZEPIONKI KTÓRE UCZYNIĄ CIĘ POSŁUSZNYM:

http://www.youtube.com/watch?v=WA5Sg8zlWu8



ALEX JONES -JEDZENIE - OSTATECZNY SEKRET UJAWNIONY - CZ. 1:

http://www.youtube.com/watch?v=VUZsZ0JD7Rw&feature=related



ALEX JONES- JEDZENIE - OSTATECZNY SEKRET UJAWNIONY - CZ. 2:

http://www.youtube.com/watch?v=Mqu5HD1XSiM&feature=related

ŚWIADEK Z WAŁBRZYCHA UJAWNIA MAFIJNY MECHANIZM FUNKCJONOWANIA PLATFORMY OBYWATELSKIEJ :

http://www.youtube.com/watch?v=uTNBS4F3fXg&feature=youtu.be


Kazanie Ks. Piotra Natanka 17 września 2011 roku :

http://gloria.tv/?media=195931"



RYCERZE CHRYSTUSA KRÓLA - Medugorje 2011 - 27.08 - 03.09.2011 1/2
http://www.youtube.com/watch?v=-KNp3d3y_1U&feature=player_embedded&noredirect=1


RYCERZE CHRYSTUSA KRÓLA - Medugorje 2011- Świadectwa - 27.08 - 03.09.2011 2/2
http://www.youtube.com/watch?v=nEshg3CttbQ


KAZANIE KS. PIOTRA NATANKA z 25.09

http://gloria.tv/?media=198826&connection=dialup