Dzienniczek - czerwiec 2013 r.



JEZUS CHRYSTUS JEST KRÓLEM POLSKI!!!
                                                                                                             

NAJŚWIĘTSZE SERCE PANA JEZUSA



 

Czerwiec to miesiąc w sposób szczególny poświęcony czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Kult Serca Jezusowego wywodzi się z czasów średniowiecza; początkowo miał charakter prywatny, z czasem ogarnął szerokie rzesze społeczeństwa

 

 

 Święta Małgorzata Maria Alacoque  

Autor O. Gerard Dufour

Wydawnictwo ORDO

Wydawnictwo Księży Sercanów

 

Święta Małgorzata Maria Alacoque

Uczennica Serca Jezusowego i Jego apostołka

 

\

 



 

WPROWADZENIE

 

W 1977 roku w wydawnictwie Resiac ukazała się biografia zatytułowana Święta z Paray, Małgorzata Maria. Rok później to samo wydawnictwo opublikowało pracę pod tytułem Nauczanie i duchowość św. Małgorzaty Marii.

W czasie między ukazaniem się tych dwóch książek pewien jezuita, misjonarz z Madagaskaru, zaproponował ich autorowi napisanie krótkiego tekstu o powiernicy Serca Jezusowego, który miałby zostać przetłumaczony na język malgaski. Broszurka przewidziana dla wiernych z Madagaskaru mogłaby być pożyteczna również dla katolików we Francji, względnie wiernych w innym kraju. Taki był powód powstania tego krótkiego opracowania. Według założeń autora, niniejszy tekst powinien pomóc ludziom zabieganym, zajętym codziennymi sprawami i nienawykłym do czytania grubych dzieł literackich w zapoznaniu się z duchowością jednej z największych mistyczek katolickich oraz z tajemnicą Serca Jezusowe­go, przekazaną służebnicy z Paray-le-Monial. Można mieć nadzieję, że stronice tej broszury wzbudzą w czytelniku chęć bliższego poznania tych zagadnień, gdyż święta i jej duchowość zachęcają do kontemplacji Jezusa ukrzyżowanego.

Moim życzeniem jest, aby to krótkie przedstawienie duchowości św. Małgorzaty Marii pomogło wielu czytelnikom lepiej zrozumieć kult Serca Jezusowego i dojść do przeświadczenia, że jest on ciągle aktualny oraz że odpowiada na potrzeby współczesnego społeczeństwa.

Chenoves, 31 marca 1978 roku Jean Ladame

 

ROZDZIAŁ I

Młodość i Boże wezwanie

 

1. Lhautecour i Corcheval

 

Nowo narodzonej dziewczynce przy chrzcie świętym dano na imię Małgorzata - Marguerite, co oznacza również nazwę polnego kwiatu. Lhautecour, leżące w gminie Verosvres miejsce urodzenia Małgorzaty, otoczone jest kwiecistymi łąkami, na których rośnie pełno polnych margerytek. Na wsi otoczonej kwitnącymi łąkami mała Małgorzata rozpoczynała swoje życie. Spędzi ona w tym środowisku 24 lata, a jej dusza, pełna prostoty i spokoju, będzie niejako jego odzwierciedleniem.

Małgorzata urodziła się w uroczystość św. Magdaleny, 22 lipca 1647 roku. W tym czasie królem Francji był Ludwik XIV, lecz miał on wówczas zaledwie 9 lat i krajem rządziła jego matka, Anna Austriaczka, wraz z ministrem Mazarinim. W Wiecznym Mieście rząd nad duszami sprawował Rzymianin Pamphili, czyli Innocenty X.

Małgorzata Alacoque była piątym dzieckiem notariusza królewskiego, Klaudiusza Alacoque, i jego żony, Philiberte'y Lamyn. Państwo Alacoque mieli przed Małgorzatą dwie córki, bardzo wcześnie zmarłe, i dwóch synów, z których jeden żył 22, a drugi 23 lata. Dwaj ostatni synowie państwa Alacoque, którzy przyszli na świat po narodzinach Małgorzaty, dożyli sędziwego wieku. Chryzostom ożenił się dwa razy i miał 22 dzieci, a najmłodszy z rodzeństwa, Jakub, został księdzem.

Dzięki temu, że ojciec Małgorzaty piastował godność notariusza królewskiego, rodzina Alacoque była zaprzyjaźniona z bogatymi mieszczanami i średnio zamożnym ziemiaństwem. Z tego też względu matką chrzestną dziewczynki została szlachcianka Małgorzata de Saint Amour, żona pana Fautrieres, właściciela posiadłości ziemskiej w Corcheval. Gdy Małgorzata Alacoque miała 4 lata, wysłano ją na dłuższy czas do dworku Corcheval, do matki chrzestnej, która podjęła się roli jej wychowawczyni. Tam Małgorzata, jako małe dziecko, pierwszy raz w życiu słyszała rozmowy na temat życia zakonnego i ślubów zakonnych, gdyż córka pani domu wstąpiła do zakonu wizytek w Paray-le-Monial. Także w tamtym czasie, pewnego dnia będąc w kościele, Małgorzata poświęciła Bogu swoje życie w chwili podniesienia we mszy świętej. To poświęcenie się Bogu z pewnością nie było umotywowane, lecz wypływało z czystego, umocnionego łaską serca i zapadło głęboko w świadomości Małgorzaty - będzie je zawsze wspominać jako wydarzenie ważne w jej życiu.

 

2. Doświadczenia

 

11 grudnia 1655 roku umarł Klaudiusz Alacoque. Jego córka miała wówczas 8 lat. Jej matka musiała stawić czoła wielkim trudnościom materialnym i poświęcić dużo czasu na procesy sądowe. W trosce o dobre wychowanie swoich synów jednego z nich wysłała do szkoły w Cluny, a drugiego - w Paray. Małą Małgorzatę w miesiąc po śmierci męża umieściła w pensjonacie u sióstr urbanistek w Charolles. Spędziła ona tam szczęśliwe dwa lata swojego życia, podziwiając zakonnice, swoje wychowawczynie, i myśląc o życiu poświęconym Bogu oraz o dojściu do świętości, podobnie jak siostry. Mając 10 lat, Małgorzata przyjęła Pierwszą Komunię Świętą. Mieszkała wtedy jeszcze w pensjonacie prowadzonym przez zakonnice. W połowie 1657 roku dziewczynka poważnie zachorowała; nie mogła chodzić, jeść ani spać. Z pensjonatu trafiła do szpitala w Veros-vres, gdzie przebywała cztery lata przykuta do łóżka. Po latach choroby pozostały z niej skóra i kości, cierpiała z powodu odleżyn, ciężko oddychała, żadne lekarstwa nie pomagały jej powrócić do zdrowia. Widząc nieskuteczność leków, Małgorzata skierowała swoje myśli i uczucia w stronę Matki Bożej, przyrzekając, że będzie Jej dzieckiem jako zakonnica, jeżeli Maryja przywróci jej zdrowie. Wkrótce po złożonym Matce Bożej przyrzeczeniu wyzdrowiała.

Odzyskawszy zdrowie przy pomocy Maryi, dorastająca Małgorzata szybko zapomniała o złożonych obietnicach. Po czterech latach chorowania myślała teraz jedynie o rozrywkach, idąc za głosem młodości. Poprzez wielkie cierpienia moralne Bóg przypomniał jej o przy­rzeczeniu.

Tym cierpieniem moralnym było mieszkanie z matką u rodziny ojca. Pani Alacoque po śmierci męża zamieszkała w jego domu rodzinnym, razem z teściami, którzy jej nie lubili, ze szwagierką i szwagrem, człowiekiem bardzo skąpym, prostackim i zazdrosnym, oraz z jego matką. Trzy kobiety: teściowa, szwagierką i matka szwagra tyranizowały wdowę i jej córkę, czyniąc z nich prawie niewolnice. Ich życie stało się nieznośne. Małgorzata znajdowała chwile spokoju jedynie w odległym kościele, gdzie klęcząc przed tabernakulum, napawała się spokojem i znajdowała pociechę płynącą z Najświętszego Sakramentu. Mogłaby tam spędzać, jak sama mówiła, dnie i noce, spalając się jak świeca płonąca przed tabernakulum. Po dniach wypełnionych ciężką pracą, upokorzeniami, przykrymi uwagami, jakie znosiła w domu, nocami modliła się i gorzko płakała przed ukrzyżowanym Chrystusem. Jezus przemawiał do jej duszy, mówił jej, że chce być absolutnym mistrzem jej serca i upodobnić jej życie do swoich cierpień.

Kolejnym nieszczęściem, które rozrywało serce młodej Małgorzaty, była ciężka choroba jej matki. Nie było już nadziei na jej wyzdrowienie. Małgorzata ponownie poprosiła Maryję o pomoc i chora odzyskała zdrowie.

 

3. „Wybrałem cię na moją oblubienicę"

 

Gdy Małgorzata skończyła 18 lat, rodzina i znajomi chcieli wydać ją za mąż. Szczególnie matka pragnęła zamążpójścia swojej córki, mając nadzieję na zamieszkanie z nią i uwolnienie się od rodziny zmarłego męża. Bóg przypomniał Małgorzacie jej obietnicę z dziecięcych lat: miała być Jego służebnica. Minio że starała się O tym zapomnieć, oddając się przyjemnościom i pędowi życia, Bóg nie pozostawiał jej w spokoju. Pewnego dnia Jezus ukazał się jej, wyglądając tak jak w czasie biczowania, i powiedział, że to ona doprowadziła Go do takiego stanu. Młoda dziewczyna w celu wynagrodzenia Jezusowi cierpienia wyznaczyła sobie ciężką pokutę - odwiedzała biednych, opiekowała się chorymi, katechizowała dzieci. Jezus ponownie przemówił do Małgorzaty i wyjawił jej swoje plany względem niej: „Pragnę uczynić z ciebie cząstkę mojej miłości i mojego miłosierdzia... Wybrałem cię na moją oblubienicę".

Najbliżsi przynaglali pannę Alacoque do zamążpójścia. Ona sama zaczynała mieć wątpliwości, czy potrafiłaby wytrwać w życiu zakonnym. Czy ulegnie tym pokusom? Chrystus znów zwrócił się do niej, mówiąc: Jeżeli uczynisz Mi ten zawód, opuszczę cię na zawsze. Jeżeli będziesz Mi wierną, nie opuszczę cię nigdy. Nauczę cię poznawać Mnie coraz lepiej i objawię się tobie".

W końcu Małgorzata uległa natchnieniom Jezusa i oddała Mu swoją wolność, składając ślub czystości. Zawiadomiła najbliższych o swojej decyzji zostania zakonnicą i poprosiła matkę, by odmówiła jej ręki wszystkim, którzy się o nią starali.

Małgorzata była tak stanowcza, że więcej już nie namawiano jej do zamążpójścia. Jej wujek z miejscowości Macon chciał, aby wstąpiła do urszulanek, lecz głos z nieba powiedział do przyszłej oblubienicy Chrystusa: „Nie chcę, żebyś tam była, chcę, byś była u Najświętszej Maryi Panny", czyli w klasztorze Wizytek, założonym przez Franciszka Salezego. Tymczasem pani Alacoque znów podupadła na zdrowiu. Kandydatce do klasztoru powiedziano, że jej matka umrze, jeżeli ją opuści, aby do niego wstąpić. Małgorzatę ponownie ogarnęły wątpliwości i strach. Młoda dziewczyna była rozdarta między decyzją wstąpienia do klasztoru a obowiązkiem opiekowania się matką. Wówczas to niebo zesłało jej światło i wsparcie w osobie pewnego franciszkanina, przybyłego, aby głosić w parafialnym kościele słowo Boże z okazji Jubileuszu. Opowiedziała mu o swoim powołaniu i o trudnościach w zrealizowaniu go. Zakonnik porozmawiał z bratem Małgorzaty, Chryzostomem, który najbardziej sprzeciwiał się jej wstąpieniu do klasztoru klauzurowego. Tak wpłynął na Chryzostoma, że ten stał się orędownikiem realizacji powołania siostry. Franciszkanin chciał, aby Małgorzata wstąpiła do zgromadzenia urszulanek, lecz brat zdecydował, że wstąpi ona do Najświętszej Maryi Panny w Paray. Młoda kobieta ucieszyła się z takiego obrotu spraw.

25 maja 1671 roku Małgorzata Alacoąue w towarzystwie swojego brata Chryzostoma udała się w odwiedziny do klasztoru Wizytek w Paray. Gdy weszła do rozmównicy klasztornej, w swoim sercu usłyszała jakiś głos mówiący do niej: „Tu właśnie chcę cię mieć". Wówczas wielka miłość zawładnęła jej sercem. Małgorzata zaczęła usilnie prosić brata, aby zaczął omawiać z siostrami kwestię jej wiana, wymaganego przy wstąpieniu do klasztoru. Wróciła jeszcze do rodzinnej wioski i była przepełniona wielką radością na myśl o tym, że ma stać się jedną z sióstr. Ludzie, widząc jej radość, mówili: „To dobry znak dla przyszłej zakonnicy". 20 czerwca 1671 roku Małgorzata opuściła na zawsze swoją rodzinną miejscowość. Gdy z niej odchodziła, wszyscy mieszkańcy płakali, nawet ci, którzy byli przeciwni jej wstąpieniu do zgromadzenia zakonnego, sama zaś Małgorzata pocieszała ich wielkodusznie. Kiedy była w drodze do klasztoru, znów odezwały się w jej sercu dawne wątpliwości, które jednak ustąpiły w momencie, gdy przekroczyła jego próg - tu przepełniła ją radość, ponieważ wreszcie należała do Boga.

 

 

ROZDZIAŁ II

Przed „wielkimi objawieniami"

(1671-1673)

 

W 1671 roku zgromadzenie wizytek było jeszcze młodym zakonem. Nie upłynęło nawet sto lat od jego założenia, które nastąpiło w l6l0 roku w Annecy. Ta rodzina zakonna zawdzięczała swoją sławę wspaniałym założycielom, św. Franciszkowi Salezemu i św. Joannie z Chantal. Powstawały ciągle jej nowe wspólnoty - ta z Paray-le-Monial była już 26. fundacją, założoną w 16 lat po otwarciu domu zakonnego w Annecy. Początki klasztoru w Paray były trudne. Święta Joanna z Chantal uważała tę miejscowość za zbyt małą, by można było zrealizować wielkie dzieło, jakim miała być nowa wspólnota wizytek. Ojcowie jezuici, którzy starali się o stworzenie tej fundacji i pomagali w jej rozbudowywaniu, doczekali się jej rozkwitu. Po okresie pewnego zastoju klasztor przy wsparciu jezuitów rozwijał się tak dobrze, że w 1632 roku siostry opuściły stary dom i przeniosły się do nowego, przestronnego, przy ulicy Saulnerie. Nowa siedziba była rozbudowywana jeszcze długo, bo aż do czasu wstąpienia Małgorzaty Alacoque do zgromadzenia. Północne skrzydło klasztoru przeznaczono na kaplicę, a pozostałe trzy - na pomieszczenia służbowe i cele dla sióstr. Gdy Małgorzata Alacoque wstępowała do klasztoru, żyło w nim ponad 40 mniszek, razem z siostrami kołowymi i konwerskami. Zakonnice wywodziły się z rodzin szlacheckich i bogatego mieszczaństwa, zamieszkujących okolice Paray. Mimo że pochodziły one z rodzin dobrze sytuowanych, to prowadziły skromne życie w klauzurze, wykonując liczne prace niezbędne do funkcjonowania wspólnoty.

Przy klasztorze funkcjonował mały pensjonat dla dziewcząt; to tam wiele przyszłych wizytek odnajdywało swe powołanie.

Dzięki pozytywnemu wpływowi Małgorzaty wiele sióstr z jej wspólnoty stało się bardzo gorliwymi. W czasie gdy wstępowała ona do klasztoru w Paray, życie tamtejszej wspólnoty nie grzeszyło nadmierną świętością. Można było mieć wrażenie, że zakonnice popadły w rutynę codzienności, wypełniając jedynie to, co było określone w regule, a nie pogłębiając duchowości założycieli zakonu. We wspólnocie brakowało prawdziwego poświęcenia się Bogu i miłości względem bliźnich. Małgorzata Maria będzie cierpiała z tego powodu. Bóg chciał się posłużyć właśnie nią jako ofiarą wynagradzającą, aby wyrwać te wybrane dusze z przeciętności i doprowadzić je do pierwotnej gorliwości.

Nowo przybyła kandydatka do życia zakonnego została powierzona mistrzyni nowicjatu, siostrze Thouvant, która była najstarsza we wspólnocie i pamiętała początki tego klasztoru. Uważano ją za „ostoję wierności regulaminowi i za nadzwyczaj wymagającą". Mistrzyni była bardzo surowa dla nowicjuszek, starała się je doświadczać wszelkimi sposobami, sądząc, że dzięki temu szybko dojdą do stanu osobistej świętości. Małgorzata Maria uważała ją za Jezusa obecnego na ziemi" i przyjmowała jej polecenia jak słowa świętej wyroczni. Od dłuższego czasu przyszła święta spędzała wiele chwil na kontemplacji, nie zdając sobie sprawy z tego, że w ten sposób się modli. Mistrzyni nowicjatu, zapytana o ten rodzaj modlitwy, poleciła Małgorzacie „trwanie przed Jezusem podobnie jak płótno trwa przed artystą, który maluje na nim obraz".

Małgorzata Maria nie zrozumiała tego porównania użytego przez mistrzynię i dopiero sam Pan Jezus pomógł jej to pojąć, mówiąc, że chce w jej duszy odtworzyć swoje cierpienia po uprzednim oczyszczeniu jej ze wszystkich ziemskich przywiązań.

 

1. Obłóczyny i nowicjat

 

Po dwumiesięcznym postulacie w uroczystość św. Ludwika, 25 sierpnia 1671 roku nasza nowicjuszka przywdziała czarny, wełniany habit córek św. Franciszka Salezego i dodała do swego imienia drugie - Maria. Matka i jeden z braci (Chryzostom) siostry Małgorzaty Marii brali udział w ceremonii jej obłóczyn. Siostra Alacoąue, dla której zaczynał się czas swoistego narzeczeństwa z Jezusem, była zatopiona w nadprzyrodzonej radości, zalewającej jej duszę. Te wielkie łaski będą jej udzielane tak obficie, że od pewnego momentu nie będzie na nie w pełni reagować: gdyby jej na to pozwolono, to cały czas spędzałaby na modlitwie. Siostra Thouvant uważała to za przesadę: u wizytek wszystko winno być proste, a jeśli ktoś się z tym nie zgadza, nie ma do nich powołania. Mistrzyni nowicjatu na różne sposoby do­świadczała Małgorzatę Marię. Pewnego dnia zmusiła ją do jedzenia sera, mimo że widziała jej naturalną niechęć. Po długich próbach nowicjuszka zmusiła się do spożywania sera i wytrwale znosiła tę niedogodność przez osiem lat, choć zawsze przy tym czuła się źle i wymiotowała. Pewnego razu Pan Jezus powiedział jej, że „miłować trzeba bezgranicznie". Wymagał On od Małgorzaty całkowitego poświęcenia, miłości bez granic. W maju 1672 roku przełożona klasztoru, w którym żyła Małgorzata Maria, zrezygnowała ze swego urzędu i zastąpiła ją matka Saumaise, przybyła do Paray z Dijon. Siostra Thouvant, ustępująca przełożona, przedstawiła jej problem nowicjuszki Małgorzaty Marii Alacoque, chodzącej własnymi dróżkami duchowości, innymi niż wizytki. Mistrzyni nowicjatu przypuszczała, że młoda nowicjuszka padła ofiarą szatana lub osobistych urojeń. Aby wyjaśnić wątpliwości, przełożona zdecydowała opóźnić profesję Małgorzaty Marii. Nowicjuszka bała się, że później przełożona usunie ją z klasztoru i zwierzyła się z tych obaw Panu Jezusowi, On zaś odpowiedział jej na to: „Powiedz twoim przełożonym, żeby nie miały wątpliwości co do dopuszczenia cię do ślubów; ja jestem odpowiedzialny za ciebie i będę twoją obroną". Nowa przełożona, usłyszawszy te słowa, zażądała od Małogorzaty dokładnego praktykowania wszystkich przepisów nowicjackich. Wkrótce potem nowicjuszka usłyszała od Jezusa takie słowa: „Umocnię cię moimi łaskami do zachowania wszystkich reguł i życzeń twoich przełożonych oraz wesprę twoją słabość". Od tego czasu Małgorzata Maria wypełniała dokładnie wszystkie przepisy regulaminu nowicjackiego, a w końcu została dopuszczona do złożenia pierwszych ślubów zakonnych. Odbyło się to 6 listopada.

 

2. Śluby zakonne

 

Śluby zakonne, jako wielkie wydarzenie, zawsze są poprzedzone 10 dniami rekolekcji. Kilka z tych wyjątkowych dni nasza przyszła święta spędziła na pilnowaniu oślic i osłów w zagrodzie klasztornej - było to w zwyczaju sióstr z Paray. Podczas gdy Małgorzata zajmowała się zwierzętami, sam Pan Jezus był jej towarzyszem i napełniał jej serce radością. Szczególnej łaski doznała w zagajniku leszczyn. Pan Jezus, nie ukazując się jej, obdarzył ją wówczas wewnętrzną wizją swojej męki i przekonaniem, że powinna umiłować nade wszystko Jego krzyż. Prócz tego prosił ją, aby oddała się Bogu na ofiarę w celu wynagrodzenia za grzechy Jego stworzeń. Jezus ukazał jej ranę swojego przebitego boku i dał jej do zrozumienia, że ta rana winna na zawsze stać się niejako jej mieszkaniem, w którym powinna wieść życie przebóstwione. Bez wątpienia będzie musiała dużo cierpieć przez wrogów Jezusa, lecz On doda jej siły do znoszenia tego męczeństwa i będzie nagrodą za jej zwycięstwa. 6 listopada Małgorzata złożyła śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, stając się w ten sposób oblubienicą wcielonego Słowa, które napełniło ją nadzwyczajną radością wewnętrzną. Pan powiedział do niej: „Bądź gotową do przyjęcia mnie, gdyż chcę być z tobą i rozmawiać z tobą".

 

3. Rozmowy mistyczne

 

Od tego czasu dochodziło do długich rozmów między Chrystusem i wybraną przez Niego duszą. Małgorzata nazywała Chrystusa „mądrym dyrektorem duchowym", który zna sztukę prowadzenia dusz - muszą one tylko poświęcić się Jemu, całkowicie zapominając o sobie. Jezus pragnął osobiście formować swoją powiernicę. Najpierw sprowadził na nią poczucie własnej słabości i dał jej odczuć ogromną niegodność. Następnie obdarzył ją pragnieniem oczyszczenia się w ogniu miłości Bożej. Małgorzata chciała się zatracić w Bogu, który będzie jej światłem i obejmie ją wewnętrznym płomieniem miłości. Jej duch wychodził daleko poza znaczenie tekstów modlitewnych odmawianych we wspólnocie, nie mogła się ona w nich odnaleźć. Jej prawdziwą modlitwą było trwanie w obecności Boga i ofiarowanie Mu Jezusa Chrystusa w nieprzerwanych aktach miłości.

W tym okresie Zbawiciel przemawiał do niej „raz jako przyjaciel, a innym razem jako oblubieniec, kochający ją".

Gdy Małgorzacie zdarzały się drobne potknięcia, Jezus karcił ją surowo, mówiąc: ,Ja jestem czysty i nie znoszę najmniejszej skazy, niedoskonałości... Będę względem ciebie surowy i będę cię karcił za twoje niedoskonałości".

Małgorzata Maria zaczęła intensywnie przeżywać realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Jej współsiostry widziały ją coraz częściej klęczącą przed tabernakulum, z rękami złożonymi na piersi, bez najmniejszego ruchu; klęczała tam jak marmurowa figurka, często z twarzą zalaną łzami radości. Nie słyszała, gdy coś się do niej mówiło w chwili takiego zatopienia modlitewnego, reagowała jedynie na polecenia przełożonej. Odczuwała wielkie pragnienie częstego przystępowania do Komunii Świętej, co wówczas nie było w zwyczaju - przyjmowało się ją w niedziele i w czwartki oraz w pierwsze piątki miesiąca. Małgorzata pragnęła również większych cierpień, aby ściślej złączyć się z męką Chrystusa. Bóg nie chciał jednak od niej dodatkowych umartwień, prócz tych wynikających z dobrze przestrzeganego programu dnia. Podejmowała jednak krzyże i różne cierpienia, aby odpowiedzieć wynagrodzeniem na sprawiedliwość Bożą, która karze grzeszników. Podejmowała je także jako odpowiedź na Jego miłość, włączając się w ten sposób w dzieło zbawienia świata.

Matka przełożona i siostra Thouvant były głęboko zaniepokojone, widząc, że Bóg prowadzi młodą nowicjuszkę szczególnymi ścieżkami. Sama Małgorzata Maria też nie chciała się różnić od innych sióstr i pragnęła żyć duchowością rodziny zakonnej, do której wstąpiła. Pragnęła się uwolnić od tej Bożej siły, która objęła nad nią władzę. Czyniła to jednak na próżno, gdyż Chrystus zawładnął duszą swojej powiernicy. Pan Jezus nie chciał pozwolić, aby pozostawała ona poza Jego zasięgiem. Powiedział jej: Ja jestem panem mych darów i wszystkich moich stworzeń i nic nie może mi przeszkodzić w realizowaniu moich zamierzeń". Pan Jezus wymagał równocześnie od Małgorzaty, aby nie czyniła niczego wbrew woli przełożonych; pragnął On, aby jej uczynki były zgodne z życzeniami zwierzchniczek. Wyraził to w następujących słowach: Ja lubię posłuszeństwo, bez posłuszeństwa nikt nie może się mnie podobać". Małgorzata przekazała przełożonej słowa Pana Jezusa o posłuszeństwie. Ta zażądała od nowicjuszki bezwzględnego posłuchu oraz wyjawienia tego wszystkiego, co się działo w jej duszy. Poleciła jej również spisywanie wszelkich poleceń, które otrzymywała z nieba. Mał­gorzata Maria miała wątpliwości, czy może się dzielić z innymi tymi niezwykłymi informacjami. Sam Pan polecił jej jednak, aby poddała się woli przełożonych. Zapewnił wcześniej swoją powiernicę, że uczyni dla niej w swoim przebitym boku miejsce odpoczynku, gdzie wszystko będzie łatwe.

 

4. Pierwsze wizje

 

1 lipca 1673 roku Małgorzata Maria była w chórze na porannym oficjum, lecz nie mogła śpiewać z powodu bólu gardła. Podczas wyśpiewywania TeDeum spostrzegła, że w jej ramionach znajduje się świetliste dziecię, podobne do słońca. Nasza święta pomyślała najpierw, że to szatan zaczyna z nią igrać, i żeby się upewnić, że tak nie jest, powiedziała w duchu: Jeżeli to Ty jesteś, mój Panie, powiedz, bym mogła śpiewać Twoją chwałę". W tym momencie odzyskała głos i mogła skończyć z siostrami śpiewanie hymnu. 4 października tego samego roku podczas modlitwy Bóg ukazał Małgorzacie św. Franciszka z Asyżu.

Święty Franciszek znajdował się w blasku chwały Bożej dzięki swojej miłości do Męki Pańskiej i dzięki zjednoczeniu z nią w codziennym życiu. Był to znak dla Małgorzaty, że Biedaczyna poprowadzi ją drogą doświadczeń aż do ostatnich granic wytrzymałości. Po trzech latach pobytu w klasztorze w Paray Małgorzata Maria jawiła się już jako wielka mistyczka. Pan Bóg zawładnął jej wolą, którą Mu oddała przez ślub posłuszeństwa, i zaczął przemieniać jej duszę. W ten sposób została przygotowana do przyjęcia, a następnie do przekazywania innym wielkiego przesłania Bożego o gorącej miłości Serca Jezusowego względem ludzi i o ludzkiej obojętności na tę miłość.

 

 

ROZDZIAŁ III Dwa pierwsze „wielkie objawienia"

 

1. Kult Serca Jezusowego

 

Objawienia Serca Jezusowego w Paray-le-Monial odbiły się tak wielkim echem w chrześcijańskim świecie i ich wpływ nań był tak znaczący, że wielu ludzi uważa, iż miejsce to jest kolebką kultu Serca Jezusowego, a św. Małgorzata jego inicjatorką. W rzeczywistości wcale tak nie jest. Kult Serca Jezusowego ma swoje źródło w Ewangelii. Jezus mówił, że „jest cichy i pokornego serca". Nie chodzi tu o Jego serce w sensie fizycznym, lecz

całą Jego osobowość, najczulszą i najgłębszą, o niezwykłe umiłowanie ludzi. Ewangelia opowiada, że po śmierci Jezusa jeden z żołnierzy otworzył Jego bok włócznią i zranił Jego Serce. Święty Bonawentura mówił, że poprzez ranę, którą dostrzegamy oczyma, możemy zobaczyć niewidoczną dla nich ranę Jego miłości. Kult Serca Jezusowego rozwijał się w Kościele wolno, lecz pomyślnie, dzięki kontemplacji przebitego boku i zranionego Serca Chrystusa. Święty Augustyn mówił, że z otwartego boku Chrystusa narodził się Kościół, jak niegdyś Ewa, pierwsza niewiasta, wzięła początek z boku Adama, podczas gdy ten spał. Wielcy mistycy szukali odpoczynku i schronienia w Sercu Jezusa, podobnie jak gołębica chroni się w załomkach skalnych. Byli wśród nich św. Bernard, św. Gertruda

św. Mechtylda, a także przedstawiciele szkoły franciszkańskiej i nadreńskiej. Na początku XVII wieku często już mówiło się w Kościele o Sercu Zbawiciela i szukało sposobów złączenia się z Nim, aby uczestniczyć w Jego uczuciach i pragnieniach. Pojawiały się wtedy pierwsze modlitewniki, ukazujące sposoby oddawania kultu Sercu Jezusowemu. Święty Jan Eudes, uchodzący za krzewiciela tego kultu, ułożył oficjum mszalne i brewiarzowe o Sercu Jezusa.

Święty Franciszek Salezy zawsze uważał, że jego dzieło założenia rodziny zakonnej -zgromadzenia wizytek - było zainspirowane kultem Serca Jezusowego, dlatego też wizytki winny mieć za cel adorację Bożej miłości i oddawanie jej czci. W miłości tej bowiem mają mieć schronienie przed pokusami świata. Pierwsze siostry z zakonu wizytek były obdarowywane przez Serce Jezusa szczególnym zaufaniem i przyjaźnią, lecz żadnej z nich nie powierzono - jak Małgorzacie Marii - głoszenia żalów i skarg Bożego Serca na niewdzięczność człowieka. Jej przesłanie wzbudziło w społeczeństwie wielki odzew miłości i ducha wynagrodzenia.

 

2. Pierwsze objawienie

 

27 grudnia 1673 roku, w uroczystość św. Jana Ewangelisty Jezus po raz pierwszy ukazał swojej powiernicy swe Najświętsze Serce. Działo się to w czasie modlitwy przed Najświętszym Sakramentem. Nagle Małgorzata Maria poczuła się ogarnięta obecnością Bożą, a następnie, podobnie jak to się zdarzyło św. Janowi w czasie Ostatniej Wieczerzy, Pan Jezus pozwolił jej - w formie widzenia - długo spoczywać na swojej piersi i wyjawił jej cuda swej miłości w tajemnicy Jego Serca. Dał jej poznać swe gorące pragnienie, aby ludzie Go miłowali, pragnienie zachowania ich od wiecznego zatracenia, do którego wiedzie ich szatan. Marzeniem Jezusa było, aby ludzie poznali Jego Serce wraz z Jego skarbami miłości, miło­sierdzia, łask i z zapewnieniem o wiecznym zbawieniu. Aby mógł to wszystko dla nich uczynić, ludzie powinni oddawać Mu cześć „w symbolu ludzkiego serca". Jezus domagał się, żeby obraz Jego Serca był wystawiony do publicznej czci, by mógł poruszyć ludzkie serca. Wszędzie, gdzie ten obraz będzie wystawiony i czczony, będzie zlewał na ludzi swoje łaski i błogosławieństwo. Kult Jego Serca stanowi „ostateczny gest Jego miłości" na drodze do zbawienia ludzkości, wyrwania jej z mocy szatana i wprowadzenia królestwa Bożego do serc. Pan Jezus powiedział jeszcze do swojej służebnicy: „Moje serce jest przepełnione miłością do ludzi, a szczególnie do ciebie, do tego stopnia, że nie mogę powstrzymać więcej płomienia tej gorącej miłości, pragnę ją rozlać na ludzi za twoim pośrednictwem oraz ubogacić ich tym cudownym skarbem. Wybrałem ciebie do wykonania tego wielkiego dzieła". Podczas gdy Małgorzata Maria odbierała to przesłanie, widziała taki obraz: „Serce Jezusa było jakby na tronie z płomieni ognistych, jaśniejszych od słońca i przeźroczystych jak kryształ. Rana zadana Mu na krzyżu była dobrze widoczna. Serce było okolone koroną cierniową, której ciernie oznaczały nasze grzechy. Nad sercem unosił się mały krzyżyk, który oznaczał, że od samego wcielenia życie Jezusa było naznaczone krzyżem".

Pan Jezus po przekazaniu swojego Serca Małgorzacie wziął Je od niej z powrotem i umieścił w swojej piersi, a następnie przekazał swojej powiernicy w formie ognistych płomieni. Aby nie miała wątpliwości co do tego wydarzenia, miała zawsze czuć ból w lewym boku piersi oraz odczuwać ustawiczne pragnienie.

 

3. Czas po pierwszym objawieniu

 

Po nadzwyczajnym objawieniu, którego doznała, Małgorzata przez parę dni czuła się do tego stopnia napełniona nadprzyrodzonością, że nie mogła mówić ani jeść, ani usnąć w czasie przeznaczonym na spoczynek. Czuła się tak, jakby jej pierś z lewej strony była przypalona ogniem.

Przez cały 1673 rok Małgorzata Maria miała pomagać siostrze pielęgniarce w opiece nad chorymi. Nie był to dla niej łatwy rok, gdyż siostra pielęgniarka ciągle zwracała jej uwagę. Powiernica Serca Jezusowego z natury była wrażliwa, dlatego trudno jej było znosić niechęć i uprzedzenia zwierzchniczki, a wręcz często zmuszało ją to do podejmowania heroicznych wysiłków. Prowadziła ustawiczną walkę w swoim sercu. W 1674 roku przyszłej świętej polecono nadzorować dziewczęta w pensjonacie przyklasztornym. Przez trzy kadencje była odpowiedzialna za pensjonariuszki, stając się dla nich wzorem i zyskując ich uwielbienie.

 

4. Drugie „wielkie objawienie"

 

Miało ono miejsce w pierwszy piątek miesiąca w 1674 roku. Pan Jezus ukazał swoje Serce „umiłowanej uczennicy", bo tak nazwał On Małgorzatę Marię. O tym objawieniu napisała: Jezus, mój słodki Mistrz, przyszedł do mnie promieniujący chwałą, szczególnie Jego pięć ran świeciło jak słońce, a z Jego chwalebnego ciała wychodziły na wszystkie strony promienie, najwięcej wychodziło ich z Jego klatki piersiowej". Pierś Jezusa wydawała się piecem, w którym płonie ogień. Następnie Chrystus ukazał swojej służebnicy „najświętsze i ukochane Serce". Jezus żalił się przed Małgorzatą na ludzką niewdzięczność. Powiedział jej, że ludzkość o Nim zapomina i nie zna Go, co boli Go znacznie bardziej, niż wszystko co wycierpiał podczas swej męki. Uczyniłby dla ludzi wszystko, gdyby Mu okazali choć trochę miłości. „Za dobro, które czynię dla ludzi, odpłacają mi porzuceniem i pogardą", żalił się Jezus. Prosił On naszą świętą

miłość wynagradzającą za tę niewdzięczność. W tym celu poprosił ją o czuwanie modlitewne, które nazywamy dziś Godziną świętą. Każdego tygodnia, w nocy z czwartku na piątek, od godziny 11 do północy Małgorzata trwała na czuwaniu modlitewnym. Rozważała przed tabernakulum mękę Chrystusową w Ogrodzie Oliwnym. Ta nocna godzina medytacji wprowadzała ją w stan cierpień Chrystusa w Getsemani. Małgorzata prosiła wtedy - wraz z Jezusem - o miłosierdzie dla grzeszników

 

Starała się przez to ulżyć cierpieniom, których Chrystus doznawał, gdy opuścili Go apostołowie, niezdolni do czuwania z Nim nawet przez godzinę. O swoich cierpieniach w Ogrodzie Oliwnym Pan Jezus tak opowiadał później Małgorzacie: „To właśnie tu cierpiałem znacznie więcej niż przez całą moją mękę, czułem się tu opuszczonym od nieba i ludzi, obciążonym wszystkimi grzechami ludzkości". W pierwszym objawieniu Pan Jezus ukazał Małgorzacie Marii płomienną miłość, jaką ma dla istot ludzkich. W drugim objawieniu ukazał jej, że Jego miłość jest niekochana i wzgardzona, a On opuszczony i zapomniany przez ludzi. Nasza święta miała za zadanie nie tylko uświadomić bliźnim miłość Serca Jezusowego, lecz również wynagrodzić Mu za zniewagi i ludzką niewdzięczność.

 

 

1. Upokorzenia i doświadczenia

 

Ekstaza związana z drugim objawieniem sprawiła, że Małgorzata Maria utraciła świadomość czasu i miejsca. Zobaczywszy ją w kaplicy, znajdującą się w stanie uniesienia, współsiostry wyprowadziły ją stamtąd i zaprowadziły do przełożonej, lecz Małgorzata nie mogła wypowiedzieć ani jednego słowa i słaniała się na nogach. Przełożona skarciła ją i zabroniła jej wykonywania poleceń Pana Jezusa. Podczas gdy plotkowano o niej we wspólnocie, nasza święta przez dwa miesiące chorowała. Pan Jezus pocieszał ją w tym czasie wizją Trójcy Świętej. Gdy nie było już nadziei na jej wyzdrowienie, przełożona poleciła jej, żeby poprosiła o nie w niebie. Ewentualne wyzdrowienie Małgorzaty dla siostry przełożonej miało być znakiem, że jej przeżycia pochodziły od Boga. Wówczas przełożona mogłaby się zgodzić na to, aby we wspólnocie odmawiano Godzinę świętą i przyjmowano Komunię Świętą w pierwsze piątki miesiąca. Matka Boża wysłuchała prośby Małgorzaty Alacoque, ukazała się jej, podtrzymała ją na duchu i powiedziała, że „czeka ją jeszcze ciężka droga do przebycia". Maryja sprawiła, że chora odzyskała zdrowie.

Mimo nagłego wyzdrowienia Małgorzaty przełożona nie była pewna, czy te związane z nią nadzwyczajne zjawiska pochodzą z nieba. Aby się przekonać, czy jej współsiostra jest prowadzona Bożą mocą, czy też ulega ona własnym złudzeniom i szatanowi, poleciła kilku osobom odpowiedzialnym w Kościele za poprawność nauczania, by przeegzaminowały Małgorzatę. Wyniki tego egzaminu nie wypadły korzystnie dla wizjonerki. Przełożona poczuła wówczas wielką niepewność i przygnębienie spowodowane tym, że przez swoją nieostrożność pozwoliła naszej świętej stać się igraszką szatana. Pan Jezus zapewnił Małgorzatę, że pomoże jej dość szybko wyjść z tej trudnej sytuacji.

 

2. Klaudiusz La Colombiere

 

Klaudiusz La Colombiere był człowiekiem opatrznościowym, który naprawił błędy egzaminatorów Małgorzaty. La Colombiere miał 34 lata, był jezuitą, człowiekiem zdolnym i prowadził bogate życie wewnętrzne. Przybył on do Paray-le-Monial jako przełożony wspólnoty Towarzystwa Jezusowego. Ponieważ został mianowany spowiednikiem wizytek, w połowie lutego 1675 roku odwiedził ich rozmównicę, aby nawiązać z nimi kontakt. W czasie jego obecności siostra Małgorzata Maria usłyszała wewnętrzny głos, mówiący jej: „To ten, którego ci posyłam". Parę dni po tej wizycie, gdy młody jezuita głosił siostrom konferencję duchową, zauważył wśród nich przyszłą świętą i rozmawiając z matką prze­łożoną, powiedział o Małgorzacie, że „jest duszą łaski Bożej". Przełożona poleciła Małgorzacie powierzyć ojcu La Colombiere to wszystko, co działo się w jej sercu. Siostra uczyniła to niezwłocznie, a młody jezuita upewnił ją, że jest na dobrej drodze i nie musi się obawiać, że jej przeżycia są igraszką szatana. Zalecił jej jedynie pokorę i posłuszeństwo wobec przełożonej. Wówczas to między spowiednikiem i jego penitentką zawiązała się wielka przyjaźń duchowa. Pewnego dnia, gdy ojciec La Colombiere podawał Komunię Świętą siostrze Małgorzacie Marii, miała ona wizję Serca Jezusowego - było Ono podobne go gorejącego pieca, w którym znikały dwa serca - jej i zakonnika. Małgorzata usłyszała wtedy: „Moja czysta miłość łączy te trzy serca na zawsze".

 

3. „Wielkie objawienie"

 Rzecz działa się w dniach od 15 do 20 czerwca 1675 roku; była to oktawa Bożego Ciała. Małgorzata Maria adorowała Najświętszy Sakrament w kaplicy domowej. Nagle otrzymała od Boga „nadzwyczajne łaski Jego miłości". Następnie Pan Jezus ukazał Małgorzacie swoje Serce i powiedział do niej: „Oto Serce, które tak bardzo ukochało ludzi, które oddało się aż do skonania, aby ukazać im swoją miłość. Zamiast wdzięczności, otrzymuje od nich niewdzięczność". Jezus wyjaśnił zakonnicy, że ta niewdzięczność polega na „wzgardzie, braku szacunku, świętokradztwach i obojętności", okazywanych Mu w Najświętszym Sakramencie, czyli w Świętej Eucharystii. Powiedział też, że osoby, które sprawiają Mu naj­więcej cierpień, to dusze Bogu poświęcone, postępujące w niewłaściwy sposób. Jezus prosił o wynagrodzenie; chciał, aby w oktawie po Bożym Ciele obchodzono specjalne święto dla uczczenia Jego Serca. Podczas tego święta miano przyjmować Komunię Świętą wynagradzającą i odprawiać nabożeństwo przebłagalne. Pan Jezus przyrzekł, że Jego Serce otworzy się wraz z łaskami dla tych, którzy przyczynią się do wprowadzenia tego święta, jak również tych, którzy będą je obchodzili".

Taki był początek obchodzenia uroczystości Najświętszego Serca Jezusowego. Święty Jan Eudes wprowadził to święto w swoich wspólnotach już w 1672 roku i biskupi zatwierdzili je w poszczególnych diecezjach. Pan Jezus prosił jednak, by święto Serca Jezusowego było obchodzone w całym Kościele. Stolica Apostolska, który postępuje roztropnie i wolno, pozwoliła na obchodzenie go 90 lat później, w 1765 roku, zatwierdzając odpowiedni formularz brewiarzowy i mszalny. Dopiero w 1856 roku, na prośbę biskupów francuskich, święto Serca Jezusowego zostało wprowadzone w całym Kościele powszechnym. Święta z Paray miała polecenie wprowadzić do Kościoła uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego. Jezus zalecił jej, aby zwróciła się o pomoc w wypełnieniu tego zadania do ojca La Colombiere - ten zaś był człowiekiem bardzo wytrwałym w pokonywaniu trudności.

 

4. Inne objawienia Najświętszego Serca Jezusowego

 

Na określenie objawienia Serca Jezusowego Małgorzacie Marii użyto tu wyrażenia „wielkie objawienia" - były one połączone z konkretnym przekazem adresowanym do wszystkich ludzi. Pan Jezus ukazywał się jeszcze wiele razy swojej służebnicy, jednak nie przekazując jej przy tym wiadomości dla ludzkości. W różnych pismach naszej świętej znajduje się około 30 opisów ukazywania się jej Najświętszego Serca Jezusowego. Były to często wizje symboliczne; raz uwidoczniała się rana Serca Jezusowego, innym razem - rana przebitego boku Jezusa. Dwoma najważniejszymi z tych prawie 30 objawień były wizja Podwórka Serafinów z 2 lipca 1688 roku i jedna z ostatnich wizji w jej życiu, mówiąca o współpracy wizytek z jezuitami. Pierwsze wspomniane tu objawienie miało miejsce w następujących okolicznościach: siostra Małgorzata, pracując na poletku konopi w pobliżu kaplicy klasztornej, zobaczyła na podwórku sióstr serafiny adorujące Serce Jezusa. Aniołowie pro­ponowali siostrze, aby zawarła z nimi przyjaźń i chwaliła razem z nimi Serce Jezusa - ona w swych cierpieniach, oni zaś w stanie uwielbienia.

Druga ze wspomnianych wizji precyzowała, jaką rolę w rozpowszechnianiu kultu Serca Jezusowego miały odegrać siostry wizytki, a jaką młody jezuita.

Warto jeszcze zaznaczyć, że znaczna część wizji Małgorzaty dotyczyła Serca Jezusowego w wymiarze fizycznym. W przeszło 18 objawieniach jawiło się Ono przed nią w formie płomieni ognistych - w końcu Bóg jest Miłością i Pismo Święte nazywa Go „Ogniem po­żerającym".

 

ROZDZIAŁ V

Ofiara poświęcenia się

 

Przez pierwsze trzy lata pobytu św. Małgorzaty w klasztorze Pan Jezus przygotowywał ją do kontemplacji swego Serca i do zgłębiania Jego miłości, a przez następne 9 lat - do bycia propagatorką kultu Jego Najświętszego Serca. Małgorzata była przeznaczona na ofiarę wynagradzającą za zło dokonujące się w jej klasztorze, miała też przygotować siostry do oddawania czci Boskiemu Sercu Jezusa. Nie mogła się stać apostołką tego dzieła inaczej, jak tylko przez „mistyczne zaślubiny" z Jezusem. Aby dojść do takiego stopnia świętości, musiała przechodzić przez rozliczne oczyszczenia i przeżyć noce niepewności. Cierpiała duchowo i fizycznie coraz częściej i coraz bardziej. Pan Jezus powiedział jej: „Moja córko, przyjmij krzyż, który ci daję, umieść go w głębi twojego serca".

 

1. Ciężar wspomagania dusz

 

„Spójrz, jak traktują mnie grzesznicy", powiedział pewnego dnia Pan Jezus do swojej powiernicy. Dusze poświęcone Bogu nie były wierne swoim przyrzeczeniom. Jedną z nich przepełniała pokusa grzeszenia, inna przez swoją obojętność przyczyniała się w pewnym sensie do odnawiania ran Chrystusa. Siostrę, której zaczynało ciążyć dążenie do doskonałości, Chrystus będzie w końcu musiał wyrzucić ze swojego Serca i zostawić ją jej własnej woli. Jeszcze inna zostanie skazana na odrzucenie z powodu marnowania łask Bożych. Tak przed­stawiała się sytuacja dusz odłączonych od Serca Jezusowego, dobrowolnie odrzucających Jego miłość.

Chrystus powiedział do Małgorzaty Marii: „Weź na siebie odpowiedzialność za ich powrót do gorliwości". Nasza święta odpowiedziała: „O Panie, zlej na mnie twoją złość, zamiast gubić te dusze, za które zapłaciłeś tak drogo Twoją Krwią. Nie opuszczę Cię, Panie, aż im przebaczysz". Aby otrzymać przebaczenie dla winnych sióstr, w ich intencji Małgorzata ofiarowała Bogu wynagrodzenie Jego Synowi. Znosiła ogromne tortury duchowe i nieustanne ataki złego ducha, wydawała się opętana, nękały ją pokusy obżarstwa, pychy i zwątpienia. Siostra Małgorzata doświadczyła również rozstania z bliskimi osobami. Pod koniec czerwca 1676 roku w Verosvres zmarła jej matka, do której była tak bardzo przywiązana. Trzy miesiące później ojciec La Colombiere został mianowany kaznodzieją księstwa York w Anglii i opuścił Paray, a wraz z jego odjazdem nasza święta straciła swojego kierownika duchowego. Pogodziła się jednak z jego wyjazdem i przyjęła to doświadczenie z „całkowitym poddaniem się woli Bożej".

 

2. „Mój lud wybrany prześladuje mnie"

 

Wkrótce potem Pan Jezus poprosił Małgorzatę, aby się ofiarowała nie tylko za niewierności poszczególnych dusz Bogu poświęconych, lecz także za całą wspólnotę żyjącą w oziębłości: „dla wynagrodzenia za oziębłość dusz Bogu poświęconych". Było to zadanie bardzo trudne do wykonania, jednak Bóg miał dodać jej otuchy, zesłać swojego anioła do pomocy w wypełnieniu go. Małgorzata usłyszała kiedyś takie słowa Jezusa: „Wybrałem twoją duszę, aby była dla mnie niejako niebem tu na ziemi dla odpoczynku, a twoje serce miejscem rozkoszy dla mojej miłości".

Nieprzyjaciel Boga postanowił zburzyć ład moralny w zakonie wizytek. Bóg ukazał to Małgorzacie w symbolicznej wizji, w której Maryja sprzeciwiała się szatanowi i wyrywała siłą siostry z jego mocy. Wizję tę przyszła święta miała 2 lipca 1677 roku. Niektóre serca pozostały niewzruszone i nadal źle postępowały, niszcząc w ten sposób Bożą budowlę. Bóg zgodził się na to, lecz jedynie w tym celu, żeby przesiać swoją pszenicę, oddzielając dobre ziarna od złych. Jezus powiedział do Małgorzaty: „Mój lud wybrany prześladuje mnie skrycie i rozbudził moją złość... Inni mają odwagę uderzyć w moje ciało, lecz te dusze wybrane uderzają mnie w samo serce, które jednak nigdy nie przestało ich kochać". Aby mógł odwrócić od klasztoru swój gniew, Jezus zażądał od siostry Małgorzaty, by była ofiarą wynagradzającą za niewierność swoich współsióstr. Ofiary, jakich zażądał Pan Jezus od Małgorzaty, były tak ogromne, że nasza święta zaczęła się wycofywać z przyrzeczenia ich spełnienia. Matka przełożona, powiadomiona o wątpliwościach Małgorzaty, zobowiązała ją do spełnienia obietnic. Rodziły się jednak nowe wątpliwości, i tak wspólnota sióstr wizytek doczekała święta Ofiarowania Najświętszej Marii Panny. Było to 20 listopada 1677 roku. Pan Jezus zaczął już tracić cierpliwość do swojej powiernicy i zażądał od niej jeszcze raz, aby dzieło, którego się podjęła, było publiczne i upokarzające. Tego dnia wieczorem, przed udaniem się na spoczynek, Małgorzata Alacoque upadła na kolana przed wszystkimi siostrami zebranymi wokół niej i zaczęła publicznie ofiarować się Bogu na ofiarę za wszystkie przewinienia i grzechy popełnione w klasztorze.

Na te słowa większość sióstr zaczęła reagować bardzo nerwowo i wrogo. Zasypywały Małgorzatę złośliwymi pytaniami, upokarzały, uważały ją za pozbawioną rozumu lub opętaną. Siostra Małgorzata milczała, była przygnębiona ciężarem grzechów całej wspólnoty i czuła się, jakby przeżyła noc konania. Następnego dnia, po tym jak przyjęła Komunię Świętą, Pan Jezus powiedział do niej: „Moja święta sprawiedliwość jest wynagrodzona przez twoją ofiarę".

Atmosfera we wspólnocie była ciągle napięta. Małgorzata wniosła w nią niezgodę. Wiele sióstr nie przestało jej krytykować i sprzeciwiać się jej publicznie; niektóre, gdy ją spotykały, kropiły ją wodą święconą na znak wypędzenia z niej złego ducha. Małgorzata zaprzestała przyjmowania pokarmu, a zmuszona do jedzenia, natychmiast wymiotowała. Tymczasem w uroczystość Wniebowstąpienia w 1678 roku matka przełożona Saumaise zakończyła swoją sześcioletnią kadencję i wyjechała z Paray. Rozumiała ona dobrze siostrę Małgorzatę i często podtrzymywała ją na duchu. Przyszła święta straciła swą ostatnią podporę.

 

3. Razem z matką Greyfie

 

Przez sześć następnych lat, czyli do momentu zaślubin duchowych, nasza służebnica Boża miała się zmagać z nadzwyczajnymi cierpieniami. Łączyły się one z sześcioletnią kadencją przełożonej matki Greyfie, która nie szczędziła siostrze Małgorzacie upokorzeń. Nowa przełożona, która cieszyła się opinią solidnej zakonnicy o duchu światłym i krytycznym, wierna przepisom życia zakonnego, przybyła do Paray z Annecy i zastała na miejscu wspólnotę wzburzoną i podzieloną z powodu siostry Małgorzaty. Od samego początku pragnęła zatem poznać tę, która uchodziła za mistyczkę. Nie była wrogo nastawiona do siostry Alacoąue, nie przepuszczała jednak żadnej okazji do upokorzenia jej, czasem nawet niesłusznie. Pan Bóg nie zadowolił się jedynie wynagrodzeniem za grzechy zakonnic, lecz chciał, aby dzięki poświęceniu się Małgorzaty i jej umartwieniom do wspólnoty wrócił duch gorliwości. Jezus przypomniał swojej służebnicy, że przed nią jeszcze długa droga cierpień i że jest „ofiarą Jego Serca". Powiedział do niej również: „Powinnaś być zawsze gotowa do ofiarowania się za miłość... Chcę, żebyś wysłużyła dla twoich sióstr łaskę ich powrotu do mojego Serca".

Jedną z pierwszych restrykcji nałożonych przez nową przełożoną na siostrę Małgorzatę było zabronienie jej odprawiania Godziny świętej. Pan Jezus nie był zadowolony z tej decyzji siostry przełożonej i polecił Małgorzacie, aby jej powiedziała, że zostanie surowo ukarana, jeżeli jej nie odwoła. Matka Greyfie nie wycofała się z tego i wkrótce potem we wspólnocie zmarła nagle pewna siostra, w której przełożona pokładała wielkie nadzieje na przyszłość.

 Matka przełożona wyciągnęła wnioski z tego wydarzenia i ponownie pozwoliła siostrze Małgorzacie na odprawianie Godziny świętej.

Na początku 1670 roku ojciec La Colombiere został wypędzony z Anglii na skutek prześladowań Kościoła katolickiego i przybył do Paray. Matka przełożona prosiła go o radę, jak powinna postępować względem siostry Małgorzaty. Młody jezuita udzielił jej wskazówek, tak jak udzielał ich jej poprzedniczce. Mimo tego przełożona szukała ciągle okazji, aby sprawiać swojej podwładnej trudności. Zakazała jej między innymi dodatkowych osobistych umartwień. Mimo takiej postawy przełożona jednocześnie podnosiła Małgorzatę na duchu i powierzała się jej modlitwom. Umacniała ją w momentach wątpliwości i zalecała spokój; przykładem tego może być ta oto notka: „Niech siostra zaufa łasce Boga i Jego pomocy, niech pozwoli przeciwniczkom wyszczekiwać ich oskarżenia". W miarę jak te dwie dusze zbliżały się do siebie, dusza przełożonej zmierzała powoli w stronę oddawania czci Najświętszemu Sercu Jezusa.

 

4. Doświadczenie bólu fizycznego

 

Pewnego dnia nasza święta miała wizję Jezusa wkładającego sobie na głowę koronę cierniową. Ta wizja była zapowiedzią ciężkiego wypadku, jakiemu miała ulec siostra Małgorzata. Jego skutki odczuwała do końca życia. Wypadek zdarzył się, gdy siostra wyciągała wiadro wody ze studni klasztornej. W pewnym momencie korba od wału studziennego wyrwała się jej z ręki i uderzyła ją w szczękę, wybijając jej zęby i mocno raniąc twarz. Wielki ból wstrząsał jej ciałem, a w nocy nie mogła oprzeć zranionej głowy nawet na poduszce.

W maju 1680 roku Małgorzata chorowała i przebywała w izolatce. Otrzymała jednak od matki przełożonej pozwolenie na udanie się na mszę świętą z okazji święta Bożego Ciała. Chora nie tylko chciała uczestniczyć we mszy świętej, lecz także przyjąć Komunię Świętą - o pozwolenie na to miała się postarać u przełożonej siostra pielęgniarka. Podczas gdy szukała przełożonej, ta zjawiła się w izolatce, gdzie zastała siostrę Alacoque na nogach, gotową do wyjścia na mszę świętą. Przełożona zirytowała się, że to wszystko dzieje się bez jej po­zwolenia. Poleciła chorej natychmiast opuścić izolatkę i nie wracać do niej przez 5 miesięcy. Zabroniła jej również przyjmowania jakichkolwiek lekarstw. Małgorzata Maria była posłuszna tym zaleceniom, a Bóg na cały ten czas obdarzył ją bardzo dobrym zdrowiem. Po pięciu miesiącach Małgorzatę znów nawiedziła choroba, cięższa od poprzedniej.

 

5. Śmierć ojca La Colombiere

 

Ojciec La Colombiere wrócił z Anglii z gruźlicą. Był w złym stanie, a jego przełożony uważał, że klimat Paray będzie dla niego łaskawy i dlatego na początku 1681 roku wysłał go tam. Przed uroczystością Wszystkich Świętych jezuita udał się w odwiedziny do sióstr wizy­tek i spotkał wśród nich naszą świętą. Małgorzata powiedziała mu, że gdyby był zdrowy, to mogłaby dziękować Bogu za jego gorliwość, lecz ponieważ jest chory, Bóg sam uwielbi siebie w nim. Na początku 1682 roku młodego jezuitę miano wysłać z powodu złego stanu zdrowia w rodzinne strony. Gdy siostra Alacoque dowiedziała się o tym, przesłała mu następującą notkę: „Pan powiedział mi, że pragnie ojca śmierci pośród nas". Plan wyjazdu w rodzinne strony odwołano, a chory kapłan zmarł 15 lutego wieczorem. Dowiedziawszy się o jego śmierci, Małgorzata spędziła cały dzień na modlitwie. Później powiedziała, że można się już modlić za przyczyną ojca La Colmbiere, gdyż jest on w niebie. 6. Choroby i uzdrowienia

 

W chwili rozpoczęcia dorocznych rekolekcji, jesienią 1681 roku nasza święta miała zostać w łóżku z powodu choroby. Przełożona poleciła jej jednak opuścić izolatkę i zdać się na Bożą pomoc. Małgorzata Maria wróciła po tym do zdrowia i uczestniczyła w rekolekcjach. Rok 1682 był nieszczęśliwy dla siostry Alacoque, gdyż przez większość czasu chorowała. 21 grudnia matka przełożona, pragnąc wypróbować Małgorzatę, poleciła jej, by prosiła Boga o dobre zdrowie przynajmniej na najbliższe 5 miesięcy. Po ich upływie Małgorzata znów zaczęła chorować, a przełożona ponownie poleciła jej prosić Boga o dobre zdrowie na następne 5 miesięcy. W efekcie prawie cały kolejny rok Małgorzata przeżyła, ciesząc się dobrym zdrowiem.

 

7. Pomoc modlitewna duszom czyśćcowym

 

W 1682 roku siostra Małgorzata była odpowiedzialna - z woli Bożej - za modlitwę w intencji dusz czyśćcowych. Całkowicie poświęciła się pomocy tym duszom poprzez modlitwę i ofiarowanie Bogu własnych cierpień w ich intencji. Przekazywano jej nazwiska zmarłych z prośbą, aby wstawiała się za nimi i pomagała im w wydostaniu się z czyśćca. Sama dużo modliła się za dusze zmarłych i włączała w tę modlitwę swoją wspólnotę. Siostra do tego stopnia podejmowała umartwienia i cierpienia w intencji dusz czyśćcowych, że z powodu osłabienia musiała zostać przez jakiś czas w łóżku. Podczas Wielkiego Postu w 1685 roku Małgorzata miała poddać się zabiegowi chirurgicznemu, lecz z chwilą gdy16 jedna z dusz, za które się modliła, została wyzwolona z mąk czyśćcowych, dolegliwości siostry ustąpiły bez konieczności zabiegu.

Niektórzy pytali siostrę o los pośmiertny ich zamarłych. Małgorzata odpowiadała, że nie wie, co się z nimi dzieje. Dość często jednak nieco później Bóg dawał jej łaskę poznania losu zmarłych. Wówczas siostra informowała o tym ich rodziny.

 

8. Koniec kadencji matki Greyfie

 

W ostatnich dniach kadencji matki Greyfie nastąpiły dwa ważne wydarzenia. Pierwszym z nich były gwałtowne pokusy przeciwko czystości, jakim została poddana siostra Małgorzata. Na polecenie przełożonej czas pokus spędzała ona w kaplicy, przed Najświętszym Sakramentem. Gdy to minęło, Chrystus umocnił swoją powiernicę falą radości wewnętrznych.

Drugim wydarzeniem była choroba uczennicy z przyklasztornego pensjonatu. Dziewczyna, będąc w stanie agonalnym, nie mogła przyjąć sakramentu chorych. Matka przełożona zwróciła się do siostry Alacoque z prośbą o modlitwę w intencji chorej. Modlitwa przyszłej świętej okazała się tak skuteczna, że chora nie tylko przyjęła sakrament, lecz także złożyła warunkowe śluby zakonne.

Po święcie Wniebowstąpienia w 1684 roku matka Greyfie opuściła Paray, aby wziąć na siebie odpowiedzialność za klasztor Wizytek w Semur. Do końca swojego mandatu doświadczała siostrę Małgorzatę, lecz ta odpowiadała na to jednak jedynie dużą cierpliwością. W głębi serca przełożona miała wielkie uznanie dla tej pokornej i mądrej siostry, czasem zasięgała u niej porady, a później miała o niej dać dobre świadectwo.

Przełożoną wizytek w Paray została pochodząca z ich wspólnoty siostra Melin. Była to dusza roztropna i mądra, prowadząca głębokie życie duchowe; miała ona głęboki szacunek dla siostry Alacoąue. Poprosiła kapitułę sióstr, aby Małgorzata Maria mogła zostać jej asystentką. Chwila ta to koniec upokorzeń i udręczeń dla naszej przyszłej świętej, która nie była jednak zbyt zadowolona z takiego obrotu sprawy, gdyż pragnęła nadal ofiarować Chrystusowi swoje cierpienia. W liście adresowanym do matki Greyfie Małgorzata użalała się na brak cierpień, a ta jej odpowiedziała, że ponieważ nie przebywa już w jej wspólnocie, sama nie może jej ich przysparzać, lecz jej miejsce zajmą z pewnością inne siostry, które dadzą jej to, za czym tęskni.

 

9. Zaślubiny duchowe

 

W 1684 roku w życiu duchowym służebnicy Bożej rozegrało się nadzwyczajne wydarzenie, a były nim zaślubiny duchowe, które stanowią najwyższy stopień złączenia duszy z Bogiem tu na ziemi. Bóg od dawna poprzez „duchowe noce" cierpienia przygotowywał Małgorzatę do tego wydarzenia. Jesienią 1684 roku Jezus ukazał jej swoje Serce w postaci pieca, w którym unosiły się płomienie - było to „Boże oczyszczenie jej miłości", w nim zostały oczyszczone jej ostatnie niedoskonałości. Przez trzy dni Małgorzata Maria poddawana była ostatniemu oczyszczeniu duchowemu, a następnie Serce Jezusa stało się dla niej „miejscem światła, jedności i przemiany" i Bóg poślubił swoją duszę w wyniku „ogromu swojej miłości", zamienił serce wybranej przez siebie siostry w żywe płomienie miłości. Całkowicie przemieniona przez te mistyczne zaślubiny, pełna Chrystusowej gorliwości nasza święta od tej chwili była apostołką Bożego Serca. Okazją do wykonywania tego apostolatu było pełnienie posługi mistrzyni nowicjatu, którą zlecono jej pod koniec roku. Wpajając nowicjuszkom kult Serca Jezusowego, rozpoczęła głęboką przemianę swojego klasztoru, czyniąc z niego niezwykle gorliwą wspólnotę.

 

 

ROZDZIAŁ VI Apostołka Serca Jezusowego

1. Formowanie nowicjuszek

 

Nowicjuszki wystąpiły z prośbą do matki przełożonej o mianowanie siostry Małgorzaty Marii ich mistrzynią, „by dzięki jej przykładowi życia mogły nauczyć się dążenia do doskonałości". Nasza święta nie zawiedzie nowicjuszek, gdyż stanie się dla swojej małej trzódki samą dobrocią i poświęceniem, lecz jednocześnie okaże się wymagająca, jeśli chodzi o przestrzeganie reguły i wykroczenia przeciwko ślubowi posłuszeństwa. Będzie stanowczo wymagała praktykowania miłości bliźniego oraz walki z lenistwem i przyjaźniami partykularnymi.

Siostra Alacoque znała dobrze każdą nowicjuszkę -była to wręcz znajomość nadprzyrodzona. Dzięki osobistemu kontaktowi z dziewczętami wiedziała, kiedy je upomnieć, korygować i dodawać im otuchy. Wprowadzała je w tajniki kontemplacji i naśladowania dobroci Najświętszego Serca Jezusowego, pokładania w Nim całej nadziei i kochania Go całym sercem. Ukazywała nowicjuszkom, jak się stać oblubienicą cierpiącego Zbawiciela, jak należy przyjmować upokorzenia i nieść w sobie Jego krzyż. Pouczała je, jak dojść do „świętej obojętności" względem codziennych wydarzeń i wszystkich stworzeń. Uczyła je radosnego oddawania się Bogu razem z innymi świętymi duszami.

Pierwszy biograf Małgorzaty Marii, Languet z Gergy, napisał o jej posłudze: „Nowicjat nie był nigdy lepiej animowany pod względem gorliwości i uświęcenia osobistego".

 

2. Wyjawienie sekretu naszej świętej

 

Dwa wydarzenia z refektarza klasztornego wyjawiły mistyczną osobowość Małgorzaty Alacoque. Pierwsze z nich zauważyła siostra konwerska, a drugie - cała wspólnota sióstr. Pewnego dnia przy posiłku, gdy czytano akurat życiorys św. Katarzyny ze Sieny, siostra Dusson powiedziała do samej siebie: „O, gdybym mogła kiedyś zobaczyć osobę podobną do niej". Wtedy siostra konwerska usłyszała wewnętrzny głos, mówiący: „Spójrz, oto moja wybrana, dla której uczyniłem tyle samo dobrego oraz dałem jej tyle samo łask". Zakonnica, podnosząc oczy, zauważyła siedzącą naprzeciwko niej Małgorzatę Marię i zrozumiała, że wewnętrzny głos Ducha Świętego, który słyszała w swoim sercu, odnosił się właśnie do tej siostry.

Innym razem w czasie posiłku czytano Rekolekcje duchowe ojca La Colombiere, które dopiero co się ukazały. Święty jezuita opisywał w swojej książce „wielkie objawienia" z 1675 roku. Mająca je wizjonerka została ukazana przez autora jako osoba, której Bóg udzielił łaski wyjawienia wielkich tajemnic. Cała wspólnota zrozumiała, o kogo chodziło w tym opisie, i patrzyła na Małgorzatę Marię, która spuściła oczy, przejęta wyjawieniem jej sekretu. Przy wyjściu z refektarza jedna z nowicjuszek powiedziała jej z wielką szczerością, że ojciec La Colombiere nie mógł jej lepiej przedstawić.

 

3. Uroczystość św. Małgorzaty

 

20 lipca, w uroczystość św. Małgorzaty jako dekorację ku czci patronki ich mistrzyni nowicjuszki przygotowały mały ołtarzyk. W centrum umieściły obraz Najświętszego Serca Jezusowego. Mistrzyni zaproponowała nowicjusz-kom, aby poświęciły się Sercu Jezusa, te zaś zapragnęły zaprosić także siostry profeski do poświęcenia się Mu. Jedna z nich udała się do profesek z zaproszeniem, jednak spotkała się z ich kategoryczną odmową uczestniczenia w akcie oddania się Jezusowemu Sercu. Wiele zakonnic uważało poświęcenie się nowicjuszek Sercu Jezusa za karygodne nadużycie. Siostry pożaliły się matce przełożonej. Pod presją profesek matka Melin zganiła nowicjuszki oraz ich mistrzynię, dziewczętom zabroniła rozmów na temat Serca Jezusowego poza obrębem nowicjatu, a siostrze Małgorzacie Marii -przyjmowania Komunii Świętej w pierwsze piątki miesiąca. W związku z tym wydarzeniem Pan Jezus powiedział do Małgorzaty Marii: „Nie bój się, będę królował, mimo protestu moich nieprzyjaciół i tych wszystkich, którzy są mi przeciwni". Tymczasem jedna z nowicjuszek zachorowała i przez parę dni znajdowała się w stanie krytycznym. Gdy siostrze Małgorzacie ponownie pozwolono przyjmować Komunię Świętą w pierwsze piątki miesiąca, chora wyzdrowiała. W tym czasie spowiednik Małgorzaty, ojciec Rolin, polecił jej spisywanie wydarzeń z jej życia.

 

4. Nowe doświadczenia

 

W 1687 roku Małgorzata była ciągle mistrzynią nowicjatu. Posługa ta wymagała od niej dużo poświęcenia i upokorzeń. Przekonana, że powołanie jednej z nowicjuszek było przymuszeniem, zaproponowała, aby ją odesłano do domu. Ojciec zmuszający swą piętnastoletnią córkę do życia w klasztorze, wpadł w wielką złość z powodu pomysłu Małgorzaty. Podburzył przeciwko niej znaczną część wpływowych mieszkańców małego miasteczka, a nawet pewnego zakonnika, uważanego za świętą osobę. Niektóre wizytki przyłączyły się do tego protestu. Siostra Małgorzata Maria stała się obiektem nienawiści i ofiarą pomówień. Matka przełożona, mimo że na nią naciskano, stała po stronie mistrzyni nowicjatu i nie chciała jej odwołać ze stanowiska. Po pewnym czasie postulantka sama odeszła z zakonu. Nowicjusz-ki były zgorszone fałszywymi oskarżeniami ich mistrzyni i odważnie broniły jej przed atakami sióstr profesek. Małgorzata zaś była zobowiązana przywoływać swe podopieczne do porządku i przypominać im o potrzebie pokory i miłości do bliźnich.

 o wydarzenie spowodowało, że siostra Małgorzata poczuła poważne wątpliwości; na nowo zaczęła się zastanawiać, czy nie jest ofiarą szatańskich igraszek. Ojciec Rolin zapewnił ją jednak, że: „Duch, który prowadzi siostrę, nie ma nic wspólnego z szatanem", i zalecił Małgorzacie całkowicie oddać się Bogu oraz cierpieć i wszystko czynić z czystym sercem.

„Cud" z 21 czerwca 1686 roku

 

Siostry wizytki z Paray, jeszcze niedawno występujące przeciwko rozpowszechnianiu kultu Serca Jezusowego, nagle zmieniły swoje poglądy, a ta z nich, która jeszcze rok wcześniej otwarcie występowała przeciwko poświęceniu się nowicjuszek Sercu Jezusa, stała się inspiratorką wprowadzenia Jego kultu. W piątek po Bożym Ciele wspomniana siostra umieściła w chórze obraz Serca Jezusowego, ofiarowany kiedyś Małgorzacie przez matkę Greyfie, i zaprosiła wszystkie mniszki do złożenia Mu hołdu. Trzeba przyznać, że to nawrócenie było dziełem Serca Jezusa. Siostry, które wcześniej sprzeciwiały się Jego kultowi, teraz chciały mieć wielki obraz Bożego Serca i specjalny ołtarz dla Niego w kaplicy zakonnej. Od tego dnia zaczął się zmieniać duch wspólnoty sióstr wizytek, wstąpiły do niej regularność i gorliwość. Siostra Małgorzata zaś dziękowała Bogu za tę cudowną zmianę duchową współsióstr i nie miała jeszcze żadnych przeczuć co do przyszłości. Nieco później napisała list do matki Greyfie, w którym uczyniła takie wyznanie: „Teraz mogę umrzeć zadowolona, ponieważ Najświętsze Serce mojego Zbawiciela zaczyna być znane".

Apostolstwo Małgorzaty Marii

 

Kult Serca Jezusowego zaczął zapuszczać korzenie w Kościele. Najpierw zagościł w klasztorze Wizytek w Paray, do czego siostra Małgorzata bardzo się przyczyniła. Następny był klasztor w Semur-en-Auxois, kierowany przez matkę Greyfie - tam także oddawano publicznie cześć Bożemu Sercu. Małgorzata Maria zachęcała i mobilizowała swoje przyjaciółki do poświęcenia się Sercu Jezusowemu. Na jej zachęty odpowiedziały matka Saumaise z Dijon i matka Soudeilles oraz siostra z Barge. Podtrzymywała ona również na duchu siostrę Joly z Dijon, gdyż ta napotykała w swoim apostolstwie dużo trudności. Siostra Joly, wizytka, w 1687 roku namalowała obraz Serca Jezusowego i ułożyła modlitewnik, który zawierał między innymi Litanię do Serca Jezusowego oraz formularz mszy świętej, zatwierdzony przez biskupa Langres. Klasztor z Moulins postarał się o wydanie tego modlitewnika, opatrzonego wprowadzeniem omawiającym kult Serca Jezusowego, przedstawiony przez ojca La Colombiere w jego książce Rekolekcje duchowe. Małgorzata Maria zdobyła również dla kultu Serca Jezusowego dwóch swoich braci, z których jeden był proboszczem, a drugi - ojcem rodziny zamieszkałym w Bois-Sainte-Marie. Dzięki modlitwom Małgorzaty jej brat Jakub, proboszcz, został uzdrowiony z ciężkiej choroby. Po jego wyzdrowieniu siostra starała się wydobyć go z przeciętności duchowej i sprawić, by czynił postępy w życiu wewnętrznym. Drugi brat Chryzostom, podbudowany wyzdrowieniem Jakuba, zdecydował erygować w kościele parafialnym kaplicę poświęconą Sercu Jezusa. Jakub zaś ufundował w tej kaplicy msze święte, które odprawiano w każdy pierwszy piątek miesiąca.

 

7. Nabożeństwo do Serca Jezusowego według Małgorzaty Marii

 

W liście adresowanym do matki Saumaise Małgorzata napisała: „Głównym celem nabożeństwa do Serca Jezusowego jest doprowadzenie dusz oziębłych do ukochania Jezusowej miłości". Później, w liście do siostry Barge, święta ukazała trzy zamysły Zbawiciela, wyjaśniające, dlaczego żądał kultu dla swego Najświętszego Serca. Pierwszym założeniem tego kultu było, według Zbawiciela, przyciągnięcie do Niego zatwardziałych serc ludzkich i uchronienie ich od wiecznej zguby. Ludzie winni wystawić obraz Serca Jezusowego w publicznym miejscu i oddawać mu cześć, szczególnie w pierwsze piątki miesiąca, oraz poświęcić się Mu z całym zaufaniem. Serce Jezusa oddali od nich karę za ich niewierność i wyleje na nich strumienie swojej łaski, które staną się dla nich „Miejscem schronienia, siłą i ochroną przez całe ich życie, a szczególnie w chwili śmierci". Następnym założeniem tego kultu było doprowadzenie osób żyjących we wspólnotach zakonnych do początkowej gorliwości i miłości wzajemnej.

Dlatego członkowie tych wspólnot - oprócz oddawania czci Sercu Jezusa - powinni się z Nim złączyć i naśladować Jego cnoty. Podstawowym ich ćwiczeniem powinno być praktykowanie miłości braterskiej.

Ostatnim założeniem kultu Serca Jezusowego, przeznaczonego dla dusz, które poważnie podejdą do jego wymagań, było całkowite zapomnienie o samym sobie, pokora, czystość intencji, zgodność działania z wolą Bożą, całkowite zaufanie Bogu i umiłowanie cierpień na wzór Chrystusa. Gdy dusze to spełnią, Serce Jezusa stanie się dla nich „Niewyczerpanym źródłem wszelkiego dobra i radości". Trzeba przyznać, że nabożeństwo do Serca Jezusowego, według świętej z Paray, winno być nabożeństwem wynagradzającym, sposobem zadośćuczynienia za ludzkie grzechy i niewdzięczność chrześcijan. Winno się również ofiarować Wszechmogącemu akty i cnoty Serca Jego umiłowanego Syna.

 

8. Obietnice

 

Od XIX wieku rozpowszechniano skrótowe wydania dwunastu obietnic, zatytułowane Przyrzeczenia Serca Jezusowego, dane Małgorzacie Marii.

W publikacjach tych ograniczano się do usystematyzowania i skrócenia słów św. Małgorzaty; czasem modyfikacje były tak duże, że tekst kompletnie odbiegał od oryginału. Trzeba również stwierdzić, że polowa z tych obietnic, jeśli nawet została zawarta w pismach Małgorzaty Marii, nie pochodziła od Pana Jezusa.

W rzeczywistości istnieje jedynie sześć obietnic danych przez Jezusa czcicielom Jego Boskiego Serca. O czterech pierwszych przyszła święta pisała w liście z 24 sierpnia 1685 roku, adresowanym do matki Saumaise: „On mi przyrzekł, że:

ci wszyscy, którzy będą Mu poświęceni i oddani, nigdy nie zginą;

będąc źródłem wszelkiego błogosławieństwa, rozleje je obficie w tych wszystkich miejscach, gdzie będzie umieszczony i czczony obraz Jego Boskiego Serca;

zjednoczy rodziny podzielone i będzie je chronił i pomagał tym, którzy będą w potrzebie i zwrócą się do Niego z ufnością o pomoc;

rozleje kojący olej swojej gorącej miłości na wszystkie wspólnoty, które powierzą się Jego szczególnej opiece; odwróci ciosy Bożej sprawiedliwości i udzieli im swojej łaski, gdy będą jej pozbawieni".

Piąta obietnica dotyczy apostołów szerzących kult Najświętszego Serca Jezusowego. Jej tekst znajduje się w liście siostry Małgorzaty do jej kierownika duchowego, a brzmi tak: „Mój Boski Mistrz dał mi poznać, że ci, co pracują dla zbawienia innych, będą pracować z sukcesem i posiądą sztukę poruszenia serc najbardziej zatwardziałych, jeżeli będą mieli nabożeństwo do mojego Serca i jeżeli będą innych do niego zachęcać i wszędzie rozszerzać cześć do mojego Serca".

W liście do matki Saumaise z 1688 roku znajduje się obietnica, którą nazywano powszechnie „Wielką tajemnicą". A oto jej tekst: „Obiecuję ci w przypływie miłosierdzia Mojego Serca, że moja wszechmocna miłość udzieli tym wszystkim, którzy będą przyjmowali Komunię Świętą przez 9 pierwszych piątków miesiąca, łaski pokuty końcowej i że nie umrą oni w mojej niełasce, bez otrzymania odpowiednich sakramentów. Moje Boskie serce będzie dla nich schronieniem w ostatniej godzinie ich życia". Należy podkreślić, że Pan Jezus nie powiedział „sakramentów" (tj. sakramentów pojednania i Eucharystii), ale „odpowiednich sakramentów", czyli środków odpowiednich dla każdej duszy, aby mogła przyjąć Bożą łaskę, która usprawiedliwia i zbawia.

Te obietnice nie są magiczną formułką pozwalającą dojść do szczęśliwości wiecznej bez większego wysiłku. Są one niejako dodatkiem do trudnych wymagań. Bóg udzieli człowiekowi swej łaski jedynie wtedy, gdy spełni on konieczne wymagania. Obietnice z Paray potwierdzają jedynie to, co nakazuje Ewangelia. Wymagają one wielkodusznego nastawienia do życia, zerwania z wszelkim grzechem i egoizmem oraz wierności w służbie Bożej. One „wabią serce", jak mówił św. Franciszek Salezy, lecz wcale nie zwalniają z pójścia wąską drogą, o której mówił Zbawiciel, konieczną, aby dusze mogły wejść do życia wiecznego.

 

9. Wizytki i jezuici w służbie rozwoju kultu Najświętszego Serca Jezusowego

 

2 lipca 1688 roku Małgorzata Maria miała wizję w kaplicy klasztornej, przed Najświętszym Sakramentem, w której została jej wyjawiona rola, jaką wizytki i jezuici mieli odegrać w upowszechnianiu kultu Najświętszego Serca Jezusowego. Kult ten jest skarbem dla Kościoła. Siostry wizytki winny się wewnętrznie nim ubogacić i przekazywać to ubogacenie innym. Ojcowie Towarzystwa Jezusowego winni ukazywać ludziom potrzebę i konieczność tego kultu; dzięki ich apostolstwu będzie się on rozszerzał.

Wkrótce potem młody jezuita, ojciec Jan Croiset, odwiedził Małgorzatę Marię w Paray. Podobnie jak ojciec La Colombiere był on wybrany przez Boga i miał się stać szczególnie umiłowanym uczniem Bożego Serca. Nasza święta, w listach pisanych do niego, zwierzała mu się wiele razy z nadzwyczajnych łask, jakie otrzymywała od Boga. Gdy ojciec Croiset pracował nad książką o kulcie Serca Jezusowego, siostra Małgorzata służyła mu dobrymi radami i zachęcała go do szybkiego ukończenia dzieła. Książka ukazała się w 1691 roku, czyli już po śmierci Małgorzaty Marii, co też pozwoliło autorowi umieścić w niej krótką biografię powiernicy Serca Jezusowego. Zawierała ona głównie wyjątki z listów Małgorzaty adresowanych do niego.

Wkrótce po widzeniu, które Małgorzata Maria miała 2 lipca 1688 roku, ukończono konstrukcję kaplicy w ogrodzie klasztoru (decyzję o jej wzniesieniu powzięto 21 czerwca 1686 roku). W głębi prezbiterium kaplicy był wielki obraz, przedstawiający Serce Jezusa. W poświęceniu brali udział ludzie świeccy i kler, wszyscy mogli zauważyć modlącą się w skupieniu siostrę Małgorzatę, która przez dwie godziny ceremonii trwała na modlitwie.

 

10. Przesłanie do króla Ludwika XIV

 

Podczas gdy kult Serca Jezusowego coraz bardziej się rozpowszechniał, Małgorzata otrzymała z nieba przesłanie skierowane do króla Ludwika XIV. Serce Jezusa pragnęło królować również w sercu rządzącego Francją, a za jego pośrednictwem - w sercach wielkich tego świata. Król proszony był również o wzniesienie wspaniałego budynku, w którym umieszczono by obraz Serca Jezusowego. Przed nim to władca wraz ze swoim dworem miał się poświęcić Bożemu Sercu. Ponadto Bóg wybrał Ludwika XIV, aby starał się u papieża o pozwolenie na odprawianie mszy świętej o Najświętszym Sercu Jezusa oraz o inne przywileje duchowe dla czcicieli Jego Serca. Gdyby król spełnił te zalecenia, miał otrzymać od Boga łaskę uświęcenia się i obietnicę wiecznego życia.

W przesłaniu tym nie chodziło o zalecenia dla całej Francji, lecz o zaproszenie adresowane do monarchy, aby poświęcił się Najświętszemu Sercu Jezusa. Nikt nie wie, czy zostało  kiedykolwiek doręczone Ludwikowi XIV. Gdyby tak się stało, to na pewno jego bliscy odradzaliby mu angażowanie się w to dzieło, które nie było jeszcze wtedy sprawą publiczną. Jedno jest pewne: nic z tego przesłania do władcy nie zostało zrealizowane.

 

 

ROZDZIAŁ VII Święta z klasztoru Najświętszej Maryi Panny

 

1. Ostatnie lata

 

Pod koniec 1686 roku Małgorzata Maria została zwolniona z obowiązków mistrzyni nowicjatu. Ponownie zaczęła pomagać siostrze odpowiedzialnej za opiekę nad chorymi. Stan jej zdrowia był bardzo zły, cierpiała między innymi z powodu obrzęku palca. By zlikwidować tę dolegliwość, konieczny był zabieg. Gdy lekarz przecinał jej palec bez znieczulenia, siostra znosiła to cierpliwie, a pomocnik lekarza, widząc to, powiedział: Jak dobrze jest być świętym". Po jakimś czasie siostrze Małgorzacie po raz trzeci polecono opiekować się dziewczętami w pensjonacie przyklasztornym. Pomagała również w formacji nowicjuszek. W lutym 1690 roku służebnica Boża znów poważnie zachorowała. Dręczyło ją także poczucie niepewności, gdyż mandat matki Melin dobiegał końca i nazwisko Małgorzaty Marii znalazło się na liście kandydatek na nową przełożoną. Prosiła więc Serce Jezusa, aby oddaliło od niej niebezpieczeństwo pełnienia tej funkcji. Jej prośby zostały wysłuchane, a na przełożoną wybrano matkę Levy-Chateaumorand. Siostra Alacoque została jej asystentką, ku wielkiej radości całej wspólnoty. Zakonnice, które niegdyś zdecydowanie występowały przeciwko niej, teraz z ufnością się jej powierzały.

 

2. Oznaki świętości

 

Klasztor w Paray dość późno i powoli zaczął doceniać cechy pozytywne siostry Małgorzaty Marii. Przez długi czas miała ona w oczach sióstr opinię chorej psychicznie i opętanej przez złego ducha. Najpierw nowicjuszki, a następnie siostry profeski przekonały się, że siostra Małgorzata potrafi czytać w ludzkich sercach, że zna przyszłość, wie, jaką ktoś wybierze drogę życiową, wie o mających nadejść cierpieniach, a nawet potrafi przewidzieć śmierć. Ludzie przychodzili do niej, by zasięgnąć rady - tak było przy założeniu szpitala w Paray. Pewnego dnia jedna z zakonnic zraniła sobie nogę i zaczęła ją pocierać skrawkiem sukni siostry Alacoque - następnego dnia rana była już zagojona.

Jej życie wiarą było ciągle żywe i niezmienne. W czasie dorocznych rekolekcji, w 1686 roku

nasza święta zobowiązała się czynić zawsze to, co najlepsze i chwalebne, ku czci

Najświętszego Serca Jezusa, a Ono otaczało ją umiłowaniem. Dwukrotnie Chrystus

powiedział do swojej służebnicy: „Gdybym nie ustanowił Najświętszego Sakramentu, to

ustanowiłbym go teraz ze względu na ciebie, żebym mógł spoczywać w twojej duszy

i przebywać w twoim sercu". Udzielając jej swoich łask - szczególnie spokoju wewnętrznego

- Pan Jezus dzielił z nią również swoje udręki, które cierpiał z powodu grzeszników.

17 stycznia 1690 roku Małgorzata napisała: „Widzę i kosztuję jedynie Jezusa cierpiącego i

opuszczonego i współczuję Jego cierpieniom; gdy przenika mnie Jego kochające Serce, to nie

pamiętam więcej o sobie samej".

 

3. Ostatnie dni

 

Od lutego 1690 roku Małgorzata Maria już nie pisała listów ani nie wychodziła do rozmównicy. Według jej słów, Jezus wyciszył w niej wszystkie doczesne sprawy. Pewnego dnia powiedziała: „W tym roku na pewno umrę". Widząc jej cierpienia fizyczne, związane z chorobą, matka przełożona odebrała jej wszystkie przedmioty pokutne i przyszła święta nie sprzeciwiała się jej.

22 lipca, w dniu swoich 43. urodzin Małgorzata rozpoczynała 40-dniowe rekolekcje. W rzeczywistości było to przygotowanie do śmierci, gdyż napisała wtedy: „Trzeba, abym była zawsze gotową".

W październiku, gdy rozpoczynały się doroczne rekolekcje sióstr, Małgorzata Maria musiała pozostać w łóżku.

„Umrę z powodu tej choroby", powiedziała. Przeżywała chwile wielkiego niepokoju z powodu czekającego ją sądu Bożego, lecz po odbyciu spowiedzi odzyskała spokój duszy; ufała przecież Jezusowi i liczyła na miłość Jego Serca, które tak bardzo ukochała. Siostra Małgorzata miała przygotowany testament, który spisała już wcześniej, gdy przełożoną była matka Greyfie.

Jej choroba nie wydawała się jednak śmiertelna. Tak twierdził lekarz i odmówił udzielenia jej Wiatyku, mimo że Małgorzata Maria prosiła o niego. 16 października, po przyjęciu Komunii Świętej powiedziała, że była ona ostatnią w jej życiu. Rankiem 17 października lekarz miał nadzieję, że jej stan się polepszy, tymczasem około godziny 17 Małgorzata Maria bardzo osłabła. O godzinie 19 ponownie poczuła się słabo. Przełożona, usłyszała od niej: „Moja matko, mam potrzebę jedynie Boga i ukrycia się w Najświętszym Sercu Jezusa Chrystusa". Po tych słowach Małgorzata poprosiła o namaszczenie chorych. Podczas gdy ksiądz udzielał jej sakramentu, oddała Bogu ducha. Było to około godziny 20.

 

4. W stronę chwały

 

Nazajutrz rano w całym Paray słyszało się krzyk: „Święta z klasztoru Najświętszej Maryi Panny umarła". Wszyscy biegli w stronę klasztoru, aby zobaczyć umarłą i zdobyć jakąś pamiątkę po niej. Siostra jednak odeszła z tego świata w całkowitym ubóstwie. Ludzie dotykali jej ciała różańcami, medalikami i ścinkami materiału. W czasie nabożeństwa pogrzebowego, 18 października w kaplicy panował wielki tłok. Całe miasteczko uważało za świętą tę, którą jeszcze przed czterema laty traktowało pogardliwie. Po nabożeństwie pogrzebowym ciało zmarłej zostało złożone w niszy grobowej pod kaplicą sióstr. W 1705 roku szczątki Małgorzaty Marii wyjęto z dawnego grobu, złożono do drewnianego pudełka i pochowano ponownie na nowym miejscu w podziemiach kaplicy sióstr. Coraz więcej ludzi przychodziło tam, aby pomodlić się przy grobie siostry Małgorzaty. Dzięki jej wstawiennictwu działy się najrozmaitsze cuda. Najciekawszym z nich było uzdrowienie młodej wizytki w 1713 roku. W tymże roku rozpoczęto proces informacyjny wszczęty przez biskupa z Autun. Przewodniczył mu wikariusz generalny Jan Józef Languet z Gergy. Zgodził się on również na napisanie biografii służebnicy Bożej, gdyż wzmianka o niej w książce ojca Croiset O kulcie Serca Jezusowego była zbyt lakoniczna.

Po objęciu stolicy biskupiej w Soissons ks. Languet wydał biografię siostry Małgorzaty; stało się to dopiero w 1729 roku.

Dzieło to stało się przedmiotem sporów i kłótni międzywyznaniowych, gdyż janseniści, wrogowie biskupa, przenieśli swą złość również na siostrę Alacoque. Zwykli chrześcijanie XVIII wieku nie rozumieli niezwykłości mistycyzmu św. Małgorzaty Marii. Tłumy ludzi jednak nadal przychodziły modlić się w kaplicy sióstr wizytek w Paray. Święty Benedykt Labre, będąc u początku swojej drogi w stronę świętości, zatrzymał się na dłuższy czas w kaplicy, w której Chrystus objawiał swoje Serce powiernicy Małgorzacie. Po burzliwym czasie rewolucji francuskiej, kiedy to jedna wizytka ocaliła wszystkie siostry, rozpoczęto proces beatyfikacyjny Małgorzaty Marii Alacoque. Beatyfikacja nastąpiła w bazylice watykańskiej 18 września 1864 roku. Po pewnym czasie rozpoczął się proces kanonizacyjny, po którego zakończeniu 13 maja 1920 roku papież Benedykt XV wpisał siostrę Małgorzatę Marię w poczet świętych Kościoła katolickiego. Przy okazji tej kanonizacji Benedykt XV wyraził pragnienie, aby jeden z ołtarzy Bazyliki św. Piotra został poświęcony Sercu Jezusowemu. Mozaika umieszczona nad tym ołtarzem przedstawia Jezusa ukazującego swoje Serce pokornej wizytce. Od tego czasu papieże wydający encykliki o Najświętszym Sercu Jezusa będą podkreślać rolę, jaką święta z Paray odegrała w propagowaniu kultu Serca Jezusowego. Tak uczynili Pius XI w 1926 roku w encyklice Miseren-tissimus, Pius XII w 1856 roku w encyklice Haurietis aąuas oraz Paweł VI w 1965 roku w liście apostolskim Investigabiles.

 

Prawdziwy portret świętej z Paray

 

Małgorzata Maria popularyzowała nabożeństwo do Serca Jezusowego, lecz sama, jako święta, nie stała się popularna. Faworyzowana przez łaskę i miłość Bożą, przyjąwszy dla zbawienia dusz niewiarygodne wyrzeczenia i cierpienia, spaliwszy się w ofierze jak hostia, została doprowadzona przez Chrystusa na takie wyżyny świętości, jakie nie są dostępne dla zwyczajnych śmiertelników. Niezrozumienie i fałszywe oskarżenia, których ofiarą padła siostra Małgorzata za życia, dotykały jej również po śmierci. Przyczynili się do nich ci, którzy nie rozumieją - jak mówi św. Paweł - „tego, co jest z Ducha Świętego". Jej zamiłowanie do cierpienia zaskakuje, a czasem nawet dezorientuje. Wielu stawiało sobie pytania o jej równowagę psychiczną, zapominając o tym, że miłość do Chrystusa ukrzyżowanego wymaga dostosowania się do Jego męki oraz przekonania, że „bez przelania Jego krwi nie ma zbawienia". Za zbawienie dusz płaci się drogo - drogo zapłacili za nie Chrystus i ci, którzy włączyli się do Jego dzieła.

Gdy jednak przeanalizuje się życie, dzieła i pisma Małgorzaty Marii, to można powiedzieć, że była niewiastą zrównoważoną, naturalnie radosną i towarzyską, posiadała umiejętność słusznego osądzania spraw i dar udzielania porad oraz mocny charakter, mimo chwilowych wątpliwości i obaw. Na podstawie analizy grafologicznej można powiedzieć, że „miłość była centrum zainteresowania jej osobowości". Była to dusza szlachetna i delikatna, serce czułe, przepełnione miłością do Chrystusa. Małgorzata zgodziła się dla miłości Jezusa i z troski o nieśmiertelność dusz na zjednoczenie swoich cierpień z Jego męką, aby „dopełnić w swoim ciele tego, co niedostaje Męce Chrystusowej dla dobra Jego Ciała, czyli Kościoła". Człowiek, którego serce nie płonie miłością, nie może zrozumieć gorącej natury świętej z Paray. Najbardziej godną naśladowania cechą św. Małgorzaty jest jej mocne przekonanie o konieczności kultu Serca Jezusowego. Chrystus chce nas zbawić, a my odpowiadamy Mu za to oziębłością i niewdzięcznością. Gdybyśmy potrafili uczcić Serce Jezusa, które tak bardzo nas umiłowało, że dało się dla nas przebić na krzyżu, to docenilibyśmy tę nadzwyczajną Miłość. Wówczas nasze kamienne serca zmiękłyby i stałyby się „sercami z ciała", na wzór Jego serca; wrócilibyśmy do Niego i byli zbawieni.

Kult Serca Jezusowego nie ma w sobie nic z bigoterii, nie ogranicza się jedynie do wypełnienia aktów pobożności ludowej i do uzyskania za nie łatwego dostępu do nieba. Jest on, jak mówi Pius X, „syntezą całej religijności". Pius XII powiada, że ten kult „ma nas doprowadzić do doskonałości i pełni miłości, która nas połączy z Bogiem i ludźmi". Kult Serca Jezusowego nie jest nabożeństwem podobnym do innych. Chodzi w nim przede wszystkim o oddanie naszych serc Chrystusowi, co będzie wymagało od nas wielkiego wyrzeczenia i wytrwałości w miłowaniu Boga i naszych braci.

„Serce jest głębią człowieka - jak napisał kardynał Danielou. - Dzisiejszy człowiek winien wrócić do idei serca. Jedynie w Sercu Jezusa odkrywa się tajemnicę serca ludzkiego. Jest to Serce, w którym są wszystkie skarby mądrości i wiedzy. To Serce jest królem i centrum wszystkich serc. Dlatego też przesłanie Małgorzaty Marii jest najbardziej aktualnym ze wszystkich przesłań".

 

 

 

Kilka dat z życia św. Małgorzaty Marii

 

22 lipca 1647 - Małgorzata Maria przychodzi na świat w Verosvres

1652 - składa ślub czystości

1656 - przystępuje do Pierwszej Komunii Świętej

1669 - przyjmuje sakrament bierzmowania

20 czerwca 1671 - wstępuje do klasztoru Wizytek w Paray-le-Monial

listopada 1672 - składa śluby zakonne (poprzedzone rekolekcjami) 27 grudnia 1673 - pierwsze wielkie objawienie

1674 - objawienie o pierwszych piątkach miesiąca i o Godzinie świętej

Czerwiec 1675 - wielkie objawienie: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi..."

31 grudnia 1678 - Małgorzata Maria spisuje swój testament, w którym oddaje się całkowicie

do dyspozycji Jezusa Jesień 1684 - przeżywa mistyczne zaślubiny z Panem 31 grudnia 1684 - zostaje mistrzynią nowicjuszek 1685 - na polecenie o. Rolin spisuje fakty ze swojego życia

31 października 1686 - składa ślub doskonałości Święto Wniebowstąpienia Pańskiego 1687 -

zostaje asystentką s. przełożonej 2 lipca 1688 - w święto Nawiedzenia otrzymuje wizję misji wizytek i jezuitów

września 1688 - następuje poświęcenie kaplicy Najświętszego Serca w ogrodzie 22 lipca 1690 - Małgorzata Maria rozpoczyna rekolekcje przygotowujące na śmierć

 

października 1690 - umiera w wieku 43 lat

1691 - ukazuje się książka o. Croiset na temat kultu Najświętszego Serca

września 1864 - beatyfikacja Małgorzaty Marii

13 maja 1920 - Benedykt XV dokonuje kanonizacji św. Małgorzaty Marii

 

SERCE OFIAROWANE

 

„Nie ma większej miłości niż oddanie swojego życia za tych, których się kocha". Ten czyn największej miłości Jezus przeżywa zarówno w swojej męce na Kalwarii, jak i w Najświętszej Eucharystii, którą Małgorzata Maria nazywa „Najświętszym Sakramentem" lub „Sakramentem Miłości". Właśnie fakt, że Jezus zechciał wydać się za każdego z nas, usprawiedliwia Jego pragnienie, byśmy tę miłość odwzajemnili. Jego wydane za nas Serce jest jednocześnie bezcennym darem i przynaglającym wezwaniem, byśmy ofiarowali samych siebie, upodabniając się do Niego i jednocząc z Jego ofiarą.

Podczas wielkiego objawienia w czerwcu 1675 roku Chrystus skierował do Małgorzaty Marii podniosły apel:

 

Odsłaniając mi swoje Boskie Serce, rzekł: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, aż do wyniszczenia się, by im dać dowody swej miłości. A zamiast wdzięczności od większości otrzymuję tylko niewdzięczność przez brak szacunku i świętokradztwa, przez oziębłość i pogardę, jaką mają dla Mnie w tym Sakramencie Miłości. Ale jeszcze większą boleścią jest dla Mnie to, że właśnie tak postępują ze Mną serca Mnie poświęcone" (Aut. 92).

 

W cierpieniu Jezusa Małgorzata Maria widzi przede wszystkim znak miłości dokonany zarówno na Kalwarii, jak i we mszy świętej:

 

Nie można kochać, nie cierpiąc. Jezus wyraźnie nam to pokazał na krzyżu, gdzie wyniszczył się z miłości do nas i nadal to czyni codziennie w Najświętszym Sakramencie ołtarza, w którym ma On gorące pragnienie, abyśmy upodobnili nasze życie do Jego życia (L. 54).

To gorące pragnienie Jezusa jest jak pragnienie z Golgoty lub studni Jakuba, jak wezwanie skierowane do serca człowieka, którego Jezus chce przyciągnąć do siebie:

 

Jedną z najcięższych moich udręk znosiłam wtedy, kiedy to Boskie Serce ukazało mi się z tymi słowami: „Pragnę, ale pragnieniem tak gorącym bycia kochanym przez ludzi w Najświętszym Sakramencie, że to pragnienie Mnie wyniszcza, a nie znajduję nikogo, kto czyniłby wysiłki, według mojego pragnienia, aby Mnie zaspokoić, odwzajemniając moją miłość" (L. 133).

 

Ten, kto słyszy to wezwanie, odczuwa najpierw, że został zaproszony do ofiarowania swojego serca, to znaczy swojej woli.

Jezus pragnie stać się jedynym posiadaczem twojego serca. Nie sprzeczaj się więc już z Nim o byle co, ale jutro po Komunii Świętej, ukorzona w duchu u Jego stóp i jakby trzymając swoje serce w dłoniach, złóż Mu całkowitą i doskonałą ofiarę ze wszystkiego, czym jesteś (Av. 31).

 

To złożenie ofiary z siebie przybierze formę „poświęcenia" - kroku, do którego Małgorzata Maria zachęca, proponując pewną formułę - oto jej początek:

 

Ja... oddaję siebie i poświęcam Najświętszemu Sercu naszego Pana Jezusa Chrystusa moją osobę i moje życie, moje uczynki, troski i cierpienia, aby nie służyć już więcej żadną cząstką mojej istoty niczemu innemu, jak tylko temu, by Go kochać, czcić i uwielbiać. To właśnie w tym przejawia się moja nieodwołalna wola, by być całkowicie dla Niego i czynić wszystko dla Jego miłości, odrzucając z całego serca wszystko to, co mogłoby się Mu nie podobać. .. (Pr. 25).

 

Do tej ofiary Małgorzata Maria dołącza intencję wynagradzającą. Pewnego dnia Jezus skarży się na duszę, która przed chwilą przyjęła Go w złej dyspozycji. Naszą świętą, która ofiarowuje się spontanicznie, by zadośćuczynić za te zniewagi, Jezus uczy postępowania wynagradzającego w duchu eucharystycznym:

 

Chcę za każdym razem, ilekroć dam ci poznać złe traktowanie, jakie Mnie spotyka od tej duszy, byś - gdy Mnie przyjmiesz - upadła do stóp moich i wynagradzała mej miłości, ofiarowując w tym celu mojemu Ojcu Przedwiecznemu krwawą Ofiarę Krzyża i ofiarowując siebie samą dla uczczenia mej Osoby i dla wynagrodzenia niegodziwości, których doznaję w tym sercu (S. 29).

 

Wynagrodzeniem w najwyższym stopniu jest więc wydane Serce Jezusa, jedynego Pośrednika, którego jedyna Ofiara zbawiła wszystkich ludzi. Pewnego dnia Jezus wyrzuca Małgorzacie Marii wielkie umartwienie, „szaleństwo". Ta zaś odpowiada Mu: „Czego Ty nie uczyniłeś, by zdobyć serce ludzi?", a wówczas Jezus przyznaje:

 

To prawda, moja córko, że moja miłość kazała Mi wszystko złożyć w ofierze za nich, nie licząc na ich odwzajemnienie, ale chcę, abyś przez zasługi mojego Najświętszego Serca wynagradzała za ich niewdzięczność. Chcę ci dać moje Serce. Ale przedtem ty musisz się stać ofiarą całopalną (Aut. 71). Odtąd staje się jasne, że nasza ofiara jest ważna jedynie w takiej mierze, w jakiej łączy się z ofiarą Serca Jezusowego, które jako jedyne może ją oczyścić.

 

Kiedy popełnię jakieś błędy i zostanę za nie ukarana przez pokutę, ofiaruję Ojcu Przedwiecznemu jedną z cnót tego Boskiego Serca, aby zapłacić za zniewagę, którą Mu wyrządziłam, aby spłacić w ten sposób po trochu mój dług; a wieczorem złożę w tym godnym uwielbienia Sercu to, co zrobiłam w dzień, aby ono czyściło to, co będzie nieczyste i niedoskonałe w moich czynach, aby uczynić je godnymi, aby je przystosować do Niego i złożyć je w Jego Boskim skarbcu, Jemu pozostawiając możliwość dysponowania wszystkim według Jego upodobania; sobie zaś - jedynie troskę o to, by Go kochać i zadowalać (Ret. 84).

 

Właśnie te rekolekcje z 1684 roku pozwolą Małgorzacie Marii zogniskować całe swoje życie konsekrowane wokół sakramentu Eucharystii, ze szczególnym naciskiem na upodobnienie. Jezus zmienia jej serce w płomień pochłaniającego ognia czystej miłości...

 

(...) pozwalając mi zrozumieć, że skoro przeznaczył mnie całą do składania nieustannego hołdu Jego stanowi Hostii i Ofiary w Najświętszym Sakramencie, [to ja] muszę tym samym nieustannie składać Mu w ofierze moją istotę przez umiłowanie adoracji, unicestwienia i upodobnienia do życia ukrytego, które On ma w Najświętszej Eucharystii, praktykując moje śluby według tego świętego Wzoru, pozostając w takim ogołoceniu ze wszystkiego, że jest pogrążony w stanie, w którym przyjmuje od swoich stworzeń wszystko to, co one chcą Mu dać i Jemu złożyć (Ret. 84).

 

Odruchowo (co nas uspokaja), Małgorzata Maria wyraża obawę, że nie będzie mogła właściwie odpowiedzieć na pragnienie Zbawiciela. W rzeczywistości to upodobnienie jest łaską:

 

Po wszystkim, co właśnie powiedziałam, drżałam z obawy, że nie będę mogła zrealizować tego w praktyce, a jako że przystępowałam do Komunii Świętej, On dał mi zrozumieć, że sam przychodzi wycisnąć w moim sercu święte życie, które prowadzi w Eucharystii - życie całkowicie ukryte i unicestwione w oczach ludzi, życie pogrzebane, życie cierpienia, a także, że da mi siłę do uczynienia tego, czego pragnie ode mnie (Ret. 84).

 

Dwa lata później Małgorzata Maria zachęca pewną zakonnicę do wejścia w tego ducha wynagradzania przez miłość:

 

Powinnyśmy żyć tym życiem miłości, które połączy nas z Nim... abyśmy się całkowicie upodobniły do Jego stanu poświęcenia, oddania się i miłości w Najświętszym Sakramencie, gdzie trzyma Go miłość jako ofiarę całkowicie oddaną, by nieustannie poświęcał się dla chwały swojego Ojca i naszego zbawienia (L. 53).

 

Małgorzata Maria wyraża także tę ofiarę z siebie samej w zakończeniu „modlitwy miłości do Najświętszego Serca":

 

O Boskie Serce, łączę się z Tobą i zatracam się w Tobie! Nie chcę już żyć inaczej jak z Ciebie, przez Ciebie i dla Ciebie. W ten sposób całym moim zajęciem będzie pozostawanie w ciszy i szacunku, w ogołoceniu przed Tobą, jak płonąca lampa, która się spala przed Najświętszym Sakramentem. Kochać, cierpieć i umrzeć! Amen (Pr. 23). Zgodność z pragnieniami Serca Jezusowego prowadzi do uczestnictwa w Jego dziele zbawienia, ale w jakim charakterze? Pouczona przez samego Jezusa i odpowiadając na Jego prośbę, Małgorzata Maria stwierdza: jako narzędzie. Mówiąc o grzesznikach, Jezus poleca

jej:

 

Kiedy dam ci poznać, że Boża sprawiedliwość jest na nich rozgniewana, przyjdziesz przyjąć Mnie w Komunii Świętej; a postawiwszy Mnie na tronie twojego serca, będziesz Mnie adorować, padając do mych stóp. Będziesz Mnie ofiarowywać mojemu Ojcu Przedwiecznemu, jak cię tego nauczę, aby uspokoić Jego sprawiedliwy gniew i skłonić Jego miłosierdzie do przebaczenia im. I nie będziesz stawiała żadnego oporu mojej woli, kiedy dam ci ją poznać, nie opierając się również poleceniom, które wydam za twoim pośrednictwem przez posłuszeństwo, ponieważ chcę, abyś mi służyła za narzędzie, by przyciągnąć serca do mojej miłości (Ret. 78).

 

Te ostatnie słowa są tak piękne, że zostały wyryte na relikwiarzu św. Małgorzaty Marii w kaplicy Nawiedzenia. Poruszające słowa Pana, które prowokują pytanie: jak to będzie mogło się dokonać? Jezus odpowiada, że to Jego wszechmoc będzie działała, że dzieło nie zależy od narzędzia, którym mistrz się posłużył, i dodaje:

 

Ale - jak ci to obiecałem - w zamian posiądziesz skarby mojego Serca i obiecuję ci, że będziesz mogła nimi dysponować według twojego upodobania na korzyść wskazanych osób. Nie bądź skąpa w udzielaniu ich, ponieważ są one nieskończone (Ret. 78).

 

Lekcja pokory i zaufania w tej posłudze, o którą Pan prosi ostatecznie każdego, jako o odpowiedź na Jego miłość. Jak zauważa Małgorzata Maria:

 

Bogu podoba się często posługiwanie się najmniejszymi i najbardziej godnymi pogardy rzeczami w celu zrealizowania swoich największych zamiarów, zarówno po to by oślepić i zmieszać rozumowanie ludzkie, jak i by ukazać swoją moc, która może uczynić wszystko, co Mu się podoba, chociaż nie zawsze to czyni, nie chcąc gwałcić serca człowieka (L. 107).

 

Bardzo często Pan posługuje się tym, co słabe, by zmieszać mocnych i uczonych:

 

Nie ma co począć... z potęgami ludzkimi, ponieważ kult i królowanie Najświętszego Serca zostają ustanowione tylko przez osoby biedne i pogardzane, i to pośród sprzeciwów, aby nie przypisywano niczego potędze ludzkiej. Aby pomimo opozycji i sprzeciwów, jakie można tu napotkać, [Najświętsze Serce] panowało i dawało się poznać i kochać nawet tym, którzy się Mu sprzeciwiają (L. 111).

 

 

CO TO JEST INTRONIZACJA?

 

Intronizacja i poświęcenie się Sercu Jezusa stanowi dalszy ciąg konsekracji, czyli poświęcenia, jakie dokonało się w życiu każdego z nas przez chrzest święty. Gdy rodzina oddaje się Sercu Bożemu, jej członkowie odnawiają tym samym przyrzeczenia chrztu świętego, przez które zobowiązali się, aby w ich duszach panował nie szatan, lecz Chrystus.

 

NAJOGÓLNIEJ MÓWIĄC, INTRONIZACJA, JAK WSKAZUJE NA TO SAMA NAZWA - TO WYNIESIENIE KOGOŚ NA TRON, OBWOŁANIE GO KRÓLEM, PANEM I WŁADCĄ.

W SZCZEGÓLNOŚCI ZAŚ, INTRONIZACJA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA POLEGA NA:

obwołaniu Chrystusa jedynym naszym Panem, Królem i Władcą,

zawierzeniu Bożej miłości objawionej nam w Boskim Sercu Jezusa,

poświęceniu i oddaniu się pod opiekę tego Najświętszego Serca,

zawarciu na całe życie szczególnego przymierza z Boskim Sercem Jezusa. Najświętsze Serce Pana Jezusa jest Królem osób, rodzin i całego rodzaju ludzkiego. Ale Chrystus chce być naszym Królem przede wszystkim poprzez nasz własny wybór i decyzję. Tego aktu dokonujemy właśnie poprzez intronizację. Intronizacja jest zatem czymś więcej niż tylko poświęceniem obrazu czy figury Najświętszego Serca Jezusowego. Jest ona nade wszystko uznaniem królewskiej mocy i władzy Jezusa Chrystusa i odpowiedzią na największe pragnienie Jego Serca, abyśmy miłowali Pana Boga z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił, a bliźniego jak siebie samego (por. Pwt 6,5).

 

Intronizacja jest również naszą odpowiedzią na objawienia św. Małgorzacie Marii Alacoque z Paray le Monial, gdzie Chrystus wskazując na swoje Najświętsze Serce, przypomniał światu o swojej miłości tak często zapominanej i lekceważonej przez ludzi: „Oto Serce, które tak bardzo ludzi ukochało, a które otrzymuje od wielu, nawet od tych najbardziej umiłowanych, tylko oziębłość i niewdzięczność".

I skarżył się jeszcze Zbawiciel, że „niewdzięczność ta jest Mu boleśniejsza nad cierpienia całej Jego męki".

I mówił dalej, że „gdyby ludzie choć trochę miłości Mu okazali, za nic by sobie poczytał to wszystko, co dla nich uczynił".

Poprzez intronizację i wypływające z niej, a podejmowane przez nas, zobowiązania, dajemy Bogu naszą pozytywną odpowiedź na Jego miłość opisaną na kartach Ewangelii a wyrażoną w szczególny sposób w Boskim Sercu Jezusa. O tej to właśnie miłości przypomina nam Chrystus w objawieniach w Paray le Monial.

 

Zobowiązania wynikające z intronizacji

 

Osoby i rodziny poświęcające się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa zobowiązują się do tego, aby:

Królem i Panem ich życia był Jezus Chrystus.

Najważniejszą zasadą ich życia było Jego PRAWO MIŁOŚCI BOGA I CZŁOWIEKA. Starać się więc będą:

 

żyć w zjednoczeniu z Boskim Sercem Jezusa dzięki miłości, łasce i posłuszeństwu Bożym przykazaniom,

kierować się w codziennym postępowaniu życzliwością, dobrocią i miłosierdziem względem bliźnich.

 

W każdy I piątek miesiąca będą uczestniczyć (przynajmniej jedna osoba z rodziny) w parafialnym Nabożeństwie do Serca Pana Jezusa i przyjmować Komunię św. wynagradzającą za grzechy.

W każdy I piątek miesiąca cała rodzina modlić się będzie do Serca Bożego, odmawiając wspólnie:

Wierzę w Boga;

Akt poświęcenia rodziny Najświętszemu Sercu Pana Jezusa;

Chwila osobistej modlitwy;

„Ojcze nasz" w intencji rodziny

(Można też dodać inne modlitwy, np. Litanię, czy pieśń do Serca Pana Jezusa).

Czciciele Najświętszego Serca Pana Jezusa będą pokładać swą ufność w Jego Boskim Sercu, a szczególnie w chwilach ważnych, smutnych i radosnych.

Powyższe zobowiązania wobec Serca Pana Jezusa, co należy jasno stwierdzić, nie są podejmowane pod sankcją jakiegoś grzechu. Jednak, podejmując je, wielkodusznie odpowiadamy na miłość Chrystusa, który z wysokości krzyża wołał: „Pragnę!".

 

Błogosławione owoce intronizacji

 

Tak rozumiana i przeżywana intronizacja przynosi niezliczone łaski i błogosławieństwa dla rodzin i osób - a poprzez nie uświęca i przemienia społeczeństwo, przyczyniając się do budowania cywilizacji miłości we współczesnym świecie. W nabożeństwie do Najświętszego Serca Pana Jezusa kryje się więc główny nurt życia Kościoła i wypowiada się istota życia chrześcijańskiego.

Jak bezcennym darem jest dla nas intronizacja i Nabożeństwo do Bożego Serca, wskazują nam na to także obietnice Serca Jezusowego.

 

Obietnice Serca Jezusowego

 

Obietnice Serca Jezusowego zostały przekazane we Francji św. Małgorzacie Marii Alacoque (1647-1690), której Chrystus ukazywał się kilkakrotnie z sercem przebitym i opasanym cierniową koroną, z którego wytryskują płomienie miłości, a w ich centrum jest krzyż. Oto najważniejsze obietnice Pana Jezusa przekazane nam w Paray le Monial dla czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa:

1. Wskażę im w życiu powołania drogę, a nią idących swą łaską wspomogę.

2. W rodzinie spokój i zgoda zagości,bo złączę wszystkich więzią mej miłości.

3. Gdy ból i smutek zadadzą im ranę, Ja sam balsamem pociechy się stanę.


4. Pod moim skrzydłem grot złego ich minie, Jam ich ucieczką w ostatniej godzinie.

5. Stąd wzrok mój na nich odpocznie łaskawy, pobłogosławię codzienne ich sprawy.

6. W Sercu mym źródło grzesznikom otworzę, z którego spłynie miłosierdzia morze.

7. Od mego Serca ognistych płomieni, serce oziębłe w gorące się zmieni.

8. Serca, co dotąd służą mi gorliwie, jeszcze gorętszą miłością ożywię.

9. Dom, gdzie czcić będą obraz Serca mego, z błogosławieństwa zasłynie Bożego.

10.    Pracy kapłańskiej dam błogosławieństwo, że z serc najtwardszych odniesie zwycięstwo.

11. Czci mej szerzeniu gorliwie oddani, w tym Sercu będą na wieki wpisani.

12. Kto 9 Pierwszych Piątków odprawi jak trzeba, nie umrze w grzechu, lecz wejdzie do nieba.

 

Jezu cichy i pokornego Serca, Uczyń serca nasze według Serca Twego! W Tobie, o Serce Jezusa swą ufność złożyłem i nie będę zawiedziony na wieki!


7  czerwca - piątek:

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

 



 

Przedmiotem tego Święta jest miłość Boga objawiona w „Sercu Pana Jezusa”.

Uroczystość „Najświętszego Serca Pana Jezusa”

obchodzona jest w piątek po drugiej niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego. Jej ideą jest przypominanie o wielkiej miłości Zbawiciela do ludzi oraz wezwanie skierowane do każdego z nas, aby na tę miłość odpowiedzieć.

 Oddając cześć „Sercu Jezusowemu” nie dosłownie ale symbolowi miłości, uświadamiamy sobie bardziej niż kiedykolwiek, że "miłość nie jest miłowana".

 Pragniemy więc, aby nasze serca (też nie dosłownie bo serce to maszyna ssąco-tłocząca i z miłością nic nie ma wspólnego, a wyjaśniam dlatego, że kler nie potrafi już  tych pojęć rozróżnić.(Cud eucharystyczny w Sokółce)) rozpalił ogień Bożej miłości.

 Widzimy jak wielu pozostaje głuchymi na wezwanie Pana Jezusa i przepraszamy za nich. Wielu żyje w grzechu, więc za nich chcemy wynagradzać.

 Chcemy się tez wpatrywać w Serce Zbawiciela, ponieważ jak pisze Jan Paweł I w swym „Liście o Sercu Bożym z okazji Trzystuletniej Rocznicy Śmierci Św. Małgorzaty Marii” :

„OD NAJŚWIĘTSZEGO SERCA JEZUSA, SERCE CZŁOWIEKA OTRZYMUJE ZDOLNOŚĆ KOCHANIA”.

Starożytność chrześcijańska czciła miłość Chrystusa przedstawioną w obrazie Serca Jezusa w Dobrym Pasterzu. Kult miłości ofiarnej i wiernej aż do końca nawiązywał do perykopy Janowej o otwartym boku Jezusa (7, 37; 19, 34).

W wiekach średnich przejawia się on w kulcie Jezusowych ran, ukoronowanej cierniami głowy Jezusa (XII i XII1 w.).

Rozwinął się szczególnie w XIII i XIV stuleciu w kręgach mistyków: Bonawentury (+ 1274), Mechtyldy z Magdeburga (f 1282), Gertrudy z Helfta (+ 1302), Henryka Suzo (+ 1366), Katarzyny ze Sieny (+ 1380).

W XV wieku rozszerza się prawie wszędzie nabożeństwo do ran Chrystusa i wizerunki „Jezusa cierpiącego”.

Między mistykami, którzy wnikają duchowo w ranę Serca Jezusowego, lub którym nasz Zbawiciel ukazuje swoje Serce znajdą się święta Ludwina z Schiedam (1380-146?), św. Katarzyna Bolońska (1413-1463), święta Franciszka Rzymianka (1384-14 40), i święta Joanna Francuska(1464-1505) W devotio moderna, a w XVI w. dzięki działalności jezuitów, oratorium P. Berulle'a (+ 1629) i Jana z Eudes ( + 1680) kult ten dochodzi do formy szczytowej.

Św.Jan z Eudes był niewątpliwie najżarliwszym apostołem nabożeństwa do Najświętszego Serca, jeszcze przed świętą Małgorzatą Marią, której później był współczesnym.

Misjonarz, działający czynnie, a zarazem mistyk, zaczął głosić nabożeństwo do „Serca Maryi”, lecz wkrótce doszedł do Serca Jezusa, gdyż te dwa Serca stanowią jedno, tak są zjednoczone miłością.

Chciał on zaprowadzić publiczna cześć obu Serc Najświętszych, ułożył więc Mszę i Oficjum, które kazał odprawiać.

Jan z Eudes jako pierwszy otrzymał pozwolenie od swego biskupa (1672) na odprawienie Mszy św. o Sercu Pana Jezusa. Jako spowiednik był związany z Marią Małgorzatą Alacoque, w której wizjach odczytywano pragnienie ze strony Jezusa specjalnego święta ku czci Miłości personifikowanej w Bożym Sercu.

 

Organizował on bractwa czczące Najświętsze Serce, wreszcie założył zgromadzenie zakonne pod wezwaniem Najświętszych Serc.

Atakowany ( przez kler a nie przez katolików świeckich!) i prześladowany też przez kler bronił nabożeństwa, głoszonego w swoim dziele:

„Serce przedziwne Najświętszej Matki Bożej”

którego dwunasta księga cała jest poświęcona „Najświętszemu Sercu Jezusowemu”.

„Serce Jezusa – pisał – jest SANKTUARIUM I OBRAZEM BOSKIEJ DOSKONAŁOŚCI. Jest świątynią, ołtarzem i kadzielnicą Boskiej miłości (...) Jest to ognisko miłości oczyszczającej, oświecającej, uświęcającej, przemieniającej i ubóstwiającej”

Papieże 100 lat zwlekali z oficjalnym ustanowieniem "NOWEGO" ŚWIĘTA!.

Trudno zrozumieć papieży jakoby nieomylnych i prowadzonych przez Ducha Bożego aby tak długo zwlekać w sprawie tak oczywistej i bezdyskusyjnej.

CZEGO TAK ZNOWU PAPIEŻE SIĘ OBAWIALI!?

Pierwsi otrzymali pozwolenie na kult Jezusowy biskupi polscy od papieża Klemensa XII (1765) oraz Rzymskie Bractwo Serca Jezusowego. Papież Pius IX rozszerzył je w 1856 roku na cały Kościół.

Papież Leon XIII podniósł jego rangę i zalecił poświęcenie się Sercu Jezusowemu całemu światu. On też zatwierdził specjalną Mszę św. wotywną przeznaczoną na pierwsze piątki miesiąca. Co jest warte uwagi, 25 maja 1899 roku, Leon XIII ogłosił Encyklikę „Annum Sacrum” a 11 czerwca poświęcił cały rodzaj ludzki Sercu Jezusowemu.

Wszyscy następcy Leona XIII na stolicy piotrowej będą zalecać z naciskiem nabożeństwo do Najświętszego Serca.

Papież Pius XI w 1925 roku ustanowił ŚWIĘTO CHRYSTUSA KRÓLA, które przedstawia społeczny aspekt kultu NAJŚWIĘTSZEGO SERCA a 8 maja 1928 roku wydał Encyklikę ”Miserentissimus” o powszechnym obowiązku wynagradzania NAJŚWIĘTSZEMU SERCU JEZUSA.

 Papież ten ogłosił formularz mszalny i oficjum święta ku czci Najświętszego Serca. Pius XII natomiast opublikował specjalną encyklikę Haurietis aquas (1956) o czci Serca Jezusowego.

Rozwój kultu Serca Jezusowego napotykał także trudności w różnych okresach historii.. (a jakże tylko ze strony kleru).

Szczególnie zwalczali go teologowie oświecenia i janseniści. (wysocy rangą księża katoliccy).

 Jednak Nabożeństwo do Najświętszego Serca nie jest , czego się obawiali niektórzy teologowie, jakąś dewocją, spełnianiem małych i łatwych praktyk pobożnych, ze względu na przedmiot mało  mający wspólnego z Ewangelią!!!.

Dzisiaj identyczne argumenty sprzeciwu słyszymy z ust przedstawicieli episkopatu odnośnie intronizacji Jezusa Chrystusa. I w każdym ustanowionym święcie kościelnym występowała ta reguła. Katolicy chcieli ustanowienia święta a kler robił wszystko aby do takiego święta nie doszło. Nie było wyjątku od tej niechlubnej reguły.

Jak pisze Pius XII w encyklice „Haurietis Aquas” (z dniem 15 maja 1956):

 „Serce naszego Zbawiciela jest w pewien sposób obrazem Boskiej Osoby Słowa i Jego podwójnej natury ludzkiej i Boskiej. W nim możemy widzieć nie tylko symbol, ale jakby STRESZCZENIE CAŁEJ TAJEMNICY NASZEGO ODKUPIENIA”.

„Kiedy wielbimy Najświętsze Serce Chrystusa, czcimy w nim i przez nie zarówno niestworzoną miłość Słowa Bożego, jak i Jego miłość ludzką i inne uczucia i cnoty. Jedna i druga bowiem miłość skłoniła naszego Zbawiciela do ofiarowania się za nas i za cały Kościół” (# 43).

Patrząc z podobnej perspektywy, K. Rahner przez teologiczne refleksje nad Sercem jako PRASŁOWEM, PRAPOJĘCIEM, na którym opiera się Pismo Święte i praxis Kościoła, kiedy mówią o Sercu Jezusa, jak również poprzez

ROZUMIENIE SERCA JAKO CENTRUM OSOBY,

CAŁEGO CZŁOWIEKA, stworzył antropologiczno-teologiczne podstawy tego kultu.

W Mszale z 1970 r. znajdują się dwa formularze związane z Sercem Jezusa (świąteczny i wotywny). Zestaw tekstów świątecznych nawiązuje do formularza, którego autorem jest Pius XI razem ze swoim współpracownikiem, benedyktynem H. Quentinem. Kolekty (jedna nowa) podejmują myśl wysławiania Boga za dary łaski,

 "za niewyczerpane skarby miłości" otrzymane w Sercu Jezusa, a także motyw zadośćuczynienia, który traktowany jest jako obowiązek".

Bardzo charakterystyczna jest modlitwa po Komunii, w której odnajdujemy prośbę, by przeświadczenie o miłości Bożej w Sercu Jezusa, jedynym

"miejscu, w którym świat odkrywa prawdziwą naturę Boga",

prowadziło do umiejętności dostrzegania Chrystusa w braciach. Teksty euchologijne Mszy wotywnej nastawione są bardziej na naśladowanie Bożego Serca”.

Prefacja jest wyjątkowo przepełniona tekstami biblijnymi. Zbawczy czyn Chrystusa na krzyżu (wywyższenie), wypływający z niepojętej miłości, staje się źródłem sakramentów Kościoła (chrzest i Eucharystia - krew i woda wypływające z boku Chrystusa).

Augustyn (In lohannis Evangelium Tractatus 120. 2, PL 35, I 53) podkreśla, że SERCE JEZUSA zostało otwarte (nie tyle zranione czy uderzone), aby mogło ukazać się jako źródło sakramentów Kościoła, bez których nie można wejść do prawdziwego życia. Czerpanie z sakramentów świętych ("zdrojów zbawienia") prowadzi, jest "pociągnięciem" do chwały Ojca, tam gdzie przebywa JEZUS CHRYSTUS KRÓL "wywyższony", tj. uwielbiony.

 Hymn z Godziny czytań sławi nieskończoną miłość Bożego Serca ukonkretnioną w darze samego siebie dla okazania miłosierdzia rodzajowi ludzkiemu.

Rozważania nad UROCZYSTOŚCIĄ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA podeprę fragmentami zacytowanymi z „Autobiografii” św. Małgorzaty Marii Alacoque:

„Nagle uczułam jak ogarnia mnie głębokie skupienie i równocześnie ukazało mi się Serce mojego umiłowanego Jezusa bardziej jaśniejące niż słońce. Znajdowało się ono wśród płomieni swej przeczystej miłości otoczone Serafinami” (...) Aniołowie ci śpiewali:

„MIŁOŚĆ TRIUMFUJE, MIŁOŚĆ SIĘ RADUJE, MIŁOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO SERCA RADOŚCIĄ NAS NAPEŁNIA”.






Ostatnie wielkie objawienie będące jej udziałem, które miało
miejsce w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu w
oktawie Bożego Ciała między 13 a 20 czerwca 1675 roku
przyniosło nam idee obchodzonej niebawem uroczystości.

Pan Jezus ukazawszy się swej powiernicy, odsłonił swe Boskie Serce i wskazując na nie, powiedział:

„OTO SERCE, KTÓRE TAK BARDZO UMIŁOWAŁO LUDZI, ŻE NICZEGO NIE SZCZĘDZIŁO, AŻ DO WYCZERPANIA I WYNISZCZENIA SIĘ, BY IM DAĆ DOWODY SWEJ MIŁOŚCI. A W ZAMIAN OD WIĘKSZOŚCI LUDZI DOZNAJE TYLKO NIEWDZIĘCZNOŚCI PRZEZ NIEUSZANOWANIA I SWIĘTOKRADZTWA, PRZEZ OZIĘBŁOŚĆ I POGARDĘ Z JAKA SIĘ ODNOSZĄ DO MNIE W TYM SAKRAMENCIE MIŁOŚCI...”

„DLATEGO ŻĄDAM OD CIEBIE, ŻEBY PIERWSZY PIĄTEK PO OKTAWIE BOŻEGO CIAŁA BYŁ POŚWIĘCONY NA SZCZEGÓLNA UROCZYSTOŚĆ KU UCZCZENIU MOJEGO SERCA, ABY W TYM DNIU PRZYSTĘPOWANO DO KOMUNII SWIĘTEJ I SKŁADANO UROCZYSTE WYNAGRODZENIE, PRZEZ PUBLICZNE AKTY PRZEBŁAGANIA, AŻEBY NAPRAWIĆ ZNIEWAGI JAKICH TO SERCE DOZNAŁO PODCZAS WYSTAWIENIA NA OŁTARZACH, OBIECUJĘ CI RÓWNIEŻ, ŻE MOJE SECE ROZSZERZY SIĘ, BY ROZLEWAĆ OBFICIE STRUMIENIE SWEJ BOSKIEJ MIŁOŚCI NA TYCH, KTÓRZY MU ODDAWAĆ BĘDĄ TĘ CZEŚĆ I KTÓRZY STARAĆ SIĘ BĘDĄ, BY MU BYŁA ODDAWANA.”

(autor nieznany)

 

8  czerwca -sobota:

Niepokalane Serce Najświętszej Maryji Panny.






 

Nabożeństwo Niepokalanego Serca Maryji jest istotną częścią Orędzia Fatimskiego.

"[Pan Jezus] chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron(...) [Wówczas Matka Boska] rozchyliła swe dłonie i po raz drugi przekazała nam [widzącym] odblask tego niezmiernego światła(...) Przed prawą dłonią Matki Bożej znajdowało się serce otoczone cierniami, które wydawały się w nie wbijać. [Widzący zrozumieli], że było to "[Pan Jezus] chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Tym, którzy je przyjmą, obiecuję zbawienie. Dusze te będą tak drogie Bogu, jak kwiaty, którymi ozdabiam Jego tron(...) [Wówczas Matka Boska] rozchyliła swe dłonie i po raz drugi przekazała nam [widzącym] odblask tego niezmiernego światła(...) Przed prawą dłonią Matki Bożej znajdowało się serce otoczone cierniami, które wydawały się w nie wbijać. [Widzący zrozumieli], że było to Niepokalane Serce Maryi, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia"

(Antonio Borelli, Fatima - orędzie tragedii czy nadziei?).

Niezwykle znaczące w drugim objawieniu Maryi w Fatimie są słowa Matki Bożej dotyczące nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca. Zapewnia Ona Niebo tym, którzy będą praktykowali to nabożeństwo. Obietnica uczyniona Łucji, Hiacyncie, Franciszkowi, a za ich pośrednictwem także całej ludzkości, dotyczy wszystkich tych, którzy poznają Jej przesłanie, gdziekolwiek by się znajdowali.

Poprzez objawienie fatimskie, Matka Najświętsza podkreśliła wagę kultu Jej Niepokalanego Serca, który już od dłuższego czasu rozwijał się w Kościele. Jego genezę należy upatrywać w działalności św. Jana Eudesa (1601-1680). W pierwszej połowie XVII w., założyciel zakonu pod wezwaniem Serc Jezusa i Maryi, polecił swoim dzieciom duchowym obchodzić 8 lutego święto Serca Maryi.
 Na ten dzień przygotował odpowiednie teksty liturgiczne: mszalne i brewiarzowe. Św. Jan Eudes był także autorem pierwszego dziełka na temat kultu Serca Maryi wydanego rok po jego śmierci.

Na przełomie XVII/XVIII w. nabożeństwo do Serca Maryi rozpowszechniło się w wielu krajach europejskich, w tym także w Polsce (bractwa w Wilnie od 1717 r. i w Warszawie u karmelitów w 1723 r.).

Podczas pontyfikatu Piusa VII święto Niepokalanego Serca NMP przyjęło się we wszystkich zakonach i w wielu diecezjach . Papież Pius IX (zm. 1878) zatwierdził teksty Mszy świętej i oficjum brewiarza.

 

PRZEŁOMOWE BYŁY JEDNAK WSPOMNIANE OBJAWIENIA W FATIMIE.

 Dnia 31 października 1942 r., w orędziu radiowym skierowanym do Portugalii z okazji zakończenia roku jubileuszowego objawień, Ojciec Święty Pius XII oddał Kościół i cały rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi. 4 maja 1944 r. tenże sam papież ustanowił święto Niepokalanego Serca Maryi dla całego Kościoła. Obchodzone było początkowo 22 sierpnia, czyli na zakończenie oktawy Wniebowzięcia.
W wyniku zmian posoborowych święto przeniesiono na sobotę po uroczystości Najświętszego Serca Jezusowego.

Dnia 13 maja 1917 roku w samo południe kiedy troje dzieci: Łucja (lat 10), jej brat cioteczny Franciszek (lat 9) i Hiacynta (siostra Franciszka lat 7) w odległości 3 km od Fatimy pasły swoje owce, ujrzały nagle silny błysk ognia jakby potężnej błyskawicy, który powtórzył się dwa razy. Zaniepokojone dzieci zaczęły zabierać się do domu ze swymi owcami.

Ujrzały nagle na dębie postać Matki Bożej i usłyszały Jej głos:

"Nie bójcie się, przychodzę z nieba. Czy jesteście gotowe na wszelkie cierpienia i pokuty, aby sprawiedliwości Bożej zadośćuczynić za grzechy, jakie Jego Majestat obrażają? Jesteście gotowe nieść pociechę memu Niepokalanemu Sercu?"

 W imieniu trojga odpowiedziała najstarsza Łucja:

"Tak jest, bardzo tego chcemy",

Matka Boża poleciła dzieciom, aby przychodziły na to samo miejsce co miesiąc 13 każdego miesiąca.
Dzieci wzięły sobie głęboko do serca polecenie z nieba i zadawały sobie w tym czasie najrozmaitsze pokuty i cierpienia na wynagrodzenie Panu Bogu za grzechy ludzkie. W czerwcu Łucja usłyszała od Maryi:

"Moje Serce Niepokalane chciałoby Panu Bogu składać dusze odkupione, jako kwiaty przed Jego tronem".

 W lipcu Maryja powiedziała:

"Musisz ofiarować się za grzechy. Kiedy to będziesz czynić, powtarzaj:

«O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie i za nawrócenie grzeszników w łączności z Niepokalanym Sercem Maryi»".

Matka Boża pokazała też dzieciom piekło, a w nim wiele dusz potępionych, aby wzbudzić w nich grozę i tym większe pragnienie ratowania grzeszników od ognia wiecznego. Zażądała także z tej okazji, aby w każdą pierwszą sobotę miesiąca była przyjmowana Komunia święta wynagradzająca. W końcu poleciła:

"Gdy będziecie odmawiać różaniec, to na końcu dodajcie: - O Jezu, strzeż nas od grzechu i zachowaj nas od ognia piekielnego, wprowadź wszystkie dusze do nieba, a zwłaszcza te, które wyróżniały się szczególnym nabożeństwem do Niepokalanego Serca Maryi".


10 grudnia 1925 roku Matka Boża pojawiła się siostrze Łucji, pokazała jej swoje Serce, otoczone cierniami i tak powiedziała:

"Spójrz, córko moja, na to Serce otoczone cierniami, którymi ludzie niewdzięczni Mnie ranią. (...) Ty, przynajmniej staraj się Mnie pocieszać i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinę śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia tym wszystkim, którzy w pierwsze soboty pięciu następujących po sobie miesięcy wyspowiadają się, przyjmą Komunię świętą, odmówią różaniec, towarzyszyć Mi będą przez 15 minut w rozważaniu tajemnic różańca świętego w intencji wynagrodzenia".

 Episkopat Polski wyprosił u Stolicy Apostolskiej przywilej odprawiania w każdą pierwszą sobotę miesiąca (za wyjątkiem sobót uprzywilejowanych liturgicznie) Mszy świętej o Niepokalanym Sercu Maryi. Warto z tego przywileju korzystać i nadać nabożeństwu odpowiednią oprawę. We wszystkie inne zwykłe soboty można odprawiać Mszę świętą wotywną o Najświętszej Maryi Pannie.

13 października 1942 roku w 15-lecie objawień fatimskich papież Pius XII drogą radiową ogłosił całemu światu, że poświęcił rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi. Polecił także, aby uczyniły to poszczególne kraje w swoim zakresie. Pierwsza uczyniła to Portugalia z udziałem prezydenta państwa.

 Polska była wówczas pod okupacją hitlerowską.

 Prymas Polski, kardynał August Hlond w obecności całego Episkopatu Polski i około miliona pielgrzymów uczynił to 8 września 1946 r. na Jasnej Górze przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.

 Papież Pius XII wysłał z tej okazji osobny list gratulacyjny do Polski (23 grudnia 1946 r.). Jak widać, objawienia fatimskie zawężyły kult Serca Maryi do Jej Serca Niepokalanego. Nadto nadały mu charakter wybitnie ekspiacyjny, w czym bardzo upodobnił się do kultu Serca Pana Jezusa, propagowanego w objawieniach danych św. Małgorzacie Marii Alacoque.

Na wielką skalę kult Serca Maryi rozwinął św. Jan Eudes (1601-1680). Kult, który szerzył, nosił nazwę Najświętszego Serca Maryi lub Najsłodszego Serca Maryi.

Jak wiemy, łączył go ze czcią Serca Pana Jezusa. Odtąd powszechne są obrazy Serca Jezusa i Serca Maryi.

Najwięcej jednak do rozpowszechnienia czci Serca Maryi przyczynił się ks. Geretes, proboszcz kościoła M.B. Zwycięskiej w Paryżu.
W roku 1836 założył on bractwo M.B. Zwycięskiej, mające za cel nawracanie grzeszników przez Serce Maryi. W roku 1892 bractwo liczyło 20 milionów członków.

W objawieniu "Cudownego Medalika Matki Bożej Niepokalanej", jakie otrzymała w roku 1830 św. Katarzyna Laboure, są umieszczone dwa Serca:

Jezusa i Maryi.

(autor nieznany)

 

 

 

Nadesłano:

Wczoraj w TV Trwam oglądałam transmisję z procesji Bożego Ciała na Lateranie pod przewodnictwem papieża..

 Franciszek nie ukląkł przed Najświętszym Sakramentem, mimo, że miał klęcznik ustawiony przed sobą a wokół wszyscy klęczeli.


 Było to na zakończenie procesji, gdy Monstrancję ustawiono na ołtarzu przed bazyliką Sankta Maria Maggiore.

 

tu jest film z wczorajszej uroczystości :

 

  https://www.youtube.com/watch?v=m6BB_npuA6s

http://gazetawarszawska.com/2013/06/01/boze-cialo-na-watykanie-franciszek-nie-kleka-przed-najswietszym-sakramentem/

 

Papież Franciszek zrobił to świadomie .(nie uklęknął przed Najświętszym Sakramentem).

Bo Katolicy też nie zauważyli bo też i nie czytają Pisma Świętego, że zmieniono:

 

Liturgię Wielkiego Czwartku przez Watykan za zgodą Benedykta XVI.

 

Oto aktualne  czytanie:

2013-03-28  NOWA ZMIENIONA LITURGIA RZYMSKA.

Wj 12,1-8.11-14 Ps 116B 1 Kor 11,23-26 J 13,1-15

CZYTANIA PORANNEJ MSZY KRZYŻMA:.

MSZA WIECZERZY PAŃSKIEJ

PIERWSZE CZYTANIE

Przepisy o wieczerzy paschalnej

Czytanie z Księgi Wyjścia

Wj 12,1-8.11-14

 Bóg powiedział do Mojżesza i Aarona w ziemi egipskiej: „Miesiąc ten będzie dla was początkiem miesięcy, będzie pierwszym miesiącem roku. Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak:

 «Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć. Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, spożyją je z chlebem niekwaszonym i gorzkimi ziołami.

Tak zaś spożywać go będziecie: Biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pospiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana.

Tej nocy Ja przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej od człowieka aż do bydła i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu. Ja Pan. Krew będzie wam służyła do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską.

Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia w tym dniu świętować będziecie na zawsze»”.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY

Ps 116B,12-13.15-16bc.17-18

Refren: Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela.

Czym się Panu odpłacę

 za wszystko, co mi wyświadczył?

 Podniosę kielich zbawienia

 i wezwę imienia Pana.

 

 Cenna jest w oczach Pana

 śmierć Jego świętych.

 Jam sługa Twój, syn Twej służebnicy,

 Ty rozerwałeś moje kajdany.

Tobie złożę ofiarę pochwalną

 i wezwę imienia Pana.

 Wypełnię me śluby dla Pana

 przed całym Jego ludem.

DRUGIE CZYTANIE

USTANOWIENIE EUCHARYSTII ?

Czytanie z Pierwszego listu świętego Pawła Apostoła do Koryntian

 1 Kor 11,23-26

Bracia:

Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazuję, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę”. Podobnie skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: „Kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę”.

Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie.

Oto słowo Boże.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ

J 13,34

Chwała Tobie, Królu wieków

Daję wam przykazanie nowe,

 abyście się wzajemnie miłowali,

 jak Ja was umiłowałem.

Chwała Tobie, Królu wieków

EWANGELIA

Do końca ich umiłował

Słowa Ewangelii według świętego Jana

J 13,1-15

Było to przed Świętem Paschy. Jezus widząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.

W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydać, widząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.

Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?” Jezus mu odpowiedział: „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później to będziesz wiedział”. Rzekł do Niego Piotr: „Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał”.

Odpowiedział mu Jezus: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę”.

Powiedział do niego Jezus: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy”. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: „Nie wszyscy jesteście czyści”.

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty, i gdy znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie «Nauczycielem» i «Panem» i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”.

Oto słowo Pańskie.

Wyraźnie powyższe czytania  liturgiczne  mówią o spożywaniu paschy czyli wieczerzy pańskiej a nie ma żadnych odnośników O OFIERZE JEZUSOWEJ W CZASIE MSZY ŚWIĘTEJ. Jest to przyznanie przez Watykan racji protestantom i jednocześnie zaparcia się ustanowionego dogmatu o Najświętszym Sakramencie - Eucharystii.

Papież Franciszek jest zaprzyjaźniony z protestantami szczególnie z niemieckimi i podziela ich poglądy teologiczne i dogmatyczne.

W ubiegłym roku czytano poniższą ewangelię:

(obecnie ten ustęp został skasowany w liturgii mszalnej).




Ustanowienie Eucharystii*

26 A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje».

27 Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy,

 

28 bo to jest moja Krew Przymierza*, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.

 

29 Lecz powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z tego owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę z wami nowy, w królestwie Ojca mojego»*.

30 Po odśpiewaniu hymnu wyszli ku Górze Oliwnej.

 


 
NOWA EWANGELIZACJA MA OPIERAĆ SIĘ TYLKO NA OBJAWIENIU W WYBRANYCH FRAGMENTACH PISMA ŚWIĘTEGO!.

NIE MOŻNA WYKLUCZYĆ TEŻ

ŻE AKAPITY PISMA ŚWIĘTEGO ZOSTAŁY SFAŁSZOWANE PRZED WIEKAMI A WATYKAN BOI SIĘ TERAZ PRZYZNAĆ DO ZAISTNIAŁEGO FAKTU? NA TĄ WĄTPLIWOŚĆ BĘDZIE MOŻNA ODPOWIEDZIEĆ PO UDOSTĘPNIENIU ARCHIWÓW WATYKAŃSKICH.AKTUALNIE MATERIAŁY SĄ NIEDOSTĘPNE.

 

1215r. Ustanowienie dogmatu Eucharystii.

 Protestanci (wysocy rangą teologowie i bibliści) nie uznają poniższy dogmat i uważają GO za nadużycie kościoła rzymskiego.

 

Najważniejszą ceremonią Kościoła rzymskiego jest ofiara mszy świętej, a więc przeistoczenie chleba i wina w ciało i krew Chrystusa, które następnie ofiarowane jest za grzechy.

 

Z teorią o przeistoczeniu wystąpił mnich Radbertus Paschasius (800-865), ale napotkał na sprzeciw teologów katolickich! Nie praktykowano RYTU MSZY jak współcześnie przez 1215 lat.Jasno się wyrażając bez ofiary Jezusa Bogu Ojcu.

 Dopiero sobór laterański IV zatwierdził ją jako dogmat w 1215 roku. Według podręcznika dla duchownych katolickich:

 "Sam Bóg posłuszny wypowiedzianym przez kapłanów słowom B Hoc est corpus meum ("To jest ciało moje")

 - zstępuje na ołtarz, przychodzi gdzie go zawołają, ilekroć go zawołają, oddając się w ich ręce, choćby byli jego nieprzyjaciółmi. Gdy już przyjdzie, pozostaje całkowicie w ich gestii; przesuwają Go z miejsca na miejsce jak im się podoba, mogą też, jeśli sobie życzą, zamknąć Go w tabernakulum, zostawić na ołtarzu lub usunąć na zewnątrz kościoła, mogą też, jeśli tak postanowią, spożyć Jego ciało lub podać innym jako pokarm."(14) Według katechizmu katolickiego w czasie mszy "ofiaruje się prawdziwe ciało i krew Chrystusa, a nie ich symbol."(15) Dogmat mówi, że

"msza święta jest prawdziwą i dosłowną ofiarą składaną Bogu"(16)

Zaprzecza to jednak ostatnim słowom Jezusa: "Wykonało się!"

(Jan 19:30. Pismo Święte mówi o ofierze Jezusa:

"Złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem nóg Jego. Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęceni... gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy." (Hebr.10:12-14. 1.

Ofiara Jezusa Chrystusa była doskonała i nie wymaga powtarzania. Ofiara mszy świętej jest więc nie tylko zbędna, ale kwestionuje doskonałość i wystarczalność ofiary Chrystusa.


1220 – rok

Papież Honoriusz nakazał, aby ludzie oddawali hostii taki sam kult, jaki należy się tylko Bogu (łac. latria). Parafianie oddają opłatkowi taką cześć żegnając się, gdy przechodzą obok kościoła lub gdy wchodzą do niego, czy też na widok hostii obnoszonej w procesji.

 Opłatek jest jednak wytworem ludzkiej ręki, dlatego oddawanie mu czci należnej tylko Bogu jest bałwochwalstwem, sprzecznym zarówno z II przykazaniem Bożym (Wyj.20:4-6), jak i z duchem Ewangelii (Jan 4:24).

 

Papież Franciszek świadomie na oczach całego świata katolickiego na świecie wyraził protest przeciwko temu dogmatowi bo nie uznaje go za prawdę wiary  o  obecności  w Hostii Żywego Jezusa Chrystusa!.

W identycznym duchu jest zmieniona Liturgia Wielkiego Czwartku w Mszale Rzymskim. To tylko wieczerza za stołem (biesiadowanie)

 i

NIE JEST JUŻ OFIARĄ JEZUSOWĄ ZŁOŻONĄ BOGU ZA GRZECHY ŚWIATA.

 

To przyznanie głowy Kościoła, że mit o nieomylności papieży i kościoła jest fałszywy.

NOWA EWANGELIZACJA zakłada, że Kościół katolicki przez nieomal 2000 lat mylił się srodze ustanawiając dogmaty bez żadnego oparcia w PIŚMIE ŚWIĘTYM i katolicy praktykowali i wierzyli w nie na próżno jak sam przyznaje sam Jezus Chrystus mówiąc o praktykowaniu Tradycji Żydowskiej.


ZATROSKANY INTERNAUTA O PRAWDĘ BO ZOBOWIĄZANI PONOĆ JESTEŚMY POSŁUSZEŃSTWO PAPIEŻOWI.






CHWAŁA I CZEŚĆ JEZUSOWI CHRYSTUSOWI KRÓLOWI POLSKI!




BEZPOŚREDNIE TRANSMISJE Z PUSTELNII NIEPOKALANÓW - POLSKA

ks.prof.dr.Piotra Natanka.

Kliknij poniżej na "TV-TIME" aby załadować.

TV-TIME


RAMOWY PROGRAM TRANSMISJI

BEZPOŚREDNICH /na żywo/:



14.30  Różaniec


15.00  Koronka do Miłosierdzia Bożego



15.15-16.00  Droga krzyżowa


18.00  Msza św. w dni powszednie

(w miarę możliwości z udziałem ks. Piotra)


19.30  Różaniec z modlitwami


20.30-21.00  Nowenna do Chrystusa Króla

z modlitwami


Każdego 27 dnia miesiąca

transmitowany będzie całodobowy

Różaniec Gietrzwałdzki.


Od każdej II niedzieli miesiąca


siedmiodniowe Jerycho Różańcowe.


10.00 Niedzielna Msza Święta w miarę

możliwości z udziałem ks. Piotra.